Z Wisłą wcale nie jest tak źle. Naukowcy odkryli, co dzieje się z rzeką
Wisła wysycha, poziom wody spada do 4 cm, a przez rzekę można przejść pieszo. Naukowcy z PAN i SGGW przeanalizowali 225 lat pomiarów.
W 2025 i 2026 roku byliśmy bombardowani katastroficznymi wiadomościami o wysychającej Wiśle. Media informowały o rekordowo niskim poziomie wody, publikowały zdjęcia ogromnych piaszczystych łach, odsłoniętych kamieni i ludzi spacerujących po dnie rzeki. Szczególnie alarmująco brzmiała wiadomość, że poziom Wisły w Warszawie spadł do zaledwie 4 centymetrów. Tymczasem naukowcy z PAN i SGGW ustalili, że znaczna część wieloletniego spadku poziomu Wisły wynika z pogłębiania się jej koryta. Rzeka rzeczywiście cierpi podczas suszy, ale niektóre doniesienia wyolbrzymiają skalę zagrożenia. Jak zwykle prawda jest bardziej skomplikowana i trudno zmieścić ją w krótkim, sensacyjnym newsie.
Wisła miała tylko 4 cm wody? Tak powstała sensacja
Latem 2025 roku ogromne zainteresowanie wzbudziła wiadomość o 4 centymetrach wody w Wiśle w Warszawie. Zdjęcia rozległych mielizn i odsłoniętego dna dodatkowo potęgowały wrażenie, że największa polska rzeka powoli wysycha.
W rzeczywistości wodowskaz mierzy wysokość lustra wody względem ustalonego punktu odniesienia, nazywanego zerem wodowskazowym. Dlatego wartość 4 cm określała położenie powierzchni wody względem tego punktu, a nie głębokość Wisły.
Co ciekawe, 1 listopada 2025 roku zero warszawskiego wodowskazu obniżono o 100 cm. W rezultacie identyczny poziom lustra wody, który wcześniej dawał odczyt 4 cm, według nowej skali odpowiadałby już 104 cm.
Zmiana wynikała z wieloletniego obniżania się dna rzeki. Przyczyny tego zjawiska zbadali naukowcy z Polskiej Akademii Nauk i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.
Naukowcy przeanalizowali 225 lat pomiarów Wisły
Eksperci z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN oraz Wydziału Budownictwa, Inżynierii Środowiska i Architektury SGGW odtworzyli historię stanów Wisły z lat 1799–2024.
Badacze opracowali zbiór 82 453 dziennych obserwacji, uwzględniając historyczne zmiany punktów pomiarowych, jednostek miary i wysokości zera wodowskazowego. Wyniki opublikowali 26 sierpnia 2026 roku w czasopiśmie naukowym „Earth System Science Data”. Ich ustalenia 10 października przedstawił serwis Nauka w Polsce Polskiej Agencji Prasowej.
Analiza wykazała, że między 1919 a 2010 rokiem poziom Wisły w Warszawie przy jednakowym przepływie 150 m³/s obniżył się o ponad dwa metry. Przy takiej samej ilości przepływającej wody jej lustro znajdowało się więc coraz niżej, ponieważ pogłębiało się koryto.
– Te korekty brały się stąd, że dno sukcesywnie się obniżało. Wpływają na to czynniki hydrauliczne i antropogeniczne. Zwężenie koryta na odcinku warszawskim sprawia, że woda płynie szybciej i wypłukuje z dna materiał mineralny. Drugim procesem było wydobycie z dna Wisły piasku na cele budowlane – najpierw przez piaskarzy, potem przez pogłębiarki – wyjaśnił serwisowi Nauka w Polsce prof. Dariusz Brykała z IGiPZ PAN, współautor publikacji.
Wisła szoruje po dnie, ale wody w kranach nam nie zabraknie
Wisła w Warszawie została zwężona. Szybszy nurt wypłukuje dno
Jedną z głównych przyczyn pogłębiania koryta jest tak zwany gorset warszawski, czyli naturalne przewężenie doliny Wisły, dodatkowo zwężone przez budowle hydrotechniczne.
Poza Warszawą rzeka ma około kilometra szerokości, natomiast w pobliżu Mostu Śląsko-Dąbrowskiego jej koryto zwęża się do 300–400 metrów.
Naturalne przewężenie ułatwiało dawniej przeprawę przez Wisłę, co sprzyjało powstaniu miasta w tym miejscu. Z czasem jednak człowiek dodatkowo ograniczył szerokość koryta. Od XIX wieku, między innymi podczas budowy wodociągów Lindleya i stabilizacji brzegów, wznoszono ostrogi oraz tamy podłużne.
W efekcie woda zaczęła płynąć szybciej, a silniejszy nurt intensywniej wymywał piasek i żwir z dna.
– Wciśnięcie Wisły w tak wąską rynnę wywołuje pewne skutki hydrauliczne. Płynąca wcześniej leniwie woda musi przyspieszyć, aby pokonać to przewężenie. A płynąca szybciej woda szybciej również wybiera materiał mineralny z dna – wyjaśnił serwisowi Nauka w Polsce dr Michał Wasilewicz z SGGW.
Proces pogłębiania koryta dodatkowo przyspieszało wieloletnie wydobywanie piasku na potrzeby budownictwa. Właśnie dlatego historyczne i współczesne odczyty wodowskazu wymagają uwzględnienia zmian dna rzeki.
Ile wody płynie Wisłą? Dane IMGW i porównanie z suszą w 1921 roku
Najdokładniejszą miarą ilości wody płynącej rzeką jest przepływ, czyli objętość wody przemieszczającej się przez określony przekrój koryta w ciągu sekundy.
Według IMGW pod koniec września 2026 roku przez Warszawę przepływało około 150 m³ wody na sekundę. To 150 tysięcy litrów na sekundę, czyli niemal 13 miliardów litrów dziennie. Taka ilość odpowiada jednoczesnemu napełnianiu około tysiąca średniej wielkości wanien w każdej sekundzie.
Jednak średni wieloletni przepływ Wisły w Warszawie wynosi około 600 m³/s. Pod koniec września rzeka niosła zatem cztery razy mniej wody niż przeciętnie.
Podobne susze występowały już w przeszłości. Podczas tegorocznej niżówki najniższy odnotowany przepływ wyniósł 135 m³/s, natomiast podczas głębokiej suszy w 1921 roku osiągnął zaledwie 113 m³/s.
Historyczne dane pokazują, że Wisła doświadczała jeszcze niższych przepływów ponad sto lat temu. Tegoroczne pomiary potwierdzają jednak rzeczywisty niedobór wody, który wpływa na ekosystem rzeki, żeglugę i korzystanie z jej zasobów.
Gdzie w Polsce jest najczystsza woda? GIOŚ publikuje najnowszą listę jezior i rzek
Duże wezbranie Wisły mogłoby odbudować dno rzeki
Naukowcy zwrócili uwagę na jeszcze jedno zjawisko. Duże wezbrania Wisły pomagają odbudowywać jej koryto, ponieważ silny nurt transportuje piasek i inne osady.
Obecnie duże ilości piasku gromadzą się powyżej Warszawy. Podczas wezbrania rzeka mogłaby przenieść ten materiał przez odcinek miejski i wypełnić część zagłębień powstałych w wyniku erozji.
– Pewnym ratunkiem byłyby wezbrania rzeki. To wprawdzie niesie zagrożenie dla miasta, ale dla koryta jest zbawienne, bo wtedy rzeka ma bardzo dużą energię i potrafi piasek zgromadzony przed Warszawą przemieścić przez odcinek miejski i uzupełnić nim powstały wybój. Wtedy moglibyśmy zaobserwować podniesienie się na jakiś czas dna np. o metr czy półtora. Problem polega na tym, że znaczących wezbrań wody od dawna nie było (ostatnie poważne wezbranie przeszło przez Warszawę w 2019). W związku z tym coraz większe ilości piasku zalegają na odcinkach rzeki powyżej Warszawy – powiedział dr Michał Wasilewicz z SGGW.
Zatem okresowe wezbrania mogą poprawiać warunki w korycie, choć jednocześnie zwiększają ryzyko powodzi i strat w mieście.
Białka Tatrzańska nie tylko zimą. Spacer nad rzeką, Litwinka i piękne widoki na góry
Dlaczego poziom Wisły zmieniał się przez ostatnie 200 lat?
Jak wyjaśnił serwisowi Nauka w Polsce dr Łukasz Sobechowicz z IGiPZ PAN, historia warszawskiego wodowskazu sięga początków XIX wieku. Początkowo zero wyznaczano na podstawie typowego poziomu lustra wody przy lewym brzegu, odmierzając w dół około sześciu stóp, czyli dwóch metrów.
W latach 30. XIX wieku pomiary powiązano z systemem niwelacyjnym Królestwa Polskiego. Wykorzystano ślad po wielkiej powodzi z 1813 roku i odjęto od niego 21 stóp, czyli 604,8 cm.
Podczas długotrwałej niżówki w latach 80. XIX wieku poziom wody spadł poniżej dotychczasowej skali. Dlatego ponownie obniżono zero wodowskazowe. Kolejne korekty przeprowadzano w następnych dziesięcioleciach, w tym o 200 cm w 1958 roku.
Każda stacja wodowskazowa ma własny poziom odniesienia, dlatego odczyt 100 cm w Krakowie opisuje inną wysokość wody niż 100 cm w Warszawie.
– Dlatego zawsze powinniśmy mówić nie tyle o stanie wody, ile o przepływie, czyli jej rzeczywistej ilości – podkreślił prof. Dariusz Brykała z IGiPZ PAN.
Dotacje na deszczówkę 2026. Jak odebrać 8000 zł z programu Mikroretencja?
Czy Wisła naprawdę wysycha? Prawda jest bardziej skomplikowana
Badania naukowców z PAN i SGGW pozwalają inaczej spojrzeć na alarmujące informacje o wysychaniu Wisły. Wieloletni spadek poziomu wody w Warszawie jest w dużej mierze skutkiem erozji dna, zwężenia koryta i wydobywania kruszywa.
Jednocześnie okresowe susze rzeczywiście zmniejszają przepływ. Dlatego ocenę stanu Wisły trzeba opierać na danych hydrologicznych z całego dorzecza, uwzględniając opady, temperaturę, zmiany klimatyczne i działalność człowieka.
Równie ostrożnie należy interpretować zdjęcia ludzi przechodzących przez płytkie fragmenty rzeki. Rozległe mielizny i brody odsłaniają się podczas niżówek, podczas gdy główny nurt może nadal być głęboki i niebezpieczny.
Przez ostatnie dwa lata byliśmy zasypywani alarmującymi informacjami o rekordowo niskich poziomach Wisły. Sensacyjne zdjęcia i nagłówki przyciągały uwagę, lecz często brakowało wyjaśnienia, dlaczego rzeka wygląda inaczej niż dawniej.
Z Wisłą wcale nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać. Susza jest problemem, ale wieloletnie obniżanie się lustra wody w Warszawie ma również inne, dobrze udokumentowane przyczyny.
Najnowsze badania przypominają, że jedna liczba na wodowskazie i dramatyczne zdjęcie mogą dawać mylący obraz. A dziennikarska pogoń za sensacją często pomija wyjaśnienia, które są potrzebne do zrozumienia sytuacji.
Źródła: naukawpolsce.pl, Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Earth System Science Data, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.



