Duńczycy omijają produkty z USA. Niemcy czują „odrazę”

Duńczycy mają aplikacje, które pokazują produkty z USA. Niemcy mają podobne nastawienie, ale nie przekłada się to jeszcze na sprzedaż
Dania: patriotyczna aplikacja „BezUSA”
W Danii duża część konsumentów zaczęła sprawdzać pochodzenie produktów. Sytuacja wokół Grenlandii zaczęła już wpływać na to, jakie produkty trafiają do sklepowych koszyków. Najpierw pojawiły się oddolne inicjatywy konsumenckie, a następnie do sklepów trafiły aplikacje mobilne. Te narzędzia pozwalają Duńczykom skanować kody kreskowe i pokazują kraj pochodzenia produktu.
Jedną z nich jest aplikacja UdenUSA („Bez USA”). Aplikacja rozpoznaje towary produkowane przez amerykańskie firmy i podpowiada europejskie alternatywy dostępne na rynku. Dzięki temu użytkownik jeszcze przy półce sklepowej może podjąć świadomą decyzję zakupową.
Duńczycy naprawdę oszaleli na jej punkcie. 22 stycznia 2026 roku UdenUSA zajęła pierwsze miejsce w duńskim App Store w kategorii najczęściej pobieranych darmowych aplikacji. Wysoką pozycję osiągnęła także inna aplikacja o podobnej funkcji, Made O’Meter.
Twórca UdenUSA, Jonas Pipper, tłumaczył w rozmowie z DR Nyheder:
„Chcemy dać konsumentom jasną informację o pochodzeniu produktu. Co z tą wiedzą zrobią, to już ich decyzja.”

Szwajcaria kupi mniej F-35. Amerykanie podnieśli cenę myśliwców
Duńczykom nie jest wszystko jedno
Duńczycy nie owijają w bawełnę. Chcą wiedzieć, co kupują. Jeśli produkt pochodzi z USA, chcą mieć możliwość wybrania innego. W rozmowie z „Politiken” jedna z użytkowniczek aplikacji tłumaczyła:
„Nie chcę spędzać godzin na sprawdzaniu firm w internecie. Aplikacja robi to za mnie w kilka sekund.”
Źródło: „Politiken”
Podobnie mówili inni konsumenci cytowani przez DR Nyheder. Aplikacja nie zmusza do zmiany zakupów, lecz daje wiedzę już w chwili wyboru w sklepie:
„Nie chodzi o to, że przestanę kupować wszystko z USA. Chcę po prostu wiedzieć, co wybieram.”
Źródło: DR Nyheder
Wcześniej kupujący musieli samodzielnie sprawdzać właścicieli marek lub polegać na oznaczeniach na opakowaniach. Teraz otrzymują czytelną informację w telefonie, dlatego mogą zdecydować, czy sięgnąć po zamiennik.
To zachowanie skomentował profesor Pelle Guldborg Hansen z Uniwersytetu w Roskilde w rozmowie z mediami:
„Ludzie oglądają wiadomości, widzą coś, co ich dotyczy, i chcą zrobić cokolwiek, nawet bardzo małego.”
Źródło: Euronews
Jednocześnie dane handlowe pokazują, że udział żywności importowanej bezpośrednio z USA w duńskiej konsumpcji pozostaje niski. Według danych szacunkowych mniej niż 1,2 proc. sprzedawanych produktów spożywczych pochodzi ze Stanów Zjednoczonych.

Czy nocna prohibicja działa? Jest spokojniej. Mamy dane z Krakowa, Warszawy, Konina i Łodzi
Niemcy są zniesmaczeni, ale jeszcze kupują
Niemcy, jako bliscy sąsiedzi Danii, szybko zetknęli się z tym tematem. Jednak jeszcze nie pojawiła się tam aplikacja podobna do UdenUSA. Mimo to dane pokazują, że niechęć wobec amerykańskich marek istniała znacznie wcześniej.
Już w marcu 2025 roku, czyli na początku prezydentury Donalda Trumpa, niemieckie badania zarejestrowały silnie negatywne emocje wobec produktów z USA. A był to czas, gdy jeszcze Trump i jego współpracownicy nie osiągnęli szczytów swojej antyunijnej retoryki.
Instytut Badań Handlowych IFH w Kolonii zbadał postawy niemieckich konsumentów. 61 procent badanych Niemców wykluczyło część amerykańskich marek ze swoich zakupów. Jednocześnie 36 procent respondentów zapowiedziało, że zrezygnuje z takich produktów całkowicie. Co więcej, jak powiedział Ralf Deckers z IFH -odpowiedzi niemieckich klientów wskazywały na silne negatywne reakcje badanych wobec marek z USA:
„Widać wyraźne oburzenie, a w niektórych przypadkach także odrazę.”
Niemieckie media regionalne opisują również głosy konsumentów, którzy mówią o świadomym wyborze europejskich zamienników i o potrzebie kontroli nad tym, co trafia do koszyka. Klienci podkreślają, że chcą znać pochodzenie marek i mieć możliwość rezygnacji z produktów kojarzonych z polityką USA. Redakcje zaznaczają przy tym, że są to opinie indywidualne, a nie zorganizowana akcja zakupowa.
Z kolei amerykańskie firmy działające w Niemczech próbują oddzielać politykę od handlu. Przedstawiciele biznesu wskazują na lokalny charakter ich działalności, nie informują o spadkach sprzedaży. Niemiecki oddział Burger Kinga wydal nawet w tej sprawie specjalne oświadczenie:
„Goście wyraźnie oddzielają nasze restauracje w Niemczech od działań i sporów międzynarodowych.”

Marketplace bez strażnika. Ile naprawdę wiedzą Allegro i podobne platformy o praktykach swoich sprzedawców?
Handel i producenci: brak zmian w danych
Sieci handlowe działające w Niemczech nie potwierdzają na razie zmian w sprzedaży. Lidl poinformował, że nie widzi różnic w wynikach dotyczących produktów amerykańskich. Aldi oraz Edeka nie opublikowały własnych danych w tej sprawie.
Sytuację skomentował Philipp Hennerkes ze stowarzyszenia handlu BVLH:
„Nie obserwujemy protestów ani spadku popytu. Sprzedaż przebiega normalnie.”
Źródła: DR Nyheder, Politiken, Euronews, IFH Köln, dpa, Burger King Deutschland, BVLH
Awaria auta na autostradzie. Jak przeżyć?
Na czym najwięcej zarabia OpenAI? To nie ChatGPT
Czytaj więcej



