Polska gospodarka rusza na zakupy. Deutsche Welle: „Polacy nadchodzą” i przejmują niemieckie firmy
Polska przestaje być tylko montownią Europy. Nasze firmy coraz odważniej kupują biznesy w Niemczech i USA
Sukces polskich przedsiębiorstw coraz głośniej wybrzmiewa w zagranicznych mediach finansowych, ale tym razem powód tej uwagi jest inny niż dotychczas. Serwis Deutsche Welle zauważa, że polski kapitał przestał jedynie przyjmować inwestycje z zewnątrz. Zamiast tego zaczął agresywnie kupować przedsiębiorstwa na Zachodzie. Ten trend sprawia, że polskie marki stają się właścicielami uznanych firm na rynkach, które przez ostatnie trzy dekady traktowały nas głównie jako źródło pracowników i tanich podwykonawców.
Niemcy celem polskich inwestorów
Polski biznes radzi sobie za Odrą coraz śmielej, co jeszcze kilka lat temu wydawało się mało prawdopodobne. Nawet premier Donald Tusk, odnosząc się do artykułu w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” o wymownym tytule „Polacy nadchodzą”, zwrócił uwagę na nową rzeczywistość gospodarczą. Szef rządu w swoich mediach społecznościowych zauważył, że sformułowanie to przeszło ogromną ewolucję w ciągu ostatnich 30 lat. Co więcej, niemiecka prasa donosi obecnie, że to nasze firmy coraz częściej przejmują uznane zachodnie marki. Nie dzieje się to na odwrót.

Te obserwacje potwierdzają dane agencji Bloomberg. Wynika z nich, że rok 2024 był pod tym względem rekordowy dla polskiego biznesu. Rodzime przedsiębiorstwa ogłosiły aż 22 duże przejęcia w Europie Zachodniej. Co istotne, niemal połowa tych transakcji dotyczyła bezpośrednio rynku niemieckiego. Profesor Dominik Kopiński z Polskiego Instytutu Ekonomicznego uważa to za moment przełomowy w relacjach gospodarczych obu krajów:
„Dwadzieścia lat temu, gdy Polska była nowym członkiem UE, taki scenariusz byłby trudny do wyobrażenia” – przyznał Kopiński.
Profesor zauważa również, że kluczowa zmiana zaszła w mentalności samych przedsiębiorców. Według niego nowa generacja polskich liderów biznesu nie przejmuje się starymi niemieckimi stereotypami na temat polskiej gospodarki. Jak wyjaśnia Kopiński:
„Nie czują się oni zastraszeni ani ograniczeni przez jakiekolwiek utrzymujące się poczucie niższości. Wykorzystują okazje, gdy je widzą, a co ważniejsze, przecierają szlaki innym firmom, dając przykład”.
Wzrost PKB daje paliwo do ekspansji
Pewność siebie polskich przedsiębiorców ma oparcie w konkretnych wynikach finansowych całego kraju. Podczas gdy wiele państw strefy euro zmaga się ze stagnacją lub recesją, PKB Polski wzrósł o 3,6% w 2025 roku. Jest to tempo o około 2 punkty procentowe wyższe niż unijna średnia. Taka nadwyżka pozwala polskim firmom gromadzić gotówkę, którą zamiast trzymać na kontach, wolą przeznaczać na zakupy za granicą.
Przykładem takiej strategii jest wrocławska grupa Spyrosoft. Firma ta nie tylko przejęła berlińską spółkę embeddeers GmbH z branży motoryzacyjnej. Dodatkowo kupiła też amerykańską agencję Carimus z siedzibą w Karolinie Północnej. Kevin Dabrowski ze Spyrosoftu tłumaczy to podejście wprost:
„W pewnym momencie bardzo trudno jest rosnąć tylko w oparciu o własne zasoby, więc przejęcia stają się koniecznością. Dzięki nim rozwijamy się w tempie, które nas satysfakcjonuje”.
Przedstawiciel firmy podkreśla również, że fizyczna obecność na miejscu zupełnie zmienia sytuację w relacjach z kontrahentami. Według niego bycie na miejscu pomaga robić interesy w Niemczech czy USA. Ponadto fizyczna obecność na tych rynkach jest po prostu kluczowa dla dalszego skalowania biznesu.
Koniec z łatką „taniego kraju”
Polska gospodarka przechodzi ewolucję, którą najlepiej widać w sektorze nowoczesnych usług i technologii. Przestajemy być miejscem, gdzie zagraniczne korporacje szukają wyłącznie oszczędności na pensjach specjalistów. Kevin Dabrowski zauważa, że ta rola przypadła teraz innym regionom świata. Wskazuje on, że Polska nie jest już tym rynkiem, ponieważ perspektywa niskich kosztów przeniosła się na Indie. To tam szuka się teraz tanich usług IT, a Polska stała się dostawcą jakości i zaawansowanych rozwiązań.
Zamiast konkurować wyłącznie ceną, polskie podmioty stawiają na doświadczenie i unikalne technologie. Dzięki przejmowaniu lokalnych firm na Zachodzie, nasi przedsiębiorcy od razu zyskują dostęp do gotowych baz klientów. Zyskują też wypracowane przez lata łańcuchy dostaw. To znacząco skraca drogę do sukcesu na rynkach, które tradycyjnie uważa się za trudne do spenetrowania dla graczy z zewnątrz.
Inwestujemy za granicą więcej niż inni u nas?
W ujęciu historycznym Polska wypracowała pozycję regionalnego lidera w przyciąganiu kapitału, przyjmując od 1989 roku łącznie około 400 miliardów dolarów w ramach bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Jednak zdaniem profesora Dominika Kopińskiego, właśnie otwieramy zupełnie nowy rozdział w historii ekonomicznej kraju. Ekspert wyjaśnia, że w rozwoju dojrzałych gospodarek nieuchronnie nadchodzi moment, w którym inwestycje wychodzące na zewnątrz zaczynają gwałtownie przyspieszać. Niekiedy gonią, a czasem nawet przewyższają wartość kapitału napływającego.
Czy Polska zlikwiduje setki gmin? Depopulacja – znikają szkoły i usługi. Prof. Swianiewicz: „Gminy muszą się zmienić, by przetrwać”
Polska gospodarka znajduje się obecnie w tym strategicznym punkcie, na który analitycy czekali od lat. Choć napływ kapitału do Polski w 2024 roku nieco wyhamował – co było efektem wysokich stóp procentowych, rosnących kosztów pracy oraz cen energii – silna baza krajowa daje polskim firmom niezbędne poczucie bezpieczeństwa. Jako szósta największa gospodarka w Unii Europejskiej, Polska stanowi dziś solidny fundament dla firm planujących ekspansję. Co więcej, Katarzyna Rzentarzewska, główna analityczka makroekonomiczna na Europę Środkowo-Wschodnią w Erste Group, podkreśla, że to właśnie aktywność polskich podmiotów za granicą staje się nowym silnikiem napędowym całej ekonomii:
„Jeśli spojrzymy na trajektorie bardziej dojrzałych gospodarek, zwykle następuje punkt krytyczny, w którym zagraniczne inwestycje bezpośrednie zaczynają przyspieszać. Może się okazać, że ten rozdział otwiera się właśnie na naszych oczach” – ocenia Rzentarzewska dla Deutsche Welle.
Potwierdzają to statystyki Narodowego Banku Polskiego, z których wynika, że polskie inwestycje bezpośrednie za granicą systematycznie rosną. Dodatkowo rodzime firmy coraz częściej reinwestują zyski wypracowane na obcych rynkach w dalsze przejęcia. Polska przestaje być tylko „biorcą” kapitału, a zaczyna pełnić rolę „dawcy”, co trwale zmienia jej status w międzynarodowym krwiobiegu finansowym.
Akwizycje jako metoda na globalną konkurencję
Przejmowanie zagranicznych spółek przestało być dla polskich przedsiębiorców kwestią prestiżu, a stało się przemyślaną strategią przetrwania i dominacji w globalnym wyścigu. Firmy takie jak Spyrosoft, InPost czy Grupa Orlen doskonale rozumieją, że budowanie marki od zera na nasyconych i hermetycznych rynkach zachodnich jest procesem zbyt powolnym i obarczonym ogromnym ryzykiem. Zakup działającego przedsiębiorstwa, które posiada już portfel lojalnych zamówień oraz doświadczony, lokalny zespół, pozwala błyskawicznie pominąć bariery wejścia. Takie bariery dla nowych graczy bywają nie do przebicia.
Polska przyspiesza z małymi reaktorami jądrowymi. Umowa na projekt BWRX-300 podpisana w USA
Kevin Dabrowski ze Spyrosoftu zwraca uwagę, że polski biznes musiał zmienić podejście, bo stara strategia oparta na niskich kosztach przestała działać:
„Byliśmy postrzegani jako ten kraj [taniego outsourcingu], ale obecnie już nim nie jesteśmy, ponieważ ta perspektywa przenosi się na Indie. To tam można uzyskać opłacalne usługi IT, Polska nie jest już tym miejscem” – zauważa Dabrowski, tłumacząc konieczność kupowania lokalnych podmiotów na dojrzałych rynkach.
Zjawisko to wykroczyło już daleko poza sektory IT czy energetyczny. Polscy potentaci w produkcji mebli, stolarki otworowej czy branży spożywczej masowo przejmują swoich zachodnich dystrybutorów oraz bezpośrednich konkurentów. Dzięki takim ruchom polskie firmy zyskują pełną kontrolę nad marżą na każdym etapie sprzedaży – od fabryki w Polsce po salon sprzedaży w Berlinie czy Paryżu.
Wpływ giełdy na możliwości inwestycyjne
Dobre wyniki notowane na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych dodatkowo pomagają krajowym liderom w finansowaniu kolejnych zakupów. Wysokie wyceny akcji pozwalają na łatwiejsze pozyskiwanie środków z emisji lub kredytów inwestycyjnych. Wszystko wskazuje na to, że nie mamy do czynienia z jednorazowym zrywem, ale z głęboką zmianą pokoleniową w polskim biznesie. Właściciele firm, którzy zakładali je w latach 90., często przekazują stery młodszym menedżerom. To oni od początku myślą w kategoriach globalnych, a nie tylko lokalnych.
Polska przestała być uczniem, który jedynie kopiuje zachodnie wzorce. Dzisiaj to nasze firmy wprowadzają innowacje w logistyce (InPost) czy usługach cyfrowych. Następnie eksportują te rozwiązania do Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii. Pokazuje to, że polski kapitał ma dość siły, by przejmować stery w europejskich przedsiębiorstwach i narzucać własne standardy zarządzania.
Wyzwania ekspansji polskich firm
Oczywiście proces ten nie jest pozbawiony przeszkód. Polscy inwestorzy za granicą muszą mierzyć się z lokalnym protekcjonizmem, różnicami w prawie pracy oraz koniecznością integracji zespołów o różnej kulturze organizacyjnej. Przejęcie firmy w Niemczech czy USA to dopiero początek drogi – prawdziwym wyzwaniem jest utrzymanie jej rentowności i wplecenie w struktury polskiej grupy kapitałowej.
Mimo tych trudności, trend wydaje się trwały. Dla konkurencji z Zachodu rosnąca aktywność polskich firm to jasny sygnał, że dotychczasowy porządek uległ zmianie. Polska gospodarka weszła w fazę ekspansji, która przesuwa środek ciężkości ekonomicznej Europy na Wschód.
Źródło: Deutche Welle
Czytaj więcej



