Samorząd obciął zarobki: Radni dali po łapkach nieudolnemu burmistrzowi!

Pisz, Plac Daszyńskiego z ratuszem. Autorstwa Mikołaj Frycz - Praca własna, CC BY-SA 4.0

Radni Pisza zgodzili się na oddanie 11 mln zł unijnych dotacji, ale obniżyli pensję burmistrzowi


Jak donosi Serwis Samorządowy PAP, radni podczas burzliwych obrad Rady Miejskiej Pisza (woj. warmińsko-mazurskie) przegłosowali, że od 1 czerwca obniżą wynagrodzenie burmistrza Dariusza Kińskiego. Oskarżają go o nieudolność i nieskuteczność – zamiast pracować, lansował się na imprezach i robił selfiki.


Finansowa kompromitacja: Gmina Pisz oddaje 11 milionów złotych

Gmina Pisz zwraca do Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie 7,5 mln zł dotacji unijnych (fundusze 2014-2020) oraz aż 3,3 mln zł karnych odsetek. Łącznie z budżetu miasta wyparuje ponad 11 mln zł. Pieniądze te przyznano na remont domu kultury, który ciągnie się od 9 lat. Mimo że samorząd wpompował w tę inwestycję już około 22 mln zł, robotnicy wciąż nie skończyli prac, a koszt pierwotny wielokrotnie przekroczono. Najwyższa Izba Kontroli (NIK) wystawiła przedsięwzięciu negatywną ocenę, a obecnie sprawę pod kątem niegospodarności bada prokuratura.

Dopiero teraz radni przełamali impas. W połowie kwietnia grupa radnych zbojkotowała głosowanie, co zablokowało zwrot należności – zgodnie z przepisami gmina musi oddać całą sumę (kapitał i odsetki) łącznie. Podczas środowej sesji 11 radnych wstrzymało się od głosu, a 7 było „za”. Dzięki tej strategii samorząd rozwiąże umowę z marszałkiem i odda ponad 11 mln zł, co wreszcie zatrzyma licznik narastających długów.


Burmistrz Dariusz Kiński pod ostrzałem – radni tną wynagrodzenie

Zanim radni przeszli do głosowań finansowych, odbyła się wyjątkowo burzliwa dyskusja. Większość radnych obarczyła burmistrza Dariusza Kińskiego pełną odpowiedzialnością za to, że remont domu kultury „ślimaczy się”, a administracja prowadzi go nieudolnie. Radni już w połowie kwietnia prosili go o plany zakończenia inwestycji w PDK, ale nie doczekali się konkretów. Dlatego, grupa radnych wniosła o obniżenie wynagrodzenia burmistrza z 18,4 tys. zł brutto do 15,9 tys. zł brutto.

Podczas sesji opozycja nie miała litości. Andrzej Zadroga, argumentując wniosek o dyscyplinowanie burmistrza, wypunktował fatalny stan gminnych inwestycji:

To mieszkańcy zwracali się, by jakoś zdyscyplinować burmistrza. Ludzie nie widzą działalności infrastrukturalnych, nie ma inwestycji. To dotyczy szeregu działań, a nie tyko remontu domu kultury – zauważył Zadroga.

Radny podkreślił również, że odkąd Kiński objął urząd, miasto straciło wiele dotacji, m.in. na termomodernizację szkół czy bioróżnorodność, a burmistrz próbuje ustalać kluczowe kwestie w sposób nieformalny.


Selfiki burmistrza i inne zarzuty

Jednym z najgorętszych punktów obrad stał się zarzut o nadmierną autopromocję włodarza. Radni wytykali Kińskiemu, że zamiast doglądać placu budowy i rozliczać miliony, woli robić „selfiki” na wiejskich imprezach. W obronie burmistrza stanęła radna Agnieszka Pardo:

Myślę, że te „selfiki” są dobre. Kiedyś burmistrz był niedostępny, nie przyjeżdżał na imprezy. Czemu nikt nie pyta, czy ludzie są zadowoleni, że przyjechał do nich burmistrz? – pytała Pardo.

Radna zaproponowała, by dom kultury po prostu sprzedać:

Dom kultury należy sprzedać i wyremontować za to wiejskie drogi. Z tego ludzie będą bardziej zadowoleni – oceniła radna.

Najostrzej rządy Kińskiego podsumował radny Dariusz Kaczkowski, który zauważył, że przez blisko dwa lata sprawowania urzędu włodarz wykazał się całkowitą bezczynnością:

Burmistrz nawet zepsutej fontanny nie naprawił – zauważył Kaczkowski, wyliczając długą listę niespełnionych obietnic.


Śledztwo prokuratorskie – niegospodarność pod lupą

Sam burmistrz Dariusz Kiński przez kilkanaście minut wyliczał swoje rzekome sukcesy, ale nie przekonał rady. Aż 12 radnych zagłosowało za obniżeniem mu pensji, co wejdzie w życie 1 czerwca. Niezależnie od tego, prokuratura przesłuchuje świadków i analizuje dokumentację. Rzecznik prokuratury, Daniel Brodowski, potwierdził powagę sytuacji:

Zabezpieczono bardzo obszerną dokumentację i trwają przesłuchania świadków. Na razie nie przedstawiono nikomu zarzutów. Postępowanie toczy się w kierunku ewentualnego niedopełnienia obowiązków i niegospodarności. – informował rzecznik.

Sytuacja w Piszu pokazuje: samorząd lokalny działa i potrafi wyciągać konsekwencje, gdy władza zawodzi. Czy zwrot 11 mln zł i uderzenie burmistrza po kieszeni zmusi go do pracy? Mieszkańcy będą teraz patrzeć włodarzowi na ręce wyjątkowo uważnie.


Źródło: Serwis Samorządowy PAP

Ewa Gładysz avatar
Ewa Gładysz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *