Muzyka bardziej bachowska od Bacha. Czy AI rzeczywiście może być kreatywna?
Czy AI zastąpi artystów? Dr Łukasz Iwasiński z UW analizuje algorytmy tworzące muzykę jak Bach i obrazy lepsze od mistrzów. Sprawdź, czy maszyna ma duszę.
Algorytmy są dziś w stanie stworzyć muzykę, której styl do złudzenia przypomina dokonania Johanna Sebastiana Bacha, obrazy inspirujące odbiorców bardziej niż dzieła wystawiane na światowych targach sztuki, a nawet zdjęcia, które wygrywają prestiżowe konkursy fotograficzne. Czy można jednak nazwać to kreatywnością? Dr Łukasz Iwasiński z Uniwersytetu Warszawskiego poddaje to zjawisko głębokiej analizie, stawiając pytania o duszę artysty w świecie zer i jedynek.
Prowokacja Borisa Eldagsena: Gdy maszyna oszukuje oko eksperta
W 2023 roku światem sztuki wstrząsnął skandal, który stał się symbolem nowej ery. W prestiżowym konkursie fotograficznym Sony World Photography Awards nagrodzono pracę niemieckiego artysty Borisa Eldagsena. Na wyróżnionym dziele zatytułowanym „Pseudomnesia: The Electrician” widzimy dwie kobiety w różnym wieku. Starsza z nich stoi za młodszą – być może jej córką – i ją obejmuje. Wzrok obu bohaterek jest nieobecny, wbity w punkty poza kadrem, co buduje gęstą, niemal oniryczną atmosferę.

Po ogłoszeniu wyników Eldagsen zaszokował opinię publiczną: odmówił przyjęcia nagrody. Wyjawił, że praca nie jest fotografią, lecz wytworem sztucznej inteligencji. Jak zauważa dr Łukasz Iwasiński z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW, intencją Eldagsena nie było oszustwo, lecz wywołanie fundamentalnej dyskusji o przyszłości sztuki. Artysta chciał sprawdzić, czy gremia jurorskie potrafią rozpoznać, co wyszło spod ręki człowieka, a co jest wynikiem obliczeń procesora.
Tytułowa „Pseudomnezja” oznacza sytuację przywoływania fałszywych wspomnień o zdarzeniach, które nigdy nie miały miejsca. W konkursie nagrodzono więc historię, która się nie wydarzyła. To wydarzenie pokazało, że granica między ludzką kreacją a algorytmiczną generacją niemal całkowicie się zatarła. Eldagsen zauważył brutalnie:
„fotografia i AI nie mogą ze sobą konkurować w tego rodzaju konkursach, gdyż dzieła stworzone przez AI nie są prawdziwymi fotografiami”.
Młodzi naukowcy nie boją się AI. Młodzi badacze bez obaw, że sztuczna inteligencja ich zastąpi
Trzy twarze kreatywności według Margaret Boden
Aby odpowiedzieć na pytanie, czy AI jest kreatywna, dr Iwasiński sięga po klasyfikację brytyjskiej kognitywistki Margaret Boden. Według niej kreatywność to zdolność tworzenia idei i artefaktów, które są nowe, zaskakujące i wartościowe. Badacz z UW przybliża trzy rodzaje tego procesu:
- Kreatywność kombinacyjna: Polega na nowatorskim łączeniu ze sobą znanych już elementów. To mechanizm, który AI opanowała do perfekcji – potrafi zmiksować styl barokowy z nowoczesnym bitem w sposób, który dla człowieka byłby żmudny lub nieoczywisty.
- Kreatywność eksploracyjna: Opiera się na badaniu określonego obszaru (np. zasad harmonii klasycznej) i odkrywaniu w jego obrębie nowych, nieodkrytych jeszcze ścieżek. Algorytmy świetnie „przeszukują” przestrzenie stylów, tworząc warianty kompozycji, które mieszczą się w regułach gatunku, ale są świeże.
- Kreatywność transformacyjna: To „święty Graal” sztuki. Polega na wyjściu poza znany system, odrzuceniu dotychczasowych założeń i stworzeniu zupełnie nowych reguł.
Dr Iwasiński podkreśla jednak istotny problem:
„Problemem jest nieostrość użytych przez badaczkę pojęć, która uniemożliwia precyzyjne wyznaczenie granic między tym, co jest i nie jest kreatywne”.
Odpowiedź na to pytanie zależy w dużej mierze od tego, jak tę kreatywność i jej rodzaje skonceptualizujemy.
Muzyczny fenomen: Od blokady twórczej do Projektu EMI
Historia sztucznej inteligencji w muzyce paradoksalnie zaczęła się od ludzkiej niemocy. Na początku lat 80. XX wieku kompozytor David Cope stanął przed wyzwaniem skomponowania opery. Zmagał się jednak z paraliżującą blokadą twórczą. Zamiast czekać na natchnienie, postanowił wykorzystać swoją wiedzę informatyczną i opracować program do kompozycji.
Tak narodził się system EMI (Experiments in Musical Intelligence). Cope przez dekady rozwijał algorytm, który analizował tysiące partytur największych mistrzów – od Mozarta i Chopina po Gershwina. EMI nie tylko kopiowało nuty, ale uczyło się stylu, specyficznych „odcisków palców” kompozytora, jego ulubionych progresji i struktur.
Rekordowy wzrost ilości oszustw naukowych. AI może wywołać katastrofę
Efekt? Po ośmiu latach niemocy twórczej Cope ukończył operę dzięki wsparciu algorytmu, który najpierw… nauczył się jego własnego stylu kompozytorskiego. To pokazuje, że AI od początku pełniła rolę „zewnętrznego mózgu”, rozszerzającego możliwości człowieka. Chociaż Cope w 2005 roku usunął bazę danych EMI, jego praca na zawsze zmieniła postrzeganie autorstwa w muzyce.
– Dopuszczam możliwość, że algorytmy będą w stanie w końcu tworzyć rzeczy zaskakujące, poruszające, takie, które zaspokoją gust właściwie każdego potencjalnego odbiorcy. Takiego, który szuka treści wyrafinowanych, nietypowych, a tym bardziej takiego, który oczekuje rzeczy powtarzalnych i prostych. Z punktu widzenia twórców to rzeczywiście naprawdę ogromne zagrożenie – podkreśla dr Iwasiński.
Muzyczny test Turinga: Czy komputer może mieć duszę barokowego mistrza?
W 1997 roku prof. Douglas Hofstadter z Uniwersytetu Oregonu przeprowadził eksperyment, który przeszedł do historii jako muzyczna wersja testu Turinga. Przed publicznością złożoną z ekspertów, studentów i wykładowców muzyki zaprezentowano trzy utwory:
- Autentyczne dzieło Jana Sebastiana Bacha.
- Kompozycję napisaną przez jednego z profesorów uczelni (naśladującą styl Bacha).
- Utwór wygenerowany przez algorytm EMI.
Wynik był upokarzający dla ludzkich twórców: większość uczestników za prawdziwe dzieło Bacha uznała kompozycję przygotowaną przez maszynę. Utwór profesora oceniono jako poprawny, ale „pozbawiony duszy”, podczas gdy algorytm EMI tchnął w nuty coś, co słuchacze zinterpretowali jako głębię emocjonalną.
Podobny sukces odniósł nowszy projekt – DeepBach. Został on wytrenowany na bazie chorałów Bachowskich przy użyciu głębokich sieci neuronowych. Gdy zaprezentowano jego kompozycje studentom konserwatoriów, aż połowa z nich była przekonana, że słucha oryginału. To rodzi pytanie dr. Iwasińskiego: gdzie jest „dusza” utworu – w kodzie źródłowym, czy odbiorze słuchacza?
Gdy sztuczna inteligencja przeklina własną firmę. Jak DPD musiało wyłączyć swojego chatbota po skandalu z klientem
Sztuki wizualne i Kreatywne Sieci Przeciwstawne (CAN)
Nie tylko muzyka jest poligonem doświadczalnym dla AI. W 2017 roku naukowcy z Uniwersytetu Rutgersa opublikowali wyniki badań nad algorytmami nazwanymi kreatywnymi sieciami przeciwstawnymi. System składał się z dwóch części:
- Generatora, który próbował stworzyć obraz.
- Dyskryminatora, który oceniał, czy dzieło wygląda jak sztuka stworzona przez człowieka, ale jednocześnie czy nie jest zbyt podobne do istniejących już stylów.
Sieć wytrenowano na gigantycznej bazie WikiArt (ponad 81 tysięcy obrazów od XV do XX wieku). Algorytm musiał balansować na cienkiej granicy: tworzyć coś, co pasuje do definicji „sztuki”, ale jednocześnie jest na tyle inne od dotychczasowych stylów, by nie zostać uznanym za plagiat.
Wyniki były zdumiewające. W ślepych testach badani często wyżej oceniali obrazy wygenerowane przez AI niż te stworzone przez współczesnych artystów prezentowane na targach takich jak Art Basel. Dr Iwasiński zauważa, że maszyny są w stanie „wyabstrahować” estetykę i estetyczne preferencje ludzkości, tworząc dzieła, które trafiają w nasze gusta lepiej niż my sami jesteśmy w stanie to przewidzieć.
Problem wartości: Co czyni sztukę wartościową?
Jeśli AI potrafi stworzyć „nowego Bacha”, czy ten utwór jest wartościowy? Dr Iwasiński zwraca uwagę, że wartość dzieła sztuki często wiąże się z kontekstem społecznym i intencją twórcy. Muzyka Bacha jest ceniona nie tylko za matematyczną precyzję, ale za to, że była wyrazem głębokiej wiary i próbą uchwycenia boskiego porządku przez człowieka żyjącego w konkretnych czasach.
AI tworzy w próżni aksjologicznej. Jej dzieła są „puste” w środku, dopóki człowiek nie nada im znaczenia. Projekt DeepBach czy EMI to triumf inżynierii, ale to my – odbiorcy – decydujemy, czy chcemy traktować te dźwięki jako sztukę. Jak zauważa badacz, problemem jest też wspomniana nieostrość definicji kreatywności. Jeśli uznamy, że liczy się tylko efekt końcowy, AI jest już najbardziej kreatywnym bytem na planecie. Jeśli jednak proces – AI nie ma z kreatywnością nic wspólnego, bo nie posiada świadomości ani intencji.
Rozliczanie PIT za pomocą czata: ułatwienie czy prosta droga do katastrofy?
Bezpieczeństwo i zagrożenie: Rola specjalistów
W procesie zabezpieczania wartościowych dzieł i neutralizacji zagrożeń płynących z masowej produkcji „fałszywej” sztuki, kluczowa staje się rola ekspertów. Podobnie jak w przypadku likwidacji nielegalnych laboratoriów chemicznych, gdzie potrzebna jest Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego, tak w świecie cyfrowym potrzebujemy „ratowników prawdy”.
W działaniach na miejscu „cyfrowych zbrodni” przeciwko autorstwu, naukowcy tacy jak dr Iwasiński pełnią rolę analityków, którzy muszą neutralizować skutki oparów dezinformacji. Jak zauważa badacz, temat ten jest ważny
„nie tylko z punktu widzenia dyskusji akademickiej, lecz także z perspektywy osób zajmujących się na co dzień twórczością kulturalną”.
Podsumowanie: Nowy paradygmat kultury
Wkraczamy w epokę, w której „maszyna bardziej bachowska od Bacha” przestaje być tylko eksperymentem, a staje się elementem codzienności. Dr Łukasz Iwasiński z Uniwersytetu Warszawskiego w swojej analizie sugeruje, że stoimy przed koniecznością przedefiniowania pojęć takich jak autorstwo, natchnienie i oryginalność.
Sztuczna inteligencja nie jest końcem sztuki, ale jej nowym rozdziałem. Może pomóc artystom przełamywać blokady, eksplorować nieodkryte brzmienia i obrazy, ale to człowiek pozostaje jedynym sędzią wartości. Jak pokazał przypadek Eldagsena i konkursu Sony, najważniejszym zadaniem artystów w dobie AI nie jest tworzenie „ładnych obrazków”, lecz wywoływanie dyskusji i zadawanie trudnych pytań o naszą kondycję w świecie rządzonym przez algorytmy.
Przyszłość sztuki to nie walka człowieka z maszyną, lecz nowa symfonia, w której algorytm gra partię instrumentu, a człowiek pozostaje dyrygentem.
Źródło: Serwis Naukowy UW
Czytaj więcej



