Upadek Janusza Palikota. Historyczny browar idzie pod młotek, by spłacić gigantyczne długi celebryty
Janusz Palikot winny pracownikom miliony złotych. Sprzedaż browaru Tenczynek nie wystarczy, by spłacić tysiące oszukanych osób.
To definitywny koniec wielkich planów biznesowych byłego posła i kontrowersyjnego przedsiębiorcy. Janusz Palikot, który w 2018 roku odkupił Browar Tenczynek od posła Marka Jakubiaka, dziś mierzy się z druzgocącymi zarzutami prokuratorskimi i widmem całkowitej licytacji majątku. Przez lata obiecywał tysiącom drobnych inwestorów „złote góry” i udział w zyskach z rzemieślniczego alkoholu. Jednak rzeczywistość to setki milionów złotych długu oraz tysiące oszukanych osób, które straciły oszczędności życia.
Syndyk licytuje Browar Tenczynek. Ostatnia szansa dla wierzycieli
Syndyk zlicytuje Browar Tenczynek już 4 kwietnia, kiedy to w oficjalnym trybie nastąpi otwarcie nadesłanych ofert zakupu. Potencjalni inwestorzy muszą złożyć swoje propozycje cenowe najpóźniej do 3 kwietnia. To stawia pod znakiem zapytania przyszłość tego niemal 500-letniego zakładu. Do tej pory na konto syndyka nie wpłynęła żadna formalna oferta. Jednak rynek spekuluje o „ruchu w ostatniej chwili” ze strony dużych graczy z branży spożywczej.
Kryzys w polskim piwowarstwie. Najgorszy rok dla piwa od dwóch dekad – dane za 2025
Sprzedaż tej „perły w koronie” jest kluczowa dla całego postępowania upadłościowego. Eksperci nie mają złudzeń: kwota uzyskana z licytacji nieruchomości i sprzętu pokryje jedynie ułamek gigantycznych zobowiązań, jakie wygenerował Janusz Palikot. Syndyk musi teraz precyzyjnie ocenić wartość historycznych budynków oraz nowoczesnych linii rozlewniczych. To powinno pozwolić odzyskać choć część środków dla wierzycieli, którzy od lat czekają na jakiekolwiek przelewy.
Janusz Palikot usłyszał osiem zarzutów. Jak działał mechanizm oszustw?
Prokuratura oskarża byłego polityka o stworzenie mechanizmu, który uderzył w finanse tysięcy ludzi w całym kraju. Janusz Palikot usłyszał osiem zarzutów, dotyczących głównie oszustw przy projektach crowdfundingowych oraz finansowania spółek pożyczkami społecznościowymi. Śledczy ustalili, że biznesmen celowo wprowadzał inwestorów w błąd co do kondycji finansowej swoich firm. Jednocześnie mamił ich wizją zysków sięgających 10 proc. rocznie oraz udziałem w przyszłych dochodach z prestiżowych marek alkoholi.
Wśród poszkodowanych, którzy zaufali marce Palikota, figurują najgłośniejsze nazwiska polskiego show-biznesu. Kuba Wojewódzki, Magda Gessler, Piotr Stramowski oraz Katarzyna Warnke zainwestowali w jego projekty ogromne sumy, których do dziś nie odzyskali. Sam Janusz Palikot opuścił areszt tymczasowy dopiero po wpłaceniu 2 mln zł kaucji. Przedsiębiorca twierdzi, że pieniądze na ten cel zebrali dla niego „przyjaciele i znane osoby kultury”. To wywołało falę oburzenia wśród tysięcy drobnych wierzycieli, którzy wciąż nie widzą szans na odzyskanie swoich pieniędzy.
Długi Janusza Palikota: Wierzyciele żądają 240 milionów złotych
Skala finansowej zapaści imperium Palikota poraża nawet doświadczonych doradców restrukturyzacyjnych. Syndyk oficjalnie informuje, że zgłoszone wierzytelności przekraczają obecnie kwotę 240 mln zł. Lista wierzycieli jest długa i obejmuje zarówno osoby prywatne, jak i potężne instytucje.
- 33 mln zł – tyle muszą odzyskać w pierwszej kolejności obligatariusze zabezpieczeni bezpośrednio na majątku browaru. To oni mają ustawowe pierwszeństwo przy wypłacie środków z licytacji.
- Pozostali wierzyciele, w tym gigant energetyczny Tauron, firma Blue Sky Travel czy nawet gmina Krzeszowice, której browar winny jest lokalne podatki, prawdopodobnie nie zobaczą ani grosza.
Księgi wieczyste nieruchomości uginają się pod ciężarem licznych hipotek. Oznacza to, że syndyk w pierwszej kolejności spłaci wyłącznie uprzywilejowanych wierzycieli. Dla pozostałych tysięcy osób, które wsparły projekty Palikota w ramach crowdfundingu, pieniędzy po prostu już nie wystarczy. Drobni inwestorzy wpłacali po kilka lub kilkanaście tysięcy złotych, licząc na pewny zysk. Dzisiaj ich szanse na odzyskanie choćby części kapitału są bliskie zeru. Masa upadłościowa nie pokryje tak gigantycznego zadłużenia, a roszczenia mniejszych wierzycieli lądują na samym końcu listy wypłat.
Pracownicy czekają na pensje. Gorzki koniec pracy u Palikota
Brak wypłat i składek najbardziej uderzył w załogę, która przez lata budowała markę Tenczynek. Janusz Palikot winny jest pracownikom około 2,3 mln zł. Dług ten nie dotyczy tylko samych pensji – biznesmen nie odprowadzał również składek do ZUS oraz wpłat na Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK).
Do tej pory syndyk zdołał wypłacić poszkodowanym pracownikom zaledwie 220 tys. zł, co stanowi zaledwie 10 proc. należnej sumy. Wielu specjalistów i piwowarów, którzy wierzyli w wizję nowoczesnego browaru, musiało odejść z pracy z kwitkiem, szukając zatrudnienia u konkurencji. Historia Browaru Tenczynek pod rządami Palikota kończy się więc nie tylko procesami sądowymi. Przede wszystkim kończy się ludzkimi dramatami tych, którzy codzienną pracą próbowali ratować ten upadający biznes.
Janusz Palikot pogrążył prawie 500 lat tradycji
Historia Browaru Tenczynek sięga aż 1556 roku. To wtedy rodzina Tęczyńskich założyła pierwszy zakład piwowarski w tej malowniczej małopolskiej miejscowości. Przez wieki browar przechodził z rąk do rąk, przetrwał potop szwedzki oraz liczne wojny. W XIX wieku potężny ród Potockich rozbudował zakład i uczynił z niego jeden z najnowocześniejszych browarów w Galicji. To właśnie Potoccy wprowadzili innowacyjne metody warzenia piwa, które zdobywało nagrody na wystawach w całej Europie.
Po II wojnie światowej państwo przejęło browar i przekształciło go w zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego. Produkcja piwa na długie lata niemal całkowicie zamarła, a budynki zaczęły niszczyć. Dopiero w 2014 r. Marek Jakubiak, właściciel grupy Ciechan, odkupił zrujnowany obiekt od Skarbu Państwa. Jakubiak zainwestował miliony złotych w rewitalizację murów i nowoczesną technologię. To on przywrócił Tenczynkowi dawną świetność i ponownie zaczął warzyć tam tradycyjne piwo.
W 2018 r. na scenę wkroczył Janusz Palikot. Były polityk odkupił browar od Jakubiaka i obiecał uczynić z niego centrum nowoczesnego rzemiosła alkoholowego. Palikot promował Tenczynek jako markę premium, łączącą historyczne receptury z agresywnym marketingiem w mediach społecznościowych. Przez kilka lat browar tętnił życiem, a jego właściciel ogłaszał kolejne ambitne projekty, jak choćby produkcję okowity czy piw starzonych w beczkach po mocnych alkoholach.
Kiedy licytacja Browaru Tenczynek? Ostatnia szansa dla syndyka
Losy perły w koronie biznesów Palikota rozstrzygną się w najbliższych dniach.
- 3 kwietnia – mija ostateczny termin składania ofert na zakup browaru.
- 4 kwietnia – nastąpi oficjalne otwarcie ofert.
Choć do tej pory nikt oficjalnie nie zadeklarował chęci zakupu, branża spekuluje o ofertach składanych „w ostatniej minucie”.
Cena spokoju, koszt uporu
Czytaj więcej



