Zmiany klimatu kosztują miliardy. Polsce grozi 124 mld zł strat rocznie
Eksperci przedstawili w Sejmie raport o bezpieczeństwie klimatycznym. Ostrzegają, że opóźnianie działań zwiększy straty Polski w kolejnych dekadach.
Powodzie, susze i fale upałów coraz mocniej obciążają gospodarkę. Europejska Agencja Środowiska oszacowała szkody spowodowane ekstremalną pogodą w państwach UE na 822 mld euro w ciągu 45 lat. Jedna czwarta tej kwoty przypada na zaledwie cztery ostatnie lata zestawienia. Polscy naukowcy ostrzegają, że dalsze ocieplenie zwiększy również nasze wydatki na odbudowę infrastruktury, ochronę zdrowia i pomoc poszkodowanym.
W Sejmie przedstawiono raport o bezpieczeństwie klimatycznym Polski
Podczas Narodowej debaty o bezpieczeństwie klimatycznym Polek i Polaków, która odbyła się 7 września 2026 roku w Sejmie, eksperci przedstawili opracowanie „Narodowa debata o bezpieczeństwie klimatycznym Polek i Polaków. Wnioski i rekomendacje”. Opisali w nim zagrożenia dla mieszkańców, gospodarki i środowiska oraz zaproponowali 13 głównych kierunków działania.
Dokument przygotowało grono naukowców i specjalistów różnych dziedzin. Wśród autorów znaleźli się m.in. prof. Szymon Malinowski, prof. Mirosław Miętus, dr Aleksandra Kardaś, dr hab. Zbigniew Karaczun, profesor SGGW, dr hab. Marcin Kawiński, profesor SGH, oraz dr Paulina Sobiesiak-Penszko. Autorzy podkreślili, że skutki ocieplenia wymagają wspólnych działań administracji, samorządów i przedsiębiorców.
„Bezpieczeństwo klimatyczne jest częścią bezpieczeństwa narodowego. Potrzebujemy decyzji opartych na aktualnej wiedzy naukowej oraz działań, które ograniczą przyszłe zagrożenia i zwiększą odporność kraju” — napisali autorzy raportu.
Debatę zorganizował Komitet ds. Kryzysu Klimatycznego Polskiej Akademii Nauk, wspólnie z Pracownią na rzecz Wszystkich Istot, Koalicją Klimatyczną oraz Państwową Radą Ochrony Przyrody. Uczestnicy rozmawiali o tym, jak przełożyć wiedzę naukową na decyzje dotyczące ochrony zdrowia, produkcji żywności i bezpieczeństwa państwa.
El Niño rozwija się wyjątkowo szybko. Oceanolog ostrzega
Koszty zmian klimatu w Polsce. Dwa scenariusze na 2050 rok
W opracowaniu przedstawiono szacunki, według których przy konsekwentnej realizacji globalnych celów klimatycznych skutki zmian klimatu mogą kosztować Polskę około 84 mld zł rocznie w 2050 roku. Spowolnienie transformacji może zwiększyć tę kwotę do 124 mld zł rocznie, czyli około 2,2 proc. PKB.
Różnica między scenariuszami to około 40 mld zł każdego roku. Autorzy uwzględniają nie tylko zniszczenia po katastrofach pogodowych, lecz także spadek wydajności pracy, straty w produkcji żywności oraz większe obciążenie ochrony zdrowia. Wysokość przyszłych kosztów zależy zatem zarówno od postępu ocieplenia, jak i od przygotowania kraju na jego konsekwencje.
Naukowcy zalecają jednoczesne ograniczanie emisji gazów cieplarnianych oraz dostosowywanie gospodarki do zmieniających się warunków klimatycznych. Wskazują, że nawet skuteczna ochrona przed powodziami i falami upałów nie wyeliminuje wszystkich zagrożeń. Im wyższe będą temperatury, tym trudniej będzie ograniczać skalę strat.
Ekstremalna pogoda przyniosła UE 822 mld euro strat
Europejska Agencja Środowiska, czyli EEA, oszacowała straty spowodowane ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi i klimatycznymi w państwach Unii Europejskiej w latach 1980–2024 na około 822 mld euro. Ponad 208 mld euro przyniosły same lata 2021–2024.
Średnie roczne straty wzrosły z około 8,6 mld euro w latach 80. do 44,9 mld euro w latach 2020–2024. Agencja przeliczyła kwoty na ceny z 2024 roku, dlatego tej różnicy nie tłumaczy sama inflacja. Największą część szkód powodowały powodzie, przed burzami i pozostałymi zjawiskami meteorologicznymi oraz falami upałów.
Dane pokazują jednak dużą zmienność między poszczególnymi latami. Jedna katastrofalna powódź może istotnie podnieść roczny bilans. Na wysokość strat wpływa również wartość zagrożonych nieruchomości i infrastruktury oraz skuteczność zabezpieczeń.
Polska wymusiła zmiany w polityce klimatycznej EU. ETS 2 opóźniony, a cel 90% do 2040 roku podlega rewizji
Naprawa zniszczeń nie pokazuje wszystkich kosztów
Podstawowe zestawienie EEA dotyczy bezpośrednich szkód w majątku i infrastrukturze. Obejmuje więc zniszczenia budynków, urządzeń i innych obiektów. Nie uwzględnia natomiast wszystkich strat wynikających z przerw w działalności przedsiębiorstw, zakłóceń dostaw czy pogorszenia zdrowia mieszkańców.
Zalany zakład może przez wiele tygodni nie realizować zamówień, nawet jeśli część maszyn ocalała. Uszkodzona droga lub linia kolejowa utrudnia transport, a opóźnienia ponoszą również firmy, których majątku katastrofa bezpośrednio nie naruszyła. Gospodarcze konsekwencje wykraczają więc poza teren zniszczeń.
Podobnie jest podczas upałów. Wysoka temperatura może ograniczać wydajność pracy i zwiększać zapotrzebowanie na pomoc medyczną. Pełny rachunek za ekstremalną pogodę jest zatem wyższy niż wartość samych szkód materialnych.
El Niño 2026 może być bardzo silne. Co oznacza dla Polski po powodziach z 1997 i 2024 roku?
Ubezpieczenia pokrywają niewielką część szkód
Według Europejskiej Agencji Środowiska ubezpieczenia pokrywały mniej niż 20 proc. strat spowodowanych ekstremalną pogodą w Unii Europejskiej w latach 1980–2024. Oznacza to, że ponad 80 proc. kosztów nie trafiało do ubezpieczycieli. Za zniszczone domy, drogi, zakłady pracy, uprawy i infrastrukturę płaciły przede wszystkim gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa oraz państwo.
Z danych EEA wynika, że poziom ochrony ubezpieczeniowej różnił się w zależności od rodzaju zagrożenia. W przypadku burz i innych gwałtownych zjawisk meteorologicznych ubezpieczenia pokrywały ponad 35 proc. strat. Znacznie słabiej chronione były szkody związane z suszami, falami upałów i pożarami lasów. W tej grupie polisy obejmowały niewiele ponad 10 proc. strat.
Gminom brakuje wody podczas upałów. „My się wykończymy sami”
Różnica ma duże znaczenie dla finansów publicznych. Po katastrofie osoby prywatne często otrzymują pomoc z budżetu państwa lub samorządu, a firmy korzystają z ulg, dotacji i preferencyjnych kredytów. Takie wsparcie może być konieczne, ale nie usuwa problemu. Każda kolejna powódź, susza lub fala upałów zwiększa presję na budżety, które muszą jednocześnie finansować ochronę zdrowia, odbudowę infrastruktury i działania zapobiegawcze.
Ubezpieczyciele mogą ograniczać ochronę
Dr hab. Marcin Kawiński, profesor Szkoły Głównej Handlowej, ostrzegł, że rosnące ryzyko klimatyczne będzie coraz mocniej wpływać na ceny polis i zakres dostępnej ochrony. Jeżeli na danym obszarze regularnie występują powodzie, podtopienia, osuwiska albo gwałtowne burze, ubezpieczyciele mogą podnosić składki, zwiększać udział własny klienta lub wprowadzać dodatkowe wyłączenia odpowiedzialności.
W skrajnym przypadku właściciel nieruchomości może mieć problem z uzyskaniem polisy. Dotyczy to zwłaszcza budynków położonych na terenach zalewowych, w pobliżu rzek oraz w miejscach, gdzie wcześniej występowały powtarzające się szkody. Brak ubezpieczenia oznacza, że koszt kolejnego zdarzenia w całości poniesie właściciel albo sektor publiczny.
„Jeżeli porównać sektor ubezpieczeniowy do kanarka w kopalni, to on już leży” — powiedział dr hab. Marcin Kawiński, profesor SGH, podczas debaty o bezpieczeństwie klimatycznym.
A jest coraz więcej alarmowych sygnałów z rynku ubezpieczeniowego. Firmy analizują nie tylko dotychczasowe szkody, lecz także prognozy klimatyczne. Oznacza to, że nawet obszary, które obecnie nie są uznawane za szczególnie niebezpieczne, mogą w przyszłości zostać objęte wyższymi składkami lub bardziej restrykcyjnymi warunkami.
Czy El Niño wpłynie na ubezpieczenia nad Odrą?
Obowiązkowe polisy nie rozwiążą problemu
Marcin Kawiński wskazał ubezpieczenia obowiązkowe jako jedno z możliwych rozwiązań. Powszechny system mógłby zwiększyć liczbę osób objętych ochroną i rozłożyć koszty ryzyka na większą grupę ubezpieczonych. Dzięki temu lokalna katastrofa na małą skalę nie obciążałaby wyłącznie właściciela zniszczonego domu lub firmy.
Obowiązkowe ubezpieczenie nie zastąpi jednak działań zapobiegawczych. Sama wypłata odszkodowania nie ochroni mieszkańców przed zalaniem, nie odbuduje utraconych plonów przed kolejnym sezonem i nie zapobiegnie przerwom w dostawach energii. Polisy mogą pomóc w odbudowie, ale nie zmniejszają prawdopodobieństwa wystąpienia katastrofy.
Dlatego eksperci podkreślają konieczność łączenia ochrony ubezpieczeniowej z inwestycjami w retencję wody, zabezpieczenia przeciwpowodziowe i właściwe planowanie przestrzenne. Nowe osiedla, zakłady przemysłowe i drogi nie powinny powstawać na terenach, na których ryzyko zalania będzie rosło wraz ze zmianą klimatu.
Najpierw ograniczanie ryzyka, potem odszkodowania
Skuteczna polityka klimatyczna powinna zmniejszać prawdopodobieństwo szkód, a nie tylko zapewniać pieniądze po ich wystąpieniu. W praktyce oznacza to ochronę terenów zalewowych, odtwarzanie mokradeł, zwiększanie powierzchni biologicznie czynnej oraz zatrzymywanie wody opadowej w miastach i na obszarach rolniczych.
Znaczenie ma również modernizacja budynków. Odpowiednie odwodnienie, zabezpieczenie instalacji elektrycznych, podniesienie urządzeń ponad poziom możliwego zalania oraz stosowanie materiałów odpornych na wilgoć mogą ograniczyć wysokość przyszłych strat. Takie działania mogą także ułatwić uzyskanie polisy i obniżyć jej cenę.
Problem dotyczy nie tylko właścicieli nieruchomości. Firmy muszą przygotować plany ciągłości działania, zabezpieczyć magazyny i dywersyfikować dostawy. Samorządy powinny natomiast regularnie aktualizować mapy zagrożeń i uwzględniać prognozy klimatyczne w decyzjach inwestycyjnych.
Niska dostępność ubezpieczeń pokazuje, że zmiany klimatu są już problemem finansowym, a nie wyłącznie środowiskowym. Jeżeli liczba ekstremalnych zjawisk będzie rosła, koszty polis mogą zwiększać się szybciej niż dochody gospodarstw domowych. Część osób może wtedy zrezygnować z ochrony, co jeszcze bardziej podniesie rachunek ponoszony po katastrofach przez państwo i samorządy.
Trąba powietrzna w Polsce? Klimatolog radzi: Wanna to jedno z najbezpieczniejszych miejsc
Susza osłabia produkcję żywności, a upały pogarszają zdrowie
Wpływ suszy na polskie rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe omówiła podczas debaty dr Paulina Sobiesiak-Penszko z Instytutu Strategii Żywnościowych Grunt. Ekspertka wskazała, że niedobór wody powoduje straty, których konsekwencje wykraczają poza pojedyncze gospodarstwa:
„Susza jest już od lat jednym z największych problemów i jedną z najważniejszych przyczyn, które powodują niestabilność w sektorze rolniczym, ale też w całym systemie żywnościowym. Jak policzył Polski Instytut Ekonomiczny, szacuje się, że rocznie w Polsce tracimy 6,5 mld złotych w związku z suszą. Zjawisko to nie dotyka jednego konkretnego gatunku czy uprawy. Ono wpływa bezpośrednio na cały polski system żywnościowy” — powiedziała dr Paulina Sobiesiak-Penszko.
Oprócz strat w produkcji żywności zmiany klimatu przynoszą również konsekwencje zdrowotne. O ich wpływie na przebieg chorób mówiła dr Alicja Baska z Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia oraz European Lifestyle Medicine Council:
„Zmiana klimatu zaostrza istniejące choroby, więc można ją nazwać mnożnikiem ryzyka zdrowotnego” — powiedziała dr Alicja Baska.
Lekarka zaznaczyła, że fale upałów szczególnie zagrażają osobom starszym, przewlekle chorym, kobietom w ciąży oraz dzieciom. Przywołała europejskie dane, według których podczas upałów liczba przyjęć na szpitalne oddziały ratunkowe wzrasta o 12 proc. To dodatkowe obciążenie dla szpitali, które same muszą przygotować się na pracę w warunkach ekstremalnej pogody.
Już są w Polsce. Prof. Anna Bajer opowiada o afrykańskich kleszczach pustynnych
Eksperci chcą ochrony szpitali, zasobów wody i terenów zielonych
Autorzy raportu proponują sprawdzenie, czy szpitale będą mogły pracować podczas powodzi, upałów oraz przerw w dostawach prądu i wody. Zalecają także lepsze przygotowanie służb ratowniczych oraz uwzględnianie zagrożeń klimatycznych przy planowaniu inwestycji.
Wiele rekomendacji dotyczy przyrody. Ochrona mokradeł, poprawa chłonności gleb i zatrzymywanie deszczówki mają ograniczać konsekwencje suszy oraz gwałtownych opadów. W miastach eksperci wskazują na potrzebę ochrony dojrzałych drzew, zwiększania zacienienia i ograniczania powierzchni szczelnie pokrytych betonem lub asfaltem.
O odpowiedzialności władz mówiła mec. Agnieszka Warso-Buchanan z fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi:
„Zapewnienie bezpieczeństwa klimatycznego jest fundamentalnym obowiązkiem konstytucyjnym państwa” — podkreśliła prawniczka..
Eksperci zalecają również ograniczanie nowej zabudowy na terenach wysokiego ryzyka. Decyzje o lokalizacji osiedli, zakładów i dróg powinny uwzględniać przyszłe warunki klimatyczne. Infrastruktura powstająca dzisiaj będzie bowiem służyć przez kolejne dziesięciolecia, kiedy zagrożenia mogą być większe niż obecnie.
Źródła: Nauka w Polsce, EEA, Koalicja Klimatyczna.



