Szukał części na złomowisku. Znalazł zabytek sprzed 1800 lat
Żelazne okucie tarczy z II wieku leżało między śrubami i starymi narzędziami. Wewnątrz zachowały się przepalone ludzkie kości
Włodzimierz Starykiewicz pojechał na złomowisko w Hrubieszowie po części do starych motocykli i samochodów. Między śrubami oraz warsztatowymi narzędziami zauważył zardzewiały przedmiot przypominający metalową misę z kolcem. Rozpoznał kształt znany mu z opracowań archeologicznych. Dzięki temu uratował zabytek, który mógł trafić do hutniczego pieca.
Odkryty przedmiot to żelazne umbo, czyli centralne okucie tarczy z II wieku naszej ery. Znalezisko ma około 1800 lat. Jeszcze większe zaskoczenie przyniosły jego oględziny w Muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie. W bryle ziemi zachowanej wewnątrz umba archeolodzy znaleźli przepalone ludzkie kości.
Zdaniem muzealników okucie pochodzi z ciałopalnego grobu wojownika lub wojowniczki ze społeczności wiązanej z Wandalami i kulturą przeworską. Sam grób prawdopodobnie został naruszony podczas prac rolnych. Archeolodzy próbują teraz ustalić, z którego pola zabytek trafił na złomowisko.
Zamiast części motocyklowych znalazł starożytne umbo
Włodzimierz Starykiewicz należy do lokalnego Klubu Odkrywców i interesuje się historią. Zwykle odwiedza złomowiska, ponieważ szuka części do swojej niewielkiej kolekcji starych motocykli. Tak samo zaczął się jego wyjazd do Hrubieszowa 19 sierpnia.
Mężczyzna znalazł kilka drobnych przedmiotów i starych narzędzi. Gdy zamierzał już wyjść, postanowił jeszcze raz przejrzeć zgromadzone żelastwo. Wtedy między warsztatowymi śrubami zauważył przedmiot o bardzo charakterystycznym kształcie.
– Przeważnie to ja szukam części motocyklowych. Mam taką malutką kolekcję motocykli, mam kilka sztuk zrobionych. A właśnie tutaj to był taki nietypowy wypad, bo ja na to złomowisko wpadłem zupełnie w innym celu – opowiadał Włodzimierz Starykiewicz w Radiu Lublin.
Znalezisko przypominało żelazną misę zakończoną długim kolcem. Starykiewicz znał taki kształt z rysunków i tekstów o archeologii. Podniósł przedmiot i zauważył, że w środku znajduje się czarna ziemia podobna do gleby z okolicznych pól.
– Znam ten kształt, ale po prostu nie spodziewałbym się tego w tym miejscu. To jest tak charakterystyczny kształt. Jeśli człowiek widział go już raz w życiu, ciężko byłoby pomylić go z czymś innym – mówił znalazca.
Jeszcze na złomowisku zrobił zdjęcia i wysłał je przez Messengera Bartłomiejowi Barteckiemu, dyrektorowi Muzeum w Hrubieszowie. Dyrektor zapytał, czy przedmiot udało się zabezpieczyć. Kilkanaście minut później Starykiewicz przywiózł znalezisko prosto do muzeum.
Placówka po raz pierwszy wpisała do swoich dokumentów tak nietypowe miejsce odkrycia. Muzealnicy przyznali, że w rubryce dotyczącej lokalizacji zabytku nigdy wcześniej nie umieszczali określenia „złomowisko w Hrubieszowie”.
Idziesz w polskie góry? Patrz pod nogi! Pomagaj archeologom!
Umbo chroniło dłoń i wzmacniało tarczę
Oględziny potwierdziły przypuszczenia znalazcy. Żelazny przedmiot jest umbem z kolcem pochodzącym z II wieku naszej ery. Takie okucie mocowano pośrodku tarczy wykonanej z drewna i skóry.
Wewnętrzna część umba tworzyła przestrzeń, w której wojownik trzymał uchwyt. Żelazna osłona zabezpieczała jego dłoń przed uderzeniem. Wzmacniała również środek tarczy, a wystający kolec można było wykorzystać do odepchnięcia lub uderzenia przeciwnika.
– To wyklepana z jednego kawałka żelaza miseczka, umieszczona na samym środku drewnianej tarczy, w którą chowała się dłoń w trakcie bitwy – – powiedział Radiu Lublin Bartłomiej Bartecki, dyrektor Muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie.
Drewno oraz skóra rozłożyły się przez kolejne stulecia. Przetrwało żelazne okucie, ponieważ metal znacznie lepiej znosi upływ czasu. Na jego powierzchni zachowała się także patyna ogniowa powstała pod wpływem wysokiej temperatury.
Ten ślad skierował uwagę archeologów na dawny obrzęd pogrzebowy. Znaczenie odkrycia potwierdziła zawartość metalowego okucia. Włodzimierz Starykiewicz na szczęście pozostawił znajdującą się w nim bryłę ziemi i nie próbował samodzielnie czyścić zabytku. Dzięki temu muzealnicy mogli sprawdzić ją w kontrolowanych warunkach.
Truso. Miasto Wikingów czy Prusów? Jak wyglądało i dlaczego zniknęło
Wewnątrz tarczy zachowały się ludzkie kości
Po rozkruszeniu i przesianiu zaschniętej ziemi pracownicy muzeum znaleźli przepalone fragmenty ludzkich kości. Stan metalu oraz szczątki prowadzą do ciałopalnego pochówku wojownika lub wojowniczki.
Ludność związana z kulturą przeworską paliła zmarłych na stosach razem z ubraniem, uzbrojeniem i innymi przedmiotami. Po zakończeniu obrzędu kości oraz zachowane części wyposażenia składano bezpośrednio w jamie grobowej albo w glinianej popielnicy.
– Całe to umbo jest przegrzane termicznie. Wojownicy wandalscy byli układani na stosie pogrzebowym razem z pełnym wyposażeniem, z włóczniami, mieczami i tarczą. Potem elementy ze stosu trafiały do jamy grobowej albo glinianego naczynia pełniącego funkcję popielnicy – wyjaśnił dyrektor Bartecki.
Wysoka temperatura pozostawiła na żelazie charakterystyczną zgorzelinową patynę ogniową. W połączeniu z kośćmi znajdującymi się wewnątrz pozwala ona połączyć umbo z pochówkiem sprzed około 1800 lat.
W ziemi zachowały się również resztki ścierniska. Muzealnicy przypuszczają, że pług niedawno zahaczył o górną część grobu i wydobył okucie na powierzchnię pola. Później ktoś mógł uznać metalową misę za bezwartościowy kawałek żelaza i oddać ją na złom.
Pozostałe wyposażenie grobu może nadal leżeć głębiej. W podobnych pochówkach znajdowano miecze, groty włóczni i oszczepów, sprzączki do pasów oraz zapinki służące do spinania płaszczy. Takie groby archeolodzy odkrywali wcześniej w Mołożowie, Szychowicach, Obrowcu i samym Hrubieszowie.
Prastara cywilizacja z biebrzańskich bagien. Kto mieszkał na Podlasiu przed tysiącami lat?
Muzeum szuka pola, z którego zabytek trafił na złom
Umbo pochodzi z ciałopalnego pochówku ludności kultury przeworskiej, którą archeolodzy łączą ze społecznościami wandalskimi. W I i II wieku naszej ery takie grupy mieszkały również w Kotlinie Hrubieszowskiej. Pod koniec II wieku na te tereny przybywali Goci. Część badaczy wiąże groby wojowników z wydarzeniami, do których dochodziło wtedy między obiema społecznościami.
W następnych stuleciach Wandalowie przesuwali się na zachód i południe Europy. W V wieku dotarli do Afryki Północnej, zdobyli Kartaginę i stworzyli tam własne państwo. Żelazne okucie znalezione w Hrubieszowie pochodzi więc z okresu, gdy społeczności wiązane z tym ludem mieszkały jeszcze na terenach dzisiejszej Polski.
Teraz najważniejsze jest ustalenie miejsca, z którego pochodzi umbo. Dyrektor muzeum podejrzewa, że okucie leżało w górnej części grobu, natomiast pozostałe przedmioty mogą znajdować się głębiej. Kolejne orki i użycie ciężkich maszyn rolniczych mogą stopniowo uszkadzać całe stanowisko.
Dlatego muzeum prosi o kontakt osobę, która znalazła na polu charakterystyczną żelazną misę z kolcem i oddała ją na złom. Placówka zapewnia, że chce przede wszystkim podziękować znalazcy i poznać miejsce odkrycia.
– Spotka się przede wszystkim z mocnym uściskiem dłoni i podziękowaniem za to, że się zgłosiła. 99,9 proc. ludzi nie miałoby pojęcia, czym jest ten przedmiot – zapewnił Bartłomiej Bartecki.
Po odnalezieniu pola muzeum będzie mogło przeprowadzić badania ratownicze na własny koszt i dostosować termin prac do kalendarza rolniczego. Samo umbo przejdzie konserwację, a następnie trafi do zbiorów hrubieszowskiej placówki obok podobnych zabytków znalezionych w regionie.
Historia mogła zakończyć się w piecu hutniczym. Zmieniła ją wiedza i spostrzegawczość człowieka, który pojechał na złomowisko po części do motocykla, a wrócił z fragmentem tarczy oraz szczątkami człowieka żyjącego około 1800 lat temu.
Źródła: Muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie, Radio Lublin, Kronika Tygodnia, Tygodnik Zamojski.
Jesienią 2026 wracają czeki turystyczne!
Wielka Promocja LOT 2026. Bilety tylko do 9 września
Czytaj więcej



