Starlink Direct-to-Cell: SpaceX opatentowało metodę łączenia smartfonów z satelitami

Dwie lądujące rakiety SpaceX. Źródło: SpaceX

Internet satelitarny w każdym telefonie. Nowa technologia SpaceX ma działać wszędzie — od Arktyki po Berdyczów — bez dodatkowego sprzętu.


Koniec „martwych stref”?

Bezpośrednia łączność smartfonów z satelitami to jeden z najbardziej ambitnych kierunków rozwoju telekomunikacji od czasu wprowadzenia sieci komórkowych. SpaceX rozwija system Starlink Direct-to-Cell jako rozszerzenie swojej konstelacji satelitów, które dotąd dostarczały internet głównie przez terminale naziemne z anteną. Tym razem celem jest coś trudniejszego: połączenie się ze zwykłym telefonem trzymanym w dłoni.

Technologia opiera się na idei wykorzystania istniejących standardów komórkowych zamiast tworzenia zupełnie nowego systemu. Oznacza to próbę „rozciągnięcia” infrastruktury operatorów na orbitę okołoziemską, tak aby satelity działały jak bardzo odległe stacje bazowe. Dzięki temu użytkownik nie musi kupować nowego sprzętu ani instalować anteny.

SpaceX uzyskało właśnie patenty obejmujące m.in. metody synchronizacji sygnału, kompensacji przesunięć częstotliwości i zarządzania ruchem radiowym. Firma równolegle prowadzi testy z operatorami. Pojekt nie jest już tylko koncepcją, lecz wchodzi w fazę realizacji. Jak zwykle w takich projektach, diabeł tkwi w szczegółach. Tym razem te szczegóły to fizyka i wymagania regulatorów telekomunikacyjnych.

Warto jednak zachować realizm. Direct-to-Cell nie oznacza, że nagle każdy telefon będzie miał szybki internet satelitarny wszędzie i zawsze. System ma przede wszystkim uzupełniać sieci naziemne, a nie je zastępować, szczególnie tam, gdzie budowa infrastruktury jest nieopłacalna lub niemożliwa.


Orbity też nie są z gumy — ile tego jest i jak szybko to lata

System Starlink to dziś ponad 6000 satelitów na orbicie, a plany zakładają zwiększenie tej liczby do co najmniej 12 000, a docelowo nawet 42 000. Satelity obsługujące Direct-to-Cell krążą na wysokości około 525–550 kilometrów, czyli znacznie bliżej Ziemi niż klasyczne satelity telekomunikacyjne.

Każdy z nich obiega planetę w około 95 minut, poruszając się z prędkością mniej więcej 7,6 km na sekundę, czyli około 27 000 km/h. To oznacza, że nad danym miejscem pojawiają się i znikają bardzo szybko, dlatego połączenie musi być stale przekazywane między kolejnymi satelitami.

Opóźnienia sygnału są stosunkowo niewielkie jak na komunikację satelitarną. Zwykle wynoszą około 40–70 milisekund, co jest zauważalne, ale wciąż znacznie lepsze niż w starszych systemach na orbicie geostacjonarnej.

Teoretycznie jeden satelita „widzi” obszar o średnicy nawet 2000–3000 kilometrów, choć w praktyce komórka dla telefonów jest mniejsza, bo ogranicza ją dostępna moc i pojemność sieci.


Fakty Plus Informacje
Technologie / Zdrowie

Prof. Jacek Kot: zdrowy organizm dobrze znosi lot w kosmos

Połączenie telefonu z satelitą — co dzieje się technicznie

Zwykły smartfon nadaje z mocą około 23 dBm, czyli mniej więcej 200 miliwatów. To bardzo mało, jeśli sygnał ma pokonać ponad pół tysiąca kilometrów, dlatego satelita musi być ekstremalnie czuły.

Na takiej odległości sygnał słabnie o około 150–160 decybeli, co pokazuje skalę wyzwania. W praktyce oznacza to konieczność użycia bardzo czułych anten oraz zaawansowanego przetwarzania sygnału.

System korzysta głównie z pasm 700–900 MHz, bo fale o niższej częstotliwości lepiej rozchodzą się na duże odległości i łatwiej przenikają przez przeszkody. Dzięki temu telefon może działać bez żadnych zmian sprzętowych.

Jedna „komórka” satelitarna może obsłużyć od kilkuset do kilku tysięcy użytkowników, ale przepustowość na osobę jest ograniczona. Dlatego na początku dostępne będą głównie SMS-y i proste usługi danych.


Efekt Dopplera — czyli jak szybkość satelity miesza w sygnale

Ponieważ satelita porusza się z prędkością około 7,6 km/s, częstotliwość sygnału widziana przez telefon zmienia się. W paśmie 900 MHz przesunięcie może wynosić nawet około ±20 kHz.

Bez korekcji telefon uznałby taki sygnał za błędny i połączenie by się rozpadło. Dlatego system stale przewiduje ruch satelity i dopasowuje parametry transmisji w locie.

Synchronizacja musi być niezwykle dokładna, na poziomie mikrosekund, co osiąga się dzięki synchronizacji z GPS i bardzo precyzyjnym zegarom. To jeden z kluczowych elementów całej technologii.

Ponieważ satelity przemieszczają się szybko względem użytkownika, przełączenia między nimi mogą następować co kilka minut. Oczywiście użytkownik nawet tego nie zauważy, ale system pracuje bez przerwy.


Satelity Gen2 — większe właśnie przez Direct-to-Cell

Satelity Starlink V2 Mini ważą około 800–900 kilogramów i są wyraźnie większe od pierwszej generacji nie tylko dlatego, że zwiększono ich ogólną wydajność. Jednym z głównych powodów wzrostu rozmiaru jest integracja systemu Direct-to-Cell, który wymaga znacznie bardziej rozbudowanych anten i mocniejszych nadajników zdolnych komunikować się bezpośrednio ze zwykłymi smartfonami.

Aby odebrać sygnał z telefonu nadającego z mocą zaledwie około 200 miliwatów z odległości ponad 500 kilometrów, satelita musi mieć bardzo dużą powierzchnię antenową i zaawansowane układy radiowe. To oznacza więcej elektroniki, większe systemy zasilania i bardziej złożone układy przetwarzania sygnału, co automatycznie przekłada się na większą masę i objętość konstrukcji.

Direct-to-Cell wymaga również obsługi pasm komórkowych oraz zdolności formowania wąskich, precyzyjnych wiązek skierowanych do konkretnych użytkowników. Dlatego satelity wyposażono w bardziej rozbudowane anteny phased array oraz systemy śledzenia, które potrafią dynamicznie dopasowywać parametry transmisji w czasie rzeczywistym.

Choć całkowita przepustowość satelity liczona jest w dziesiątkach gigabitów na sekundę, część zasobów musi być zarezerwowana dla komunikacji z telefonami. To kolejny powód, dla którego platforma satelitarna musiała zostać powiększona i wyposażona w mocniejsze źródła energii, aby obsłużyć jednocześnie klasyczny internet Starlink i nową usługę Direct-to-Cell.

przebieg misji Artemis II/ NASA
Technologie

Artemis II: Wielki powrót człowieka na Księżyc. Polka z ESA ujawnia kulisy ochrony astronautów


Regulacje — ile formalności za tym stoi

Aby system działał globalnie, potrzebne są zgody w ponad 100 krajach, bo każdy ma własne przepisy dotyczące częstotliwości radiowych. To ogromne przedsięwzięcie administracyjne.

W USA SpaceX uzyskało zgodę FCC na testy i współpracuje z operatorami komórkowymi. W Europie proces jest bardziej złożony i często trwa dłużej.

Regulatorzy analizują m.in. ryzyko zakłóceń dla istniejących sieci i wpływ na inne systemy radiowe. Każdy region wymaga osobnych testów i konfiguracji.


Co to zmieni — realne liczby i skutki

Na świecie około 2,6 miliarda ludzi wciąż nie ma stabilnego dostępu do internetu. System satelitarny może znacząco zmniejszyć tę lukę, szczególnie w regionach słabo zurbanizowanych.

Ponad 90% powierzchni oceanów jest poza zasięgiem sieci komórkowych, co pokazuje potencjał technologii dla żeglugi i transportu. Możliwość wysłania wiadomości z dowolnego miejsca może zwiększyć bezpieczeństwo.

W przypadku katastrof infrastruktura naziemna bywa zniszczona, a satelity nadal działają. Komunikacja może zostać przywrócona niemal natychmiast.

Dla użytkownika oznacza to przede wszystkim pewność, że telefon zadziała nawet tam, gdzie dotąd nie było żadnego sygnału.


Elon Musk ogłosił na początku lutego 2026 roku, że kupił firmę xAI i połączył ją ze SpaceX. Kosztowało go to około 1,25 miliarda dolarów. Połączył w ten sposób rozwój sztucznej inteligencji z własnymi możliwościami umieszczania satelitów na orbicie, siecią satelitarną Starlink i technologią komunikacji bezpośrednio z telefonami. Jedna organizacja rozwija teraz jednocześnie całą kompletną infrastrukturę kosmiczną i systemy AI.

SpaceX przejęło wraz z xAI model Grok oraz zaplecze do trenowania sztucznej inteligencji. Firma może bezpośrednio integrować globalną sieć satelitarną z usługami opartymi na AI i udostępniać je użytkownikom niezależnie od lokalnej infrastruktury telekomunikacyjnej. To zmienia rolę Starlink — z dostawcy internetu w hegemona globalnych cyfrowych usług.

Musk rozwija również projekty związane z ogromnymi centrami danych dla AI i analizuje możliwości wykorzystania energii słonecznej oraz infrastruktury kosmicznej do ich zasilania. Podkreśla, że zapotrzebowanie na moc obliczeniową rośnie tak szybko, iż w przyszłości tradycyjne rozwiązania naziemne mogą nie wystarczyć. W długim horyzoncie firma chce globalnie rozwijać systemy AI.

Połączenie SpaceX i xAI wpisuje się w szerszy plan łączenia projektów Muska — od platformy X, przez systemy AI, po satelity i łączność mobilną — w jeden spójny ekosystem technologiczny. Oznacza to budowę infrastruktury, która jednocześnie przesyła dane, przetwarza je i dostarcza usługi cyfrowe użytkownikom na całym świecie.


AI w każdym miejscu — co to może oznaczać w praktyce

Urządzenia nowej generacji mogą być projektowane z myślą o bezproblemowej współpracy z sieciami satelitarnymi, zwłaszcza w standardzie 5G NTN. Oznacza to możliwość automatycznego przełączania się między siecią naziemną a satelitarną bez udziału użytkownika. W efekcie dostęp do usług opartych na chmurze i AI może stać się bardziej niezawodny.

Systemy takie jak Grok mogą działać właściwie wszędzie, niezależnie od lokalnej infrastruktury. Pod warunkiem że dostępna jest minimalna łączność satelitarna.

Warto jednak podkreślić, że nie oznacza to całkowitej niezależności od operatorów ani natychmiastowego końca kart SIM. Integracja z sieciami mobilnymi nadal będzie wymagała współpracy z dostawcami usług i regulacji lokalnych. Rozwiązania typu eSIM i roaming satelitarny raczej uzupełnią istniejący ekosystem niż go zastąpią.


Infrastruktura, która zmienia układ sił

Rozwój globalnej sieci satelitarnej połączonej z usługami AI zmieni sposób funkcjonowania internetu i komunikacji. Firma kontrolująca jednocześnie transmisję danych i dostęp do usług obliczeniowych zyskuje jeszcze większe znaczenie. To budzi zainteresowanie, lub może lepiej – zaniepokojenie, rządów i regulatorów na całym świecie.

Taka infrastruktura może zwiększać odporność systemów informacyjnych na awarie i kryzysy. Ale też rodzi pytania o kontrolę nad przepływem danych, prywatność i wpływ na lokalne rynki telekomunikacyjne. Właśnie dlatego rozwój Starlink obserwowany jest nie tylko przez branżę technologiczną, ale także przez poszczególne państwa.

SpaceX stopniowo przesuwa się z pozycji firmy kosmicznej w stronę globalnego operatora infrastruktury cyfrowej. Integracja łączności satelitarnej z usługami sztucznej inteligencji wpisuje się w długoterminową strategię budowy systemu, który działa niezależnie od granic geograficznych.


Konkurencja na orbicie: Kto jeszcze walczy o zasięg?

SpaceX nie jest jedynym uczestnikiem wyścigu. Rynek łączności satelitarnej wart jest dziesiątki miliardów dolarów. Inne firmy stosują jednak odmienne podejścia techniczne:

  • AST SpaceMobile: Buduje duże satelity z potężnymi antenami. AST obiecuje prawdziwy szerokopasmowy internet 5G z kosmosu. Współpracują z gigantami takimi jak AT&T oraz Vodafone.
  • Lynk Global: Ta firma jako pierwsza wysłała satelitarnego SMS-a. Skupiają się oni na regionach o najsłabszej infrastrukturze (np. Afryka). Obsługują głównie odizolowane wyspy Pacyfiku.
  • Amazon Project Kuiper: Jeff Bezos buduje własną konstelację satelitarną. Pierwsze satelity Amazona trafią na orbitę jeszcze w 2026 roku.
  • Apple i Globalstar: Ich system już działa w nowszych iPhone’ach. Służy on jednak wyłącznie do wzywania pomocy w trybie SOS. Starlink chce być systemem do codziennej komunikacji.

Jeśli SpaceX dopnie swego, problem braku zasięgu zniknie. Nie oznacza to jednak końca tradycyjnych nadajników. Sieć satelitarna będzie zawsze wolniejsza od naziemnego 5G. Będzie ona jednak ratunkiem w ekstremalnych warunkach:

  1. Turystyka i przygoda: Wezwiesz pomoc z Tatr bez specjalistycznego sprzętu. Rodzina zawsze sprawdzi Twoją lokalizację na szlaku.
  2. Sytuacje kryzysowe: Łączność zadziała podczas powodzi lub huraganów. Naziemne wieże często ulegają wtedy fizycznemu zniszczeniu. Starlink będzie działał wysoko na orbicie.
  3. Podróże zagraniczne: Zyskasz szansę na globalny zasięg bez drogiego roamingu. Nie będziesz już szukać lokalnych kart SIM na lotniskach.
  4. Logistyka i transport: Każdy kontener na oceanie zyska stałą łączność. Autonomiczne pojazdy zyskają dodatkowe zabezpieczenie sygnału.

Starlink Direct-to-Cell to bardzo ambitny projekt SpaceX. Firma opatentowała rozwiązania, które realnie zmieniają zasady gry. Inżynierowie udowodnili, że potrafią połączyć smartfon z pędzącym satelitą. Teraz prawnicy muszą wywalczyć dla systemu miejsce na poszczególnych rynkach telekomunikacyjnych.


Źródła:

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *