OZE psuje pralki? Ministerstwo dementuje internetowe brednie, a psycholog wyjaśnia, dlaczego ludzie w to wierzą

W sieci pojawiły się fake newsy, że prąd z OZE psuje sprzęt AGD. Ministerstwo dementuje, a psycholog tłumaczy, dlaczego ludzie wierzą w spiski.

W sieci pojawiły się fake newsy o awariach AGD przez prąd z OZE. Resort klimatu dementuje, a psycholog dr Michał Kosakowski tłumaczy źródła takich przekonań.


Szok, ale to prawda: w Internecie pojawiły się informacje, że prąd z OZE psuje sprzęt AGD. Twierdzenie brzmi absurdalnie, bo urządzenia domowe nie rozpoznają, czy energia elektryczna pochodzi z węgla, gazu, wiatru czy paneli fotowoltaicznych. Temat zaczął żyć własnym, życiem. Sprawa chyba była na tyle poważna, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska uznało za konieczne publicznie je zdementować.

Sam fakt, że resort musiał odnosić się do takich banialuków, pokazuje skalę problemu. Żyjemy w czasach powszechnego dostępu do wiedzy, edukacji i wszelkich informacji. Każdy może w kilka minut sprawdzić, że prąd w domowej instalacji musi spełniać określone parametry niezależnie od źródła energii. A jednak posty w socjalach o OZE niszczącym AGD znajduje odbiorców. To nie świadczy o jakości pralek, tylko o awarii zaufania, wiedzy i odporności na dezinformację.

Właśnie dlatego sprawy nie da się sprowadzić wyłącznie do techniki. Od strony technicznej podobne twierdzenia nie mają sensu. Od strony społecznej są jednak ważne, bo pokazują, jak łatwo lęk, niewiedzę i brak umiejętności oceny informacji można wykorzystać do manipulacji ludźmi. Jeżeli ktoś nie rozumie transformacji energetycznej, boi się wzrostu kosztów albo nie ufa instytucjom, może łatwiej przyjąć fałszywe wyjaśnienie: „nowy prąd niszczy sprzęt”.

Ten sposób reagowania pomaga zrozumieć psychologia. Dr Michał Kosakowski z Wydziału Psychologii i Kognitywistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wyjaśnie te mechanizmy w rozmowie z Serwisem Nauka w Polsce. Myślenie spiskowe nie pojawiło się wraz z internetem. Towarzyszy ludziom od wieków i szczególnie łatwo nasila się wtedy, gdy społeczeństwo doświadcza niepewności.

„Zawsze znajdzie się jakaś grupa ludzi, która ma pewne podejrzenia co do natury rzeczywistości. Szczególnie będą temu sprzyjać okresy niepokoju czy zawirowań historycznych, np. zimna wojna czy pandemia.”



Ministerstwo klimatu dementuje fake newsy o OZE i AGD

Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska odniosła się do internetowych wpisów sugerujących, że energia z odnawialnych źródeł może szkodzić urządzeniom domowym. Szefowa resortu połączyła takie treści z rosyjską dezinformacją, której celem jest osłabianie poparcia dla niezależności energetycznej Polski.

„Każdy fake news o 'pralkach psujących się od energii z OZE’ to amunicja w wojnie hybrydowej, o której mówił minister Radosław Sikorski. Rosja panicznie boi się naszej niezależności energetycznej, więc karmi ludzi strachem. Dlatego jednoznacznie reagujemy na rosyjską dezinformację” – stwierdziła minister.

Ta wypowiedź łączy dwa aspekty. Pierwszy jest techniczny: prąd z OZE nie ma żadnych takich osobliwych właściwości, które niszczyłyby pralki albo inne urządzenia AGD bardziej niż prąd z polskiego węgla. Drugi jest informacyjny: fałszywe przekazy mogą zniechęcać odbiorców do fotowoltaiki, wiatraków i innych rozwiązań, które zmniejszają zależność od paliw kopalnych. Jeżeli ktoś uwierzy, że „zielona energia” szkodzi jego sprzętowi, może zacząć traktować transformację energetyczną jako zagrożenie, a nie jako rozwój i modernizację.

Hennig-Kloska podkreśliła, że dezinformacja dotycząca energetyki nie jest niewinnym żartem z internetu. W jej ocenie fałszywe treści mają osłabiać zaufanie do transformacji energetycznej, fotowoltaiki, wiatraków i działań zmierzających do uniezależnienia Polski od paliw kopalnych.

„Stawka jest wysoka. Albo wybieramy nowoczesność i bezpieczeństwo, albo zostajemy na krótkiej smyczy eksporterów paliw kopalnych, w tym Rosji. Rosyjska dezinformacja ma zatrzymać budowanie niezależności energetycznej Polski. Jesteśmy odpowiedzialni za przyszłość. Dlatego systemowo musimy walczyć z rosyjską dezinformacją” – zaznaczyła posłanka.

Do sprawy odniosła się również Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej oraz szefowa Polski 2050. Opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie ze swoją pralką i krótkim komentarzem:

„Tak, potwierdzam. Mam na dachu panele fotowoltaiczne i moja pralka działa”.

Ten wpis miał za cel ośmieszyć tezę, że prąd z paneli fotowoltaicznych niszczy sprzęt AGD. Taki sposób reakcji może być skuteczny w mediach społecznościowych, ponieważ posługuje się ironią i odwołuje do prostego, codziennego przykładu. Nie zmienia to jednak faktu, że za samym fake newsem stoją poważniejsze przyczyny: brak wiedzy, nieufność oraz podatność na teorie spiskowe.


Dlaczego absurdalna teza znajduje odbiorców

Teza, że „pralki psują się od OZE”, to intelektualny dramat. Wynika ona jednak z tego, że ludzie szukają prostych wyjaśnień dla zjawisk, których nie rozumieją lub których się obawiają. Transformacja energetyczna bezpośrednio wpływa na rachunki, domowe instalacje, sposoby ogrzewania, rynek pracy oraz politykę państwa. Okazuje się że wiele osób traktuje to bardzo emocjonalnie.

Dr Michał Kosakowski tłumaczy, że ludzie nie muszą od razu bezgranicznie wierzyć w teorie spiskowe. Czasem wystarczy, że stają się nieufni. Podejrzliwość ta ma swoje źródło w ewolucji – jako istoty społeczne naturalnie dążymy do unikania oszustw i zagrożeń.

„To cecha gatunku społecznego, jakim jesteśmy, poprzez którą jesteśmy czasem podejrzliwi wobec pewnych osób czy grup osób, ponieważ nie chcemy zostać oszukani albo paść ofiarą czegoś. Stąd też tendencja do okazjonalnego myślenia spiskowego jest tak powszechna” – wyjaśnia badacz.

To obrazuje mechanizm powstawania fake newsów o wpływie OZE na sprzęt AGD. Nie trzeba być zdeklarowanym wyznawcą teorii spiskowych, aby z rezerwą reagować na nową technologię. Wystarczy wcześniejsza obawa przed wysokimi kosztami energii, złe doświadczenia z instytucjami lub brak wiedzy o działaniu fotowoltaiki. W takich warunkach absurd nie trafia w próżnię – zakorzenia się w gotowej już nieufności.


Media społecznościowe wzmacniają treści zgodne z wcześniejszymi obawami

Nieufność sama w sobie nie wyjaśnia jeszcze, dlaczego podobne tezy szybko krążą w sieci. Tu ważną rolę odgrywają media społecznościowe. Dr Kosakowski zwraca uwagę, że badacze różnie oceniają ich wpływ na popularność teorii spiskowych. Część naukowców uważa, że media społecznościowe silnie przyspieszają rozchodzenie się misinformacji, czyli nieprawdziwych i niezweryfikowanych informacji rozpowszechnianych bez intencji wyrządzenia szkody. Inni mówią przede wszystkim o skali zjawiska.

Psycholog wskazuje jednak, że w jednej sprawie panuje większa zgoda: media społecznościowe mogą wzmacniać myślenie spiskowe u osób, które już wcześniej miały takie skłonności albo obawy.

„Media społecznościowe ze względu na mechanizmy algorytmiczne czy bańki wyszukiwania, przynajmniej do jakiegoś stopnia, uwypuklają te nasze zainteresowania, podsuwają nam treści, które są z nimi zgodne. I raczej jest zgoda co do tego, że media społecznościowe faktycznie mogą wpłynąć na taką osobę, że zacznie ona myśleć spiskowo” – tłumaczył psycholog.

W przypadku dezinformacji o OZE taki proces jest łatwy do opisania. Jeżeli użytkownik kliknie materiał o rzekomej szkodliwości fotowoltaiki, system rekomendacji może podsuwać mu kolejne podobne treści. Jeżeli potem obejrzy film o „ukrytych kosztach zielonej energii”, może dostać następne materiały utrzymane w tym samym tonie. Po pewnym czasie odbiorca widzi wiele podobnych wpisów i może uznać, że skoro temat ciągle wraca, to „coś musi być na rzeczy”.

To wciąż nie jest dowód. To tylko wynik powtarzania podobnych treści w zamkniętym obiegu. Fałszywa informacja może wtedy wracać w kolejnych wersjach: raz dotyczy pralek, innym razem liczników, pieców, samochodów elektrycznych albo turbin wiatrowych. Zmienia się temat szczegółowy, ale układ pozostaje podobny: nowa technologia zostaje przedstawiona jako ukryte zagrożenie.


Intuicyjne myślenie sprzyja prostym, ale błędnym wnioskom

Dr Kosakowski podkreśla, że nie istnieje jeden „gen” odpowiadający za wiarę w teorie spiskowe. Skłonność do takich przekonań wynika z wielu czynników. Jednym z nich jest myślenie intuicyjne, czyli szybkie łączenie zdarzeń bez dokładnego sprawdzenia, czy rzeczywiście istnieje między nimi związek przyczynowy.

„Badania wykazują, że osoby, które zbytnio polegają na myśleniu intuicyjnym częściej wierzą w teorie spiskowe, częściej wierzą też w zjawiska paranormalne albo polegają na medycynie alternatywnej” – zauważył Michał Kosakowski.

Ten typ myślenia dobrze widać w opowieściach o OZE i awariach sprzętu AGD. Ktoś może zauważyć, że pralka zepsuła się po montażu paneli fotowoltaicznych u niego albo u sąsiada. Następnie łączy te dwa fakty w prosty wniosek: skoro najpierw pojawiły się panele, a potem awaria, to panele musiały być przyczyną awarii.

Taki wniosek jest błędny, bo kolejność zdarzeń nie dowodzi związku przyczynowego. Pralka mogła zepsuć się z powodu wieku, zużycia, wady fabrycznej, uszkodzenia konkretnego elementu, problemu w instalacji elektrycznej albo przepięcia niezwiązanego ze źródłem energii. Aby ustalić przyczynę awarii, trzeba sprawdzić urządzenie i instalację. Sam fakt, że awaria nastąpiła po montażu paneli, niczego jeszcze nie dowodzi.

Właśnie na takim uproszczeniu żerują fake newsy. Biorą przypadkowe lub niezweryfikowane zdarzenie, nadają mu prostą przyczynę i podają jako ostrzeżenie dla innych. Odbiorca nie dostaje analizy, lecz emocjonalny komunikat: „uważaj, bo to może spotkać także ciebie”.

OZE na celowniku: Czy Twoja pralka jest bezpieczna? Ministerstwo ostrzega przed „foliarską” propagandą
Społeczeństwo

Foliarze i płaskoziemcy atakują! Czy od OZE pralki się psują? Ministerstwo komentuje


Poczucie wyjątkowej wiedzy wzmacnia teorie spiskowe

Dr Kosakowski wskazuje również, że u części osób znaczenie może mieć potrzeba kontroli oraz poczucie posiadania wyjątkowej wiedzy. Teorie spiskowe często dają odbiorcy wrażenie, że rozumie świat lepiej niż inni, bo zna rzekomo ukryte informacje.

„Może wynikać to z tego, że takie osoby chcą bardziej kontrolować swoje życie albo mają potrzebę unikatowości, np. posiadania jakiejś unikatowej wiedzy, do której inni dostępu nie mają” – powiedział psycholog.

Ten element dobrze pasuje do języka dezinformacji. Fałszywe treści często zaczynają się od sugestii, że „media o tym milczą”, „eksperci tego nie powiedzą” albo „rząd ukrywa prawdę”. Takie zdania nie dostarczają dowodów, ale budują poczucie wtajemniczenia. Odbiorca ma wrażenie, że należy do grupy, która odkryła coś ważnego przed resztą społeczeństwa.

W przypadku OZE takie poczucie może być szczególnie silne, ponieważ energetyka jest tematem technicznym. Jeżeli ktoś nie rozumie szczegółów działania sieci, łatwo może uwierzyć osobie, która przemawia pewnym tonem i obiecuje proste wyjaśnienie. Problem polega na tym, że pewność wypowiedzi nie jest dowodem prawdziwości.


Wykształcenie pomaga, ale nie zastępuje krytycznego myślenia

Wydawałoby się, że im łatwiejszy dostęp do wiedzy, tym mniej miejsca na podobne banialuki. Tak jednak nie jest. Dr Kosakowskimówi, że lepsze wykształcenie zwykle zmniejsza podatność na takie treści, ale samo posiadanie dyplomu nie daje automatycznej odporności.

„Osoby lepiej wykształcone wierzą w teorie spiskowe na ogół nieco rzadziej, choć często mówi się, że nie chodzi o samo wykształcenie rozumiane jako zdobyte dyplomy, ale raczej o umiejętność myślenia krytycznego, którą edukacja nam ułatwia” – powiedział.

To ważne. Dyplom potwierdza ukończenie szkoły lub studiów. Krytyczne myślenie polega natomiast na sprawdzaniu źródeł, odróżnianiu opinii od faktów, rozumieniu zależności przyczynowych i gotowości do zmiany zdania, gdy pojawiają się lepsze dane. Bez tych umiejętności nawet osoba wykształcona może powtarzać fałszywe treści, jeśli pasują do jej wcześniejszych przekonań.

Badacz dodaje, że sytuacja komplikuje się wtedy, gdy teoria spiskowa łączy się z ideologią. Wtedy osoba lepiej wykształcona może bronić fałszywego przekonania skuteczniej, bo potrafi dobierać argumenty i tworzyć pozornie spójne uzasadnienia.

„Jeśli teorie spiskowe łączą się z ideologiami np. politycznymi, to obserwujemy też tendencję odwrotną, czyli że osoby lepiej wykształcone wierzą w pewne teorie spiskowe silniej, ponieważ mają poczucie, że tym bardziej muszą bronić swojej tożsamości, swoich przekonań, swojego stanowiska – i są w tym skuteczniejsze” – wyjaśnił.

To ma znaczenie przy temacie odnawialnych źródeł energii. OZE nie są odbierane wyłącznie jako technologia. Dla jednych oznaczają bezpieczeństwo energetyczne i nowoczesną infrastrukturę. Dla innych kojarzą się z kosztami, regulacjami, polityką klimatyczną albo presją ze strony instytucji publicznych. Gdy temat techniczny zostaje połączony z tożsamością polityczną, zwykłe dane techniczne mogą przestać wystarczać.

Kubańczyk przerobił Fiata 125p na węgiel/ FB
Podróże

Żadne OZE-sroze! Prawdziwy Maluch na węgiel! Marzenie Czarnka wynalezione na Kubie


Niskie zaufanie do instytucji ułatwia rozchodzenie się dezinformacji

Kolejnym czynnikiem jest zaufanie do instytucji. Dr Kosakowski zwraca uwagę, że myślenie spiskowe częściej rozwija się tam, gdzie ludzie widzą wysoki poziom korupcji lub nie wierzą, że instytucje działają uczciwie.

„Analizy pokazują, że w krajach, w których poziom korupcji jest większy, ludzie również mają większą tendencję do myślenia spiskowego. Wydaje się to zrozumiałe – przykładowo, skoro instytucjom nie można ufać, to ruchy antyszczepionkowe odwołujące się do braku zaufania wobec nich, mogą trafić na podatny grunt” – podał Kosakowski.

Psycholog, odnosząc się do Polski, zaznaczył, że wykracza poza samą psychologię, ale wskazał na niższe niż w krajach Europy Zachodniej zaufanie do instytucji publicznych. Jego zdaniem może to sprzyjać większej popularności myślenia spiskowego.

Ten wątek dobrze tłumaczy, dlaczego oficjalne dementi ministerstwa nie zawsze kończy sprawę. Osoba, która ufa instytucjom, może przyjąć komunikat resortu jako wyjaśnienie. Osoba, która z góry zakłada, że państwo, eksperci i media ukrywają prawdę, może potraktować to samo dementi jako kolejny powód do podejrzeń. Wtedy każda odpowiedź instytucji zostaje odczytana przez filtr wcześniejszej nieufności.

Dlatego dezinformacja dotycząca OZE, fotowoltaiki i zielonej energii jest trudna do zatrzymania. Nie wystarczy powiedzieć, że dana informacja jest fałszywa. Trzeba jeszcze odbudowywać zaufanie do źródeł wiedzy, tłumaczyć podstawy techniczne i pokazywać, jak odróżniać fakt od przypadkowego skojarzenia.

Ile mamy OZE? Najnowsze dane Eurostat. fot. Rafał Bernasiński
Technologie

Już wiemy ile dokładnie mamy OZE- sroze, Eurostat podał dane za 2025!


Prąd z OZE nie psuje pralek. Fake newsy wykorzystują lęk przed zmianą

Prąd w domowym gniazdku musi spełniać określone parametry niezależnie od źródła energii. Dla urządzenia AGD liczy się jakość zasilania, stan instalacji i zabezpieczenia, a nie to, czy energia została wyprodukowana przez elektrownię węglową, farmę wiatrową czy panele fotowoltaiczne. Pralka nie dzieli elektronów na „węglowe”, „wiatrowe” i „słoneczne”.

Jeżeli sprzęt się psuje, przyczyn należy szukać w samym urządzeniu, instalacji elektrycznej, zabezpieczeniach, przepięciach, wadach fabrycznych, zużyciu albo jakości montażu konkretnych elementów. Nie można jednak wyciągać wniosku, że źródło energii samo w sobie niszczy AGD. Taki wniosek wymagałby dowodu technicznego, a nie krążącego w sieci wpisu.

Fake news o pralkach psujących się od OZE pokazuje więc nie problem z odnawialnymi źródłami energii, lecz problem z obiegiem informacji. Fałszywa teza wykorzystuje lęk przed nową technologią, nieufność wobec instytucji i skłonność do prostych wyjaśnień. Gdy te trzy elementy spotykają się w mediach społecznościowych, nawet absurdalny przekaz może zacząć żyć własnym życiem.

Dr Kosakowski podsumowuje, że psychologia myślenia spiskowego szybko się rozwija, ponieważ teorie spiskowe wyszły z marginesu i zaczęły wpływać na codzienne życie oraz politykę.

„Dzisiaj teorie spiskowe trafiły do mainstreamu, zaczęły bezpośrednio wpływać na nasze życie oraz na politykę. (…) Dlatego ta dziedzina psychologii będzie się z pewnością rozwijać” – podsumował Michał Kosakowski.

Dlatego brednie o tym, że energia z OZE niszczy AGD, nie są tylko internetowym żartem. Są przykładem szerszego zjawiska: fałszywe treści wykorzystują niepewność, podejrzliwość i brak wiedzy technicznej. Ministerstwo może je dementować, eksperci mogą tłumaczyć zasady działania sieci, ale odporność na takie banialuki zaczyna się wcześniej: od krytycznego myślenia, sprawdzania źródeł i ostrożności wobec treści, które brzmią sensacyjnie, ale nie pokazują żadnych dowodów.


Źródła: PAP, Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Natalia Zagrzebska avatar
Natalia Zagrzebska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *