Matematyka miłości: Algorytmy, które znajdą Ci idealną parę

Jak obliczenia matematyczne w kontekście miłości pomagają w randkowaniu. fot: Marten Newhall/Unsplash

Jak matematyka i poszukiwanie obcych cywilizacji pomagają w randkowaniu. Poznaj regułę 37% i wzory naukowców z Politechniki Lubelskiej.


Zbliżają się Walentynki, a my tradycyjnie kojarzymy je z porywem serca i mityczną strzałą Amora. Jednak nauka patrzy na uczucia znacznie chłodniej. Eksperci z Politechniki Lubelskiejdr inż. Anna Futa oraz dr Dariusz Majerek przekonują, że za motylami w brzuchu kryją się liczby. Czy ludzkie gorące uczucie da się sprowadzić do równie namiętnego równania? Okazuje się, że matematyka potrafi nie tylko przewidzieć trwałość związku. Ona wskazuje również konkretny moment, w którym statystycznie najlepiej przestać szukać i powiedzieć „tak”. Poznaj fascynujące obliczenia matematyczne w kontekście miłości i sprawdź, czy Twój związek przetrwa próbę czasu.


Teoria optymalnego zatrzymania, czyli reguła 37%

Jednym z najważniejszych zagadnień, jakie poruszają obliczenia matematyczne w kontekście miłości, jest moment podjęcia ostatecznej decyzji o wyborze partnera. Matematycy posługują się tutaj tzw. teorią optymalnego zatrzymania. Problem ten w literaturze naukowej często nazywa się „problemem sekretarki”. Jak to działa w praktyce randkowej?

Wyobraź sobie, że w ciągu całego życia możesz spotkać określoną liczbę potencjalnych kandydatów na męża lub żonę. Może to być 10, 20 lub nawet 100 osób. Kiedy powinieneś przestać szukać i zaangażować się na stałe? Według wyliczeń naukowców z Politechniki Lubelskiej, magiczna liczba to dokładnie 36,8 proc. (w zaokrągleniu 37 proc.).

Dr inż. Anna Futa (Katedra Matematyki Stosowanej PL) zauważa:

„Największym błędem matematycznym w miłości jest zbyt wczesne zaangażowanie lub wieczne czekanie na kogoś lepszego. Reguła 37% to matematyczny kompromis między eksploracją a eksploatacją dostępnych opcji”

Zatem pierwsze 37 proc. Twoich randek i relacji powinieneś potraktować jako grupę testową. Nie wiąż się z nimi na stałe. Wykorzystaj ten czas wyłącznie na analizę rynku, poznawanie własnych potrzeb oraz stworzenie listy własnych oczekiwań. Dopiero pierwsza osoba po przekroczeniu tego progu, która okaże się lepsza od wszystkich dotychczasowych, daje Ci statystycznie największą szansę na sukces. To czysta statystyka. Pozwala ona uniknąć zbyt wczesnej stabilizacji z przypadkową osobą lub wiecznego szukania mitycznego ideału, który może nigdy nie nadejść.

samotny mężczyzna siedzący na łóżku/fot: Jakob Owens/Unsplash
News / Społeczeństwo / Zdrowie

Samotny jak mężczyzna. Coraz więcej młodych Polaków nie ma partnerki i nie uprawia seksu


Równanie na trwały związek: 5 do 1

Matematyka wkracza do akcji również wtedy, gdy już jesteśmy w relacji. Psycholog John Gottman wraz z matematykami opracował wzory, które z 90-procentową dokładnością przewidują rozpad małżeństwa. Kluczem nie jest tutaj brak kłótni. Przeciwnie – kłótnie są naturalne. Liczy się jednak sposób, w jaki para na siebie reaguje w sytuacjach kryzysowych.

„Matematyka potrafi przewidzieć rozstanie z dokładnością przekraczającą 90 proc. Wystarczy przeanalizować stosunek interakcji pozytywnych do negatywnych. Liczby nie kłamią – jeśli wynik wynosi mniej niż 5:1, katastrofa jest tylko kwestią czasu”.

Obliczenia matematyczne w kontekście miłości wskazują na istnienie tzw. progu negatywności. W stabilnym związku stosunek pozytywnych interakcji do negatywnych musi wynosić co najmniej 5:1. Oznacza to, że na każdą jedną złośliwą uwagę lub przewrócenie oczami musi przypadać pięć miłych gestów, komplementów lub wspólnych uśmiechów. Jeśli ten wskaźnik spadnie, równanie staje się niestabilne. Matematyka uczy nas tutaj pokory. To nie wielkie, filmowe gesty budują trwałość. Decyduje o niej codzienna statystyka drobnych uprzejmości. To one sprawiają, że Wasz „wykres miłości” nie opadnie gwałtownie w stronę rozwodu.


Prawdopodobieństwo znalezienia ideału i równanie Drake’a

Często słyszymy narzekania, że na świecie nie ma już nikogo wartościowego. Naukowcy, tacy jak dr Dariusz Majerek, używają tu narzędzi znanych z astronomii. Chodzi o równanie Drake’a. Pierwotnie służyło ono do szacowania liczby cywilizacji pozaziemskich w naszej galaktyce. W kontekście randkowania pozwala ono obliczyć prawdopodobieństwo znalezienia partnera idealnego.

„Szukanie partnera o zbyt specyficznych cechach to matematyczne samobójstwo. Każdy kolejny warunek drastycznie zmniejsza zbiór potencjalnych kandydatów, aż do momentu, gdy staje się on zbiorem pustym”

Kiedy zaczynamy nakładać na potencjalną grupę kandydatów filtry, takie jak wiek, wykształcenie, poczucie humoru czy lokalizacja, liczba dostępnych osób drastycznie spada. Matematyka pokazuje brutalną prawdę. Jeśli Twoje wymagania są zbyt sztywne, szansa na spotkanie ideału w Twoim mieście może być mniejsza niż szansa na kontakt z obcymi z kosmosu. Dlatego nauka sugeruje elastyczność. W równaniu miłości warto poluzować niektóre zmienne. Zwiększenie zakresu tolerancji o zaledwie 10 proc. może podwoić Twoje szanse na znalezienie szczęśliwej relacji.


Algorytmy randkowe a teoria gier

Współczesne randkowanie to pole bitwy, na którym króluje teoria gier. Aplikacje takie jak Tinder czy Bumble wykorzystują obliczenia matematyczne w kontekście miłości, aby łączyć nas w pary. Jednak nauka ostrzega przed paradoksem wyboru. Im więcej opcji mamy w „katalogu”, tym trudniej nam podjąć jakąkolwiek decyzję. Co gorsza, po dokonaniu wyboru czujemy mniejszą satysfakcję, bo wciąż myślimy o alternatywach.

Teoria gier sugeruje, że zamiast przeglądać setki profili, lepiej skupić się na ograniczonej liczbie interakcji. Stabilność systemu, czyli Twojego życia uczuciowego, zależy od zaprzestania ciągłej optymalizacji. Wygrywa ten, kto potrafi zaryzykować i zainwestować w jedną relację, zamiast wiecznie szukać „lepszego modelu” za kolejnym przesunięciem palca po ekranie.


Biologia to matematyka w przebraniu

Choć brzmi to mało romantycznie, miłość to w dużej mierze dopasowanie wzorców. Nasze mózgi podświadomie wykonują obliczenia matematyczne w kontekście miłości przy każdym spotkaniu. Oceniamy symetrię twarzy, która jest matematycznym wskaźnikiem zdrowia genetycznego. Analizujemy ton głosu i zapach. Wszystko to są dane wejściowe. Nasz biologiczny procesor przetwarza je w ułamku sekundy, generując wynik, który nazywamy „chemią”.

Eksperci z Politechniki Lubelskiej podkreślają, że matematyka nie odbiera miłości magii. Ona jedynie tłumaczy mechanizmy, które sprawiają, że dwoje ludzi decyduje się iść przez życie razem. Rozumiejąc te liczby, możemy podejmować świadome decyzje. Nie bójmy się więc cyfr w Walentynki. Czasami jeden prosty rachunek sumienia i analiza statystyczna naszych dotychczasowych relacji może uratować nas przed kolejnym błędem.


blue plastic tube with black string
News / Społeczeństwo / Zdrowie

Jest coraz bardziej romantycznie – liczba zakażeń kiłą rośnie!

Jak stosować matematykę w miłości każdego dnia?

Nauka daje nam konkretne narzędzia. Możesz zacząć od analizy swojej „liczby testowej”. Jeśli planujesz spotkać w życiu około 10 poważnych kandydatów, pierwsze 3-4 relacje potraktuj jako lekcje. Nie rozpaczaj po rozstaniach. One są niezbędne do skalibrowania Twojego wewnętrznego algorytmu.

Dodatkowo, pilnuj wskaźnika 5:1. Jeśli zauważysz, że w Twoim związku przeważa krytyka, matematyka mówi jasno: system dąży do upadku. Możesz to naprawić, świadomie zwiększając liczbę pozytywnych interakcji. To proste dodawanie, które daje wymierne efekty w postaci trwałości uczucia.


Miłość to równanie z wieloma niewiadomymi

Praca naukowców, takich jak dr inż. Anna Futa czy dr Dariusz Majerek, pokazuje, że nauki ścisłe mają nam wiele do zaoferowania w sferze serca. Obliczenia matematyczne w kontekście miłości to nie tylko akademicka ciekawostka. To realne narzędzie do analizy własnego życia. Pamiętaj o regule 37 proc. i dbaj o codzienną statystykę miłych gestów. Nie daj się zwieść paradoksowi zbyt dużego wyboru w aplikacjach randkowych. W te Walentynki pozwól, aby matematyka pomogła Twojemu sercu podjąć najlepszą, racjonalną decyzję. W końcu udany związek to najlepiej zoptymalizowany algorytm w Twoim życiu.


Źródła:  Jakub Szczepaniak, Matematyka nie tylko dla zakochanych, Wydawnictwo Politechniki Łódzkiej

Ewa Gładysz avatar
Ewa Gładysz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *