Magyar ogłasza: „Moja pierwsza podróż będzie do Warszawy”. Czy zabierze ze sobą Ziobrę i Romanowskiego?
Zwycięstwo partii TISZA na Węgrzech to koniec bezpiecznej przystani dla polskich polityków. Péter Magyar zapowiada szybką wizytę w Polsce i deklaruje: „Węgry nie będą azylem dla przestępców”.
Po spektakularnym zwycięstwie ugrupowania TISZA w wyborach na Węgrzech, polska opinia publiczna stawia kluczowe pytanie: co dalej z naszymi politycznymi uciekinierami? Los, jaki czeka Zbigniew Ziobro oraz Marcin Romanowski, wydaje się przesądzony. Nowy lider węgierskiej sceny politycznej, Péter Magyar, wielokrotnie ucinał spekulacje dotyczące ich dalszego pobytu nad Dunajem. Co więcej, temat ten był przedmiotem rozmów, które przeprowadził z nim premier Donald Tusk. Choć Magyar sugeruje, by politycy sami opuścili kraj, jego twarde deklaracje nie pozostawiają złudzeń – Węgry przestają być bezpieczną przystanią dla osób omijających prawo.
„Pierwszy przystanek: Warszawa” – Magyar odbudowuje mosty
„Moja pierwsza podróż będzie prowadziła do Polski w imię tysiącletniej przyjaźni polsko-węgierskiej. Odbudujemy relacje na silnych fundamentach, dlatego moim pierwszym przystankiem jest Warszawa”. – powiedział na konferencji prasowej.
Wizyta ta, planowana na początek maja, ma być symbolem zerwania z polityką Viktora Orbána i nowym otwarciem w relacjach z rządem Donalda Tuska. Czy podczas tej historycznej podróży na pokładzie premierowskiego samolotu znajdzie się miejsce dla „politycznych uchodźców”? Magyar wielokrotnie zapowiadał, że po objęciu władzy doprowadzi do ich wydania „pierwszego dnia”.
Od azylu u Orbána do możliwej ekstradycji. Chronologia zdarzeń
Proces, który doprowadził do obecnej sytuacji, był wieloetapowy. Najpierw pojawił się wyjazd z Polski kluczowych polityków Suwerennej Polski. Następnie dotychczasowy rząd Viktora Orbána udzielił im ochrony, co w Warszawie odebrano jako gest czysto polityczny. Później wobec Marcina Romanowskiego wydano Europejski Nakaz Aresztowania (ENA), a sprawa błyskawicznie trafiła do instytucji unijnych.
Dopiero potem odbyły się wybory na Węgrzech, które wygrała partia TISZA. Wreszcie wypowiedzi Pétera Magyara radykalnie zmieniły położenie, w jakim znaleźli się Zbigniew Ziobro i jego współpracownik. Każdy kolejny etap zwiększał presję na Budapeszt i jednocześnie ograniczał możliwość utrzymania azylu politycznego.
Najpierw decyzja Ziobry o wyjeździe i pozostaniu za granicą
Zbigniew Ziobro ogłosił, że pozostanie poza Polską tuż po rozpoczęciu prokuratorskich postępowań dotyczących Funduszu Sprawiedliwości. Swoją decyzję argumentował rzekomym brakiem gwarancji uczciwego procesu w kraju.
„Wybieram walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem. Stawiam opór postępującej dyktaturze” – pisał były minister sprawiedliwości w serwisie X.
W kolejnych wpisach sugerował, że nie planuje powrotu, dopóki w Polsce nie zostaną przywrócone „rzeczywiste gwarancje praworządności”. W efekcie Budapeszt stał się bazą, z której polityk prowadził dotąd aktywność medialną, korzystając z parasola ochronnego roztoczonego przez Fidesz.
Następnie Węgry udzielają ochrony politycznej
Po wyjeździe polityków, władze w Budapeszcie zdecydowały o przyznaniu im statusu, który de facto blokował polskie działania śledcze. Węgierskie media donosiły, że Marcin Romanowski otrzymał wsparcie najszybciej, a wkrótce dołączył do niego Ziobro. W tym momencie sprawa przestała być wewnętrznym problemem Polski, wpływając bezpośrednio na relacje na linii Warszawa-Budapeszt-Bruksela. W konsekwencji procedury prawne nabrały znaczenia międzynarodowego.
Potem pojawia się Europejski Nakaz Aresztowania
Kluczowym zwrotem akcji było wydanie ENA wobec Romanowskiego. Oznaczało to, że każda kontrola dokumentów w strefie Schengen mogła zakończyć się zatrzymaniem. Do tej sytuacji odniósł się wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha:
„Pan Romanowski jest bliższy przywitania się z własną ojczyzną niż pan Ziobro. Trwa proces wydania ENA, bo jego obrońcy robią bardzo dużo, by proces opóźnić i storpedować” – podkreślał Myrcha w rozmowie z Onetem.
W rezultacie były wiceminister znalazł się w znacznie trudniejszej sytuacji procesowej niż jego partyjny szef.
Następnie sprawa trafia do instytucji unijnych
Kolejnym krokiem było włączenie się w sprawę Parlamentu Europejskiego. Komisja Petycji wymusiła na Komisji Europejskiej zajęcie stanowiska w sprawie nadużywania prawa do azylu przez Węgry. Michał Kobosko z Polski 2050 zaznaczał, że Europa czeka na wyjaśnienia, dlaczego kraj członkowski UE tworzy „dziuplę” dla osób ściganych. Z kolei Dariusz Joński wprost nazwał tę sytuację nieakceptowalną.
Armia. Kompulsywne zakupy Błaszczaka. Raport NIK pogrąża Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych
Dopiero potem wybory na Węgrzech i głos Magyara
Prawdziwą zmianę przyniosło zwycięstwo ugrupowania TISZA. Péter Magyar podczas konferencji prasowej po wyborach nie przebierał w słowach:
„Sądzę, że już wcześniej wyraziłem się jasno, sugerując im, by nie kupowali mebli na Węgrzech, bo nie zostaną tu długo. Węgry nie będą azylem dla międzynarodowo poszukiwanych przestępców” – cytuje lidera serwis Hírstart.
W rozmowie z portalem Telex Magyar dodał:
„Jeśli jeszcze są na Węgrzech, znajdziemy sposób, by zostali wydani Polsce”.
Nowy lider jasno deklaruje, że era Węgier jako bezpiecznego schronienia dla polityków z zarzutami dobiega końca.
Miliardy złotych kary za szczepionki na COVID. To wynik 11 dni spóźnienia rządu Morawieckiego
Sytuacja obu polityków radykalnie się zmienia
Zmiana władzy w Budapeszcie i zapowiedzi Pétera Magyara o ścisłej współpracy z organami UE oznaczają, że Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski tracą dotychczasową ochronę. Przyszłość polityków zależy teraz wyłącznie od sprawności procedur ekstradycyjnych i determinacji nowego rządu Węgier.
Pułapka znaku D-40: Nowe mandaty i zasady w 2026 roku
Czytaj więcej



