Polska farmacja świetnie tłucze suplementy i generyki, ale nie produkuje leków krytycznych. Alarmujący raport INNOWO

Polski przemysł nie produkuje leków krytycznych. CDC/Unsplash

Jest jeszcze gorzej: praktycznie nie wytwarzamy nawet składników do strategicznych farmaceutyków. Krajowy przemysł zaspokaja obecnie jedynie 30 proc. potrzeb lekowych społeczeństwa.


Bezpieczeństwo narodowe Rzeczypospolitej Polskiej nie zależy już wyłącznie od potencjału armii. Obecnie stabilność państwa buduje przede wszystkim odporność kluczowych systemów cywilnych. Najnowszy raport Instytutu Innowacji i Odpowiedzialnego Rozwoju INNOWO przynosi w tym zakresie alarmujące dane. Publikacja z marca 2026 roku szczegółowo opisuje kondycję polskiego sektora farmaceutycznego. Zatem analiza dowodzi jednoznacznie, że Polska należy do krajów Unii Europejskiej o najniższej suwerenności lekowej. Taka sytuacja stwarza bezpośrednie ryzyko dla zdrowia milionów obywateli. W konsekwencji państwa Europy Zachodniej budują swoją potęgę na wysokiej samowystarczalności. Tymczasem polski system ochrony zdrowia nadal tkwi w niebezpiecznej pętli uzależnienia od rynków zewnętrznych. Dlatego brak kontroli nad rynkiem leków to obecnie krytyczna słabość strategiczna kraju. W rezultacie władze muszą natychmiast zareagować w dobie narastających konfliktów hybrydowych.


Upadek mitu „globalnej wioski” a nowa doktryna bezpieczeństwa

Polscy decydenci przez trzy dekady wierzyli w rynkowe mity. Opierali oni swoje strategie na założeniu, że globalizacja na stałe wyeliminowała ryzyko przerw w dostawach. Ekonomistka Anna Gołębicka nazywa ten beztroski okres „luksusowym snem czasów pokoju”. W tamtym czasie państwo stawiało wyłącznie na efektywność kosztową produkcji. Dlatego najniższa cena produktu na rynku była jedynym kryterium wyboru dostawcy medykamentów. Niemniej jednak pandemia COVID-19 oraz wojna za wschodnią granicą brutalnie zweryfikowały te przekonania. Globalne łańcuchy dostaw uległy natychmiastowemu zerwaniu w sytuacjach kryzysowych. W rezultacie państwa posiadające rozbudowany własny przemysł zyskały ogromną przewagę strategiczną. Z kolei kraje bez własnej produkcji stały się zakładnikami decyzji zagranicznych podmiotów.

Warto zauważyć, że suwerenność lekowa nie jest już tylko specjalistycznym terminem branżowym. Stała się ona fundamentalnym filarem bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej. Jacek Bartosiak, CEO i Founder Strategy&Future, wskazuje na strategiczne znaczenie farmaceutyków. Obecna rywalizacja mocarstw o wpływy na świecie nadaje lekom zupełnie nową rolę. Stanowią one bowiem potężny instrument nacisku w grze geopolitycznej. Ponadto mogą one służyć do destabilizacji całych narodów.

„Tymczasem trwająca rywalizacja systemowa narusza łańcuchy dostaw i wartości, czyniąc z niej zarówno obszar rywalizacji geopolitycznej, jak i instrument uzyskiwania przewag, a nawet uzależnień jednych państw od drugich. Leki i farmaceutyki we współczesnym świecie są jednym z najwrażliwszych łańcuchów dostaw i jednym z najbardziej wrażliwych społecznie obszarów, w którym państwo musi sobie radzić w kryzysie, wojnach handlowych czy podczas konfliktów zbrojnych. Dlatego kwestia suwerenności lekowej staje się sprawą pierwszorzędną w dobie obecnej napiętej sytuacji międzynarodowej” – komentuje Jacek Bartosiak.

Innymi słowy, państwo bez dostępu do własnych leków traci realną suwerenność. Z tego powodu nie może ono prowadzić w pełni niezależnej polityki zagranicznej. Zatem decydenci muszą uznać leki za element infrastruktury krytycznej państwa. Farmaceutyki stoją obecnie na tym samym poziomie ważności co energia elektryczna lub woda.


Mit pełnej apteki: Co naprawdę tracimy, tracąc suwerenność?

Gdy wchodzimy do polskiej apteki, uderza nas ogromny wybór. Kolorowe pudełka z suplementami diety na każdą dolegliwość – od „zmęczonych nóg” po „wsparcie koncentracji” – wypełniają półki po sufit. To właśnie w ich produkcji polski przemysł stał się czempionem. Jednak, jak zauważa INNOWO, Polska niemal całkowicie zaprzestała syntezy własnych substancji czynnych (API).

Antybiotyki: „Mieszalnie” bez surowca
Najbardziej jaskrawym przykładem są antybiotyki o szerokim spektrum działania, takie jak amoksycylina. Choć w Polsce (np. w tarchomińskiej Polfie) fizycznie wytwarza się gotowe leki, to sam leczniczy proszek – substancja czynna – niemal w 100% płynie do nas z Azji. Europa latami rezygnowała z produkcji API na rzecz tańszych dostawców z Indii i Chin. W sytuacji blokady szlaków handlowych, polskie linie produkcyjne staną w ciągu kilku dni. Bez antybiotyków współczesna medycyna cofa się o sto lat – proste infekcje stają się śmiertelne, a rutynowe operacje zamieniają się w rosyjską ruletkę z sepsą w tle.

Insulina: Chlubny wyjątek na mapie zależności
Na tle dramatycznego uzależnienia od importu, wyjątkiem jest insulina. Dzięki firmie Bioton, Polska posiada rzadką w skali świata zdolność do produkcji tego hormonu od podstaw. Niestety, w przypadku innych leków hormonalnych, jak lewotyroksyna stosowana w chorobach tarczycy, jesteśmy uzależnieni w 100% od dostawców.

Leki przeciwzakrzepowe: Serce systemu na chińskim surowcu
Heparyna to „lek-cień” każdej sali operacyjnej. Bez niej niemożliwe jest ratowanie pacjentów po zawałach czy przeprowadzanie zabiegów chirurgicznych. To produkt krytyczny, którego bazowy surowiec pozyskuje się głównie w Chinach. Polska, mimo rozwiniętego przemysłu przetwórczego, nie posiada własnej bazy surowcowej API do tych leków.

Leki onkologiczne i kardiologiczne: Iluzja generyków
Polskie firmy, takie jak Polpharma czy Adamed, to giganci w produkcji leków generycznych na serce czy nadciśnienie. Jednak nawet tu suwerenność jest ograniczona. Choć w kraju prowadzi się zaawansowaną syntezę chemiczną wybranych substancji, większość komponentów do produkcji masowej wciąż pochodzi z zewnątrz. W onkologii sytuacja jest jeszcze trudniejsza – tzw. „stara chemia”, ratująca życie tysiącom pacjentów, opiera się na substancjach z fabryk w Indiach, które wygrały wojnę cenową z europejskimi zakładami.

Podsumowanie: Mamy piekarzy, brakuje nam mąki
Podsumowując, polski przemysł farmaceutyczny to dziś sprawna maszyna do „lepienia tabletek”. Potrafimy wyprodukować miliardy opakowań z magnezem czy witaminą C, ale w kwestii leków ratujących życie jesteśmy zakładnikami zagranicznych dostawców. Bez własnej syntezy API, nasze bezpieczeństwo lekowe jest jedynie iluzją. Jak dowodzi raport INNOWO, w dobie konfliktów hybrydowych brak kontroli nad „sercem” leku to krytyczna słabość, która czyni z nas państwo niesuwerenne medycznie.


Statystyczna diagnoza zależności: Dlaczego wynik 30 proc. budzi przerażenie ekspertów?

Aby w pełni zrozumieć skalę problemu, należy szczegółowo przeanalizować dane statystyczne zawarte w marcowym opracowaniu INNOWO. Badacze Instytutu porównali wartość krajowej produkcji farmaceutyków do realnego zapotrzebowania całego polskiego społeczeństwa na te produkty. Wyniki tej analizy plasują Polskę w bardzo niekorzystnym położeniu na tle innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Podczas gdy liderzy europejscy produkują leki o wartości znacznie przekraczającej ich własne potrzeby wewnętrzne, krajowa produkcja w Polsce zaspokaja jedynie 30 proc. potrzeb lekowych społeczeństwa.

W rezultacie aż 70 proc. leków, których Polacy potrzebują każdego dnia do ratowania zdrowia i życia, musi obecnie pochodzić z importu z rynków zagranicznych. Co więcej, wskaźnik bezpieczeństwa lekowego Polski nie odnotował żadnej poprawy od 2021 roku, co świadczy o braku skutecznych działań naprawczych ze strony instytucji państwowych. Nasza pozycja w europejskim rankingu jest zbliżona do wyników Czech, Litwy czy Bułgarii, gorzej jest jedynie na Słowacji, w Rumunii i Estonii. Tak głębokie uzależnienie od dostawców zewnętrznych, szczególnie tych z odległych rynków azjatyckich, naraża polski system ochrony zdrowia na paraliż.

produkcja leków, Openverse
News

Leki tak samo ważne jak amunicja. Polska chce powrotu produkcji farmaceutyków do Europy

Hubert Bukowski, dyrektor ds. badań w Instytucie INNOWO, zwraca szczególną uwagę na aspekt obronny kraju, który w obecnej sytuacji politycznej regionu odgrywa rolę priorytetową. Ekspert wskazuje na fatalne skutki braku własnych mocy produkcyjnych w obliczu potencjalnego zagrożenia.

„Nasz raport jasno wskazuje, że jako Polska jesteśmy uzależnieni od zagranicznych dostaw leków. Co to oznacza? Niesuwerenność lekowa to brak medycznego zabezpieczenia armii uniemożliwiający prowadzenie działań zbrojnych. To również groźba paraliżu systemu opieki zdrowotnej, a w efekcie utraty zdrowia i życia mieszkańców kraju oraz destabilizacji państwa. To wreszcie słabość, która może być wykorzystana do ataków hybrydowych” – dodaje Hubert Bukowski.

W przypadku wybuchu konfliktu zbrojnego, zablokowanie dostaw zagranicznych komponentów medycznych doprowadzi do natychmiastowego paraliżu logistycznego sił zbrojnych. Ponadto, systematyczne i celowo wywoływane niedobory leków na rynku cywilnym mogą posłużyć jako narzędzie do wywoływania paniki społecznej.


Suwerenność farmaceutyczna w liczbach: Ranking państw Unii Europejskiej

Instytut INNOWO przeprowadził dogłębne porównanie stosunku wartości produkcji krajowej farmaceutyków do wartości potrzeb lekowych społeczeństwa w poszczególnych krajach członkowskich. Wyliczenia te dopełniła analiza proporcji salda handlu zagranicznego leków do ich importu. Najlepiej w tym zestawieniu wypadły takie państwa jak Irlandia, Słowenia, Dania, Belgia i Szwecja. W krajach tych wartość rodzimej produkcji farmaceutycznej znacznie przekracza zapotrzebowanie wewnętrzne, co pozwala na budowanie silnej pozycji eksportowej.

W krajach takich jak Francja, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Holandia i Węgry, wartość produkcji jest mniej więcej równa wartości konsumowanych tam medykamentów, co zapewnia tym państwom stabilną suwerenność. Niestety, Polska znajduje się w grupie państw o podobnie niebezpiecznym wyniku co Litwa, Łotwa, Bułgaria czy Grecja. Udział krajowej produkcji w wartości polskiego rynku farmaceutycznego stale maleje, co powinno budzić niepokój rządu.

Suwerenność lekowa krajów UE. Źródło PZPPF
Suwerenność lekowa krajów UE. Źródło PZPPF

Krytyczne uzależnienie od Azji w obszarze substancji czynnych (API)

Najbardziej niebezpieczny element polskiej zależności farmaceutycznej stanowi obecnie produkcja aktywnych składników leków (API). Są to substancje, bez których proces wytwarzania końcowej postaci jakiegokolwiek leku jest całkowicie niemożliwy do przeprowadzenia. Dane obrazują skrajną marginalizację polskiego przemysłu w tym strategicznym obszarze. Choć w całej Unii Europejskiej funkcjonuje około 450 specjalistycznych zakładów produkujących aktywne składniki leków, na terenie Polski działa zaledwie kilka takich placówek.

Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezeska Krajowych Producentów Leków, alarmuje o skali tego zjawiska i ekspansji rynków wschodnich. Ekspertka wskazuje na drastyczne liczby dotyczące importu składników.

„Przegrywamy konkurencję z producentami z Azji i udział krajowej produkcji w wartości polskiego rynku maleje. Nasza zależność od importu z Azji w zakresie składników leków wynosi 80%, a intensywne działania krajów azjatyckich mają na celu osiągnięcie podobnego stopnia uzależnienia w przypadku leków gotowych” – alarmuje Barbara Misiewicz-Jagielak.

Warto zauważyć, że w latach 2003-2024 nastąpił ponad 6-krotny wzrost wartości importu wyrobów farmaceutycznych do Polski. Ten trend potwierdza tezę o postępującej erozji polskiej suwerenności. Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków, podaje precyzyjne wyliczenia, które ukazują skalę tej strukturalnej słabości polskiej gospodarki:

„Spośród ok. 450 zakładów produkujących aktywne składniki leków w Europie, zaledwie kilka jest w Polsce. Ich produkcja pokrywa tylko pół procenta zapotrzebowania na farmaceutyki z polskiej listy leków krytycznych” – informuje Krzysztof Kopeć.

Polski wkład w leki krytyczne. Źródło: PZPPF
Polski wkład w leki krytyczne. Źródło: PZPPF

Tak znikomy udział rodzimej produkcji w segmencie leków bezpośrednio ratujących życie powoduje, że Polska pozostaje niemal całkowicie zdana na łaskę dostawców zewnętrznych. Sytuację pogarsza fakt, że aż 90 proc. leków znajdujących się na liście leków krytycznych Unii Europejskiej stanowią leki generyczne. Prawie połowa z nich pochodzi od zaledwie jednego dostawcy, co czyni łańcuchy dostaw ekstremalnie kruchymi.


Lekcja z kryzysu niedoborów: Przypadek amoksycyliny jako przestroga

Eksperci z Instytutu INNOWO kategorycznie ostrzegają, że poleganie na jednym kraju lub regionie w zakresie dostaw substancji API drastycznie zwiększa ryzyko niestabilności. Napięcia polityczne, zakazy eksportu czy problemy logistyczne mogą natychmiast sparaliżować polski system ochrony zdrowia. Jako dowód tej tezy autorzy raportu przywołują sytuację z jesieni 2022 roku. Wówczas w 28 krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego wystąpiły drastyczne niedobory amoksycyliny, za dostawy której w 70 proc. odpowiadają Indie i Chiny.

Pomimo podejmowanych działań ratunkowych, braki tego ważnego antybiotyku występowały nadal w zimie przełomu lat 2023 i 2024. Ten incydent udowodnił, że bez własnej produkcji państwo staje się zakładnikiem globalnych wstrząsów. Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Krajowych Producentów Leków, wskazuje na konieczność przejścia od fazy deklaracji politycznych do realnych czynów.

„UE trafnie diagnozuje problem, ale dziś jesteśmy na etapie deklaracji, a nie rozwiązań. Jeżeli Akt o Lekach Krytycznych ma być czymś więcej niż politycznym sygnałem, potrzebne jest dedykowane finansowanie dla produkcji leków krytycznych, uproszczenie szybkich ścieżek dla inwestycji w bezpieczeństwo lekowe, centralny mechanizm UE, który planuje i synchronizuje inwestycje” – wylicza Grzegorz Rychwalski.


Raport o rynku OTC i suplementów diety. Fot: Myriam Zilles/Unsplash
Marketing

Polacy łykają leki jak cukierki. Raport BLIX i Kantar 2026 o suplementach i lekach bez recepty

Bariery inwestycyjne: Dlaczego produkcja leków w Polsce nie rośnie?

Z badania firmy analitycznej PEX, opartego na ankietach przeprowadzonych wśród liderów rynku farmaceutycznego, płyną konkretne wnioski dotyczące przyczyn braku nowych inwestycji. Przedsiębiorcy podkreślają, że obok barier administracyjnych, główną przeszkodę stanowi obecna polityka cenowa oraz sztywny system refundacji.

Katarzyna Dubno, wiceprezeska Krajowych Producentów Leków, wyjaśnia mechanizm, który skutecznie zniechęca firmy do lokalnego wytwarzania medykamentów:

„Trudno oczekiwać, aby przedsiębiorca bez szans na rentowny zbyt inwestował w rozwój leku, którego koszty wytwarzania będą wyższe niż cena takiego produktu importowanego do Polski. Ważne jest też pierwszeństwo w obejmowaniu refundacją krajowych leków i umożliwienie im zdobycia jak największej części polskiego rynku” – wskazuje Katarzyna Dubno.

W obecnym systemie producenci z Polski muszą konkurować z tanimi lekami z Azji, które powstają przy znacznie niższych kosztach pracy i mniejszych wymogach środowiskowych. Jeśli państwo polskie nie wprowadzi narzędzi premiujących krajowe pochodzenie produktu, rodzima produkcja będzie nadal zanikać. Autorzy raportu zaznaczają, że wsparcie produkcji unijnej może przynieść ogromne długoterminowe korzyści w obszarach bezpieczeństwa narodowego i zdrowia publicznego.


Rekomendacje naprawcze: Jak Polska może odzyskać suwerenność lekową?

Autorzy raportu INNOWO podkreślają, że wsparcie krajowej produkcji farmaceutycznej jest opłacalną długoterminową inwestycją. Budowa odporności systemu wymaga stworzenia stabilnego i przewidywalnego otoczenia biznesowego dla wytwórców. Anna Gołębicka, ekonomistka i ekspertka Centrum im. Adama Smitha, rekomenduje rzędowi podjęcie natychmiastowych negocjacji z przemysłem.

„Państwo polskie realizując swoje zadania w zakresie bezpieczeństwa i suwerenności lekowej powinno zapewnić krajowym wytwórcom utrzymanie w Polsce mocy produkcyjnych dla krytycznych dla zdrowia oraz życia Polaków leków i zagwarantować stabilny rynek zbytu. Trzeba siąść do stołu i ustalić warunki, w których zbudujemy swój krajowy bezpieczny i rozwijający się rynek. Bez długoterminowych kontraktów, przewidywalnej polityki refundacyjnej, jasnego sygnału, że leki są dobrem strategicznym i że robimy to razem, nie da się zbudować odporności systemu” – rekomenduje Anna Gołębicka.

Jej zdaniem, lek krytyczny wytwarzany w Polsce może być dziś droższy od azjatyckiego odpowiednika, ale jego obecność na rynku zwiększa nasze bezpieczeństwo i w dłuższej perspektywie wpływa pozytywnie na wzrost PKB. Alternatywą jest bowiem koszt liczony nie w złotówkach, lecz w zdrowiu i życiu obywateli.

Krajowi Producenci Leków ostrzegają: ograniczenia w programie 65+ i zmiany w KPC mogą pozbawić pacjentów dostępu do terapii i osłabić bezpieczeństwo lekowe Polski.
Biznes / News / Zdrowie

Ograniczenia w programie darmowych leków 65+. Krajowi Producenci Leków: to sabotaż gospodarczy


Podsumowanie: Czas na strategiczne decyzje państwowe

Wnioski płynące z najnowszego raportu Instytutu INNOWO stanowią jednoznaczny sygnał ostrzegawczy dla polskich władz. Polska nie może pozwalać sobie na pozostawanie w tak głębokim i ryzykownym uzależnieniu od dostawców z regionu Azji. Suwerenność lekowa stanowi warunek konieczny dla zachowania pełnego bezpieczeństwa państwa, odporności systemu ochrony zdrowia oraz stabilności gospodarki narodowej.

Bezpieczeństwo to nowa filozofia zakupów, która musi na stałe zastąpić dotychczasową pogonię za najniższą ceną medykamentów. Tylko poprzez systemowe wsparcie krajowych producentów, zagwarantowanie im stabilnego zbytu i wprowadzenie mądrej polityki refundacyjnej, będziemy w stanie zapewnić Polakom dostęp do niezbędnych leków w każdych warunkach politycznych. Ignorowanie tych faktów wystawia Polskę na ryzyko tragicznego scenariusza, w którym w godzinie największej próby polscy pacjenci zostaną pozbawieni ratującej życie pomocy z powodu decyzji politycznych zapadających tysiące kilometrów od naszych granic.


Najważniejsze dane raportu INNOWO w pigułce:

  • 30 proc. – taki jest udział polskiej produkcji krajowej w zaspokajaniu potrzeb lekowych społeczeństwa.
  • 70 proc. – tyle wynosi obecne uzależnienie Polski od importu leków gotowych z zagranicy.
  • 80 proc. – taki procent substancji czynnych (API) wykorzystywanych w polskich lekach pochodzi z rynków azjatyckich.
  • 0,5 proc. – tylko tyle zapotrzebowania na leki z listy krytycznej pokrywa polska produkcja składników API.
  • 6-krotny – taki wzrost wartości importu produktów farmaceutycznych odnotowano w Polsce w latach 2003-2024.

Źródło: PZPPF

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *