Żurek naciska na Węgry ws. ekstradycji Ziobry i Romanowskiego. Rząd reaguje na deklaracje Magyara

Marcin Romanowski w Polsat News/ youtube.com

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek żąda uchylenia azylu dla polityków Suwerennej Polski. Wyjaśniamy, dlaczego procedura ENA jeszcze nie zadziałała i co blokuje aresztowanie podejrzanych.


Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek wysłał do Budapesztu oficjalne pisma z żądaniem wydania ściganych polityków. Zrobił to zaraz po tym, jak wybory na Węgrzech wygrała partia TISZA. Jej lider, Peter Magyar, zapowiedział, że przestanie chronić ludzi poszukiwanych przez inne kraje. W związku z tym polski rząd chce, aby Węgry natychmiast unieważniły decyzje, dzięki którym Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski dostali ochronę międzynarodową.


Jak działa Europejski Nakaz Aresztowania i co go blokuje?

Polska opiera swoje działania na procedurze, którą jest Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). To proste narzędzie, które nakłada na państwa Unii Europejskiej obowiązek zatrzymania i odesłania podejrzanego do kraju, który wydał nakaz. W teorii, gdy polski sąd wysyła taki dokument, węgierska policja powinna od razu aresztować wskazaną osobę.

Dlaczego zatem Marcin Romanowski wciąż jest na wolności? Blokadą jest przyznany mu przez rząd Orbana azyl. Lokalne prawo na Węgrzech zabrania aresztowania i wydawania osób, które posiadają status uchodźcy. Dopóki ta ochrona trwa, tamtejsza policja ma „związane ręce” i nie może wykonać nakazu, mimo że formalnie on istnieje. Właśnie dlatego Waldemar Żurek naciska na nowe władze w Budapeszcie, by najpierw cofnęły azyl – dopiero wtedy policja będzie mogła legalnie zatrzymać polityka.


Dlaczego sytuacja Ziobry i Romanowskiego jest inna?

Choć obaj politycy przebywają na Węgrzech, ich status przed polskim sądem mocno się różni. Wobec Marcina Romanowskiego sprawa zaszła dalej, ponieważ Sąd Okręgowy w Warszawie wydał już za nim prawomocny Europejski Nakaz Aresztowania. Dzięki temu polski minister mógł zapytać węgierskich urzędników o konkretny etap realizacji tego dokumentu.

Sytuacja, w której jest Zbigniew Ziobro, wygląda inaczej, bo za nim rozesłano na razie tylko krajowy list gończy. Prokuratura chce wystawić za nim unijny nakaz, ale procedura stoi w miejscu, ponieważ obrońcy polityka składają kolejne wnioski o zmianę sędziów. Bez wystawionego ENA węgierska policja nie ma nawet teoretycznych podstaw do jego zatrzymania, chyba że Węgry same zdecydują o jego deportacji.


Zarzuty: Fundusz Sprawiedliwości i zorganizowana grupa przestępcza

Wszystkie te kroki wynikają z konkretnych dowodów, które zgromadził Zespół Śledczy Nr 2 Prokuratury Krajowej. Prokuratorzy przez wiele miesięcy prześwietlali mechanizm wydawania publicznych pieniędzy i na tej podstawie sformułowali wobec polityków bardzo ciężkie oskarżenia. Według śledczych Fundusz Sprawiedliwości, który z założenia miał pomagać ofiarom przestępstw, stał się źródłem finansowania celów politycznych i prywatnych.

W najtrudniejszej sytuacji jest Zbigniew Ziobro, wobec którego wydano postanowienie o przedstawieniu aż 26 zarzutów. Prokuratura twierdzi, że jako ówczesny minister sprawiedliwości nie tylko nadzorował ten proceder, ale wręcz kierował zorganizowaną grupą przestępczą. Śledczy zarzucają mu, że wydawał podwładnym polecenia łamania prawa, ingerował w przygotowywanie ofert konkursowych i dopuszczał do przyznawania milionowych dotacji podmiotom, które w ogóle nie powinny ich otrzymać.

Z kolei Marcin Romanowski, który jako wiceminister bezpośrednio odpowiadał za Fundusz Sprawiedliwości, ma odpowiedzieć za 19 przestępstw. Zarzuty wobec niego dotyczą przede wszystkim przywłaszczenia oraz usiłowania przywłaszczenia środków publicznych w wielkich rozmiarach. Prokuratura argumentuje, że polityk działał w porozumieniu z innymi osobami, aby wyprowadzać pieniądze do wybranych fundacji i stowarzyszeń powiązanych z ówczesnym obozem władzy. Łącznie mowa o kwotach idących w dziesiątki milionów złotych, które zamiast do potrzebujących, trafiały na cele partyjne i promocyjne.


Dlaczego Polska walczy o cofnięcie azylu?

Cofnięcie ochrony jest konieczne, bo prawo unijne opiera się na wzajemnym zaufaniu, a azyl wewnątrz UE dla własnych obywateli to sytuacja skrajna. Minister sprawiedliwości przekonuje jednak Węgrów, że ta ochrona od początku była błędem. Polska uważa, że status uchodźcy nie jest od tego, żeby kryć ludzi podejrzanych o zwykłe przestępstwa gospodarcze. Dlatego rząd naciska na Budapeszt, by przywrócił normalną współpracę sądową. Dopiero gdy węgierskie MSW skasuje status uchodźcy, tamtejszy sąd będzie mógł zdecydować o zapakowaniu polityków do samolotu do Warszawy.

Anna Sadurska avatar
Anna Sadurska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *