Idziesz w polskie góry? Patrz pod nogi! Pomagaj archeologom!

Babia Góra. fot. Marzena Uroda/FB

Mieszkaniec Sanoka wybrał się na spacer i znalazł skarb sprzed 3,5 tys. lat. Teraz archeolodzy proszą turystów o zdjęcia nietypowych kamieni.


Archeolodzy nie mogą przekopać całej Polski milimetr po milimetrze ani dokładnie sprawdzić tysięcy kilometrów górskich ścieżek. Dlatego proszą turystów, aby podczas wędrówek uważnie patrzyli pod nogi i zgłaszali nietypowe kamienie. Każde zgłoszenie obejrzą specjaliści. Jeśli na zdjęciach zobaczą coś ciekawego, skontaktują się z odkrywcą i pojadą sprawdzić znalezisko.


Wybrał się na spacer i znalazł skarb sprzed 3,5 tys. lat

Przypadkowe odkrycie już nie raz doprowadziło w polskich górach do odnalezienia całego skarbu. W styczniu 2015 roku Łukasz Solon z Sanoka wybrał się na spacer po okolicy Rzepedzi w Bieszczadach. W pewnej chwili zauważył wystający z ziemi zagdnkowy przedmiot. Okazało się, że był to brązowy czekan, czyli rodzaj siekiery z tarczowatym obuchem.

Mężczyzna na szczęście nie próbował rozkopywać ziemi ani szukać skarbów. Po powrocie do domu skontaktował się z Muzeum Historycznym w Sanoku i dokładnie opisał miejsce. Archeolodzy przyjechali tam następnego dnia. Szybko odkryli, że czekan był tylko częścią większego skarbu.

W ziemi znaleźli również kilkadziesiąt fragmentów spiralnego naszyjnika oraz bransoletę o wywiniętych zakończeniach. Wszystkie przedmioty wykonano z brązu około 1500 roku p.n.e., a więc blisko 3,5 tys. lat temu. Ktoś umieścił je w glinianym dzbanie. Naczynie miało 25 centymetrów średnicy. Przed zakopaniem odwrócono je do góry dnem i ustawiono na płycie z piaskowca.

Takie skarby są jednak wyjątkiem. Znacznie częściej można znaleźć coś starszego, ale mniej efektownego: pojedynczy odłupek, fragment ostrza albo niewielki kawałek krzemienia. Kamienne narzędzie może leżeć wśród zwykłych kamieni i łatwo umknąć uwadze turysty.

Fakty Plus Informacje
News / Społeczeństwo

Czy polski neandertalczyk był wyjątkowy?

Czego konkretnie powinni szukać turyści? Wyjaśnił to dr Janusz Budziszewski, archeolog specjalizujący się w pradziejowej obróbce krzemienia i jeden z inicjatorów akcji, w rozmowie z serwisem Nauka w Polsce.

– Kamyk powinien być wyraźnie inny od otaczających go w danym miejscu okruchów skał. Każdy zlokalizowany przez amatorów zabytek krzemienny będzie sukcesem.


Odkrycie na Hali Turbacz zainspirowało archeologów do rozpoczęcia akcji

Kolejnego ważnego znaleziska dokonano w 2021 roku na Hali Turbacz w Gorcach. To właśnie ono zainspirowało archeologów do rozpoczęcia akcji i poproszenia turystów o pomoc w szukaniu podobnych śladów na górskich szlakach.

Dr Jan Loch z Gorczańskiego Parku Narodowego zauważył na Hali Turbacz fragment odłupka oraz niewielki okruch krzemienia jurajskiego. Kamienie zwróciły jego uwagę, ponieważ krzemień pochodził z okolic Krakowa, a nie z miejsca, w którym został znaleziony. Ich wygląd sugerował również, że ktoś celowo je obrabiał.

Znaleziskiem zainteresował się dr Janusz Budziszewski. Wydział Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego zebrał zespół badaczy epoki kamienia z kilku warszawskich instytucji. Naukowcy pojechali na Halę Turbacz, dokładnie obejrzeli teren, a następnie wykonali niewielkie wykopy, aby sprawdzić, co znajduje się pod powierzchnią ziemi.

Podczas badań odkryli cztery kolejne zabytki wykonane z takiego samego krzemienia jurajskiego. Następne znaleziska potwierdziły, że pierwszy odłupek nie trafił na Halę Turbacz przypadkiem. W tym miejscu przebywali prehistoryczni ludzie, którzy przynieśli ze sobą krzemień i obrabiali go, aby przygotować potrzebne narzędzia.

Archeolodzy odkryli w ten sposób nieznane wcześniej miejsce wykorzystywane prawdopodobnie w paleolicie. Nie znaleźli jednak przedmiotów pozwalających dokładniej określić, kiedy pojawili się tam ludzie. Badania na Hali Turbacz pokazały jednocześnie, że jeden nietypowy kamień zauważony na powierzchni może doprowadzić naukowców do odkrycia kolejnych zabytków.

Rekonstrukcja pucharu dzwonowatego ze stanowiska 6 w Supraślu. Oryginalnie zachował się tylko fragment dolnej części naczynia, a ornament powyżej niezdobionego pasa jest propozycją rekonstrukcji. Fot. @ A. Cetwińska, CC BY-ND 4.0
Społeczeństwo

Sensacja archeologiczna w Polsce. Odkryto pradawny alkohol sprzed 4500 lat!


Kontekst znaleziska może być ważniejszy niż sam zabytek

Historia odkrycia w Rzepedzi pokazuje, dlaczego po zauważeniu możliwego zabytku nie należy samemu rozkopywać ziemi. Gdyby Łukasz Solon zaczął wyciągać kolejne przedmioty, zniszczyłby kontekst znaleziska, czyli informacje o dokładnym położeniu każdego zabytku, warstwach ziemi oraz ułożeniu wszystkich elementów względem siebie.

Dzięki temu że stanowisko było właściwie nietknięte, archeolodzy mogli ustalić, że czekan, fragmenty naszyjnika i bransoleta były kompletem, który został dawno temu w glinianym dzbanie. Sposób ustawienia naczynia pokazał, że przedmioty nie trafiły do ziemi intencjonalnie. Ktoś zebrał je, włożył do dzbana, przygotował miejsce i celowo ukrył cały skarb.

Dla badaczy takie informacje bywają ważniejsze niż sam czekan czy bransoleta. Pozwalają odróżnić przedmiot zgubiony podczas wędrówki od skarbu ukrytego przez właściciela, daru złożonego podczas obrzędu albo wyposażenia grobu.

Jeżeli znalazca wyciągnie zabytki i rozgrzebie ziemię, archeolodzy nie będą już mogli odtworzyć ich pierwotnego położenia. Przedmioty już nie odpowiedzą na wiele pytań o ludzi, którzy pozostawili je w tym miejscu.


Ludzie chodzili po górach już tysiące lat temu

Ślady ludzi z epoki kamienia archeolodzy znaleźli między innymi w jaskini Obłazowej, Dolinie Kondratowej w Tatrach, na zboczach Kiczory w Gorcach oraz na Połoninie Wetlińskiej w Bieszczadach.

Wejście do jaskini
News / Technologie

Najstarszy polski bumerang ma ponad 40 tysięcy lat!

Po słowackiej stronie Karpat, w Jaskini nad Huczawą, badacze odkryli obozowisko sprzed blisko 15 tysięcy lat. Znaleziska pokazują, że prehistoryczni ludzie docierali nawet do wysoko położonych i trudno dostępnych części gór.

Chodzili tam, aby polować, wędrowali z jednej doliny do drugiej albo szukali krzemieni potrzebnych do wyrobu ostrzy i innych narzędzi. Część wypraw mogła mieć znaczenie rytualne lub duchowe.

Ślady takich wędrówek bardzo trudno znaleźć. Ziemię oraz ukryte w niej przedmioty przemieszczają się z deszczem, osuwającymi się zboczami, czasem są wykopywane i rozwlekane przez zwierzęta. Są ukryte w ziemi porośnietej lasami, trawami oraz roślinnością wysokogórską.

Inaczej jest w górach, na szlaku. Deszcz i buty turystów ścierają ze ścieżek cienką, wierzchnią warstwę ziemi. Dzięki temu na powierzchni mogą pojawić się kamienne narzędzia albo fragmenty odłupane podczas ich wykonywania.


Na co powinniśmy zwrócić uwagę?

Nie każdy ostry kamień, który zauważymy na szlaku, jest prehistorycznym narzędziem. W górach skały spadają ze stoków, uderzają o inne głazy i rozbijają się na kawałki. Pękają również wtedy, gdy woda wypełniająca szczeliny zamarza, albo gdy kamień najpierw mocno się nagrzeje, a później szybko ostygnie. Naturalne pęknięcie może więc wyglądać podobnie do śladu celowego uderzenia.

Dlatego nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na ostrej krawędzi. Najpierw porównajmy znaleziony kamień z tymi, które leżą wokół. Naszą uwagę powinien zwrócić fragment o innym kolorze, gładszej powierzchni albo odmiennym sposobie pęknięcia. Jeżeli wyraźnie różni się od skał występujących w tym miejscu, możliwe, że przyniósł go tam człowiek.

Fakty Plus Informacje
News / Technologie

Prastara cywilizacja z biebrzańskich bagien. Kto mieszkał na Podlasiu przed tysiącami lat?

Szczególnie uważnie przyjrzyjmy się kamieniom przypominającym krzemień jurajski. Może być jasnoszary, ciemnoszary, plamisty albo pokryty smugami. W miejscu pęknięcia jest zazwyczaj gładki, lekko szklisty lub przypomina wosk. Po rozłupaniu tworzy bardzo ostre brzegi. Właśnie dlatego prehistoryczni ludzie robili z niego noże, ostrza i skrobaki.

W Karpatach możemy znaleźć również radiolaryt, który pęka podobnie jak krzemień. Nasz wzrok może przyciągnąć jego czerwony, wiśniowy, brunatny, zielonkawy albo szary kolor. Zazwyczaj radiolaryt ma bardziej matową powierzchnię i mniej równomierną barwę niż krzemień jurajski.

Kolor skały jest jednak tylko pierwszą podpowiedzią. Znacznie ważniejsze są ślady uderzeń. Prehistoryczny człowiek obrabiał krzemień, uderzając w niego innym kamieniem albo pobijakiem wykonanym z kości lub poroża. Kolejnymi uderzeniami odrywał cienkie kawałki i nadawał narzędziu potrzebny kształt.

Na oderwanym fragmencie możemy zauważyć niewielkie płaskie miejsce, w które uderzono. Archeolodzy nazywają je piętką. Tuż pod nią często widać wybrzuszenie, czyli sęczek, a dalej regularne fale rozchodzące się po powierzchni pęknięcia. Kilka podobnych śladów oraz powtarzające się ostre krawędzie zwiększają prawdopodobieństwo, że kamień obrabiał człowiek.

Oderwany kawałek kamienia to odłupek. Kamień, od którego odbijano następne fragmenty, archeolodzy nazywają rdzeniem. Na jego powierzchni możemy zobaczyć zagłębienia pozostawione po wcześniej odłupanych kawałkach.

Nie musimy sami rozstrzygać, czy znaleźliśmy zabytek. Jeżeli kamień wygląda nietypowo, zróbmy kilka zdjęć, sfotografujmy również jego otoczenie i zapiszmy dokładną lokalizację. Oceną znaleziska zajmą się archeolodzy.

Wizualizacja Truso. Autorstwa Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu, CC BY 3.0
Społeczeństwo

Truso. Miasto Wikingów czy Prusów? Jak wyglądało i dlaczego zniknęło


Znalazłeś nietypowy kamień? Najpierw zrób zdjęcia

Podejrzanego kamienia nie należy przesuwać, podnosić przed wykonaniem zdjęć. Najlepiej go po prostu nie dotykać. Pierwsza fotografia powinna pokazywać go dokładnie w takim miejscu i ułożeniu, w jakim go znaleźliśmy.

Następnie robimy kilka ujęć z różnych stron. Obok kamienia możemy położyć monetę, linijkę, scyzoryk albo inny przedmiot o łatwej do rozpoznania wielkości. Dzięki temu archeolodzy bedą mogli ocenić rozmiary znaleziska.

Kolejne zdjęcia powinny pokazywać otoczenie: ścieżkę, wypłukaną ziemię, stok, polanę albo przełęcz. Takie ujęcia pomogą ustalić, czy kamień mógł zostać przeniesiony przez wodę lub osuwającą się ziemię.

Trzeba również zapisać:

  • współrzędne GPS wyświetlane przez telefon lub aplikację mapową;
  • nazwę szlaku;
  • najbliższy szczyt, przełęcz albo schronisko;
  • datę zauważenia kamienia;
  • krótki opis miejsca;
  • informację, czy kamień leżał na ścieżce, stoku czy w wypłukanej ziemi.

Zdjęcia, lokalizację i opis można wysłać na adres archeowiesci@uw.edu.pl. W wiadomości warto podać dane kontaktowe. Może odkrycie zostanie nazwane naszym imieniem? A może tylko trafimy do kolejnego artykułu o odnalezionych prehistorycznych pięściakach? Nie wiadomo.

Fakty Plus Informacje
Kultura i Sztuka

Polscy archeolodzy na egipskim cmentarzu. Tajemnice Sakkary


Nie rozkopuj ziemi i nie szukaj kolejnych przedmiotów

Po wysłaniu zgłoszenia fotografie obejrzą archeolodzy zajmujący się badaniem epoki kamienia. Nawet jeśli kamień nie okaże się zabytkiem, zdjęcia mogą dostarczyć informacji o skałach występujących w tej okolicy.

Jeśli specjaliści się zainteresują znaleziskiem, skontaktują się z osobą, która go zauważyła. Następnym krokiem może być wyjazd archeologów i sprawdzenie miejsca.

– Jeśli zdjęcia pokażą potencjalny zabytek, skontaktujemy się z odkrywcą. Jeśli podejrzenia okażą się prawdą – informację o nowym stanowisku archeologicznym (Kartę Ewidencyjną Zabytku Archeologicznego Lądowego) przekażemy do odpowiedniego Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, a sam zabytek po opracowaniu trafi do odpowiedniego terytorialnie muzeum. – wyjaśnia dr Janusz Budziszewski.

Jeżeli jednak nam się naprawdę poszczęściło. Znaleziony przedmiot wyraźnie wygląda jak zabytek archeologiczny, należy także powiadomić właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków, a gdy nie jest to możliwe – wójta, burmistrza albo prezydenta miasta. Taki obowiązek wynika z art. 33 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Pergamonmuseum w remoncie do lat 30 XXI wieku© Raimond Spekking / CC BY-SA 4.0 (via Wikimedia Commons), CC BY-SA 4.0
News

Remont Pergamonmuseum potrwa dekady. Wielu z nas nie dożyje ponownego otwarcia


Do pomocy wystarczą telefon i uważna obserwacja

Na razie do udziału w akcji poszukiwania kamiennych zabytków wystarczą telefon, kilka zdjęć oraz dokładnie zapisana lokalizacja. W przyszłości badacze chcą przygotować lepsze rozwiązania techniczne ułatwiające przesyłanie zgłoszeń.

– Nauka obywatelska powinna być stałym elementem naszej społecznej rzeczywistości. Moim zdaniem trzeba szukać możliwości współpracy i budować mosty pomiędzy zawodowcami a pasjonatami, czy po prostu zwykłymi ludźmi ciekawymi otaczającego ich świata. Problem, z jakim mierzymy się podczas badań najstarszych dziejów naszych gór świetnie się do tego nadaje. Jakie przyniesie rezultaty – nie sposób dziś oszacować. Jeśli akcja spotka się z życzliwym odzewem, to w przyszłości przygotujemy dla niej lepsze rozwiązania techniczne – powiedział dr Janusz Budziszewski.

Podczas kolejnej wycieczki warto więc patrzeć nie tylko na górskie panoramy. Niewielki kamień zauważony na szlaku może być śladem człowieka, który chodził po tych samych górach tysiące lat temu.


Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *