Hinduscy podróżnicy w dawnej Europie. Jak w ich relacjach wyglądał Stary Kontynent?

Indyjski przedsiębiorca Damodardas Geerdhal podczas podróży po Polsce, Poznań, 1934. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jak Indusi „odkrywali” Europę: Zapomniana historia podróży, która rzuca wyzwanie kolonialnym mitom.


Przez wieki w Europie dominowało przekonanie, że mieszkańcy Indii rzadko opuszczali swój subkontynent. Tymczasem rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej – już od późnego średniowiecza Indusi podróżowali po Europie, a w epoce kolonialnej ich literatura podróżnicza przeżywała prawdziwy rozkwit. Dzięki temu dziś możemy spojrzeć na nasz kontynent z innej, dla nas odkrywczej, perspektywy. Okazuje się, że Europejczycy wcale nie mieli monopolu na opisywanie świata. Najnowsza, nowatorska monografia dr Weroniki Rokickiej z Uniwersytetu Warszawskiego szczegółowo analizuje relacje Indusów z ich podróży po Starym Kontynencie


W lipcu 1497 r. Vasco da Gama wraz z załogą wypłynął z lizbońskiego portu na wyprawę wzdłuż wybrzeża Afryki. Po kilku miesiącach żeglugi wyprawa minęła Przylądek Dobrej Nadziei, by w maju 1498 r.  dotrzeć do zachodniego wybrzeża Indii.

Da Gama, uważany dziś za jednego z najważniejszych europejskich żeglarzy, zasłynął jako pierwszy Europejczyk, który dotarł do Indii drogą morską, opływając Afrykę. Tę opowieść dobrze znamy ze szkolnych lekcji historii. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że to tylko jedna strona medalu.

Kolonizatorska narracja o „wielkich odkryciach geograficznych” umacniała przez wieki fałszywe przekonanie, że historia tych regionów rozpoczyna się w momencie, w którym Europejczycy postawili na nich stopę. Przekonani o swej wyższości kolonizatorzy ignorowali i dewaluowali kultury i osiągnięcia rdzennych mieszkańców, twierdząc, że dzięki nim – kolonizatorom – na tych terytoriach zawitał „postęp” i „rozwój” cywilizacyjny. Wszystko to oczywiście miało uzasadnić wyzysk i grabieże, których się dopuszczali, a także kontrolę nad kolonizowanymi terytoriami.

Tego rodzaju narracja doprowadziła również do umocnienia w kręgach europejskich przekonania, że to wyłącznie Europejczycy podróżowali, a kraje takie jak Indie były jedynie celem ich podróży, przedmiotem ich „odkryć”.

Dziś wiemy, że tak oczywiście nie było. Indusi – mieszkańcy Indii – podróżowali po Azji Południowej, Zachodniej i Centralnej już w czasach starożytności. Odbywali pielgrzymki, prowadzili handel, udawali się w misje dyplomatyczne. Początkowo wybierali się w podróż drogą lądową, później – morską. Z czasem zaczęli również docierać na wschodnie wybrzeże Afryki.

Podróżujący Indusi nieśli ze sobą nie tylko indyjskie towary, lecz również idee: matematyczne, religijne czy filozoficzne, m.in. buddyzm, który na te tereny dotarł między innymi właśnie dzięki nim. Jednak indyjscy podróżnicy z czasów starożytności i wczesnego średniowiecza nie pozostawili po sobie żadnych relacji. Europejscy kolonizatorzy rozpowszechniali w związku z tym pogląd, że Indusi w ogóle nie opuszczali subkontynentu indyjskiego.

Jak jednak zwraca uwagę dr Weronika Rokicka z Wydziału Kultur Azji i Afryki Uniwersytetu Warszawskiego, pierwsze relacje podróżnicze autorstwa Indusów pochodzą już z czasów późnego średniowiecza.

– Pierwsze tego rodzaju teksty pojawiają się dopiero w późnym średniowieczu i są to zazwyczaj relacje podróżnicze muzułmanów indyjskich, którzy podróżowali albo w celach religijnych do Mekki, albo w celach handlowych czy politycznych po całym ówczesnym świecie muzułmańskim, m.in. do dzisiejszego Iranu, Afganistanu i dalej na Półwysep Arabski. Natomiast we wczesnej nowożytności, kiedy już zaczęły być możliwe podróże statkami europejskimi po świecie, również do Europy, pojawiają się relacje, które możemy nazwać literaturą podróżniczą we współczesnym rozumieniu tego słowa. Są to relacje z podróży zazwyczaj odbywanych w wolnym czasie dla przyjemności, a w mniejszym stopniu w celach zawodowych – wyjaśnia badaczka.

Rambling-revolutionary-Ramnath-Biswas
Wędrowny rewolucjonista: Ramnath Biswas w latach 30. XX wieku. Źródło: R.N. Biswas, Round the World Without Money, 1936

„Druga strona medalu”

Dr Rokicka postanowiła przyjrzeć się indyjskiej literaturze podróżniczej, która powstawała na przestrzeni wieków w języku bengalskim. Niedawno ukazała się jej nowatorska monografia „Doświadczyć nowoczesności. Relacje Indusów z podróży po Europie 1858–1991”.

Ramy czasowe badań wyznacza z jednej strony moment przejęcia władzy w Indiach przez monarchię brytyjską, z drugiej – rozpad ZSRR. Badaczka poddała analizie 25 relacji podróżniczych autorstwa 23 autorów, które powstały przede wszystkim w języku bengalskim (24 relacji). Jedna relacja powstała w języku angielskim, następnie została przetłumaczona na język bengalski.

Relacje zostały wyselekcjonowane z szerszego zbioru, liczącego 40 książek. Kryterium selekcji przyjęte przez badaczkę pozwoliło na przedstawienie perspektyw osób wykonujących różne profesje (urzędników, dziennikarzy, wykładowców, artystów), a także uwzględnienie relacji pochodzących z różnych dekad dzielących lata 1858 i 1991.

Jak zauważa badaczka, autorzy wybranych relacji są jednak do siebie dosyć podobni: łączy ich w większości przypadków status społeczny, wyznanie i płeć. Wszyscy pochodzą z wyższej klasy średniej lub klasy wyższej, wszyscy są wyznawcami hinduizmu, a w znacznej większości są to mężczyźni. Choć Induski podróżowały po Europie już w XIX wieku – to jak zauważa dr Rokicka – dotychczas ich dorobek pisarski był pomijany w rozważaniach na temat indyjskiej literatury podróżniczej.

Monografia jest krokiem w kierunku wypełnienia tej luki. Badaczka uwzględniła bowiem relacje dwóch kobiet: Krishnabhabini Das, która podróżowała wraz z mężem do Anglii i była pierwszą bengalską, a drugą indyjską, autorką literatury podróżniczej w historii (relacja pochodzi z 1885 r.), i Durgabati Ghose, córki pierwszego indyjskiego psychoanalityka Girindry Sekhara Bose’a, która podróżowała z mężem po Europie w celach turystycznych (relacja z 1935 r.).

Literatura podróżnicza zaczyna być dostrzegana i doceniana w Indiach w czasach kolonialnych. Dr Rokicka podkreśla, że miała na to wpływ przede wszystkim rewolucja przemysłowa.

– W XIX wieku wszędzie na świecie dokonują się ogromne zmiany związane z podróżowaniem. Upowszechnienie maszyny parowej sprawia, że pojawiają się różne, wcześniej niedostępne, formy transportu, które oczywiście docierają także do Indii. Kolejnym ważnym czynnikiem jest upowszechnienie się w Indiach druku. Wraz z nim popularna staje się tam również proza, wcześniej niedoceniana i nieczęsta w literaturze indyjskiej. Druk umożliwia rozpowszechnianie prozy, a tym samym literatury podróżniczej jako jednej z jej form. XIX wiek to czas, w którym Indie są pod wpływem z jednej strony kolonizacji brytyjskiej, z drugiej – zachodzących na świecie zmian technologicznych – wyjaśnia badaczka.

Dr Rokicka w swej monografii szuka przede wszystkim odpowiedzi na pytania: w jaki sposób w indyjskiej literaturze podróżniczej przedstawiona jest Europa? W jaki sposób postrzegali ją i jej mieszkańców Indusi?

Chodzi zatem nie o Europę samą w sobie, lecz o jej wizerunek w oczach podróżników, co – mówiąc słowami badaczki – jest „drugą stroną medalu”: Indusi podróżowali i odkrywali dla siebie Europę, a wpływ na to miały te same, co w przypadku Europejczyków, procesy historyczne.

Misri-Chand-pierwszy-indyjski-pilot
Misri Chand, pierwszy indyjski pilot, Wielka Brytania, Gravesend, 1936. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Państwo przyszłości

Jak zauważa badaczka, indyjskie elity intelektualne traktowały Europę jako wyłączne źródło nowoczesności, co było pokłosiem kontroli nad systemem edukacji i przepływem informacji, którą sprawowała w Indiach władza kolonialna.

Wybierający się w podróż Indusi chcieli po powrocie modernizować swoje państwo właśnie na wzór europejski. Rządy Brytyjczyków w Indiach sprawiły, że przez lata wzorem do naśladowania była Anglia, a relacje z podróży do niej przez długi czas stanowiły główny przedmiot zainteresowania indyjskiej literatury podróżniczej.

W relacjach Indusów Europa Zachodnia, w tym Anglia, jawi się jako wzór nowoczesności i centrum innowacji. Autorzy podziwiają między innymi angielską infrastrukturę, panujący na ulicach porządek, czystość czy osiągnięcia technologiczne.

Zachwyty nad europejskimi miastami stają się dla nich pretekstem do krytyki rodzimej kultury. W relacjach z podróży nie brak jednak głosów krytycznych na temat europejskiej rzeczywistości. Na tym tle wyróżnia się relacja Rabindranatha Tagore, słynnego indyjskiego pisarza, myśliciela, reformatora, który jako pierwszy Azjata i Indus został wyróżniony Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury w 1913 r.

Anglia była jednym z ponad 30 krajów, które odwiedził noblista. W powstałej w latach 1879–1880 relacji Tagore nie stronił od krytyki angielskiej rzeczywistości. Otwarcie pisał o rasizmie, którego doświadczył, czy rozczarowaniu, jakiego doznał, gdy zetknął się z angielskimi sferami wyższymi.

Z czasem, gdy system rządów kolonialnych w Indiach zaczął chylić się ku upadkowi, punktem odniesienia dla Indusów stało się inne miejsce.

– Kiedy Indusi zaczęli sobie zdawać sprawę z tego, że kolonizacja brytyjska ma negatywny wpływ na ich kraj, kiedy świadomość przede wszystkim ekonomicznych skutków kolonializmu zaczęła być na przełomie XIX i XX wieku już oczywista, a brytyjskie władze w Indiach zaczęły być coraz bardziej autorytarne, wtedy Indusi coraz bardziej zaczęli odczuwać, że całkowicie stracili kontrolę nad własnym krajem. Zaczęli więc szukać innych miejsc, które mogłyby być dla nich wzorem – zwraca uwagę dr Rokicka.

Ogromne znaczenie miała w tym kontekście rewolucja rosyjska z 1917, na którą część społeczeństwa indyjskiego spoglądała z nadzieją. Traktowano ją bowiem jako zapowiedź upadku kolejnych imperiów. ZSRR stał się dla Indusów państwem przyszłości, wolnym od kolonializmu i rasizmu, a doświadczenia krajów tego regionu zaczęli oni traktować jako ważną lekcję.

– Z ich punktu widzenia właśnie Związek Radziecki był krajem w budowie, tym nowym światem, który powstał, kiedy imperia upadły. To była dla nich bardzo optymistyczna lekcja: ten region pokazał im bowiem, że wszystkie wielkie imperia prześladujące ludzi kiedyś upadają i narody mogą powstać, zbudować swoje własne niepodległe państwo. Był to dla nich fascynujący proces, który napawał ich optymizmem, że Indiom też się to w przyszłości uda – wyjaśnia badaczka.

Dotychczasowe badania nad indyjską literaturą podróżniczą całkowicie pomijały Europę Środkową i Wschodnią. Dr Rokicka jako pierwsza przyjrzała się podróżom Indusów po tej części kontynentu. Co ciekawe, w okresie międzywojennym do języków indyjskich weszło określenie „Europa Środkowa”, co – jak zauważa badaczka – jest znaczące, pokazuje bowiem, że już wtedy Indusi dostrzegli różnorodność Europy, zdali sobie sprawę, że te państwa mają różną historię.

grupa-taneczna-Udaya-Shankara
Grupa taneczna Udaya Shankara na Dworcu Głównym w Warszawie, 1937. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Perspektywa zapośredniczona

Jednym z indyjskich pionierów podróży do ZSRR był Rabindranath Tagore, choć trzeba pamiętać o tym, że historia relacji indyjsko-rosyjskich była znacznie dłuższa. Podróż do Związku Radzieckiego była dla Tagore marzeniem, które zrealizował w 1930 r. Dotarł tam, gdyż fascynowały go zmiany, które zachodziły w tym państwie po upadku Imperium Rosyjskiego.

Swoje wrażenia z podróży opisał w relacji, która w przekładzie na język polski nosi tytuł „Listy z Rosji”. Jego pobyt w ZSRR zorganizował bratanek, Soumyendranath, działacz komunistyczny, który był dla stryja jednocześnie źródłem informacji o tym państwie. Indyjski noblista entuzjastycznie odbierał i wypowiadał się na temat tego, co zobaczył na miejscu.

Jak zauważa badaczka, pamiętać jednak należy, że pisarz nie miał pełnego obrazu sowieckiej rzeczywistości z uwagi na ograniczony dostęp do źródeł innych niż jego bratanek.

To zresztą nie był odosobniony przypadek. Dr Rokicka podkreśla, że Indusi często nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, jak naprawdę wygląda ZSRR. To, co widzieli, było jedynie wycinkiem rzeczywistości, przygotowanym tak, by wyjechali z przekonaniem, że sowiecki model życia politycznego, społecznego i gospodarczego jest najlepszy na świecie.

Zdarzało im się natrafiać na ciemne strony życia sowieckiej rzeczywistości. Szokowało ich m.in. spożycie alkoholu czy wołowiny, jednak to, co nie pasowało do idealnego obrazu ZSRR, autorzy w większości przypadków starali się usprawiedliwiać. Badaczka zwraca uwagę, że tylko w jednej relacji, autorstwa dziennikarza Ranena Mukhopadhyaya, pojawia się wątek wolności słowa. Kontekstem jest aresztowanie Aleksandra Sołżenicyna, które dziennikarz otwarcie krytykuje właśnie jako atak na wolność słowa.

Relacje indyjsko-radzieckie rozwijały się na przestrzeni dekad na kilku płaszczyznach. Jedną z nich było kino. Po II wojnie światowej, w latach 50., filmowcy z Indii zaczęli odwiedzać ZSRR, a po śmierci Stalina zaczęto do kraju sprowadzać indyjskie filmy. Większość z nich było produkcji bollywoodzkiej.

Fakty Plus Informacje
Podróże

Pieniądze na podróże spadły mu „z nieba”. Paweł Edmund Strzelecki, pierwszy Polak, który okrążył świat

Łącznie w ZSRR pokazano 210 filmów indyjskiej produkcji. Z czasem na festiwale filmowe zaczęły tam przyjeżdżać największe gwiazdy kina bollywoodzkiego, m.in. Mithun Chakraborty, gwiazda lat 80. Jednak indyjscy widzowie nie odwzajemniali entuzjazmu radzieckich widzów i nie chcieli oglądać produkcji rosyjskich.

Po Związku Radzieckim, nie tylko jego rosyjskiej części, Indusów najczęściej oprowadzali rosyjskojęzyczni ludzie związani z władzą. Tak jak w czasach kolonialnych ich obraz świata kształtował się poprzez język angielski, tak po przyjeździe do ZSRR patrzyli na rzeczywistość przez pryzmat rosyjskocentrycznej perspektywy.

– Mieli bardzo specyficzne spojrzenie na ówczesne republiki radzieckie, takie jak ukraińska, litewska, łotewska, estońska czy białoruska. Ich perspektywa była zapośredniczona przez język rosyjski i moskiewską perspektywę. Rejony te były często przedstawione jako peryferia tego świata radzieckiego, jako kraje często ciut słabiej rozwinięte. Podróżnicy w ogóle mieli tendencję do tego, żeby patrzeć nie tylko na Związek Radziecki, ale na cały blok wschodni, jako na taki twór, w którym to Moskwa – miasto najlepiej rozwinięte, ideał nowoczesności – stanowi centrum – wyjaśnia dr Rokicka.

Również Polska jawiła się w ich oczach jako kraj peryferyjny. Dr Rokicka zwraca jednak uwagę, że do naszego kraju Indusi zaglądali stosunkowo rzadko, co wynika częściowo z faktu, że przyjeżdżali do tego regionu z Niemiec trasą, która prowadziła przez Austrię, a potem Czechosłowację czy Węgry.

Polska rzadko znajdowała się na ich trasie, niemniej jednak wpisywała się w ogólny obraz Europy Środkowej, który mieli Indusi, jako kraj wieloetniczny, wieloreligijny. Tym, co również fascynowało podróżników, był polski folklor, o którym wspominają relacje indyjskich artystów, którzy w okresie PRL przyjeżdżali na tournée po krajach bloku wschodniego.

Jedyną książką o charakterze podróżniczym, która dotyczy Polski, jest relacja Hiranmoya Ghoshala, językoznawcy, pisarza, tłumacza z języka polskiego na bengalski, dyplomaty, który przed II wojną światową rozpoczął pracę na Uniwersytecie Warszawskim jako wykładowca. Wtedy też związał się z Polką. Gdy wybuchła wojna musiał uciekać z Polski. Jego relacja dotyczy właśnie tego momentu, przedstawia kraj w upadku. Kilka lat temu powstał na jego temat film pod tytułem „Hiranmoy Ghoshal. Nurtem dwóch rzek”.

Źródła: serwisnaukowy.uw.edu.pl, dr Weronika Rokicka: „Doświadczyć nowoczesności: Relacje Indusów z podróży po Europie 1858-1991” 

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *