Zarzuty to nie decyzja. W sprawie Dino najpierw trzeba zapytać o skalę
UOKiK stawia zarzuty Dino i przewoźnikom, ale nie ujawnia, ilu kierowców dotyczy sprawa ani jak cztery firmy miały ograniczyć ich wybór pracy.
UOKiK postawił zarzuty Dino Polska, czterem firmom przewozowym i pięciu menedżerom. Urząd podejrzewa, że przedsiębiorcy uzgodnili zasady, które utrudniały kierowcom zmianę pracodawcy. Taka praktyka mogła ograniczać mobilność pracowników, osłabiać ich pozycję podczas negocjowania wynagrodzeń i hamować konkurencję między przewoźnikami.
To poważne podejrzenie, którego nie można bagatelizować. Trzeba jednak oddzielić postawienie zarzutów od końcowego rozstrzygnięcia. Trzeba też zapytać, jak duży był podejrzewany mechanizm i dlaczego właśnie cztery firmy miały ograniczać wybór pracy kierowców. Publiczny komunikat UOKiK nie zawiera danych, które pozwoliłyby czytelnikowi odpowiedzieć na te pytania.
Zarzuty UOKiK wobec Dino są faktem. Ale gdzie domniemanie niewinności?
UOKiK poinformował 2 czerwca 2026 roku o wszczęciu postępowania przeciwko Dino Polska oraz czterem przewoźnikom obsługującym centra dystrybucyjne sieci: Euro Finannce, Jar-Trans, Martrans Logistics i Mati-Trans. Zarzuty otrzymało również pięciu menedżerów.
Na obecnym etapie urząd podejrzewa niedozwolone porozumienie i bada zgromadzony materiał. Nie wydał jeszcze decyzji, która potwierdzałaby odpowiedzialność przedsiębiorców lub osób fizycznych.
Firmy mogą składać wyjaśnienia, przedstawiać własne dowody i kwestionować ocenę dokumentów zebraną przez UOKiK. Jeżeli urząd po zakończeniu postępowania uzna, że doszło do naruszenia prawa konkurencji, jego decyzja będzie mogła trafić do sądu.
To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ publiczne wymienienie nazw przedsiębiorstw natychmiast wpływa na ich reputację. Zarzuty są faktem proceduralnym, ale nie są wyrokiem ani ostateczną decyzją administracyjną.
Na czym polega zarzut zmowy przewoźników na rynku pracy
Według UOKiK przewoźnicy mogli uzgodnić, że nie będą zatrudniać kierowców pracujących wcześniej u pozostałych uczestników porozumienia. Kierowcę, który odszedł z jednej firmy, miała obejmować trzymiesięczna karencja przed rozpoczęciem pracy u innego przewoźnika obsługującego Dino.
Urząd podejrzewa również, że Dino mogło uczestniczyć w organizowaniu tego systemu. Sieć miała sprawdzać, czy kierowca może otrzymać zgodę na wjazd do centrum dystrybucyjnego. Brak takiej zgody mógł w praktyce uniemożliwić mu wykonywanie pracy, nawet gdy nowy przewoźnik chciał go zatrudnić.
Samo kontrolowanie osób wjeżdżających na teren centrum dystrybucyjnego nie oznacza jednak naruszenia prawa. Operator obiektu może sprawdzać uprawnienia kierowców, przestrzeganie procedur bezpieczeństwa oraz organizację dostaw.
Problem zaczyna się wtedy, gdy firmy wspólnie wykorzystują takie procedury do egzekwowania uzgodnionego zakazu zatrudniania pracowników. W takiej sytuacji przepustka przestaje służyć wyłącznie bezpieczeństwu, a staje się narzędziem ograniczającym rekrutację.
Porozumienie o niepodbieraniu pracowników może uderzać bezpośrednio w kierowców. Przewoźnicy konkurują o nich wynagrodzeniem, trasami, systemem pracy, czasem spędzanym poza domem oraz warunkami zatrudnienia.
Gdy pracodawcy nawiązują porozumienie, kierowca traci możliwość swobodnego porównania ofert. Traci również argument podczas rozmowy o podwyżce. Trzymiesięczna przerwa w wykonywaniu podobnej pracy może sprawić, że zmiana firmy stanie się finansowo bardzo trudna.
Czterech przewoźników Dino i pytanie o skalę ograniczeń
UOKiK objął zarzutami cztery firmy przewozowe. Jednocześnie poinformował, że nie postawił zarzutów części mniejszych podmiotów, ponieważ ich udział w podejrzewanej praktyce oraz wpływ na konkurencję uznał za ograniczone.
Urząd skoncentrował postępowanie na firmach, które jego zdaniem najmocniej oddziaływały na rynek. Komunikat nie wyjaśnia jednak, jak UOKiK ustalił, że to właśnie one najbardziej miały psuć rynek.
Te cztery firmy mogą zatrudniać większość kierowców obsługujących określone centrum dystrybucyjne. Ale równocześnie mogą też odpowiadać jedynie za niewielką część ofert dostępnych na lokalnym rynku. Sama liczba przedsiębiorców nie rozstrzyga więc, czy podejrzewane porozumienie miało marginalny charakter, czy wpływało na sytuację dużej grupy pracowników.
Aby ocenić skalę, trzeba znać liczbę kierowców zatrudnianych przez przewoźników, liczbę prób zmiany pracy oraz liczbę osób, wobec których zastosowano karencję. Potrzebna jest też informacja, czy mechanizm dotyczył jednego centrum dystrybucyjnego, kilku obiektów czy większej części sieci Dino.
Bez tych danych określenie „czterech przewoźników” pozostaje tylko liczbą. Nie mówi, jak duży wybór miał kierowca i czy mógł bez większych przeszkód znaleźć podobną pracę poza firmami objętymi postępowaniem.
167 993 przedsiębiorstwa to imponująca liczba, ale czy to nie zwykły PR?
Według danych GUS w drugim kwartale 2025 roku w sekcji H, obejmującej transport i gospodarkę magazynową, działały 167 993 aktywne przedsiębiorstwa.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie te firmy wykonywały drogowy transport towarów albo konkurowały o tych samych kierowców. Sekcja H obejmuje znacznie szerszy zakres działalności, a GUS przypisuje przedsiębiorstwa do kategorii według ich dominującej działalności.
Oczywiście nie można wyciągać wniosku, że skoro w szeroko rozumianym sektorze działało niemal 168 tys. podmiotów, cztery firmy nie mogły ograniczyć konkurencji. Byłby to fałszywy skrót myślowy, bo liczba przedsiębiorstw w sekcji H nie odpowiada rynkowi właściwemu badanemu przez UOKiK.
Dane GUS tworzą jednak istotne tło. Skoro czterech przewoźników to niewielki wycinek szerokiego sektora, urząd powinien wyjaśnić, dlaczego właśnie ta grupa miała szczególne znaczenie dla kierowców pracujących przy obsłudze Dino.
Duża liczba firm nie oczyszcza nikogo z podejrzeń. Uzasadnia jednak pytanie, czy kierowcy rzeczywiście nie mieli innych ofert i czy czterej przewoźnicy kontrolowali znaczną część lokalnego rynku pracy.
UOKiK zarzuca Dino Polska zmowę przeciw pracownikom. Czy utrudniano kierowcom odejścia z pracy?
Centra dystrybucyjne Dino, bazy i trasy wyznaczają rynek pracy
Siedziba Dino Polska mieści się w Krotoszynie przy ulicy Ostrowskiej 122. Pod tym samym adresem działa również centrum dystrybucyjne sieci. Sam adres spółki nie definiuje jednak rynku pracy kierowców i nie odpowiada na pytanie o dostępne oferty zatrudnienia.
Dla kierowcy znaczenie mają centrum dystrybucyjne, baza przewoźnika, obsługiwane trasy, czas dojazdu, system pracy, wynagrodzenie oraz możliwość uzyskania przepustki. Zatrudnienia nie zmienia się w statystycznej tabeli. Zmienia się je w konkretnym miejscu, przy konkretnej organizacji przewozów.
Dlatego analiza powinna rozdzielić adres siedziby spółki, lokalizacje centrów dystrybucyjnych, bazy operacyjne przewoźników, miejsca zamieszkania kierowców i obszary wykonywania pracy. Te punkty mogą znajdować się blisko siebie, ale mogą być też oddalone o dziesiątki lub setki kilometrów.
Dopiero takie dane pozwolą ustalić, czy kierowca miał do wyboru wielu pracodawców, czy w praktyce był związany z niewielką grupą firm obsługujących określony obiekt Dino.
Co komunikat UOKiK ujawnia, a jakich danych w nim brakuje
Komunikat UOKiK podaje nazwy przedsiębiorstw, liczbę menedżerów objętych zarzutami oraz podejrzewany mechanizm trzymiesięcznej karencji. Urząd informuje również, że znaczną część materiału pozyskał podczas przeszukań.
Nie podaje jednak czterech podstawowych danych potrzebnych do oceny proporcji sprawy.
Po pierwsze, nie wiadomo, ilu kierowców mógł objąć mechanizm. Po drugie, urząd nie podał publicznie, jak zdefiniował rynek pracy w tym postępowaniu. Po trzecie, komunikat nie zawiera analizy innych ofert zatrudnienia dostępnych dla kierowców. Po czwarte, nie wyjaśnia dokładnie, jak UOKiK oddzielił zasady bezpieczeństwa i kontroli wjazdu od niedozwolonego blokowania rekrutacji.
Brak tych informacji w komunikacie nie oznacza, że urząd nie posiada ich w aktach. Oznacza jednak, że odbiorca otrzymuje poważne zarzuty, nazwiska i nazwy firm, lecz nie otrzymuje metodologii potrzebnej do samodzielnej oceny skali sprawy.
Prawo Pracy – kombinuj, bo inaczej dostaniesz po d….. Jak przepisy o zasiłkach karzą rzetelnych pracowników
Państwo powinno wyjaśniać zarzuty równie precyzyjnie, jak podaje nazwy firm
Jeżeli przedsiębiorcy uzgadniają, że nie będą konkurować o pracowników, naruszają podstawowy mechanizm rynku pracy. UOKiK ma prawo badać takie porozumienia, zabezpieczać dowody i stawiać zarzuty, gdy zgromadzony materiał uzasadnia rozpoczęcie postępowania.
Państwowa instytucja powinna jednak zachować proporcję między siłą publicznego komunikatu a zakresem ujawnionych informacji. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w której urząd wymienia konkretne przedsiębiorstwa i informuje o zarzutach wobec menedżerów.
Nie chodzi o obronę Dino ani przewoźników przed kontrolą. Chodzi o jasne rozdzielenie podejrzenia, zarzutów, materiału dowodowego i końcowej odpowiedzialności.
Skoro urząd publicznie identyfikuje uczestników postępowania, powinien równie precyzyjnie wyjaśnić, jak duży rynek bada, ilu pracowników mogło ucierpieć i dlaczego cztery firmy miały istotny wpływ na możliwość zmiany zatrudnienia.
Pytania do UOKiK po publikacji
Po publikacji kierujemy do UOKiK osiem pytań. Wrócimy do sprawy po otrzymaniu odpowiedzi, ponieważ mogą one doprecyzować, a nawet zmienić ocenę skali i znaczenia zarzutów.
- Czy w decyzji końcowej urząd pokaże, jak mierzył skutki podejrzewanego porozumienia? Chodzi przede wszystkim o wpływ na możliwość zmiany pracy, wysokość wynagrodzeń i pozycję negocjacyjną kierowców.
- Jaki rynek pracy UOKiK przyjął w tej sprawie? Czy urząd bada rynek krajowy, lokalne rynki wokół centrów dystrybucyjnych, czy wyłącznie grupę kierowców dopuszczonych do obsługi konkretnych obiektów Dino?
- Ilu kierowców mogła objąć trzymiesięczna karencja? Czy urząd ustalił liczbę osób, które próbowały zmienić pracodawcę i napotkały takie ograniczenie?
- Czy UOKiK sprawdził, jakie inne oferty pracy mieli kierowcy? Chodzi o pracodawców spoza czterech firm objętych zarzutami, którzy oferowali podobne trasy, wynagrodzenia i system pracy.
- Na jakiej podstawie urząd uznał, że właśnie te cztery firmy najsilniej wpływały na rynek? Czy zdecydowała liczba zatrudnionych kierowców, obsługiwanych centrów, tras czy udział w przewozach dla Dino?
- Jak UOKiK odróżnił procedury bezpieczeństwa od ograniczania rekrutacji? Czy przepustki i zgody na wjazd służyły ochronie obiektów, czy także blokowaniu kierowcom możliwości podjęcia pracy u innego przewoźnika?
- Jak urząd uwzględnił geografię pracy kierowców? Czy analizował lokalizację centrów dystrybucyjnych, bazy przewoźników, trasy, miejsca zamieszkania pracowników i rzeczywisty czas dojazdu do pracy?
- Czy przed publikacją komunikatu UOKiK ocenił jego wpływ na reputację firm i menedżerów? Sprawa pozostaje przecież na etapie zarzutów, a nie decyzji końcowej.
Wniosek: zarzuty są poważne, ale skala wymaga wyjaśnienia
Zarzuty UOKiK wobec Dino, czterech przewoźników i pięciu menedżerów są faktem. Odpowiedzialność nie została jeszcze ustalona.
Porozumienia o niepodbieraniu pracowników mogą poważnie ograniczać możliwość zmiany pracy, osłabiać presję na podwyżki i utrzymywać pracowników w firmach oferujących gorsze warunki.
Publiczny komunikat UOKiK nie odpowiada jednak na kluczowe pytanie: w jaki sposób czterech przewoźników, w konkretnym układzie geograficznym i organizacyjnym, miało ograniczyć wybór pracy kierowców.
To nie jest obrona zmów. To pytanie o proporcję, metodologię i odpowiedzialność państwa za sposób komunikowania zarzutów.
Źródła:
1. UOKiK, „Prezes UOKiK stawia zarzuty sieci Dino, firmom przewozowym i menedżerom”, 2.06.2026.
2. UOKiK, „Zmowy na rynku pracy – Stop! To nielegalne!”, 8.07.2024.
3. UOKiK, „Zmowa na rynku pracy? Prezes UOKiK stawia zarzuty Biedronce i firmom transportowym”, 14.07.2025 — źródło kontekstowe.
4. GUS, „Przedsiębiorstwa aktywne w II kwartale 2025 r.”, informacja sygnalna z 8.09.2025.
5. Dino Polska S.A., strona kontaktowa, adres spółki i lista centrów dystrybucyjnych.
6. Materiały robocze redakcji: projekt pytań do Dino Polska i przewoźników, plik „info — kopia.docx”.



