PSL chce znieść dwukadencyjność. Polacy są przeciw
Kosiniak-Kamysz domaga się od koalicjantów poparcia dla zniesienia dwukadencyjności w samorządach. Przeciwników zmiany jest więcej niż zwolenników.
PSL domaga się od koalicjantów poparcia dla zniesienia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Władysław Kosiniak-Kamysz chce przyspieszenia prac nad ustawą, która od stycznia 2026 roku utknęła w Sejmie. Jeśli projekt nie zostanie uchwalony, ludowcy zaproponują ograniczenie liczby kadencji posłów i senatorów. Polacy częściej sprzeciwiają się jednak propozycji PSL, niż ją popierają. W sondażu IBRiS przeciwko zmianie było 46,6 proc. badanych, a za jej wprowadzeniem 38,1 proc.
Kosiniak-Kamysz domaga się od koalicjantów zniesienia dwukadencyjności
Podczas posiedzenia Rady Naczelnej PSL w Warszawie 10 października 2026 roku Władysław Kosiniak-Kamysz zaapelował o przyspieszenie prac nad ustawą znoszącą dwukadencyjność. Przypomniał, że ludowcy sprzeciwiali się ograniczeniu liczby kadencji już w 2017 roku, kiedy Prawo i Sprawiedliwość przygotowywało zmianę przepisów.
„Podejmowaliśmy działania, żeby zablokować tę fatalną ustawę, która jest niekonstytucyjna, bo ogranicza prawa i wolności obywatelskie. Jest instytucja referendum, jak widać bardzo skuteczna. (…) Wyborcy umawiają się na określoną kadencję, później jest weryfikacja i ostatnie wybory bardzo dobrze pokazały, że wielu wójtów, burmistrzów, prezydentów po prostu zostało w nich wymienionych, jeżeli się nie sprawdzali” – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Prezes PSL uważa, że mieszkańcy powinni mieć prawo wybierania tej samej osoby na stanowisko wójta, burmistrza lub prezydenta miasta przez dowolną liczbę kadencji. Jego zdaniem wyborcy sami potrafią ocenić pracę samorządowca i odsunąć go od władzy, jeśli nie spełnił ich oczekiwań.
Kosiniak-Kamysz zaapelował do władz partii, aby zobowiązały klub parlamentarny PSL do przyspieszenia prac nad projektem.
„Chcielibyśmy, żeby dzisiejsza Rada Naczelna PSL podjęła zobowiązanie i zobowiązała również klub parlamentarny PSL do zdynamizowania prac w tym zakresie (…). (…) My będziemy głosować za” – zapewnił.
Lider ludowców przyznał, że udało się przekonać część koalicjantów, ale nie wszystkie partie popierają zmianę.
„Będziemy kontynuować pracę nad tą ustawą i będziemy wnioskować do prezydenta o jej podpisanie” – zapowiedział.
Kto wprowadził dwukadencyjność w samorządach i od kiedy obowiązuje?
Dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość w 2018 roku. Projekt zmian w Kodeksie wyborczym przygotowali posłowie PiS jesienią 2017 roku. Chcieli ograniczyć możliwość wieloletniego sprawowania władzy przez te same osoby.
PiS argumentowało, że samorządowcy kierujący gminami przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat mają dużą przewagę nad konkurentami. Są bardziej rozpoznawalni, mają rozbudowane kontakty i mogą korzystać z doświadczenia zdobytego podczas wcześniejszych kampanii.
NIK o powodzi 2024. Podczas kryzysu samorządy słabo wypadły
Zwolennicy zmiany ostrzegali również przed tworzeniem lokalnych układów między władzami gmin, urzędnikami i przedsiębiorcami. Ich zdaniem ograniczenie liczby kadencji miało ułatwić wymianę lokalnych władz i zwiększyć szanse nowych kandydatów.
Przeciwnicy nowych przepisów argumentowali natomiast, że mieszkańcy powinni sami decydować, czy chcą ponownie wybrać urzędującego wójta, burmistrza lub prezydenta miasta.
11 stycznia 2018 roku Sejm uchwalił ustawę, która wprowadziła limit dwóch kadencji. Jednocześnie wydłużono kadencję władz samorządowych z czterech do pięciu lat.
Nowe ograniczenie zaczęto liczyć od wyborów samorządowych jesienią 2018 roku. Wcześniejszych kadencji nie uwzględniono. Dlatego nawet osoby, które sprawowały władzę przez kilkadziesiąt lat, mogły kandydować w 2018 i 2024 roku.
W wyborach samorządowych w 2029 roku aż 1519 urzędujących wójtów, burmistrzów i prezydentów miast może stracić możliwość ponownego kandydowania. To około 61 proc. wszystkich gmin w Polsce. Tak wynika z analizy Centrum Analiz i Badań Unii Metropolii Polskich. Ograniczenie dotyczy osób wybranych na ten sam urząd w 2018 i 2024 roku.
Samorządowcy ci nadal będą mogli kandydować na stanowisko wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w innej gminie, a także ubiegać się o inne funkcje publiczne.
PSL chce znieść dwukadencyjność. Projekt utknął w Sejmie
W lipcu 2025 roku posłowie PSL złożyli projekt ustawy znoszącej dwukadencyjność w samorządach. Przedstawicielem wnioskodawców został poseł Michał Pyrzyk.
Projekt przewiduje usunięcie z Kodeksu wyborczego przepisu, który zabrania ponownego kandydowania osobie dwukrotnie wybranej na wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w tej samej gminie.
Ludowcy chcą również zlikwidować zakaz jednoczesnego kandydowania na wójta, burmistrza lub prezydenta miasta oraz do rady powiatu albo sejmiku województwa.
We wrześniu 2025 roku Sejm odrzucił wniosek o zakończenie prac nad ustawą podczas pierwszego czytania. Projekt trafił do komisji sejmowej, a w październiku zorganizowano wysłuchanie publiczne z udziałem samorządowców, ekspertów i przedstawicieli organizacji społecznych.
W styczniu 2026 roku, po drugim czytaniu, projekt ponownie trafił do komisji. Od tego czasu prace nad ustawą nie były kontynuowane.
Jedną z przeszkód jest sprzeciw części koalicji rządzącej. PSL chce likwidacji limitu, ale politycy Polski 2050 bronili obecnych przepisów.
W listopadzie 2025 roku do Sejmu trafił również senacki projekt zniesienia dwukadencyjności, oznaczony numerem druku 2080.
Samorząd obciął zarobki: Radni dali po łapkach nieudolnemu burmistrzowi!
Polacy przeciwko zniesieniu dwukadencyjności. Wyniki sondażu IBRiS
Więcej Polaków sprzeciwia się zniesieniu dwukadencyjności, niż popiera propozycję PSL. Tak wynika z sondażu IBRiS przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej” w dniach 24–25 października 2025 roku.
Respondentów zapytano, czy należy zlikwidować ograniczenie liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
- 46,6 proc. badanych było przeciwko zniesieniu dwukadencyjności.
- 38,1 proc. poparło likwidację ograniczenia.
- 15,2 proc. nie miało zdania.
Jeszcze większy sprzeciw odnotowano wśród wyborców partii tworzących koalicję rządzącą.
Aż 60 proc. wyborców KO, PSL, Polski 2050 i Lewicy sprzeciwiło się zniesieniu dwukadencyjności. Propozycję poparło 35 proc. badanych z tej grupy.
Wyniki pokazują, że PSL chce przeforsować zmianę, której sprzeciwia się większość ankietowanych wyborców samej koalicji rządzącej.
Badanie przeprowadzono na ogólnopolskiej próbie ponad tysiąca respondentów.
Były wójt zapłacił za studia z budżetu gminy. Grozi mu 10 lat
Prawie 79 proc. uczestników konsultacji przeciwko zmianie
Zniesienie dwukadencyjności spotkało się również z dużym sprzeciwem podczas konsultacji społecznych projektu PSL. Zakończyły się one 7 sierpnia 2025 roku.
W konsultacjach wzięło udział 2779 osób. Wyniki były następujące:
- 78,6 proc. uczestników sprzeciwiło się uchwaleniu ustawy.
- 17,5 proc. poparło projekt PSL.
- 3,9 proc. udzieliło innej odpowiedzi lub nie zajęło jednoznacznego stanowiska.
Uczestnicy przesłali także 1735 komentarzy.
Przeciwnicy zmiany argumentowali, że wieloletnie sprawowanie władzy przez te same osoby sprzyja tworzeniu lokalnych układów. Ich zdaniem urzędujący samorządowcy mają zbyt dużą przewagę nad nowymi kandydatami, co utrudnia zmianę władz gmin.
Zwolennicy projektu PSL uważali natomiast, że mieszkańcy powinni mieć możliwość ponownego wyboru sprawdzonego wójta lub burmistrza. Podkreślali również, że doświadczeni samorządowcy dobrze znają problemy gmin i potrafią prowadzić inwestycje rozłożone na wiele lat.
Konsultacje nie były reprezentatywnym sondażem. Udział w nich był dobrowolny, dlatego wyniki przedstawiają opinie uczestników, a nie całego społeczeństwa.
Kosiniak-Kamysz chce dwóch kadencji również dla posłów i senatorów
Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że jeśli Sejm nie uchwali ustawy znoszącej dwukadencyjność samorządowców albo prezydent jej nie podpisze, PSL zaproponuje ograniczenie liczby kadencji posłów i senatorów.
„PSL będzie tą partią, która mówi: nie od samorządu, nie od Polski lokalnej, tylko od siebie zacznijcie, posłowie i senatorowie. (…) To nie jest żaden szantaż, (…) tylko to jest miara sprawiedliwości tak naprawdę, bo nie może być tak, że zaczyna się nie od siebie, tylko zaczyna się od innych” – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Obecnie posłowie i senatorowie mogą kandydować w kolejnych wyborach dowolną liczbę razy. Kadencja parlamentu trwa zasadniczo cztery lata.
Wprowadzenie dwukadencyjności dla parlamentarzystów wiązałoby się ze zmianą Konstytucji. Kosiniak-Kamysz przyznał, że taka zmiana jest potrzebna do realizacji jego propozycji, ale uważa ją za możliwą.
Do zmiany Konstytucji potrzeba większości co najmniej dwóch trzecich głosów w Sejmie, przy obecności minimum połowy posłów, oraz bezwzględnej większości głosów w Senacie, również przy wymaganym kworum.
PSL musiałoby więc przekonać nie tylko koalicjantów, ale również część opozycji. Obóz rządzący nie ma wystarczającej liczby głosów, aby samodzielnie zmienić Konstytucję.
Mit wielkiej metropolii: prawdziwe samorządowe bogactwo Polski kryje się na prowincji
Kosiniak-Kamysz chce również zakazu mediów społecznościowych dla dzieci
Podczas posiedzenia Rady Naczelnej PSL Kosiniak-Kamysz podziękował samorządowcom za działania po ostatnich atakach w szkołach. Poparł również wprowadzenie zakazu dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia.
„To, co się dzieje na wszystkich TikTokach, Instagramach, Facebookach, na profilach klas, jaka jest rywalizacja, jaki często hejt się leje, jaka jest niezdrowa konkurencja, jakie jest upokorzenie. Komuś zabraknie lajka i jest załamany. Dzieciaki wpadają w depresję. To jest dzisiaj poważny problem nie tylko dla szkolnictwa, ale również dla ochrony zdrowia” – powiedział wicepremier.
Kosiniak-Kamysz podkreślił także, że rząd i samorządy powinny ściślej współpracować w sprawach bezpieczeństwa mieszkańców.
Źródła: Polska Agencja Prasowa, Serwis Samorządowy PAP, Sejm RP, Senat RP, Rzeczpospolita, IBRiS, Unia Metropolii Polskich, Dziennik Ustaw.
Mit wielkiej metropolii: prawdziwe samorządowe bogactwo Polski kryje się na prowincji
Jeszcze w 2026 roku dodatkowe wolne! Nawet 5 dni z rzędu bez urlopu
Czytaj więcej



