Nawet 25 000 euro kary za „wietrzenie” kanarka na parkingu. Niemiecka policja bez litości dla kierowcy

Kanarek w klatce/ UnsplashKanarek w klatce/ Unsplash

Zawodowy kierowca jeździł z kanarkiem dla towarzystwa, jednak jako obcokrajowiec zapłaci wyższą karę za brak dokumentów ptaka.


Nieoczekiwany finał postoju pod Stuttgartem

W minioną niedzielę, 22 marca, przypadkowy świadek zauważył klatkę z ptakiem na trawniku parkingu Neckarblick przy A81. Ponieważ klatka stała bez opieki, wezwał policję, podejrzewając że ptak został porzucony. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze z Polizeipräsidium Konstanz wraz z organizacją ochrony zwierząt. Podczas trwania interwencji do mundurowych podszedł 28-letni obcokrajowiec. Wyjaśnił on, że jest kierowcą ciężarówki i właśnie odbywa przerwę w trasie. Dodał również, że celowo postawił klatkę na trawie, aby jego kanarek mógł się przewietrzyć.


Dlaczego policja skonfiskowała zwierzę?

Chociaż intencje kierowcy wydawały się jak najlepsze, policjanci szybko dostrzegli szereg poważnych naruszeń. Przede wszystkim uznali oni kabinę ciężarówki za środowisko szkodliwe dla małego ptaka ze względu na ciągły hałas i wibracje. Co więcej, sytuację skomplikował fakt, że kierowca jest obcokrajowcem obsługującym trasy międzynarodowe. Mężczyzna nie posiadał wymaganych dokumentów weterynaryjnych, które są niezbędne do legalnego przewozu zwierząt przez granice państw Unii. W efekcie urzędnicy podjęli decyzję o natychmiastowej konfiskacie kanarka.


Poważne konsekwencje finansowe i prawne

Obecnie kierowca odpowiada za złamanie przepisów ustawy o ochronie zwierząt (Tierschutzgesetz) oraz ustawy o zwalczaniu chorób. Ponieważ Niemcy rygorystycznie egzekwują dobrostan zwierząt, mężczyźnie grozi wyjątkowo dotkliwa grzywna. Warto podkreślić, że kary za niewłaściwe utrzymywanie zwierząt mogą sięgać nawet 25 tysięcy euro. Dodatkowo, jako obcokrajowiec, który nie posiadał unijnego świadectwa zdrowia ptaka będzie musiał ponieść koszty administracyjne, co dodatkowo podnosi ostateczny rachunek.


Nie tylko kanarek – kot na desce rozdzielczej również słono kosztuje

Warto przypomnieć, że przypadek kanarka to nie jedyna w ostatnim czasie „słynna” interwencja niemieckich służb wobec właścicieli zwierząt. Pod koniec stycznia br. głośnym echem odbiła się sprawa kierowcy Mercedesa Actrosa w rejonie Dortmundu. Podczas rutynowej kontroli prędkości fotoradar zarejestrował kota, który leżał na desce rozdzielczej pojazdu. Chociaż przekroczenie prędkości było minimalne (o 6 km/h), to właśnie obecność czworonoga stała się głównym problemem kierowcy.


Zwierzę jako „niezabezpieczony przedmiot”

Niemiecka policja, po ręcznej weryfikacji zdjęcia z fotoradaru, nałożyła na kierowcę dodatkowy mandat. Funkcjonariusze uznali bowiem, że kot nie był w żaden sposób przymocowany do kokpitu, co narusza artykuł 22 niemieckiego kodeksu drogowego. Zgodnie z tym przepisem, każdy obiekt w kabinie musi zostać zabezpieczony tak, aby nie stwarzał zagrożenia podczas gwałtownego hamowania. W rezultacie służby potraktowały kota jak „niezabezpieczony ładunek”, co skutkowało karą w wysokości 35 euro.


Źródła: Fakty Plus, Polizeipräsidium Konstanz

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *