Wybuchła afera Zondacrypto. Tusk jedzie po Nawrockim. Czy słusznie?
Problemy z wypłatami, analiza rezerw, weto prezydenta i zarzuty premiera. Sprawa Zondacrypto uruchamia śledztwo i debatę o braku nadzoru nad rynkiem krypto w Polsce.
Afera Zondacrypto. Publikacja money.pl uruchamia kryzys
Afera wokół największej polskiej giełdy kryptowalut Zondacrypto wybuchła po publikacji portalu money.pl z 7 kwietnia 2026 roku zatytułowanej „Największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością”. Materiał oparto na analizie firmy Recoveris zajmującej się śledzeniem przepływów kryptowalut oraz danych dotyczących widocznych portfeli giełdy. Portal informował, że rezerwy bitcoinów Zondacrypto drastycznie spadły, a użytkownicy zaczęli zgłaszać problemy z wypłatami środków. Publikacja natychmiast uruchomiła reakcję rynku, komentarze polityków i instytucji państwowych.
Według money.pl średni miesięczny stan bitcoinów na portfelach Zondacrypto miał spaść z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 roku do 0,18 BTC w marcu 2026 roku. Autorzy materiału podkreślili, że oznacza to spadek rzędu 99,7 proc. W artykule cytowano analityka Marcina Zarakowskiego z Recoveris, który stwierdził, że
„wyniki analizy są zaskakujące i niepokojące”.
Warto przypomnieć, że problemy z wypłatami bitcoinów pojawiły się wcześniej niż w przypadku innych kryptowalut.
Money.pl donosił, że hot wallet Zondacrypto był niemal pusty. Wypłaty kryptowalut takich jak XRP czy Ethereum były początkowo realizowane, natomiast problemy dotyczyły bitcoinów, które są najbardziej płynnym aktywem. Autorzy zaznaczyli również, że w niedzielę 6 kwietnia nie udało się już wypłacić środków również w ethereum. Informacje te były pierwszym publicznym sygnałem o możliwych problemach płynności Zondacrypto.
Zondacrypto odpowiedziała na publikację oświadczeniem prezesa Przemysława Krala:
Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem, posiadającym pełne, ponad 100-procentowe pokrycie wszystkich zobowiązań wobec swoich użytkowników. (…) na dzień 1 kwietnia br. saldo naszych rezerw w samym tylko Bitcoinie wynosiło ponad 4,5 tysiąca BTC.
Spółka zakwestionowała wnioski z analizy:
(…) analiza opublikowana przez money.pl jest błędna, nieprawdziwa i krzywdząca, a przedstawione w niej wnioski nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistej sytuacji spółki.
W oświadczeniu dodano także:
(…) posiadamy zarówno portfele hot wallet, jak i cold wallet, do których firmy analityczne nie mają dostępu”, a giełda „posiada ponad 3,2 mln adresów, a analiza oparta wyłącznie na wybranych portfelach nie odzwierciedla rzeczywistego poziomu rezerw.
Spółka zapowiedziała również, że:
(…) podejmie adekwatne kroki prawne wobec wydawcy money.pl, Wirtualnej Polski oraz autorów publikacji.
8 kwietnia. Gawkowski łączy Zondacrypto z wetem Nawrockiego
Dzień po publikacji, 8 kwietnia 2026 roku, do sprawy odniósł się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Podczas konferencji prasowej powiedział:
Polski prezydent zawetował bezpieczeństwo rynku kryptoaktywów i mamy to, co mamy.
Wypowiedź była pierwszym bezpośrednim powiązaniem sytuacji Zondacrypto z decyzją prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy o rynku kryptoaktywów. Wicepremier jasno wskazał, że brak nadzoru uniemożliwia ocenę sytuacji giełdy.
Gawkowski podkreślił również:
Zondacrypto, tak jak każda inna giełda, powinna mieć nad sobą nadzór. Brak tego nadzoru powoduje, że nie jesteśmy w stanie odpowiadać na najprostsze pytania, a więc czy aktywa obywateli są bezpieczne.
Minister powiedział, że brak regulacji rynku kryptowalut w Polsce powoduje, iż państwo nie ma narzędzi do bieżącej kontroli. Podkreślił, że wiedza o sytuacji finansowej podmiotów kryptowalutowych znajduje się wyłącznie po stronie ich właścicieli.
Wicepremier zaznaczył także, że jego resort nie posiada szczegółowych informacji o kondycji Zondacrypto.
Nie odpowiem zatem na pytanie, co dzisiaj dzieje się dokładnie z Zondacrypto, ale polityczna intuicja podpowiada mi, że nie mamy do czynienia z przejrzystością w tym interesie – powiedział.
Dodał jednocześnie, że sprawą zajmują się służby państwowe oraz Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Sprawiedliwości. Wypowiedź ta przeniosła sprawę z poziomu publikacji medialnej do debaty rządowej.
Gawkowski podkreślił również konieczność wprowadzenia ustawy o rynku kryptoaktywów.
Trzeba zrobić wszystko, żeby rynek kryptoaktywów był w jasnych i czytelnych zasadach monitorowany – powiedział.
W jego ocenie brak ustawy powoduje, że państwo nie ma możliwości szybkiego reagowania. Wypowiedź ta wyznaczyła kierunek narracji rządu w sprawie afery Zondacrypto.
8 kwietnia. Donald Tusk: ustawa miała chronić użytkowników
Jeszcze tego samego dnia, 8 kwietnia 2026 roku, przed posiedzeniem Rady Ministrów głos zabrał premier Donald Tusk. Szef rządu odniósł się zarówno do sytuacji Zondacrypto, jak i do zawetowanej ustawy o rynku kryptoaktywów.
Zbliża się nieuchronnie czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta – powiedział premier.
Podkreślił, że regulacja miała wprowadzić nadzór nad rynkiem kryptowalut w Polsce.
Donald Tusk zaznaczył, że ustawa
„nie jest nadregulacją, tylko ma chronić ludzi przed zdarzeniami, które mogą dramatycznie zaważyć na ich portfelach”.
Premier wskazał, że celem regulacji było zwiększenie bezpieczeństwa użytkowników giełd kryptowalut. Podkreślił również, że brak przepisów ogranicza możliwości państwa w zakresie nadzoru. Wypowiedź ta była pierwszym bezpośrednim komentarzem premiera na ten temat.
Premier odniósł się także do informacji przekazanych mu przez ABW.
Z informacji przekazanych mi przez ABW wynika, że na przełomie października i listopada 2025 roku, miesiąc przed głosowaniem w Sejmie nad wetem prezydenta, prezes zarządu Zondacrypto dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji – powiedział Donald Tusk. Dodał – Jedna z tych wpłat to 450 tysięcy złotych przekazanych fundacji Instytut Polski Suwerennej.
Szef rządu mówił również o kolejnych transakcjach.
Inna spółka związana z Zondacrypto i Kralem zrealizowała transakcję na rzecz fundacji posła Przemysława Wiplera ‘Dobry Rząd’ w wysokości 70 tysięcy euro – powiedział premier. Dodał także: Zondacrypto była też głównym sponsorem imprezy CPAC, imprezy prawicowych działaczy w trakcie kampanii prezydenckiej.
Premier przypomniał, że:
(…)najważniejszymi uczestnikami tej imprezy byli prezydent Andrzej Duda i kandydujący wówczas na to stanowisko Karol Nawrocki.
Donald Tusk podkreślił, że informacje pochodzą z materiałów służb państwowych:
To nie są domysły ani spekulacje, tylko informacje przekazane przez ABW. (…) te powiązania wymagają wyjaśnienia, bo mówimy o rynku, na którym obracane są środki obywateli.
Ulga mieszkaniowa a kryptowaluty: Bitcoinem też możesz kupić mieszkanie i skorzystać z ulgi podatkowej
Projekt ustawy o rynku kryptoaktywów. Rząd przygotowuje nadzór nad giełdami
Ministerstwo Finansów przygotowało projekt ustawy o rynku kryptoaktywów we współpracy z Komisją Nadzoru Finansowego, Ministerstwem Cyfryzacji oraz resortem sprawiedliwości. Rada Ministrów przyjęła projekt jako element wdrożenia unijnego rozporządzenia MiCA, które wprowadza jednolite zasady funkcjonowania rynku kryptowalut w Unii Europejskiej. Projekt wyznaczał KNF jako organ nadzorujący giełdy kryptowalut oraz dostawców usług związanych z kryptoaktywami. Regulacja miała wprowadzić formalny nadzór nad rynkiem działającym dotychczas bez krajowej ustawy.
Projekt przewidywał przekazanie szerokich kompetencji Komisji Nadzoru Finansowego. KNF miał otrzymać możliwość wstrzymania rozpoczęcia oferty publicznej kryptowaluty lub nakazania jej przerwania. Organ nadzoru mógłby żądać dodatkowych informacji od emitenta oraz ograniczyć działania marketingowe. Regulacja miała umożliwić reagowanie w przypadku zagrożenia dla użytkowników.
Ustawa przewidywała również możliwość blokowania stron internetowych podmiotów naruszających przepisy. KNF mógłby wpisać domenę do rejestru i zablokować. Operatorzy telekomunikacyjni ograniczaliby dostęp do takich platform. Regulacja miała utrudnić działalność podmiotów działających bez zezwolenia.
Projekt zakładał także możliwość blokowania rachunków kryptoaktywów oraz rachunków pieniężnych. KNF mógłby zażądać blokady środków na 96 godzin. W określonych sytuacjach blokada mogłaby zostać przedłużona. Mechanizm miał umożliwić szybkie zabezpieczenie środków klientów.
Regulacja wprowadzała również system kar administracyjnych i obowiązek uzyskania zezwolenia na działalność. Podmioty rynku krypto musiałyby spełnić wymagania nadzorcze i raportowe. KNF mógłby prowadzić postępowania kontrolne i wydawać decyzje administracyjne. Ustawa miała uporządkować rynek kryptowalut w Polsce.
Zastrzeżenia Nawrockiego. Prezydent blokuje przepisy o nadzorze krypto
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, wskazując na nadmierną ingerencję państwa w rynek kryptowalut. Kancelaria prezydenta podkreśliła, że regulacja wykracza poza wymagania rozporządzenia MiCA. Szef KPRP Zbigniew Bogucki powiedział:
(…) ustawa o rynku kryptoaktywów w takim przeregulowanym kształcie pogorszyłaby obecny stan prawny, stąd weto Prezydenta.
Kancelaria prezydenta uznała, że projekt wprowadza nadmierne obciążenia dla podmiotów rynku.
Bogucki podkreślił również, że regulacja może ograniczyć rozwój branży kryptowalut.
Te przepisy nie pomagają tym, którzy chcą rozwijać rynek pieniądza cyfrowego, tylko de facto przeszkadzają – powiedział.
Kancelaria prezydenta wskazała, że projekt wprowadza wysokie opłaty nadzorcze i szerokie kompetencje administracyjne. Prezydent uznał, że regulacja wymaga zmian.
Po ponownym uchwaleniu ustawy prezydent Karol Nawrocki ponownie odmówił podpisu.
Nie podpiszę złego prawa tylko dlatego, że zostało przegłosowane ponownie przez parlamentarną większość. Dodał także: „złe prawo przegłosowane nawet sto razy ciągle pozostaje złym prawem”.
Drugie weto utrzymało brak krajowych przepisów nadzorczych.
Prezydent wskazał również, że rząd nie usunął wcześniejszych zastrzeżeń. W uzasadnieniu podkreślono, że projekt pozostał niemal identyczny. Kancelaria prezydenta uznała, że regulacja nadal zawiera te same rozwiązania krytykowane przez Nawrockiego. Weto zatrzymało wejście w życie ustawy.
Sejm przyjął ustawę o rynku kryptoaktywów. Co zmieni wdrożenie MiCA w Polsce?
Czy ustawa o rynku kryptoaktywów mogłaby ograniczyć skalę afery Zondacrypto
Brak ustawy o rynku kryptoaktywów oznaczał, że Polska nie wyznaczyła formalnie organu nadzorującego rynek kryptowalut w ramach rozporządzenia MiCA. Projekt przygotowany przez Ministerstwo Finansów ustanawiał Komisję Nadzoru Finansowego jako instytucję odpowiedzialną za autoryzację i kontrolę podmiotów krypto. Po dwóch decyzjach prezydenta Karola Nawrockiego regulacja nie weszła w życie. W momencie wybuchu afery Zondacrypto nie było żadnego krajowego system nadzoru.
Ustawa o rynku kryptoaktywów wprowadzała procedury autoryzacyjne dla dostawców usług krypto. Podmioty prowadzące giełdy kryptowalut musiałyby uzyskać zezwolenie i spełnić wymagania dotyczące bezpieczeństwa środków klientów. KNF mógłby analizować strukturę działalności, model przechowywania aktywów oraz procedury zarządzania ryzykiem. Regulacja zwiększałaby przejrzystość działania giełd.
Projekt przewidywał również możliwość wstrzymania oferty publicznej kryptoaktywów. Komisja Nadzoru Finansowego mogłaby nakazać przerwanie oferty lub żądać dodatkowych informacji. Organ nadzoru mógłby także ograniczyć działania marketingowe wprowadzające w błąd. Mechanizmy te umożliwiały wcześniejszą reakcję w przypadku zagrożenia dla użytkowników.
Ustawa o rynku kryptoaktywów przewidywała także możliwość blokowania rachunków i zabezpieczenia środków klientów. KNF mógłby żądać blokady rachunków kryptoaktywów lub rachunków pieniężnych. Mechanizm miał umożliwić szybkie zabezpieczenie aktywów. Regulacja zwiększałaby możliwości reakcji instytucji państwowych.
Co ustawa o rynku kryptoaktywów mogłaby realnie zmienić
Wprowadzenie ustawy o rynku kryptoaktywów oznaczałoby formalne wyznaczenie organu nadzorczego. KNF mógłby prowadzić postępowania autoryzacyjne wobec giełd kryptowalut. Instytucja mogłaby analizować modele przechowywania środków i procedury wypłat. Regulacja zwiększałaby kontrolę nad działalnością podmiotów rynku.
Ustawa wprowadzała obowiązki informacyjne wobec klientów. Giełdy kryptowalut musiałyby publikować dokumenty informacyjne i ujawniać ryzyka. Podmioty rynku musiałyby raportować dane do Komisji Nadzoru Finansowego. Regulacja zwiększałaby transparentność działalności.
Projekt przewidywał również system kar administracyjnych. KNF mógłby nakładać sankcje finansowe za naruszenie przepisów. Organ nadzoru mógłby prowadzić postępowania kontrolne. Regulacja zwiększałaby możliwości egzekwowania prawa.
Ustawa o rynku kryptoaktywów porządkowałaby także relację Polski z rozporządzeniem MiCA. MiCA obowiązuje bezpośrednio w Unii Europejskiej, ale państwa członkowskie muszą wyznaczyć właściwy organ nadzorczy.
Czego ustawa o rynku kryptoaktywów nie gwarantowała
Ustawa o rynku kryptoaktywów nie gwarantowała automatycznego wykrycia problemów płynnościowych Zondacrypto. Regulacja wprowadzała nadzór administracyjny, ale nie zastępowała zarządzania finansowego podmiotów prywatnych. Nawet przy obowiązującej ustawie giełda kryptowalut mogłaby doświadczyć problemów operacyjnych. Regulacja zwiększałaby wykrywalność, ale nie eliminowałaby ryzyka.
Trump Mobile: Donald w każdym amerykańskim smartfonie
Znaczenie ma również struktura działalności Zondacrypto. Giełda wskazuje w dokumentach podmioty operacyjne zarejestrowane poza Polską. Użytkownicy z Europejskiego Obszaru Gospodarczego mają być obsługiwani przez spółkę BB Trade Estonia OÜ. Taka konstrukcja ogranicza bezpośredni wpływ przewidzianego w ustawie krajowego nadzoru.
MiCA i krajowa ustawa nie gwarantują braku problemów z wypłatami. Regulacja zwiększa obowiązki informacyjne i kontrolne. Nie eliminuje ryzyka kryzysu płynności. Rynek kryptowalut pozostaje rynkiem podwyższonego ryzyka.
Regulacja mogłaby jednak ograniczyć chaos informacyjny. KNF mógłby żądać danych i wyjaśnień. Organ nadzoru mógłby prowadzić postępowania wobec Zondacrypto. Ustawa o rynku kryptoaktywów zwiększałaby przejrzystość sytuacji.
Czy zastrzeżenia Nawrockiego były zasadne
Prezydent Karol Nawrocki wskazał trzy główne obszary zastrzeżeń wobec ustawy o rynku kryptoaktywów. Pierwszy dotyczył możliwości blokowania domen internetowych. Kancelaria Prezydenta uznała, że przepis jest zbyt szeroki i nieprecyzyjny. Weto wskazywało ryzyko arbitralnych decyzji administracyjnych.
Drugie zastrzeżenie dotyczyło blokowania rachunków i środków. Projekt pozwalał KNF żądać blokady bez wcześniejszej decyzji sądu. Karol Nawrocki uznał, że mechanizm ingeruje w prawa majątkowe. Weto wskazywało potrzebę silniejszej kontroli sądowej.
Trzecie zastrzeżenie dotyczyło opłat nadzorczych. Projekt przewidywał opłatę do poziomu 0,4 proc. przychodów. Kancelaria Prezydenta RP uznała, że obciążenie może uderzyć w mniejsze podmioty. Prezydent wskazał ryzyko ograniczenia konkurencji.
Największe znaczenie miały zastrzeżenia dotyczące blokady domen i rachunków. Przepisy dawały szerokie kompetencje administracyjne. Wątpliwości dotyczyły głównie kontroli sądowej i zakresu ingerencji. Argument dotyczący opłat miał w tym zakresie mniejsze znaczenie.
Wniosek. Weto Nawrockiego a afera Zondacrypto
Dwukrotne weto Nawrockiego zablokowało wejście w życie ustawy o rynku kryptoaktywów, która wprowadzała nadzór nad rynkiem kryptowalut. Regulacja mogła zwiększyć przejrzystość działania giełd kryptowalut i możliwości reakcji państwa. Ustawa nie gwarantowała jednak wykrycia problemów płynnościowych Zondacrypto. Regulacja nie eliminowała ryzyka kryzysu.
Zastrzeżenia Karola Nawrockiego dotyczyły głównie zakresu kompetencji nadzorczych i opłat. Po wecie prezydenta rząd jednak nie zabrał się do przygotowania nowej regulacji. I tak Polska pozostała bez krajowej ustawy o rynku kryptoaktywów.
Źródła: money.pl, KPRM, Ministerstwo Cyfryzacji, Kancelaria Prezydenta RP
Czytaj więcej



