Po spłacie kredytu we frankach i tak możesz pozwać bank i odzyskać pieniądze

Kamil Chołuj avatar
Kamil Chołuj
Udostępnij artykuł
POURIA

Rozmawiamy z Radosławem Górskim z Kancelarii Radosław Górski i Wspólnicy o prawach frankowiczów, którzy dawno zamknęli swoje kredyty


Spłacony kredyt to nie jest koniec

Wielu frankowiczów, którzy kilka lub kilkanaście lat temu spłacili swoje kredyty, uznaje dziś temat za zamknięty. Raty przestały obciążać domowy budżet. Hipoteka została wykreślona z księgi wieczystej. Umowa trafiła wreszcie na strych lub do niszczarki.

Przez długi czas takie podejście wydawało się naturalne. Temat kredytów frankowych dotyczył głównie osób, które wciąż spłacały kredyt. Uwaga skupiała się na bieżących ratach i wahaniach kursu franka. O sytuacji osób, które spłaciły zobowiązanie wobec banków mówiło się niewiele.

W efekcie wielu byłych frankowiczów nie wracało już do treści swoich umów. Przyjmowali, że skoro już to mają z głowy, bank nie ponosi dalszej odpowiedzialności. Taki pogląd utrwalał się przez lata.

Dłonie starszego mężczyzny trzymające kilka drobnych monet/ Unsplash
Biznes / News / Społeczeństwo

75 – latek oszczędzał na lokacie 11 lat. Bank wypłacił mu 260 zł odsetek. Senior czuje się oszukany

Tymczasem, jak wyjaśnia radca prawny Radosław Górski z Kancelaria Radosław Górski i Wspólnicy, to przekonanie coraz częściej nie odpowiada aktualnemu podejściu sądów. Orzecznictwo wyraźnie oddziela fakt spłaty kredytu od oceny samej umowy.

„Wielu frankowiczów nie pozywa swojego banku, ponieważ pozostaje w przekonaniu, że po spłacie kredytu nie może już upominać się o swoje prawa w sądzie” – wskazuje Radosław Górski.

Jednocześnie podkreśla, że sama spłata kredytu nie oznacza jeszcze, że umowa była prawidłowa. Kredytobiorca mógł wykonywać umowę, która od początku zawierała zapisy naruszające prawo. To, że bank otrzymał wszystkie raty, nie zmienia faktu, że warunki umowy mogły być nieuczciwe wobec konsumenta.

Sądy badają nie to, czy kredyt został spłacony. Sprawdzają natomiast, jak bank skonstruował umowę w chwili jej zawarcia. Jeżeli zapisy naruszały prawa konsumenta, kredytobiorca może dochodzić roszczeń także po zakończeniu spłaty.


Nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki – a może jednak?

Dla wielu osób oznacza to, że mogą wrócić do sprawy także po zakończeniu spłaty kredytu i wystąpić wobec banku z roszczeniami finansowymi. Chodzi o sytuacje, w których umowa zawierała niedozwolone postanowienia, a konsument przez lata wykonywał ją, nie mając świadomości naruszenia swoich praw. W takich przypadkach sądy dopuszczają możliwość dochodzenia zwrotu nienależnie pobranych świadczeń już po zamknięciu kredytu.

Możliwość ponownej analizy dotyczy także części osób, które podpisały ugodę z bankiem. Nie każda ugoda automatycznie wyłącza dalsze roszczenia. Decyduje jej treść, w szczególności to, czy konsument świadomie i jednoznacznie zrzekł się konkretnych roszczeń wynikających z abuzywnych zapisów umowy. Jeżeli ugoda nie obejmowała takiego zrzeczenia albo została zawarta bez pełnej informacji o skutkach prawnych umowy, sądy dopuszczają jej dalszą ocenę.

Dlatego także po spłacie kredytu, a w niektórych przypadkach nawet po zawarciu ugody, możliwe jest dochodzenie od banku dodatkowych kwot. Każda taka sytuacja wymaga jednak indywidualnej analizy dokumentów, ponieważ zakres ugody i sposób jej sformułowania mają kluczowe znaczenie dla dalszych uprawnień konsumenta.

placówka Santander w Tarnowie/ Autorstwa Andrzej Otrębski - Praca własna, CC BY-SA 4.0
Biznes / News / Społeczeństwo

Atak na konta klientów Santandera! Policja bada sprawę i wskazuje konkretne miejsca


O wszystkim decyduje umowa, nie historia spłat

Radosław Górski z Kancelarii Radosław Górski i Wspólnicy podkreśla, że kluczowe znaczenie ma treść umowy zawartej w banku, a nie to, jak długo kredyt był spłacany i w jaki sposób został zakończony. W wielu umowach frankowych mechanizm przeliczania waluty oparto na zapisach, które nie były indywidualnie uzgadniane z klientem i pozostawiały bankowi szeroką swobodę w ustalaniu kursów.

W języku prawniczym takie zapisy określa się mianem klauzul abuzywnych. Chodzi o postanowienia, które naruszają równowagę stron umowy i kształtują sytuację konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami. W sprawach frankowych sądy wielokrotnie wskazywały, że dotyczyło to m.in. tabel kursowych ustalanych jednostronnie przez bank.

„Jeżeli umowa zawierała takie postanowienia, konsument może dochodzić roszczeń również po jej zakończeniu” – wyjaśnia Górski. Spłata kredytu nie usuwa bowiem skutków prawnych wadliwej konstrukcji umowy.

Takie podejście potwierdzają również orzeczenia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który konsekwentnie stoi na stanowisku, że konsument nie traci ochrony tylko dlatego, że wykonał umowę zawierającą niedozwolone postanowienia.

pieniądze w paczkach na stole
News / Społeczeństwo

Komornik wyczyści konto do zera? Limity potrąceń w 2026 roku


Przedawnienie nie zawsze liczy się od spłaty

Jednym z najczęstszych pytań zadawanych przez byłych frankowiczów pozostaje kwestia przedawnienia. Wiele osób wiąże je z samym upływem czasu od spłaty ostatniej raty kredytu. Jeżeli od zamknięcia zobowiązania minęło kilka albo kilkanaście lat, sprawa bywa uznawana za zamkniętą.

W sprawach dotyczących kredytów frankowych sądy coraz częściej stosują jednak inne kryterium. Zamiast liczyć czas od momentu spłaty kredytu, badają, kiedy konsument dowiedział się o nieuczciwym charakterze postanowień umowy albo mógł taką wiedzę uzyskać. Dotyczy to zwłaszcza zapisów odnoszących się do indeksacji lub denominacji kredytu.

Jak wyjaśnia Radosław Górski, przez wiele lat klienci banków nie byli informowani o wadliwości tych mechanizmów. Umowy przedstawiano jako standardowe i bezpieczne, a sposób przeliczania waluty nie był przedmiotem rzetelnych wyjaśnień.

„W większości przypadków nawet osoby, które spłaciły kredyt wiele lat temu, nie utraciły możliwości dochodzenia swoich praw” – podkreśla Radosław Górski.

Jak dodaje, brak informacji ze strony banków ma znaczenie przy ocenie początku biegu przedawnienia. Z tego powodu każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, uwzględniającej treść umowy oraz moment, w którym konsument mógł uzyskać wiedzę o jej nieuczciwym charakterze.

starsza kobieta w okularach
News / Społeczeństwo

Nasz system emerytalny to „trója z minusem”. Coraz więcej Polaków odkłada na przyszłość


Co można odzyskać od banku

Zakres możliwych roszczeń zależy od treści konkretnej umowy. Jak podkreśla Radosław Górski, w wielu sprawach konsumenci dochodzą zwrotu kwot, które bank pobrał na podstawie zapisów naruszających ich prawa.

„Najczęściej chodzi o zwrot świadczeń zapłaconych na podstawie niedozwolonych postanowień umownych” – wskazuje Radosław Górski.

W takich postępowaniach często pojawia się także kwestia nieważności umowy. Oznacza ona, że umowa od początku nie powinna wywoływać skutków prawnych. W efekcie strony rozliczają się z przekazanych sobie pieniędzy, a konsument może żądać również odsetek.

Przy kredytach zawieranych na długie okresy i na wysokie kwoty łączna wartość roszczeń bywa znaczna. To jeden z powodów, dla których coraz więcej osób wraca dziś do spraw już spłaconych kredytów frankowych.


Od czego zacząć

Na zakończenie rozmowy Radosław Górski podkreśla, że każda sprawa wymaga indywidualnej oceny. Podstawą jest dokładna analiza umowy kredytowej oraz historii rozliczeń z bankiem.

„Analiza umowy kredytu da każdemu frankowiczowi szybką odpowiedź na pytanie, czy wciąż może on odzyskać swoje pieniądze” – mówi.

Kamil Chołuj avatar
Kamil Chołuj

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *