Kolejna śmierć na drodze – kierowca na DK78 zmieniał koło. Jak przeżyć na drodze? (aktualizacja)
Wzywaj pomoc drogową! Poznaj zasady bezpieczeństwa na drodze podczas awarii auta.
Bez żadnej przesady można powiedzieć, że pasy awaryjne na drogach to nie jest bezpieczne miejsce. Dzisiejsze tragiczne doniesienia z województwa śląskiego brutalnie o tym przypominają. Na drodze krajowej nr 78 życie stracił kierowca zawodowy, który próbował samodzielnie wymienić koło w naczepie. Ta śmierć staje się jeszcze bardziej wymowna, gdy zestawimy ją z innym wypadkiem, który opisywaliśmy w „Fakty Plus” 22 stycznia 2026 roku. Na dolnośląskim odcinku autostrady A4 doszło wtedy do niemal identycznej sytuacji, jednak tam wszyscy przeżyli. Kluczem okazało się zachowanie, które w Polsce wciąż nie jest standardem, a które czasem decyduje o tym, czy po awarii na trasie wrócisz do domu.
Kolejny kierowca zabity podczas zmiany koła
Do wypadku doszło na drodze krajowej nr 78 pod Zawierciem. To popularna trasa z dwoma pasami w każdym kierunku, jednak ma jedynie niewielki, bardzo wąski pas awaryjny. W środowe popołudnie, około godziny 18:00, panowały dobre warunki. Widoczność była świetna, słońce jeszcze nie zaszło.
Kierowca DAF XF105 z kurtynową naczepą podczas jazdy zauważył, że auto prowadzi się niestabilnie. Zjechał na pobocze, okazało się, że koło jest do wymiany. Postanowił zabrać się za to samodzielnie. Ze względu na to, że pas awaryjny w tym miejscu miał jedynie 1,5 m a zespół pojazdów ponad 2,5 m szerokości, 40-tonowy zestaw nie miał szans schować się na poboczu. Ciężarówka częściowo stała na pasie awaryjnym, a częściowo wystawała na prawy pas ruchu. Kierowca, zamiast wezwać profesjonalny serwis, rozpoczął naprawę na samej jezdni, będąc zupełnie wystawionym na nadjeżdżające auta.
Sytuacji tej nie zauważył kierowca kolejnego DAF-a. Nadjeżdżający pojazd z potworną siłą najechał na lewy tył stojącej naczepy. W zdarzeniu uczestniczyła jeszcze jedna ciężarówka – Mercedes Actros. Jego kierowca wykazał się refleksem i w ostatniej chwili uciekł na lewy pas, dzięki czemu tylko lekko uszkodził auto.
Ratownicy, którzy przyjechali na miejsce, nie mogli już pomóc kierowcy „stopiątki”. Mężczyzna w momencie uderzenia był przy kole na jezdni – doznał obrażeń, które nie dały mu żadnych szans. Kierujący drugim DAF-em trafił do szpitala, a trzeciemu kierowcy nic się nie stało.
Kontrast: wzorowe zachowanie na autostradzie A4
Zupełnie inaczej skończyła się historia, o której pisaliśmy w „Fakty Plus” 22 stycznia. Na 84. kilometrze autostrady A4 pod Jaworem zepsuła się osobówka. To odcinek, gdzie pas awaryjny pojawia się i znika. Kierowcy udało się dojechać do zatoczki i wezwał pomoc. Laweta przyjechała niebawem.
Wtedy w oba stojące pojazdy wbiła się 40-tonowa ciężarówka. Skutki były przerażające: auta zostały rozerwane na strzępy, a jedno z kół frunęło kilkanaście metrów nad drogą. Mimo to, nikt nie zginął. Dlaczego? Bo wszyscy uczestnicy – kierowca osobówki i pracownik pomocy drogowej – natychmiast po zatrzymaniu przeszli za bariery energochłonne. Wykazali się zachowaniem typowym dla krajów zachodnich, gdzie po awarii priorytetem jest natychmiastowa ucieczka poza pas drogowy.
Ten cud udowodnił, że stalowa bariera to jedyna granica między życiem a śmiercią. Gdy uderza w Ciebie rozpędzona ciężarówka, żadne pasy czy poduszki w aucie Cię nie uratują. Przeżyjesz tylko wtedy, gdy fizycznie nie będzie Cię w pobliżu samochodu.
Kierowca imigrant zawsze winny. USA zaostrzają przepisy po tragicznym wypadku na autostradzie
Dlaczego wymiana koła w ciężarówce to nie jest praca dla jednej osoby?
Wielu ludziom wydaje się, że zmiana koła w ciężarówce jest podobna, jak osobówce. Może tylko więcej śrubek. Musimy sobie uświadomić, z jakimi siłami i ciężarami wiąże si ę taka praca. To naprawdę spore wyzwanie.
Ponad 100 kg
Koło do naczepy czy ciągnika siodłowego to spory ciężar. Razem z oponą waży od 100 do 140 kilogramów. Wyobraź sobie, że musisz taki ciężar wyciągnąć z kosza pod naczepą, przetoczyć i precyzyjnie wycelować w szpilki. Taeraz wyobraź sobie, że siłujesz się z kołem a obok mijają Cię pędzące auta. Podmuchy rozpędzonych ciężarówek miotają Tobą i kołem.
Siła, której nie pokonasz zwykłym kluczem
W aucie osobowym śruby dokręca się z siłą około 120 Nm. W ciężarówce to zupełnie inna liga – tutaj standardem jest 600 do 800 Nm. Żeby to odkręcić bez profesjonalnego sprzętu, kierowcy muszą używać specjalnych przekładni albo długich rur, które zwiększają siłę nacisku.
Odkręcenie 10 tak potężnie dociągniętych śrub, gdy obok, pędzą inne 40-tonowe zestawy, bez kluczy pneumatycznych zajmuje kilkadziesiąt minut. Zanim kierowca w ogóle dotknie tych 10 potężnych śrub, musi podnieść pojazd, aby zabrać się do odkręcania koła. W przypadku załadowanej naczepy, na jedną oś przypada często od 8 do 9 ton, a przy nierównym rozłożeniu ciężaru – nawet więcej. Kierowca dysponuje zazwyczaj prostym podnośnikiem hydraulicznym (tzw. „bałwankiem” lub „słupkiem”), który musi udźwignąć ten ciężar.
Ciężarówki mają zwolnić o 10 km/h: IEA wraca do sprawdzonego sposobu na oszczędność paliwa
Od tego są serwisy, nie kierowcy
Dzisiaj nikt nie wymaga od kierowcy, żeby był mechanikiem polowym. Większość firm transportowych ma wykupione pakiety ubezpieczeń i umowy z serwisami drogowymi. To profesjonaliści powinni zajmować się taką pracą, bo mają do tego odpowiedni sprzęt:
- Wozy osłonowe: Auta z tablicami świetlnymi, które z daleka ostrzegają innych, że pas jest zablokowany.
- Klucze pneumatyczne: Sprzęt, który odkręca śruby w sekundy, bez żadnego wysiłku.
- Bezpieczne podnośniki: Takie, które nie zapadną się w miękkie pobocze pod ciężarem 24 ton ładunku.
Śmierć pod Zawierciem była niepotrzebna. Ta praca powinna zostać wykonana przez serwis, który ma sprzęt i ludzi do bezpiecznej pracy. Żaden ładunek i żaden termin nie są warte tego, żeby szarpać się ze 140-kilogramowym kołem na krawędzi pędzącej trasy.
Dlaczego drogi są tak niebezpieczne?
Szerokość pasa awaryjnego to klucz do bezpieczeństwa:
- Autostrady: Zwykle pasy awaryjne mają około 3 metry szerokości. Pozwala to zatrzymać ciężarówkę (która ma ok. 2,55 m) z lekkim marginesem. Wyjątkiem jest stara A4 na Dolnym Śląsku, gdzie pasa awaryjnego często po prostu nie ma.
- Drogi ekspresowe: Tutaj pas ma często tylko 2,5 metra. Ciężarówka staje „na styk”. Jeśli musisz wyjść z kabiny, od razu lądujesz na pasie ruchu, po którym pędzą inne auta.
- Drogi krajowe (jak DK78 pod Zawierciem): Pobocze ma tu często tylko 1,5 metra. Tutaj jest po prostu niebezpiecznie.
Luki w edukacji: Chronimy auto, nie ludzi
Czego faktycznie uczy się kierowców w Polsce po awarii
W polskim systemie szkolenia kierowców przekazywana jest wiedza ograniczona do zabezpieczenia pojazdu, nie do ochrony ludzi. Kierowców uczy się wyłącznie tego, że po awarii należy:
- włączyć światła awaryjne,
- ustawić trójkąt ostrzegawczy,
- zadbać o widoczność samochodu,
- „zabezpieczyć miejsce postoju”.
Najbardziej śmiertelne branże w Polsce. Dane obalają mit o górnictwie
Jak wygląda to na Zachodzie
W krajach Europy Zachodniej po awarii na autostradzie kierowcy opuszczają pojazd i oddalają się od niego. Najpierw zabezpieczają miejsce postoju auta, a następnie przechodzą za bariery energochłonne i tam czekają na pomoc. Nie siedzą w samochodzie. Nie stoją przy nim. Przechodzą za barierę, jeśli jest.
W Wielkiej Brytanii zasady te opisuje Highway Code. Po awarii na drodze szybkiego ruchu kierowcy wychodzą z auta, szukają bezpiecznego miejsca i – jeśli infrastruktura na to pozwala – stają za barierą ochronną. Oczekiwanie w pojeździe nie stanowi tam zalecanego sposobu postępowania.
Podobnie postępują kierowcy w Niemczech. Organizacje drogowe, w tym ADAC, wskazują, że po oznakowaniu miejsca awarii ludzie opuszczają samochód i przechodzą za barierę energochłonną (Leitplanke). Te zasady są powszechnie znane, można je znaleźć w poradnikach, komunikatach i materiałach informacyjnych dla kierowców.
We Francji oraz w krajach Beneluksu jest tak samo. Po awarii kierowcy oddalają się od drogi, wykorzystują bariery jako osłonę i nie przebywają w aucie ani obok niego. Takie zachowanie jest standardem na drogach.
Zachowania, które uratują Ci życie
Jeśli auto odmówi posłuszeństwa, pamiętaj o tych zasadach:
- Zatrzymaj się mądrze: Postaraj się dojechać do najbliższego MOP-u, stacji paliw, lub znajdź inne bezpieczne miejsce. Najwyżej zniszczysz felgę. Jeśli musisz stanąć na poboczu, zjedź maksymalnie na prawo, nawet na trawę.
- Skręć koła w prawo: To kluczowa zasada. Jeśli ktoś w Ciebie wjedzie, Twoje auto zostanie wepchnięte do rowu, a nie na środek drogi, lub w inne samochody.
- Z auta wychodź prawą stroną: Nigdy nie wychodź drzwiami od strony jezdni. Ty i pasażerowie musicie opuścić kabinę drzwiami od strony pobocza.
- Uciekaj za barierę: To najważniejszy krok. Natychmiast przejdź za barierę energochłonną. Nie stój przed ani za autem. Bariera to jedyna rzecz, która oddziela Cię od pędzących maszyn.
- Nie żałuj na pomoc drogową: Wymiana koła w niebezpiecznym miejscu to proszenie się o kłopoty.
Życie warte więcej niż opona
Tragedia pod Zawierciem i cud na A4 sprzed kilku tygodni to dwie strony tego samego medalu.
Pas awaryjny to nie warsztat. To strefa śmierci, gdzie błąd, nieuwaga innego kierowcy może Cię zabić w ułamku sekundy. Nie oszczędzaj na profesjonalnej pomocy drogowej, bo to najgorsza „oszczędność”, jaką możesz zrobić.
Źródła: Dolnośląskie Alarmowo, KP PSP Zawiercie, Fakty Plus.
Czytaj więcej



