Rumuńscy grzybiarze na Podkarpaciu. Media sieją panikę
Media – także państwowe, straszą inwazją i okupacją polskich lasów, podsycając niechęć do cudzoziemców. Tymczasem Lasy Państwowe wyjaśniają, co naprawdę dzieje się na Podkarpaciu w 2026 roku.
Jak co roku jesienią, w internecie, prasie i telewizji media straszą inwazją rumuńskich grzybiarzy na polskie lasy. Piszą o nalotach, okupacji i oblężeniu Podkarpacia. W pogoni za tanią sensacją część redakcji ignoruje ustalenia służb, sieje panikę i napuszcza Polaków na obcokrajowców. Sensacyjne nagłówki tworzą fałszywy obraz zagrożenia, a czytelnicy zamiast rzetelnych informacji dostają kolejną porcję dezinformacji.
Tymczasem Lasy Państwowe nie potwierdzają doniesień o agresywnym zachowaniu rumuńskich grzybiarzy w 2026 roku. Przyjezdni rzeczywiście zbierają grzyby w Beskidzie Niskim, a kilkoro z nich złamało przepisy dotyczące wjazdu samochodami do lasu. Jednak opowieści o zastraszaniu Polaków i odbieraniu im grzybów nie znajdują potwierdzenia w oficjalnych zgłoszeniach.
Media straszą nalotem i okupacją polskich lasów
W ostatnich dniach kilka ogólnopolskich redakcji informowało o nalocie, okupacji, a nawet ograbianiu polskich lasów przez rumuńskich zbieraczy grzybów. Zamiast zwyczajnie opisać sytuację i ustalenia służb, dziennikarze szukają taniej sensacji. Wystarczy przeczytać tytuły.
Wirtualna Polska, 20 października 2026 roku:
„Nalot na polskie lasy. Grzybiarze z Rumunii wywożą zbiory”.
TVP Info, 21 października:
„Nalot grzybiarzy z Rumunii na Polskę. Zbiory wywożą za granicę”.
Super Express, 21 października:
„Rumuńscy grzybiarze ograbiają polskie lasy! To duże zorganizowane grupy”.
Agropolska, 21 października:
„Zagraniczni grzybiarze okupują polskie lasy. Były groźby?”.
Radio ZET, 21 października, donosiło „Rumuni przeczesują lasy na Podkarpaciu. Swoje zbiory wywożą z Polski”. Już na początku redakcja ostrzega, że Podkarpacie przeżywa prawdziwe oblężenie rumuńskich grzybiarzy.
Same Lasy Państwowe na stronach internetowych udostępniły materiał TVP Info zatytułowany „Rumuńscy grzybiarze zmorą Podkarpacia! «Zbierają wszystko»”, w którym wyjaśniają jak wygląda sytuacja:
Takie nagłówki sieją panikę, podsycają niechęć lub wręcz nienawiść do cudzoziemców i po prostu wprowadzają odbiorców w błąd. Lub może lepiej napisać, że po prostu kłamią. Słowa „nalot”, „okupacja”, „ograbianie” czy „oblężenie” przedstawiają przyjezdnych jak wrogie oddziały, które zagrażają mieszkańcom i rabują polskie lasy.
Redakcje stosują taką narrację pomimo, iż same nawet cytują w swoich materiałach wypowiedzi i informacje od leśników, którzy nie potwierdzają zagrożenia. Mimo to w nagłówkach dominują jednak określenia budujące atmosferę strachu, niepewności. Takie przedstawianie sprawy nie ma nic wspólnego z rzetelnym informowaniem o rzeczywistych problemach.
Czernidłak kołpakowaty – Karkonoski Park Narodowy ogłasza początek sezonu! Jak rozpoznać i przyrządzić ten wyjątkowy grzyb?
Lasy Państwowe wyjaśniają. Osiem mandatów, żadnych gróźb
21 października 2026 roku Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie opublikowała oficjalne wyjaśnienie dotyczące rumuńskich grzybiarzy. Leśnicy nie ukrywają, że przyjezdni czasami łamią przepisy. Jednocześnie stanowczo oddzielają wykroczenia od niepotwierdzonych opowieści o agresywnych cudzoziemcach.
Łukasz Krzakiewicz, specjalista Służby Leśnej do spraw ochrony mienia w RDLP w Krośnie, wyjaśnił:
W tym roku nie notowaliśmy zdarzeń niebezpiecznych czy gróźb z ich strony pod adresem miejscowych ludzi, ale problemem są nieuprawnione wjazdy do lasu i zaśmiecanie terenu. W ciągu minionego weekendu strażnicy leśni z nadleśnictw Dukla i Rymanów nałożyli 8 mandatów karnych na obywateli Rumunii za nieuprawniony wjazd do lasu. Przyjmują te mandaty z pokorą, uiszczając karę w gotówce. Wiemy, że to ludzie ubodzy, którzy na zbieraniu runa mogą u nas zarobić na życie. Za samo zbieranie grzybów nie możemy ich traktować inaczej, niż naszych rodaków, bowiem polskie prawo nie limituje możliwości zbioru runa leśnego. Dopóki nie popełniają przestępstwa i legalnie przebywają u nas, są traktowani jak każdy obywatel Unii Europejskiej.
Leśnicy poinformowali o obecności zagranicznych zbieraczy Policję i Straż Graniczną. Funkcjonariusze wspólnie ze Strażą Leśną częściej patrolują okolice, w których przebywają przyjezdni. Kontrolują również miejsca ich noclegów.
Media nadal jednak snują opowieści o straszeniu polskich grzybiarzy i zmuszaniu ich do oddawania zebranych grzybów. Jednak nikt dotąd nie zgłosił służbom zdarzenia, które potwierdzałoby takie oskarżenia. Lasy Państwowe apelują, aby wszelkie przypadki gróźb lub przemocy zgłaszać bezpośrednio Straży Leśnej albo Policji.
Myślał, że trafił na wysyp podgrzybków. W suszarce zaczęły śmierdzieć
Dlaczego rumuńscy grzybiarze przyjeżdżają do Polski?
W lasach Beskidu Niskiego, przede wszystkim w okolicach Dukli i Rymanowa, przebywają kilkudziesięcioosobowe grupy obywateli Rumunii. Przyjeżdżają na kilka tygodni i nocują na parkingach oraz polach biwakowych.
Samochody z rumuńskimi tablicami rejestracyjnymi rozwożą ich o świcie po okolicznych lasach. Po południu samochody odbierają ich wraz z grzybami, które następnie są czyszczone, sortowane, pakowane do skrzynek i wywożone z Polski.
Według Edwarda Marszałka, rzecznika RDLP w Krośnie, są to często ubodzy mieszkańcy rumuńskich wsi. Ktoś organizuje im transport i odbiór grzybów, a oni w ten sposób zarabiają pieniądze na utrzymanie.
Ich przyjazdy budzą niezadowolenie części miejscowych grzybiarzy, którzy obawiają się, że zorganizowane grupy wyzbierają z lasów wszystkie grzyby.
Jednak polskie przepisy nie zabraniają obywatelom Rumunii zbierania grzybów w lasach państwowych. Obowiązują ich takie same zasady jak polskich grzybiarzy. Muszą przestrzegać zakazów wstępu do lasu, zasad ochrony przyrody i przepisów porządkowych.
Osobną sprawą jest zbiór grzybów do celów przemysłowych. Zgodnie z art. 27 ustawy o lasach wymaga on zawarcia umowy z nadleśnictwem. Dlatego służby mogą sprawdzać, czy zorganizowane zbieranie grzybów na handel odbywa się zgodnie z prawem.
Olszówka – popularny krowiak. Czy ten grzyb jest naprawdę bezpieczny do jedzenia?
Rumuńscy grzybiarze przyjeżdżają od lat. W 2024 roku nie było po nich śladu
Obecna sytuacja nie jest żadną nowością. Zorganizowane grupy rumuńskich grzybiarzy odwiedzają Podkarpacie od wielu lat. Już w październiku 2020 roku leśnicy z nadleśnictw Dukla i Rymanów informowali o dużych grupach cudzoziemców zbierających grzyby w Beskidzie Niskim. Wówczas nadleśniczy Nadleśnictwa Dukla zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Krośnie o podejrzeniu nielegalnego zbierania grzybów na skalę przemysłową.
Trzy lata później sprawa ponownie trafiła do mediów. 5 października 2023 roku policjanci z Krosna, wspólnie ze Strażą Graniczną i Strażą Leśną, skontrolowali około 120 zagranicznych grzybiarzy przebywających w rejonie Dukli.
Mundurowi sprawdzili ich dokumenty, samochody oraz obozowiska. Kontrolowali również przestrzeganie przepisów dotyczących pobytu cudzoziemców w Polsce i korzystania z lasów.
Media jak zwykle sięgnęły po sensacyjne określenia. 5 października 2023 roku „Fakt” pisał o „inwazji rumuńskich grzybiarzy na Podkarpaciu”. Dzień później Gazeta.pl opublikowała materiał, w którego tytule również znalazło się słowo „inwazja”. Już wtedy duże grupy rumuńskich zbieraczy przedstawiano jako nadzwyczajne zagrożenie.
Jesienią 2024 roku służby ponownie przygotowały się na spodziewaną „inwazję”. Policjanci, strażnicy graniczni, leśnicy i funkcjonariusze celno-skarbowi sprawdzali miejsca, w których przyjezdni obozowali w poprzednich latach.
Tym razem wynik kontroli był zaskakujący. 28 października 2024 roku podkarpacka policja poinformowała, że funkcjonariusze nie znaleźli ani zagranicznych grzybiarzy, ani ich obozowisk.
Grzyby jako leki na pasożyty? Przełomowe badania UMCS już opatentowane
Media sieją panikę. W pogoni za kliknięciami same tworzą sensację
Tegoroczne doniesienia o rumuńskich grzybiarzach pokazują, że część polskich mediów chyba zupełnie się pogubiła. W pogoni za tanią sensacją redakcje same kreują tematy, wyolbrzymiają wydarzenia sprzed lat i przedstawiają niepotwierdzone opowieści jako aktualne i poważne zagrożenie.
Redakcje sieją panikę i podsycają niechęć do cudzoziemców, zamiast sprawdzać fakty i wyjaśniać sytuację. Tymczasem oficjalne informacje Lasów Państwowych są dostępne dla wszystkich. Wystarczy je przeczytać i porównać z sensacyjnymi nagłówkami, aby zobaczyć, jak bardzo temat jest wyolbrzymiony i zniekształcony.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że ważniejsze od rzetelnego dziennikarstwa stały się uwaga czytelników, liczba kliknięć i statystyki oglądalności. Nawet stary, wielokrotnie opisywany i wyjaśniony temat można ponownie sprzedać jako sensacyjne wydarzenie, dodając kilka mocnych słów w nagłówku.
Media, które powinny walczyć z dezinformacją, same ją napędzają.
Dziennikarze mają obowiązek sprawdzać informacje, oddzielać fakty od plotek i przedstawiać wydarzenia zgodnie z rzeczywistością, faktami. Zamiast tego część redakcji wybiera straszenie czytelników, bo sensacja przyciąga uwagę, kliknięcia i pieniądze z reklam. Trudno o bardziej wymowny przykład tego, jak pogoń za oglądalnością i zyskami może wypierać rzetelne dziennikarstwo.
Źródła: Lasy Państwowe, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, Komenda Miejska Policji w Krośnie, Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie, TVP Info, Wirtualna Polska, Super Express, Agropolska, Radio ZET, Fakt, Gazeta.pl, ustawa o lasach.



