Pierwsze zdjęcie Ziemi z kosmosu. Wykonała je niemiecka V-2
80 lat temu Amerykanie wystrzelili niemiecką rakietę V-2 z aparatem fotograficznym. Tak zaczęła się droga do NASA, lotów Apollo i dzisiejszego programu Artemis.
24 października 1946 roku amerykańscy naukowcy po raz pierwszy zobaczyli Ziemię na zdjęciu wykonanym z kosmosu. Fotografię zrobiła kamera zamontowana w niemieckiej rakiecie V-2, przejętej przez Amerykanów po zakończeniu II wojny światowej. Eksperyment przeprowadzony na poligonie White Sands w Nowym Meksyku zapoczątkował nowy rozdział w amerykańskich badaniach kosmicznych. Wśród naukowców pracujących wówczas dla USA był Wernher von Braun, niemiecki konstruktor V-2, który później kierował budową rakiety Saturn V. To właśnie ona wyniosła pierwszych ludzi na Księżyc.
Pierwsze zdjęcie Ziemi z kosmosu. Naukowcy skakali z radości
Kiedy amerykańscy naukowcy po raz pierwszy obejrzeli zdjęcia wykonane przez rakietę V-2, nie kryli zachwytu. Na fotografiach zobaczyli zakrzywiony horyzont Ziemi, rozległe obszary pokryte chmurami i czerń przestrzeni kosmicznej. Nigdy wcześniej nie udało się sfotografować naszej planety z tak dużej wysokości.
Fred Rulli, 19-letni amerykański żołnierz, uczestniczył w poszukiwaniach szczątków rakiety na pustyni w Nowym Meksyku. Po latach tak wspominał reakcję naukowców w rozmowie ze Smithsonian Air & Space Magazine:
Byli zachwyceni, podskakiwali jak dzieci. Kiedy po raz pierwszy wyświetlili zdjęcia, naukowcy po prostu oszaleli z radości.
Udało się szczęśliwie odzyskać kasetę z filmem. Po osiągnięciu maksymalnej wysokości rakieta V-2 zaczęła opadać i uderzyła w pustynię z prędkością około 550 km/h. Siła uderzenia zniszczyła kamerę, ale metalowa kaseta ochroniła taśmę filmową. Dzięki temu naukowcy mogli wywołać zdjęcia wykonane podczas lotu.
Najwyższe fotografie powstały na wysokości 104,6 kilometra, a więc ponad umowną granicą kosmosu, przebiegającą 100 kilometrów nad powierzchnią Ziemi.
Wcześniej Ziemię fotografowano z samolotów i balonów stratosferycznych. W 1935 roku amerykański balon Explorer II osiągnął wysokość około 22 kilometrów, skąd wykonano zdjęcia powierzchni naszej planety.
Liftoff! NASA wystrzeliła misję Artemis II. Historyczny powrót ludzi na Księżyc
Kamera Clyde’a Hollidaya sfotografowała Ziemię z wysokości 105 kilometrów
Do historycznego lotu Amerykanie przygotowali rakietę V-2 numer 13. Na jej szczycie zamontowali kamerę filmową z taśmą o szerokości 35 milimetrów. Urządzenie skonstruował Clyde Thomas Holliday, inżynier z Applied Physics Laboratory przy Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa.
Kamera robiła zdjęcia co 1,5 sekundy, rejestrując powierzchnię Ziemi podczas wznoszenia się rakiety. Z wysokości niemal 105 kilometrów sfotografowała rozległy obszar południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych. Po raz pierwszy na zdjęciach wykonanych z kosmosu można było zobaczyć tak dużą część naszej planety.
Holliday szybko zdał sobie sprawę, że podobne fotografie będą miały ogromne znaczenie dla nauki. W 1950 roku na łamach „National Geographic” przewidywał, że kamery umieszczane na rakietach pozwolą sporządzać dokładniejsze mapy, obserwować chmury, śledzić burze i badać pogodę na wielkich obszarach.
Jego przewidywania się sprawdziły. Z czasem miejsce kamer wynoszonych przez rakiety zajęły satelity obserwacyjne i meteorologiczne. Dziś zdjęcia wykonywane z kosmosu pomagają meteorologom prognozować pogodę, śledzić huragany i obserwować zmiany zachodzące na Ziemi. Wszystko zaczęło się od niewielkiej kamery zamontowanej na niemieckiej rakiecie V-2.

Niemiecka V-2 zabijała londyńczyków. Rakieta Hitlera to 1 tona materiałów wybuchowych
Rakieta V-2, która zrobiła pierwsze zdjęcie Ziemi z kosmosu, powstała w nazistowskich Niemczech jako broń do bombardowania brytyjskich miast. Skonstruowano ją w wojskowym ośrodku badawczym Peenemünde nad Bałtykiem. Pracami kierował legendarny niemiecki inżynier Wernher von Braun.
Już 3 października 1942 roku Niemcy przeprowadzili pierwszy udany lot rakiety A-4, później nazwanej V-2 (Vergeltungswaffe 2, czyli broń odwetowa nr 2). Rakieta wzbiła się na wysokość około 84,5 kilometra i przeleciała blisko 190 kilometrów.
V-2 miała 14 metrów długości, ważyła przy starcie około 12,5 tony i osiągała prędkość przekraczającą 5000 km/h. Napędzał ją silnik spalający alkohol etylowy i ciekły tlen. Rakieta przenosiła głowicę zawierającą około tony materiału wybuchowego na odległość ponad 300 kilometrów. Ponieważ leciała szybciej niż dźwięk, londyńczycy nie słyszeli jej nadlotu. Najpierw następowała eksplozja, a dopiero później docierał odgłos lecącej rakiety. Ludzie nie mieli czasu, aby schronić się przed uderzeniem.
Już 8 września 1944 roku, o godzinie 18.44, pierwsza V-2 uderzyła w londyńską dzielnicę Chiswick. Rakieta eksplodowała przy Staveley Road. Zniszczyła 11 domów, uszkodziła setki kolejnych i raniła 22 osoby. Zginęli Ada Harrison, trzyletnia Rosemary Clarke oraz szeregowy Bernard Browning, który akurat wtedy szedł na stację kolejową. Mała Rosemary zginęła we własnym łóżeczku.
Następnie Niemcy rozpoczęli regularne bombardowanie Londynu. 25 listopada 1944 roku rakieta V-2 uderzyła w zatłoczony dom towarowy Woolworths w dzielnicy New Cross. Eksplozja zniszczyła sklep i sąsiednie budynki. Zginęło 168 osób, w tym 33 dzieci. Wśród ofiar byli klienci, pracownicy sklepu i przechodnie.
Do marca 1945 roku Niemcy wystrzelili w kierunku Londynu i Norwich ponad 1400 rakiet V-2. Zabiły one prawie 3000 ludzi, a ponad 6500 zostało rannych.
Skromny świt ery hipersonicznej. Czy niemiecki HYTEV i nowa generacja samolotów kosmicznych zakończą erę klasycznych rakiet?
Wernher von Braun marzył o locie na Księżyc. Po wojnie pracował dla Amerykanów
Wernher von Braun od młodości marzył o podróżach na Księżyc i inne planety. Chciał budować rakiety, latać w kosmos, ale podczas II wojny światowej kierował pracami nad bronią, którą Niemcy bombardowali Londyn. Pierwszy atak rakietowy na brytyjską stolicę miał podobno w ten sposób skomentować:
Rakieta zadziałała doskonale, z wyjątkiem tego, że wylądowała na niewłaściwej planecie.
Von Braun należał do NSDAP i SS. Wiedział, że naziści wykorzystują więźniów obozów koncentracyjnych do produkcji jego rakiet. Po brytyjskim bombardowaniu Peenemünde w sierpniu 1943 roku Niemcy przenieśli produkcję V-2 do podziemnej fabryki Mittelwerk koło Nordhausen.
Przy produkcji rakiet pracowali więźniowie obozu Mittelbau-Dora. Zmuszano ich do wielogodzinnej pracy w podziemnych tunelach, w których brakowało żywności, wody i opieki medycznej. Ludzie umierali z głodu, wycieńczenia i chorób. Wielu zamordowali strażnicy. Zginęło ponad 20 tysięcy osób.
Tymczasem wiosną 1945 roku III Rzesza przegrywała wojnę. 2 maja 1945 roku von Braun poddał się amerykańskim żołnierzom. Amerykanom udało się przejąć również niemieckie rakiety, dokumentację techniczną i części potrzebne do ich produkcji. Następnie w ramach tajnej operacji Paperclip przewieźli do Stanów Zjednoczonych von Brauna i innych niemieckich specjalistów. Chcieli wykorzystać ich wiedzę do budowy własnych rakiet.
To się udało, bo już 16 kwietnia 1946 roku na poligonie White Sands Amerykanie wystrzelili pierwszą zdobytą V-2. W kolejnych miesiącach niemieckie rakiety wynosiły aparaturę do badania górnych warstw atmosfery i przestrzeni kosmicznej.
24 października 1946 roku, zaledwie sześć miesięcy po pierwszym starcie, jedna z tych rakiet wyniosła kamerę na wysokość niemal 105 kilometrów. Tak powstało pierwsze zdjęcie Ziemi z kosmosu. Eksperymenty z niemieckimi V-2 dały amerykańskim inżynierom doświadczenie, które wykorzystali później przy budowie własnych rakiet. Dwanaście lat później powstała NASA, a von Braun został jednym z twórców amerykańskiego programu księżycowego.
Start największej po V2 niemieckiej rakiety. 30 sekund lotu Isar Aerospace
Amerykanie wystrzelili 67 rakiet V-2. Fotografowali Ziemię i badali kosmos
Udany lot rakiety V-2 z kamerą, która 24 października 1946 roku wykonała pierwsze zdjęcie Ziemi z kosmosu, zachęcił Amerykanów do kolejnych eksperymentów. Szczególnie ważne okazało się opracowanie skutecznego sposobu zabezpieczenia i odzyskiwania naświetlonej kliszy fotograficznej. Dzięki temu naukowcy mogli odzyskiwać zdjęcia nawet wtedy, gdy rakieta rozbijała się podczas lądowania.
W kolejnych latach Amerykanie regularnie wysyłali w kosmos V-2 wyposażone w kamery i aparaturę naukową. Badali górne warstwy atmosfery, mierzyli promieniowanie kosmiczne i fotografowali coraz większe obszary naszej planety.
Już 7 marca 1947 roku rakieta V-2 numer 21 wzniosła się na wysokość 163 kilometrów. Zamontowana na jej pokładzie kamera wykonała kolejne zdjęcia Ziemi, na których widać było między innymi Zatokę Kalifornijską. Były to pierwsze fotografie naszej planety wykonane z wysokości przekraczającej 100 mil, czyli około 161 kilometrów.
W latach 1946–1950 amerykańscy naukowcy wykonali za pomocą rakiet V-2 ponad 1000 zdjęć Ziemi. Fotografie przedstawiały ogromne obszary południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych. Badacze zaczęli też wykorzystywać je do obserwacji pogody. W 1950 roku fizyk Otto Berg połączył zdjęcia wykonane podczas jednego z lotów i uzyskał obraz rozległego układu burzowego nad Teksasem.
Rakiety Bumper wzniosły się prawie 400 kilometrów nad Ziemię
Tymczasem amerykańscy inżynierowie pracowali nad rakietami zdolnymi osiągać jeszcze większe wysokości. W ramach programu Bumper połączyli niemiecką V-2 z mniejszą amerykańską rakietą WAC Corporal, opracowaną przy udziale Jet Propulsion Laboratory.
Teleskop Roman już w kosmosie. Polacy pomogą szukać kolejnych planet
Powstała w ten sposób rakieta dwustopniowa. V-2 wynosiła mniejszą rakietę na dużą wysokość, a następnie WAC Corporal uruchamiała własny silnik i kontynuowała lot.
24 lutego 1949 roku Bumper 5 wzniosła się na rekordową wysokość około 393 kilometrów, osiągając prędkość blisko 8300 km/h. Był to jeden z największych sukcesów amerykańskiego programu rakietowego przed powstaniem NASA.
Pierwszy start z przylądka Canaveral. Początek nowego etapu badań kosmicznych
Amerykańskie rakiety latały coraz wyżej i dalej, poligon White Sands w Nowym Meksyku okazał się za mały. Istniało ryzyko, że rakiety spadną na tereny zamieszkane. Ze względów bezpieczeństwa dwa ostatnie loty programu Bumper przeniesiono na przylądek Canaveral na Florydzie, skąd rakiety mogły latać nad Atlantykiem.
24 lipca 1950 roku z Cape Canaveral wystartowała rakieta Bumper 8, z niemiecką V-2 jako pierwszym stopniem. Był to pierwszy start z tego miejsca. Próba zakończyła się jednak częściowym niepowodzeniem. Rakieta poleciała pod niewłaściwym kątem, a po oddzieleniu drugiego stopnia jego silnik nie uruchomił się.
Pięć dni później, 29 lipca 1950 roku, Amerykanie wystrzelili Bumper 7. Tym razem drugi stopień oddzielił się prawidłowo, a jego silnik pracował przez około 40 sekund. Rakieta osiągnęła prędkość przekraczającą 5100 km/h i pokonała około 240 kilometrów. Był to ostatni lot programu Bumper.
Jednocześnie na poligonie White Sands nadal prowadzono eksperymenty z niemieckimi rakietami V-2. Ostatnia wystartowała 19 września 1952 roku. Łącznie Amerykanie wystrzelili tam 67 rakiet V-2, zdobywając doświadczenie w budowie silników, sterowaniu lotem i prowadzeniu badań na dużych wysokościach.
W ten sposób Cape Canaveral stał się jednym z najważniejszych ośrodków amerykańskiego programu kosmicznego. W następnych latach startowały stamtąd rakiety wynoszące pierwszych amerykańskich astronautów oraz statki programu Apollo. Doświadczenia zdobyte podczas eksperymentów z niemieckimi V-2 pomogły Amerykanom przygotować własne rakiety kosmiczne.
Kim Kardashian wątpi w lądowanie na Księżycu. NASA odpowiada: „Byliśmy tam sześć razy!”
Von Braun niestrudzenie promował loty kosmiczne. Przekonał nawet prezydenta USA
W 1950 roku Wernher von Braun przeniósł się do Huntsville w Alabamie, gdzie wraz ze swoim zespołem pracował nad rakietami Redstone i Jupiter. Nie porzucił jednak marzeń o podróżach kosmicznych. Przeciwnie, niestrudzenie promował ideę wysłania ludzi na Księżyc, a później także na Marsa.
Pisał książki i artykuły, udzielał wywiadów, wygłaszał wykłady i występował w telewizji. Wykorzystywał każdą okazję, aby przekonywać Amerykanów i polityków, że loty kosmiczne są możliwe. W 1951 roku, w rozmowie z Danielem Langiem dla „The New Yorker”, tak wspominał swoją młodzieńczą fascynację podróżami kosmicznymi:
Ogarnęło mnie romantyczne pragnienie. Podróże międzyplanetarne! Oto zadanie, któremu warto poświęcić życie! (…) Wiedziałem, co czuł Kolumb.
Od 1952 roku publikował w magazynie „Collier’s”. Opisywał projekty wielkich rakiet, stacji orbitalnych i wypraw na Księżyc. Następnie, w latach 1955–1957, występował w programach telewizyjnych Walta Disneya. Jeden z nich obejrzało około 42 milionów Amerykanów! Dzięki temu von Braun zdobył ogromną popularność, a jego pomysły zainteresowały miliony ludzi.
Wkrótce pojawiły się pierwsze sukcesy. 31 stycznia 1958 roku, podczas prezydentury Eisenhowera, rakieta opracowana przez zespół von Brauna wyniosła na orbitę Explorera 1, pierwszego amerykańskiego satelitę. Jeszcze w tym samym roku powstała NASA.
Tymczasem von Braun nadal przekonywał amerykańskie władze do załogowych lotów na Księżyc. Kolejny prezydent, John F. Kennedy, zainteresował się tym celem szczególnie po locie Jurija Gagarina w kwietniu 1961 roku. 29 kwietnia von Braun spotkał się z ówczesnym wiceprezydentem Lyndonem Johnsonem. Zapewniał go, że Amerykanie mogą wylądować na Księżycu już w latach 1967–1968.
Johnson spotkał się w tej sprawie z prezydentem. 25 maja 1961 roku Kennedy ogłosił w Kongresie, że USA wyślą człowieka na Księżyc przed końcem dekady.
Kennedy osobiście odwiedził von Brauna w ośrodku NASA w Huntsville. Konstruktor pokazał mu rakietę Saturn I i przedstawił plany budowy potężniejszej Saturn V, która miała zabrać astronautów na Księżyc.
Prof. Jacek Kot: zdrowy organizm dobrze znosi lot w kosmos
Sputnik 1 zaszokował Amerykanów. Sowieci pierwsi dotarli na orbitę
Kiedy 4 października 1957 roku radziecka agencja TASS ogłosiła wystrzelenie pierwszego sztucznego satelity Ziemi, Amerykanie byli w szoku. Związek Radziecki wyprzedził USA, które od kilku lat przygotowywały własnego satelitę. Moskiewska „Prawda” donosiła:
W wyniku intensywnych prac instytutów naukowych i biur konstrukcyjnych powstał pierwszy na świecie sztuczny satelita Ziemi.
Sputnik 1 ważył 83,6 kilograma i miał 58 centymetrów średnicy. Okrążał Ziemię co 96 minut, nadając charakterystyczny sygnał radiowy: „bip, bip, bip…”, który odbierali radioamatorzy na całym świecie.
Tymczasem Amerykanie gorączkowo przygotowywali własnego satelitę. Jednak 6 grudnia 1957 roku rakieta Vanguard eksplodowała tuż po starcie, na oczach dziennikarzy i kamer telewizyjnych. Była to dotkliwa porażka amerykańskiego programu kosmicznego.
Explorer 1. Rakieta von Brauna wyniosła pierwszego amerykańskiego satelitę
Amerykanie gorączkowo próbowali nadrabiać zaległości. Już 31 stycznia 1958 roku rakieta Juno I, opracowana przez zespół von Brauna, wyniosła na orbitę Explorera 1, pierwszego amerykańskiego satelitę.
Urządzenie miało 203 centymetry długości i ważyło 13,97 kilograma. Aparatura przygotowana przez fizyka Jamesa Van Allena pomogła odkryć pasy intensywnego promieniowania otaczające Ziemię, nazwane później jego imieniem.
Ten sukces przyspieszył rozwój amerykańskiego programu kosmicznego. 29 lipca 1958 roku prezydent Dwight Eisenhower podpisał ustawę powołującą NASA, która rozpoczęła działalność 1 października.
Dwa lata później von Braun wraz ze swoim zespołem przeszedł do NASA. Został pierwszym dyrektorem Marshall Space Flight Center w Huntsville, gdzie kierował budową wielkich rakiet Saturn.
Saturn V i Apollo 11. Spełniło się marzenie von Brauna o locie na Księżyc
Po ogłoszeniu przez prezydenta Johna F. Kennedy’ego programu księżycowego w 1961 roku prace nabrały tempa. Zespół von Brauna skonstruował Saturna V, trzystopniową rakietę o wysokości 111 metrów i masie startowej około 2800 ton. Pięć silników pierwszego stopnia wytwarzało gigantyczne 34,5 miliona niutonów ciągu.
16 lipca 1969 roku Saturn V wystartowała z Centrum Kosmicznego Kennedy’ego na Florydzie, wynosząc Apollo 11 z Neilem Armstrongiem, Buzzem Aldrinem i Michaelem Collinsem.
Cztery dni później, 20 lipca 1969 roku, Armstrong i Aldrin wylądowali na Księżycu. Collins czekał na nich w module dowodzenia Columbia, krążącym wokół Księżyca.
Tak spełniło się wieloletnie marzenie Wernhera von Brauna o wysłaniu ludzi na Księżyc. Od wykonania pierwszego zdjęcia Ziemi z kosmosu za pomocą niemieckiej rakiety V-2 do lądowania Apollo 11 minęły niespełna 23 lata.

Od pierwszego zdjęcia Ziemi do Artemis. NASA szykuje kolejną misję
Wernher von Braun odszedł z NASA w 1972 roku. Zmarł 16 czerwca 1977 roku w wieku 65 lat. Pozostawił po sobie spuściznę, która odegrała przełomową rolę w rozwoju amerykańskiego programu kosmicznego.
Tymczasem NASA nie rezygnuje z dalszej eksploracji Księżyca. W 2027 roku planuje kolejną załogową misję Artemis III, podczas której astronauci przetestują na orbicie Ziemi technologie przyszłych wypraw księżycowych. Na 2028 rok agencja zaplanowała ponowne lądowanie ludzi na Księżycu.
Historia przypomina nam o pozornie drobnym wydarzeniu. 24 października 1946 roku zdobyta niemiecka rakieta V-2 wyniosła kamerę na wysokość 105 kilometrów, umożliwiając wykonanie pierwszego zdjęcia Ziemi z kosmosu. Eksperymenty prowadzone wówczas przez Amerykanów na poligonie White Sands stały się jednym z fundamentów ich programu kosmicznego.
Osiemdziesiąt lat później NASA przygotowuje kolejne wyprawy astronautów na Księżyc, których początkiem były powojenne loty niemieckich V-2.
Źródła: NASA History Office, NASA, Smithsonian Air & Space Magazine, European Space Agency, The New Yorker, United States Holocaust Memorial Museum, National Park Service
CANAL+ i LaLiga: mecze za dopłatą. UOKiK bada skargi kibiców
Czytaj więcej



