Raport 2026: Pół roku z jawnym Rejestrem Cen Nieruchomości

W 2026 roku pełna informacja o cenach mieszkań stała się powszechnie dostępna dla każdego użytkownika internetu. fot: Aldward Castillo/ Unsplash

Jawność cen nieruchomości w praktyce: plusy i minusy dla kupującego i dewelopera.


W marcu 2026 roku polski rynek nieruchomości nie przypomina już tego sprzed roku. Powszechny dostęp do danych transakcyjnych w Portalu Domów i Mieszkań (dane.gov.pl) stał się faktem, ale czy zmienił same ceny? Analizujemy, jak deweloperzy zaadaptowali się do nowej rzeczywistości i co z tego wynika dla portfela przeciętnego nabywcy.


Od nowej ustawy deweloperskiej do raportowania cen

Nowa sytuacja na rynku nieruchomości to efekt wejścia w życie tzw. „nowej ustawy deweloperskiej” (z 20 maja 2021 r.), jednak kluczowy przełom nastąpił we wrześniu 2025 roku. To wtedy, na mocy nowelizacji przepisów, deweloperzy zostali zobligowani do codziennej aktualizacji cen ofertowych w publicznym serwisie dane.gov.pl

Kolejnym etapem zwiększania transparentności jest uruchomienie Portalu DOM (Danych o Obrocie Mieszkaniami), nadzorowanego przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. System ten, zasilany danymi z rynku pierwotnego i wtórnego, umożliwia każdemu obywatelowi bezpłatny dostęp nie tylko do stawek ofertowych, ale przede wszystkim do rzeczywistych cen transakcyjnych z aktów notarialnych. Dzięki integracji z otwartymi danymi publicznymi, pełna informacja o cenach mieszkań stała się powszechnie dostępna dla każdego użytkownika internetu.


Głosy z rynku: Jak liderzy oceniają nową rzeczywistość?

Sonda Dompress.pl przeprowadzona wśród największych deweloperów na rynku pokazuje delikatnie ujmując, że branża przyjęła nową rzeczywistość z profesjonalnym dystansem. Nie obyło się jednak bez uwag krytycznych.

Grupa Robyg: Transparentność jako element profesjonalizacji

Joanna Chojecka, Dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Grupie Robyg, wskazuje na edukacyjny aspekt zmiany. Zauważa, że uruchomienie rejestru uporządkowało procesy po stronie wszystkich uczestników rynku, nie wymuszając jednak rewolucji w samej wycenie, która nadal opiera się na twardych kosztach realizacji i popycie.

„Publiczny dostęp do danych transakcyjnych może ten proces jedynie uporządkować i ujednolicić po stronie wszystkich uczestników rynku. Obserwujemy, że nabywcy są lepiej przygotowani do rozmów, analizują ceny ofertowe i porównują inwestycje w danej lokalizacji” – podkreśla Joanna Chojecka.

Zdaniem przedstawicielki Robyg, choć cena jest kluczowa, nabywcy w 2026 roku coraz częściej patrzą na reputację dewelopera i jakość części wspólnych, co sprawia, że transparentność danych jest postrzegana raczej jako element profesjonalizacji rynku niż czynnik ograniczający elastyczność sprzedaży.

Develia: Pułapka danych historycznych

Z kolei Tomasz Kaleta, zarządzający sprzedażą w Develii, zwraca uwagę na istotną lukę w systemie – opóźnienie czasowe. Dane z rejestru często pokazują rzeczywistość sprzed wielu miesięcy.

„W przypadku rynku pierwotnego oznacza to transakcje finalizowane często rok lub dwa lata po podpisaniu umowy deweloperskiej, dlatego prezentowane dane nie zawsze odzwierciedlają aktualną sytuację cenową na rynku” – wyjaśnia Tomasz Kaleta.

Z perspektywy Develii, dla klienta wciąż ważniejsze powinny być bieżące informacje o dostępności i tempie sprzedaży danej inwestycji, niż historyczne zestawienia, które mogą nie przystawać do obecnych kosztów budowy.


Wspólne wnioski branży deweloperskiej

Choć każda firma ma swoją specyfikę, z analizy wypowiedzi takich firm jak Atal, BPI Real Estate, Grupo Lar czy Rutkowski Group, wyłania się spójny obraz rynku w 2026 roku. Można go ująć w kilku kluczowych punktach merytorycznych:

1. Cena to nie tylko „metr kwadratowy”
Większość deweloperów, w tym Agnieszka Majkusiak z Atalu, podnosi argument o „niepełności” danych w rejestrze. System pokazuje suchą kwotę, ale pomija detale, które budują wartość.

Mieszkanie z ekspozycją południową na ostatnim piętrze zawsze będzie droższe od lokalu na parterze od strony północnej. Dwa mieszkania obok siebie mogą mieć w systemie inne ceny za metr, co prowadzi klienta do błędnego wniosku, że deweloper go oszukuje, podczas gdy różnica wynika z „ukrytych” w cenie przynależności.

System nie wie, czy mieszkanie ma widok na park, czy na śmietnik. Nie wie, czy zainstalowano w nim rekuperację, czy najtańsze grzejniki. Dla portalu to tylko cyfry.

Rejestr spłaszcza te różnice, co może prowadzić do mylnego przekonania nabywców, że przepłacają, podczas gdy kupują produkt o wyższym standardzie.

2. Koszty budowy jako „twardy sufit”
Deweloperzy (m.in. Renata Mc Cabe-Kudla z Grupo Lar czy Kamil Rutkowski) są zgodni: jawność nie obniży cen, dopóki nie spadną koszty ziemi i materiałów. System raportowania jest narzędziem informacyjnym, a nie instrumentem polityki cenowej. Jeśli koszt wytworzenia metra wynosi X, żadna transparentność nie sprawi, że deweloper sprzeda go poniżej tej wartości.

3. Koniec „marketingowej mgły”
Firmy takie jak BPI Real Estate czy MS Waryński zauważają pozytywny trend: profesjonalizację klienta. Nabywca w 2026 roku nie daje się już złapać na proste triki sprzedażowe. Zna średnie stawki w okolicy i potrafi rzetelnie uzasadnić swoje oczekiwania negocjacyjne. To z kolei zmusza deweloperów do lepszego przygotowania argumentacji dotyczącej jakości ich inwestycji.

4. Stabilizacja zamiast spekulacji
Wspólnym wnioskiem jest również to, że publiczny rejestr ukrócił spekulacje. Zarówno nabywcy, jak i mniejsi deweloperzy mają teraz jasny punkt odniesienia, co zapobiega drastycznym wahaniom cen wynikającym jedynie z niewiedzy którejś ze stron.


Jak rejestr wpłynął na politykę sprzedaży?

Wprowadzenie jawności cen transakcyjnych wymusiło na działach sprzedaży zmianę strategii.

Deweloperzy rzadziej korygują cenniki mocno w górę, obawiając się negatywnego odbioru w publicznych bazach danych. Z drugiej strony, rzadziej też oferują spektakularne rabaty, ponieważ każda obniżka psuje statystykę całej inwestycji i może być wykorzystana przez kolejnych klientów jako argument w negocjacjach.


Pułapki interpretacyjne: Na co musi uważać nabywca?

Mimo że portal dane.gov.pl jest naprawdę przydatnym narzędziem, trzeba umieć z niego korzystać. Same liczby nie zawsze pokazują pełny obraz, a ceny w rejestrze mogą różnić się od tego, co faktycznie dostaje kupujący.

  • Po pierwsze, cena często obejmuje więcej niż samo mieszkanie. Może zawierać wykończenie pod klucz, miejsce w garażu czy komórkę lokatorską. Jeśli tego nie widać w danych, cena za metr wygląda na zawyżoną, choć w rzeczywistości obejmuje dodatkowe elementy.
  • Po drugie, część transakcji to zakupy „hurtowe”. Inwestorzy kupują po kilka lub kilkanaście mieszkań naraz i dostają niższe ceny. Takie transakcje trafiają do rejestru i zaniżają średnie, które dla zwykłego kupującego są po prostu nieosiągalne.
  • Po trzecie, system nie pokazuje rzeczy, które naprawdę robią różnicę. Nie widać standardu wykończenia, technologii, widoku z okna, piętra czy nawet tego, czy mieszkanie jest ciche. A to właśnie za te detale często płaci się najwięcej.

W praktyce wygląda to tak: rejestr daje dobre rozeznanie w rynku, ale nie zastąpi sprawdzenia konkretnej oferty. Bez tego łatwo wyciągnąć błędne wnioski i albo przepłacić, albo odrzucić coś, co było warte swojej ceny.


Czy to już „nowa normalność”?

Pół roku działania jawnego Rejestru Cen Nieruchomości pokazało, że rynek można uporządkować.

Oferty zostały w dużej mierze pozbawione sztuczek marketingowych utrudniających porównanie mieszkań. Kupujący otrzymuje twarde, wiarygodne i zweryfikowane dane oparte na rzeczywistych transakcjach.

Dostęp do informacji po prostu się wyrównał. Klient może samodzielnie sprawdzić ceny i porównać z ofertami na rynku, zamiast polegać wyłącznie na tym, co słyszy w biurze sprzedaży.

Jednocześnie poziom cen w 2026 roku jest nadal wysoki. Zmiana dotyczy przede wszystkim przejrzystości – kupujący ma większą wiedzę o tym, za co płaci i jakie są obiektywne różnice między ofertami.

Dostęp do danych nie eliminuje jednak ryzyka błędnej interpretacji danych. Rejestr jest narzędziem, które trzeba umieć czytać i rozumieć.

Wnioski:

  • Jawność cen transakcyjnych stała się standardem.
  • Rejestr jest narzędziem pomocniczym i nie odzwierciedla w pełni wszystkich cech nieruchomości.
  • Wzrost świadomości klientów wymusza na deweloperach konkurowanie jakością.
  • System nie obniżył cen, ale ograniczył nadużycia wynikające z braku dostępu do informacji.

Źródło: Dompress.pl

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *