Reforma PIP po pierwszym teście w Sejmie
Projekt ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy przechodzi dalej, ale nie jest łatwo.
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy wróciła do Sejmu po zastopowaniu wcześniejszej wersji przez premiera. 7 stycznia 2026 r. Donald Tusk publicznie wstrzymał poprzedni projekt i uznał, że daje on urzędnikom zbyt szerokie kompetencje wobec przedsiębiorców. Rząd wycofał tamtą wersję i zakończył nad nią prace.
Następnie 17 lutego 2026 r. Rada Ministrów przyjęła nową wersję projektu ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Rząd wpisał ją w harmonogram realizacji Krajowego Planu Odbudowy i skierował do Sejmu. Kilka dni później parlament rozpoczął procedowanie projektu.
25 lutego 2026 r. – Sejm decyduje o dalszych losach projektu
25 lutego 2026 r. Sejm przeprowadził pierwsze czytanie nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Opozycja złożyła wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Posłowie poddali wniosek pod głosowanie.
Sejm odrzucił wniosek o odrzucenie projektu. 227 posłów zagłosowało przeciw odrzuceniu, 184 poparło wniosek, a 4 wstrzymało się od głosu. Tym samym Sejm skierował projekt do dalszych prac w komisji.
Podczas debaty minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk broniła reformy i wskazywała na skalę nadużyć na rynku pracy.
„Prawo pracy jest w Polsce jasne, mamy precyzyjnie zdefiniowane pojęcia takie jak stosunek pracy czy umowa o pracę. Mimo to wciąż plagą polskiego rynku pracy są umowy śmieciowe i wypychanie pracowników na jednoosobowe działalności gospodarcze.”
Minister argumentowała, że państwo musi skutecznie egzekwować art. 22 § 1 Kodeksu pracy, który definiuje stosunek pracy na podstawie rzeczywistych warunków wykonywania obowiązków.
26 lutego 2026 r. – Komisja Polityki Społecznej i Rodziny przyspiesza prace
26 lutego 2026 r. Komisja Polityki Społecznej i Rodziny rozpoczęła rozpatrywanie projektu o godz. 11:00. Część środowisk przedsiębiorców zgłosiła wniosek o skierowanie projektu na wysłuchanie publiczne. Komisja poddała wniosek pod głosowanie i go odrzuciła.
Komisja nie zdecydowała się na wydłużenie procesu legislacyjnego. Przewodnicząca komisji Katarzyna Ueberhan mówiła o „pełnej gotowości do pracy” i wskazywała, że wokół ustawy trwa „gra o spowolnienie tych prac”. Jednocześnie przypomniała, że rząd uzgodnił zakres reformy z Komisją Europejską w ramach KPO, a harmonogram wymusza tempo.
Komisja wprowadziła poprawki redakcyjno-legislacyjne, ale nie zmieniła projektu. Komisja skierowała projekt do kolejnego etapu prac parlamentarnych.
Praca tymczasowa: limit 18 miesięcy u jednego pracodawcy
Sedno reformy: PIP stwierdza stosunek pracy
Projekt przyznaje inspektorom Państwowej Inspekcji Pracy prawo do wydawania decyzji administracyjnej stwierdzającej istnienie stosunku pracy. Inspektor będzie mógł wydać taką decyzję, gdy kontrola wykaże, że osoba zatrudniona formalnie na umowie zleceniu, umowie o dzieło lub w formule B2B wykonuje pracę w warunkach podporządkowania typowych dla etatu.
Projekt przyznaje pracodawcy 30 dni na odwołanie do sądu pracy. Sąd rozpozna sprawę w przyspieszonym trybie. Sąd będzie mógł udzielić zabezpieczenia, aby w toku postępowania stosować przepisy prawa pracy.
Projekt rozszerza wymianę danych między PIP, ZUS i KAS, dopuszcza kontrole zdalne oraz podnosi kary za wykroczenia przeciwko prawom pracowniczym.
Rząd twierdzi, że reforma wzmacnia egzekwowanie istniejących przepisów i nie tworzy nowych definicji prawa pracy.
Pracodawcy: „Projekt wprowadzi chaos prawny” i budzi wątpliwości konstytucyjne
Organizacje pracodawców nie ograniczają się do ogólnych zastrzeżeń. Przedstawiciele biznesu publicznie i wprost kwestionują kierunek zmian, który przyznaje inspektorom Państwowej Inspekcji Pracy kompetencję do administracyjnego stwierdzania stosunku pracy.
Podczas debaty nad projektem Adam Abramowicz, prezes Rady Przedsiębiorców, ocenił reformę bardzo ostro. W rozmowie cytowanej przez Interię powiedział:
„Projekt, który jest procedowany, jest niezwykle zły (…) Uderza w polską gospodarkę, ograniczając elastyczność pracy oraz możliwość decydowania przez Polaków, w jakiej formie chcą pracować i zarabiać. Wprowadzi chaos prawny.”
Źródło: Interia, relacja z debaty nad reformą PIP.
Podobny kierunek krytyki prezentuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Aleksandra Wróbel wskazała, że projekt przesuwa rozstrzygnięcia z poziomu sądu na poziom decyzji administracyjnej (Interia):
„Wciąż opieramy się na decyzjach administracyjnych, podczas gdy dotychczas były one zarezerwowane dla sądów. To rodzi wątpliwości co do pewności prawa i stabilności prowadzenia działalności gospodarczej.”
Gorąco w Dino, choć w sklepach mróz. Konflikt z pracownikami, kontrole PIP, ofensywa związków zawodowych
Z kolei Konfederacja Lewiatan podnosi argument konstytucyjny. Robert Lisicki w rozmowie z „Gazetą Prawną” wskazał, że projekt ingeruje w treść stosunku prawnego w sposób, który może naruszać zasadę swobody działalności gospodarczej:
„Najwięcej kontrowersji budzi nie tylko sama możliwość wydania decyzji administracyjnej przekształcającej umowę w umowę o pracę, lecz także zakres tej decyzji (…) Przeniesienie na poziom decyzji administracyjnej kwestii kształtujących treść stosunku pracy rodzi poważne wątpliwości prawne, również w kontekście standardów konstytucyjnych oraz zasady swobody działalności gospodarczej.”
Przedstawiciele Pracodawców RP zwracają natomiast uwagę na konsekwencje finansowe. Jacek Cieplak ostrzegł, że decyzja inspektora może uruchomić lawinę skutków składkowych i podatkowych (Gazeta Prawna):
„Niedopuszczalne jest władcze kształtowanie stosunku pracy, które zastępuje lub pomija wolę stron (…) w przypadku przegranej przez pracodawcę w sądzie powstanie chaos składkowy i podatkowy, a wygenerowane koszty mogą zagrozić stabilności firmy.”
Krytycy projektu odwołują się również do Oceny Skutków Regulacji. Dokument wskazuje ujemne saldo dla finansów publicznych w wysokości około 326 mln zł w horyzoncie kilku lat. Organizacje biznesowe wykorzystują ten element jako argument, że reforma generuje koszty, zanim przyniesie systemowe korzyści.
Dodatkowo środowiska pracodawców apelują o wydłużenie vacatio legis oraz o dłuższy termin na reakcję na decyzję inspektora. Przedsiębiorcy argumentują, że nagłe wejście w życie nowych kompetencji PIP zwiększy niepewność regulacyjną i utrudni planowanie działalności.
W praktyce spór nie dotyczy wyłącznie walki z „umowami śmieciowymi”. Spór dotyczy tego, czy państwo może w trybie administracyjnym ingerować w relacje, które dotychczas rozstrzygał sąd pracy.
Związki zawodowe: popierają reformę, ale postulują wzmocnienie instytucji
Przedstawiciele związków zawodowych także podkreślają znaczenie reformy Państwowej Inspekcji Pracy i nie popierają próby jej blokowania na poziomie legislacyjnym. Organizacje pracownicze argumentują, że państwo musi wzmocnić kontrolę nad rynkiem pracy i skuteczniej przeciwdziałać nadużywaniu umów cywilnoprawnych oraz powszechnemu fenomenowi samozatrudnienia, który w ich ocenie szkodzi pracownikom.
W oficjalnym stanowisku Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ) jasno wskazuje, że projekt zmian wymaga dialogu i wzmocnienia instytucji, które mają nadzorować rynek pracy. Związkowcy domagają się m.in. dodatkowych środków i kadry dla PIP, szerszych możliwości kontroli oraz doprecyzowania przepisów tak, aby realnie ograniczały nadużycia.
„Pozytywnie oceniamy kierunek zmian zmierzających do ograniczenia segmentacji rynku pracy oraz przeciwdziałania nadużywaniu umów cywilnoprawnych w miejsce umów o pracę. Jednocześnie zgłaszamy poważne wątpliwości dotyczące praktycznego funkcjonowania części nowych regulacji… Bez pilnych zmian organizacyjnych, zwiększenia liczby sędziów i kadry pomocniczej oraz tworzenia nowych wydziałów pracy nowe regulacje nie przyniosą oczekiwanego efektu…”
Źródło: OPZZ
OPZZ wskazuje wyraźnie, że nowe kompetencje inspektorów (m.in. wydawanie decyzji administracyjnych w sprawie stosunku pracy) wymagają przede wszystkim wzmocnienia samej instytucji, a nie tylko wprowadzenia rozszerzonych uprawnień. Związkowcy podkreślają, że bez odpowiedniego finansowania i kadrowego zaplecza PIP nie będzie w stanie skutecznie realizować nowych zadań.
To stanowisko przekłada się także na praktykę polityczną. Związkowcy jeszcze w trakcie prac legislacyjnych wprost mówili, że „tu trzeba działać, a nie tylko gadać” i że reformę trzeba przyjąć, bo jest potrzebna, nawet jeśli jej kształt nie jest idealny.
Stellantis Tychy: Ruszył PDO. Nawet 24 pensje odprawy dla pracowników
KPO i presja czasu
Rząd powiązał reformę z realizacją zobowiązań wynikających z Krajowego Planu Odbudowy. Polska musi wdrożyć odpowiednie regulacje najpóźniej do 30 czerwca 2026 r.
Niedotrzymanie kamieni milowych może zagrozić wypłacie środków z KPO. W debacie publicznej pojawiają się szacunki mówiące o ryzyku utraty nawet 11–13 mld zł.
Rząd złożył wniosek o wypłatę środków w grudniu 2025 r., ale Komisja Europejska uruchomi finansowanie dopiero po spełnieniu wszystkich warunków.
Presja terminów nadaje reformie wymiar finansowy i polityczny.
Co dalej z ustawą o Państwowej Inspekcji Pracy?
Rząd przyjął nową wersję projektu 17 lutego 2026 r. Sejm 25 lutego odrzucił wniosek o jego odrzucenie. Komisja 26 lutego odrzuciła wniosek o wysłuchanie publiczne i skierowała projekt dalej.
Teraz Sejm przeprowadzi drugie czytanie. Posłowie mogą zgłosić kolejne poprawki. Koalicja rządząca zdecyduje, czy utrzyma obecny zakres kompetencji PIP, czy wprowadzi dodatkowe korekty.
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy zmienia mechanizm egzekwowania prawa pracy w Polsce. Projekt przesuwa ciężar decyzji z długotrwałego procesu sądowego na szybsze działanie organu kontrolnego. Parlament rozstrzygnie, czy państwo wzmocni kontrolę nad rynkiem pracy, czy złagodzi projekt pod presją przedsiębiorców.
Źródła: Interia, GP, PulsHR, OPZZ, NSZZ, IP, Pracodawcy RP, Lewiatan, ZPP, RDS, MRPiPS, KPSiR
Czytaj więcej



