Miliardy złotych kary za szczepionki na COVID. To wynik 11 dni spóźnienia rządu Morawieckiego
Wyrok sądu w Brukseli, nakazujący Polsce zapłatę ponad 5,6 mld zł (z odsetkami ok. 6 mld zł) firmie Pfizer to szok. Czy zapłacimy zapłacą za błędy PiS z 2021 roku?
Wyrok, który zamroził resort zdrowia: 6 miliardów złotych do zapłaty
1 kwietnia 2026 roku Francuskojęzyczny Sąd Pierwszej Instancji w Brukseli wydał nieprawomocny wyrok, który może stać się jednym z najkosztowniejszych procesów w historii III RP. Sprawa dotyczy kontraktów na dostawy szczepionek przeciwko COVID-19. Polska jednostronnie wycofała się z tych kontraktów w marcu 2022 roku, powołując się na „siłę wyższą” związaną z wojną na Ukrainie.
Sędziowie w Brukseli byli jednak nieubłagani. Uznali, że konflikt zbrojny za granicą nie stanowił wystarczającej przesłanki prawnej do zerwania komercyjnej umowy. Efekt? Polska ma zapłacić 5 644 290 747 złotych oraz przymusowo odebrać blisko 64 miliony dawek preparatów. Prawdopodobnie trafią one prosto do utylizacji.
Jolanta Sobierańska-Grenda: „To nie tylko cyferki, to konkretna pomoc dla pacjentów”
Minister Zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda, mówi, że kwota, którą Polska może stracić, jest równowartością kluczowych programów systemu ochrony zdrowia.
– Pieniądze, które będziemy musieli wydać na szczepionki przeznaczone do utylizacji, mogłyby zostać przeznaczone dla pacjentów – podkreśliła minister.
Aby zobrazować skalę problemu, resort zdrowia przedstawił wyliczenia. 6 miliardów złotych to:
- Roczny koszt leków dla pacjentów onkologicznych;
- Utrzymanie ratownictwa medycznego i finansowanie chemioterapii przez rok;
- Pełna opieka stomatologiczna, psychiatryczna i rehabilitacyjna dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia;
- Koszt kształcenia lekarzy rezydentów w skali całego kraju.
Dla obecnego kierownictwa resortu sytuacja jest „bulwersująca”. Szczególnie jest to widoczne w kontekście trwających prac nad racjonalizacją wydatków i szukaniem oszczędności tam, gdzie brakuje na podstawowe świadczenia.
Donald Tusk i Andrzej Domański o „skrajnej głupocie” poprzedników
Premier Donald Tusk wprost nazywa działania rządu Mateusza Morawieckiego „skrajną głupotą”. Według obecnej koalicji rządzącej, PiS zakontraktował olbrzymie ilości dawek w momencie, gdy magazyny były już pełne. Dodatkowo dynamika pandemii wyraźnie słabła.
Minister Finansów i Gospodarki, Andrzej Domański, wtóruje premierowi:
– Z panią minister zdrowia ciągle szukamy dodatkowych środków na zdrowie, tymczasem w wyniku nieudolności poprzedników ucieka nam 6 mld zł.
Domański zapowiedział, że rząd zrobi wszystko, aby zminimalizować finansowe skutki tego wyroku dla polskich rodzin, choć pole manewru jest ograniczone.
Raport NIK i kulisy decyzji z 2021 roku
Kluczowym elementem argumentacji obecnego rządu jest raport Najwyższej Izby Kontroli. Konrad Korbiński, dyrektor generalny Ministerstwa Zdrowia, ujawnił szokujące dane: w 2021 roku, gdy Polska decydowała się na kolejne zamówienie 89 mln dawek (na lata 2022-2024), w magazynach zalegało już 30 mln niewykorzystanych preparatów. Łącznie zakontraktowanych było wtedy 109 mln sztuk.
Co więcej, Polska miała szansę na odstąpienie od umowy lub renegocjację wolumenu.
– Dopiero po 11 dniach od upłynięcia terminu odstąpienia od umowy rząd skierował do Komisji Europejskiej pisma związane z koniecznością obniżenia wolumenu zamówienia – wskazuje Korbiński.
To opóźnienie może okazać się najdroższymi jedenastoma dniami w historii polskiej dyplomacji medycznej.
Raport NIK o pandemii COVID-19: rząd Morawieckiego w kompletnym chaosie, zmarnowane 10 mld złotych
Krytyczne 11 dni: Kosztowne spóźnienie rządu Mateusza Morawieckiego
W całej batalii prawnej z Pfizerem jeden szczegół budzi szczególne emocje ekspertów i obecnego kierownictwa Ministerstwa Zdrowia: fatalne w skutkach, 11-dniowe opóźnienie. Ono zamknęło Polsce drogę do bezkosztowego wyjścia z gigantycznego kontraktu.
Z analizy dokumentów przedstawionej przez resort zdrowia oraz raportów Najwyższej Izby Kontroli (NIK) wynika, że rząd Morawieckiego po prostu przegapił odpowiedni moment. W ramach unijnego mechanizmu wspólnych zakupów państwa członkowskie miały ściśle określony czas na zgłoszenie rezygnacji. Alternatywnie, mogły zgłosić chęć renegocjacji dostaw szczepionek.
Dlaczego to 11 dni było tak ważne?
- Przegapione „okno pogodowe”: Zgodnie z procedurami Komisji Europejskiej, Polska mogła legalnie i bez kar finansowych zmniejszyć zapotrzebowanie na dawki na lata 2022–2024. Wymagało to jednak złożenia odpowiednich oświadczeń w nieprzekraczalnym terminie.
- Reakcja po czasie: Jak wskazuje dyrektor generalny MZ, Konrad Korbiński, oficjalne pismo do Brukseli z prośbą o obniżenie wolumenu zamówienia zostało wysłane dopiero 11 dni po upływie tego terminu.
- Argument dla Pfizera: To spóźnienie stało się „prezentem” dla prawników koncernu Pfizer. W sądzie w Brukseli mogli oni skutecznie argumentować, że Rzeczpospolita Polska nie dopełniła formalności kontraktowych. W rezultacie późniejsze jednostronne zerwanie umowy było bezprawne.
Brak wyobraźni przy pełnych magazynach
Najbardziej bulwersujący jest fakt, że decyzja o spóźnionym działaniu zapadła w momencie, gdy system był już „przepełniony”. W polskich magazynach zalegało wówczas 30 milionów dawek. Kolejne 109 milionów było już zabezpieczonych wcześniejszymi umowami. Mimo tak ogromnych zapasów i wyraźnego spadku zainteresowania szczepieniami, rząd PiS nie zareagował na czas. W rezultacie nie udało się zablokować zakupu kolejnych 89 milionów dawek.
Eksperci wskazują, że gdyby Polska zmieściła się w wyznaczonym terminie, dzisiejszy wyrok opiewający na blisko 6 miliardów złotych prawdopodobnie nigdy by nie zapadł. Te 11 dni stało się symbolem braku koordynacji między resortami. Dziś – w postaci nieprawomocnego wyroku – mogą za to zapłacić wszyscy podatnicy.
Co dalej? Strategia prawnicza i logistyczny koszmar
Mimo czarnego scenariusza, Ministerstwo Zdrowia nie składa broni. Wyrok z Brukseli jest nieprawomocny, co daje Polsce czas na przygotowanie apelacji. Resort zamierza przedstawić nowe argumenty prawne i faktyczne. Liczy na to, że sąd wyższej instancji przychyli się do racji Skarbu Państwa.
Jeśli jednak apelacja zawiedzie, Polskę czeka nie tylko gigantyczny wydatek, ale i wyzwanie logistyczne. Odebranie 64 milionów dawek wymaga:
- Specjalistycznej infrastruktury: Zapewnienia ciągłości łańcucha chłodniczego.
- Magazynowania: Znalezienia ogromnych powierzchni chłodniczych dla towaru, którego nikt nie chce.
- Utylizacji: Większość tych dawek ma krótki termin ważności. Koszt zniszczenia tak ogromnej partii leków to kolejne miliony złotych.
Czy uda się uratować miliardy?
Spór z Pfizerem to nie tylko bitwa prawna w Brukseli, ale przede wszystkim potężne obciążenie dla budżetu państwa i wizerunku Polski na arenie międzynarodowej. Dla rządu Donalda Tuska sprawa ta stała się symbolem marnotrawstwa publicznych pieniędzy przez erę PiS. Natomiast dla przeciętnego pacjenta to przede wszystkim konkretne miliardy na lepsze leczenie onkologiczne. Ponadto oznacza to lepszy dostęp do stomatologa.
Źródło: Ministerstwo Zdrowia
Czytaj więcej



