Gdzie nie jechać w tropiki. GIS ostrzega podróżnych przed wirusem Nipah
Za oknem trzymają kilkunastostopniowe mrozy, więc wielu z nas marzy o ucieczce do ciepłych krajów. Niektórzy już pakują walizki, aby wygrzać się na plażach Azji Południowo-Wschodniej. Zanim jednak wyruszysz w tropiki, zapoznaj się z nowym ostrzeżeniem sanitarnym. W Indiach potwierdzono kolejne przypadki wirusa Nipah, który charakteryzuje się wyjątkowo wysoką śmiertelnością.
Sezon zimowy w Polsce to tradycyjnie czas wzmożonych wyjazdów w egzotyczne kierunki. Jednak tegoroczne doniesienia z Indii zmuszają do zachowania szczególnej ostrożności. Główny Inspektorat Sanitarny opublikował pilny komunikat dotyczący sytuacji epidemiologicznej w stanie Bengal Zachodni. Władze medyczne potwierdziły tam zakażenia u lokalnego personelu szpitalnego.
„Zemsta Faraona” potrafi zepsuć wakacje. Biegunka podróżnych nie tylko w Egipcie – jak jej uniknąć?
Nowe ogniska wirusa Nipah w Indiach
W dniu 26 stycznia 2026 r. władze Indii oficjalnie potwierdziły wystąpienie zakażeń u dwóch pracowników medycznych. Osoby te były zatrudnione w tej samej placówce ochrony zdrowia w Bengalu Zachodnim. Do zakażenia doszło prawdopodobnie podczas kontaktu z pacjentem pod koniec ubiegłego roku. Chociaż obecnie nie stwierdzono dalszych zachorowań, sytuacja jest monitorowana.
W związku z tymi wydarzeniami, indyjskie służby wdrożyły rygorystyczne środki zapobiegawcze i kontrolne. Dochodzenie epidemiologiczne objęło niemal 200 osób, które miały bezpośredni kontakt z chorymi. Na ten moment wszystkie testy dały wynik negatywny, co daje nadzieję na opanowanie ogniska. Niemniej jednak kraje sąsiednie, takie jak Tajlandia, Kambodża czy Nepal, już wprowadziły kontrole na lotniskach dla pasażerów przylatujących z zagrożonych regionów.
Warto zauważyć, że wirus Nipah nie jest nowym zjawiskiem w tym regionie świata. Od 2001 roku Indie i Bangladesz regularnie zmagają się z mniejszymi lub większymi epidemiami. Największa z nich, w Malezji pod koniec lat 90., pochłonęła ponad 100 istnień ludzkich. Obecnie wirus uznawany jest za endemiczny w niektórych częściach Azji, co oznacza, że występuje tam stale, ale w ograniczonym zakresie.
Eksperci podkreślają, że ryzyko zachorowania jest sezonowe. Większość ognisk występuje między grudniem a majem. Jest to okres zbiorów soku z palmy daktylowej, który stanowi jedno z głównych źródeł zakażenia. Właśnie dlatego turyści planujący zimowy wypoczynek muszą być świadomi lokalnych uwarunkowań i unikać ryzykownych zachowań.
Czym jest wirus Nipah i dlaczego jest tak groźny?
Wirus Nipah to patogen pochodzenia zwierzęcego, którego głównym roznosicielem są nietoperze owocożerne. Te ssaki latające nie występują w Europie, co sprawia, że na naszym kontynencie wirus może pojawić się wyłącznie jako przypadek „importowany”. Niestety, wirus ten może zakażać również zwierzęta udomowione, takie jak świnie, konie czy psy, co zwiększa ryzyko kontaktu człowieka z patogenem.
Najbardziej niebezpiecznym aspektem choroby jest jej wysoka śmiertelność, która wynosi od 40% do nawet 75%. Wskaźnik ten zależy od dostępności opieki medycznej oraz konkretnego szczepu wirusa. Co gorsza, na ten moment nie istnieje leczenie przyczynowe ani skuteczna szczepionka. Lekarze mogą jedynie łagodzić objawy i wspierać funkcje życiowe organizmu pacjenta.
Przebieg choroby bywa bardzo podstępny. Po okresie inkubacji, który trwa zazwyczaj od 4 do 14 dni, pojawiają się pierwsze objawy przypominające grypę. Gorączka, ból gardła i bóle mięśni mogą być mylące dla podróżnych. Jednak w ciężkich przypadkach szybko dochodzi do rozwoju ostrego zapalenia mózgu. Pojawiają się wtedy zawroty głowy, senność oraz zaburzenia świadomości, które mogą prowadzić do śpiączki i śmierci.
Należy również pamiętać o możliwych długofalowych powikłaniach neurologicznych u osób, które przeżyły infekcję. U części pacjentów odnotowuje się nawroty zapalenia mózgu nawet lata po wyzdrowieniu. Z tego powodu każda osoba powracająca z Indii, która odnotuje u siebie niepokojące objawy, musi niezwłocznie poinformować lekarza o historii swojej podróży.
Już kupujemy przyszłoroczne wakacje! Lato 2026 coraz droższe!
Jak zminimalizować ryzyko zakażenia podczas wakacji?
Podróżując do krajów endemicznych, turyści muszą przestrzegać rygorystycznych zasad higieny. Podstawową drogą transmisji jest spożycie skażonej żywności. Dlatego Główny Inspektorat Sanitarny przypomina o konieczności dokładnego mycia i obierania owoców. Należy bezwzględnie unikać produktów ze śladami ugryzień zwierząt, ponieważ mogą one zawierać ślinę zakażonych nietoperzy.
Szczególnym zagrożeniem jest wspomniany wcześniej surowy sok z palmy daktylowej. Tradycja jego spożywania bezpośrednio po zbiorze jest powszechna w Bangladeszu i Indiach, jednak dla turysty może okazać się zabójcza. Wirus Nipah ginie w wysokich temperaturach, więc jedynym bezpiecznym sposobem spożycia soku jest jego wcześniejsze zagotowanie. Podobnie sytuacja wygląda z mięsem dzikich zwierząt – należy go unikać w każdej formie.
Dlaczego surowy sok z palmy jest zabójczą pułapką?
Dla wielu turystów tradycyjny proces zbierania soku z palmy daktylowej to niezwykła atrakcja. Polega on na nacinaniu kory drzewa, z której nocą słodki nektar spływa bezpośrednio do podwieszonych naczyń. Niestety, ten sam nektar jest przysmakiem dla nietoperzy owocożernych, będących naturalnym rezerwuarem wirusa.
Zwierzęta te przylatują nocą do naczyń, piją sok, a przy okazji zanieczyszczają go swoją śliną, moczem oraz odchodami. Wirus Nipah trafia w ten sposób bezpośrednio do płynu. Ponieważ lokalny obyczaj nakazuje spożywanie soku rano, na surowo i bez żadnej obróbki, patogen ma otwartą drogę do organizmu człowieka. Dopiero zagotowanie soku gwarantuje bezpieczeństwo, ponieważ wysoka temperatura skutecznie zabija wirusa.
Kolejnym ważnym elementem profilaktyki jest unikanie kontaktu ze zwierzętami, zarówno dzikimi, jak i hodowlanymi. Nietoperze często przebywają w pobliżu drzew owocowych, co stwarza ryzyko zanieczyszczenia terenu odchodami. Podróżni powinni również unikać bezpośredniego kontaktu fizycznego z osobami chorymi. Wirus może przenosić się między ludźmi poprzez wydzieliny ustrojowe, co potwierdziły zachorowania personelu medycznego w Indiach.
Mimo że ocena ryzyka dla Europy jest obecnie na poziomie „bardzo niskim”, nie można całkowicie wykluczyć zawleczenia wirusa przez zakażonych podróżnych. Nasze standardy opieki medycznej są na wysokim poziomie, jednak świadomość zagrożenia jest kluczowa dla szybkiego przerwania łańcucha zakażeń. Pamiętajmy, że higiena rąk i ostrożność przy wyborze posiłków to nasi najlepsi sojusznicy w tropikach.
Na L4 masz chorować, a nie jeździć na wakacje lub szukać pracy!
Co zrobić po powrocie z egzotycznej podróży?
Zakończenie wakacji nie zawsze oznacza koniec okresu obserwacji. Z uwagi na fakt, że okres wylęgania wirusa może sięgać nawet 45 dni, należy zachować czujność przez kilka tygodni po przylocie do Polski. Każda nagła gorączka, problemy z oddychaniem czy nietypowe bóle głowy powinny być skonsultowane ze specjalistą chorób zakaźnych.
Podczas wizyty u lekarza kluczowe jest przekazanie informacji o miejscu pobytu i ewentualnym kontakcie ze zwierzętami. Polskie placówki medyczne są przygotowane na obsługę chorób egzotycznych, jednak szybka diagnoza zależy od szczerości pacjenta. Wczesne wykrycie ewentualnego zakażenia pozwala na wdrożenie izolacji, co chroni Twoich bliskich i całe społeczeństwo przed potencjalnym rozprzestrzenianiem się patogenu.
Podsumowując, marzenia o wygrzaniu się na słońcu nie muszą wiązać się z lękiem, o ile podejdziemy do wyjazdu z odpowiednią wiedzą. Turystyka bezpieczna to turystyka świadoma. Stosując się do zaleceń sanitarnych, możemy cieszyć się urokami Azji, minimalizując ryzyko zachorowania na wirusa Nipah. Warto więc śledzić bieżące komunikaty GIS i WHO, aby Twoje wakacje były jedynie źródłem miłych wspomnień.
Więcej informacji na temat profilaktyki i aktualnej sytuacji epidemiologicznej znajdziesz na oficjalnej stronie Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Źródło: GIS
Czytaj więcej



