Gawkowski chce 1 miliarda złotych kary dla Mety za oszukańcze reklamy w Polsce
Rafał Brzoska niezłym pretekstem, żeby postawić Facebooka do pionu. Meta świetnie zarabia na fake newsach, oszukańczych reklamach i wykorzystywaniu cudzego wizerunku.
Krzysztof Gawkowski chce, aby Komisja Europejska nałożyła 250 mln euro kary na Metę za oszukańcze reklamy. Minister cyfryzacji zarzuca właścicielowi Facebooka i Instagrama, że jego systemy przepuszczają oszukańcze reklamy i kampanie, a następnie odrzucają uzasadnione zgłoszenia użytkowników. Jako dowody przedstawił wyniki testu CERT Polska, fake’ową kampanię reklamową wykorzystujące wizerunek Rafała Brzoski oraz mętną odpowiedź Mety.
Wniosek do Komisji Europejskiej to kolejny krok po odpowiedzi Mety
Minister cyfryzacji zwrócił się do Mety 18 sierpnia. Zażądał danych o liczbie oszukańczych reklam wyświetlanych Polakom oraz wyjaśnienia, w jaki sposób Facebook i Instagram wykrywają takie materiały, blokują reklamodawców i rozpatrują zgłoszenia użytkowników.
Powodem interwencji były kolejne reklamy wykorzystujące wizerunek Rafała Brzoski. Oszuści przedstawiali prezesa InPostu jako osobę promującą platformy inwestycyjne, chociaż przedsiębiorca nie miał z nimi związku. Reklamy prowadziły do stron, na których przestępcy próbowali przejmować dane i nakłaniać użytkowników do wpłacania pieniędzy.
Meta odpowiedziała 26 sierpnia. Firma opisała swoje zabezpieczenia i podała liczbę usuniętych reklam, lecz te informacje nie wyjaśniły, dlaczego wcześniej zgłoszone oszustwa nadal były wyświetlane. Dlatego Gawkowski skierował sprawę do Komisji Europejskiej.
– Po analizie materiałów, w tym tych otrzymanych od Meta, a także kolejnych doniesień medialnych o braku kontroli nad publikowanymi treściami, wysłałem do Komisji Europejskiej formalny wniosek o ukaranie platformy kwotą 250 mln euro. Bezczynność i nieskuteczność w zwalczaniu szkodliwych dla Polaków reklam i oszukańczych treści nie będzie tolerowana. Oczekuję, że Komisja Europejska szybko przeprowadzi postępowanie i nałoży karę – napisał Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji.
Test CERT Polska pokazał, co dzieje się po zgłoszeniu reklamy
Jednym z dowodów przedstawionych Komisji jest test przeprowadzony przez CERT Polska od stycznia do listopada 2024 roku. Eksperci korzystali ze zwykłego konta na Facebooku, sprawdzali procedurę dostępną dla każdego użytkownika serwisu.
CERT Polska przeanalizował reklamy i wybrał materiały, które prowadziły do oszustw. Były to między innymi oferty fałszywych inwestycji podszywające się pod znane osoby, firmy lub portale informacyjne. Następnie eksperci zgłaszali reklamy za pomocą formularza Facebooka.
W ten sposób przesłali 122 zgłoszenia. Meta usunęła 10 reklam. Przy 106 materiałach, czyli w 86,8 proc. przypadków, Facebook zakończył sprawę informacją, że reklama nie zostanie usunięta. Na pozostałe sześć zgłoszeń eksperci nie otrzymali odpowiedzi.
Akcja CERT pokazuje poziomy, na których Meta zawiodła. Reklama przeszła automatyczną kontrolę Mety i dotarła do użytkowników. A w kolejnym etapie system rozpatrujący zgłoszenie ponownie nie rozpoznał oszustwa.
„Zgłoszenia użytkowników nie są rozpatrywane z należytą starannością. Mechanizmy transparentności takie jak Biblioteki reklam posiadają znane błędy wykorzystywane powszechnie przez przestępców” – ocenił CERT Polska.
Oszuści wykorzystują te błędy, przygotowując kilka wersji jednej reklamy. Użytkownik może zobaczyć fałszywą ofertę inwestycyjną, natomiast w Bibliotece reklam Mety pojawi się neutralna grafika. Właściwa wersja materiału może trafić do biblioteki dopiero po kilkunastu godzinach, chociaż reklama już kieruje ludzi na stronę oszustów.
Przestępcy mogą także umieścić w reklamie nazwę znanego portalu. Kliknięcie prowadzi jednak do innej domeny, która jedynie przypomina stronę zaufanego serwisu. Dzięki temu reklama wygląda wiarygodnie, mimo że prowadzi do formularza służącego do wyłudzania danych lub pieniędzy.
Zuckerberg przed sądem: Meta wiedziała o uzależnianiu dzieci od Instagrama
Dane Mety dotyczą reklam wykrytych przez jej systemy
W odpowiedzi dla ministra Meta podała, że od lipca 2025 do czerwca 2026 roku usunęła około 137 tys. reklam pochodzących z Polski z powodu naruszenia zasad dotyczących oszustw i wyłudzeń. Firma argumentuje, że ponad 88 proc. tych reklam wykryła przed otrzymaniem zgłoszenia od użytkownika.
W tym samym okresie Meta usunęła około 380 tys. treści pochodzących z Polski z Facebooka, Instagrama i Threads. Materiały naruszały zasady dotyczące oszustw, wyłudzeń oraz niedozwolonych praktyk biznesowych. Według firmy ponad 93 proc. zniknęło przed zgłoszeniem przez użytkowników.
Te liczby mają potwierdzać skuteczność automatycznego wykrywania materiałów. Test CERT Polska dotyczył innego etapu: reklam przepuszczonych przez automatyczną kontrolę, a następnie zgłoszonych przez użytkownika. Dlatego duża liczba reklam usuniętych automatycznie może występować równocześnie z błędnym odrzucaniem konkretnych zgłoszeń.
Meta poinformowała również, że sprawdza reklamodawców i blokuje grupy kont powiązanych z oszustami. Firma chce, aby do końca 2026 roku zweryfikowani reklamodawcy odpowiadali za 90 proc. światowych przychodów z reklam, wobec około 70 proc. obecnie. Ten wskaźnik opisuje udział w przychodach, a nie liczbę sprawdzonych firm.
Facebook w Danii dopiero od 15. roku życia. Rząd chce „ratować dzieciństwo małych Duńczyków”
Fakty Plus opisywały przychody Mety z podejrzanych reklam
Nasza redakcja opisywała ile Meta zarabia na fake newsach i podejrzanych reklamach i kampaniach w artykule „Meta mogła zarobić nawet 16 miliardów dolarów na kłamliwych reklamach w 2024 roku”.
Pod koniec 2024 roku Meta szacowała, że około 10,1 proc. jej wszystkich rocznych przychodów, czyli mniej więcej 16 mld dolarów, może pochodzić z reklam związanych z oszustwami i zakazanymi produktami. Do tej szerokiej kategorii zaliczano reklamy fałszywych inwestycji, fikcyjnych sklepów, nielegalnego hazardu oraz towarów objętych zakazem sprzedaży.
Były to także materiały, przy których system wykrywał wyraźne oznaki oszustwa, lecz nie osiągał poziomu pewności wymaganego do zablokowania reklamodawcy. Meta szacowała, że użytkownicy jej serwisów widzą około 15 mld takich reklam dziennie, a roczne przychody z ich emisji wynoszą około 7 mld dolarów.
– Dokumenty przedstawiają wybiórczy obraz, który zniekształca podejście Mety do oszustw. Zdecydowanie zwalczamy oszustwa, ponieważ użytkownicy naszych serwisów, uczciwi reklamodawcy i my sami nie chcemy tych treści – tłumaczył wówczas Reutersowi Andy Stone, rzecznik Mety.
Stone wyjaśnił, że szacunek obejmujący 10,1 proc. przychodów był wstępną i zbyt szeroką analizą. Według niego w obliczeniach znalazła się również część legalnych reklam. Meta przeprowadziła później nowe wyliczenia, lecz nie ujawniła ich wyniku.
Meta mogła zarobić nawet 16 miliardów dolarów na kłamliwych reklamach w 2024 roku
Sprawa reklam z Rafałem Brzoską trwa od 2024 roku
Fałszywe reklamy z wizerunkiem Rafała Brzoski pojawiały się na Facebooku i Instagramie już w 2024 roku. Jedna z nich przedstawiała zmodyfikowane nagranie, w którym prezes InPostu miał rzekomo zachęcać Polaków do wpłacania pieniędzy na platformę inwestycyjną.
Brzoska poinformował Metę o reklamach 3 lipca 2024 roku. Ponieważ kolejne materiały nadal się pojawiały, zwrócił się do Urzędu Ochrony Danych Osobowych. W sierpniu 2024 roku prezes UODO nakazał Mecie wstrzymanie na trzy miesiące reklam wykorzystujących dane i wizerunek Brzoski.
Podobną decyzję UODO wydał po skardze Omeny Mensah. W jej przypadku oszuści publikowali reklamy zawierające fałszywe informacje o pobiciu, śmierci, zatrzymaniu przez policję lub osadzeniu w więzieniu. Takie nagłówki miały przyciągać uwagę, a po kliknięciu prowadziły do ofert przygotowanych przez przestępców.
Meta zaskarżyła decyzje UODO, lecz Wojewódzki Sąd Administracyjny odmówił wstrzymania ich wykonania. W marcu 2025 roku firma wycofała skargi. Następnie w kwietniu 2026 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał przy rozpatrywaniu zabezpieczenia roszczeń Brzoski, że Meta aktywnie uczestniczy w emisji reklam i może odpowiadać za funkcjonowanie własnego systemu reklamowego.
Kolejne reklamy z wizerunkiem prezesa InPostu pojawiły się również w sierpniu 2026 roku.
Komisja Europejska ma Metę na oku
Komisja Europejska ma Facebooka i Instagram na oku od kwietnia 2024 roku. Na podstawie DSA, czyli unijnego aktu o usługach cyfrowych, sprawdza, jak Meta kontroluje reklamy, wykrywa oszustów i chroni użytkowników przed fałszywymi ofertami. Bada też, czy firma skutecznie usuwa zgłoszone materiały i blokuje konta odpowiedzialne za ich publikację.
W październiku 2025 roku Komisja uznała, że formularze do zgłaszania nielegalnych treści są trudne do znalezienia i zbyt skomplikowane. Test CERT Polska sprawdzał kolejny etap, czyli sposób rozpatrywania prawidłowo wysłanych zgłoszeń. Eksperci zgłosili 122 reklamy uznane za oszustwa, lecz Meta usunęła 10, przy 106 odmówiła usunięcia, a na sześć zgłoszeń nie odpowiedziała. To kolejny dowód na to, że procedury Facebooka nie zapewniają użytkownikom skutecznej ochrony.
Komisja sprawdza również nieustannie powtarzające się przypadki reklam wykorzystujących wizerunek Rafała Brzoski. Meta usuwa pojedynczy materiał, lecz wkrótce pojawia się jego kolejna wersja, opublikowana z innego konta albo po zmianie grafiki i tekstu. Oznacza to, że firma nie zatrzymuje całej kampanii i nie blokuje skutecznie osób, które ponownie publikują to samo oszustwo.
KE może również sprawdzić, ile Meta zarabia na podejrzanych reklamach i czy przeznacza odpowiednie środki na ich wykrywanie oraz usuwanie.
Zebrane materiały pozwalają sprawdzić cały system. Komisja bada, dlaczego automatyczna kontrola przepuszcza oszukańcze reklamy, formularze utrudniają ich zgłaszanie, prawidłowe zgłoszenia kończą się odmową usunięcia, a te same oszustwa wracają w nowych wersjach. Na tej podstawie ustali, czy Meta spełnia obowiązki nałożone na największe platformy internetowe.
Jeżeli Komisja potwierdzi naruszenie DSA, może nakazać Mecie zmianę systemu reklamowego, uproszczenie zgłoszeń i skuteczniejsze blokowanie oszustów. Może też nałożyć karę sięgającą 6 proc. rocznego światowego obrotu firmy. Krzysztof Gawkowski domaga się 250 mln euro, lecz o wysokości sankcji zdecyduje Komisja Europejska.
Źródła: Ministerstwo Cyfryzacji, CERT Polska, Komisja Europejska, Meta Platforms, Urząd Ochrony Danych Osobowych, Reuters, Fakty plus

![Zamość. Były wójt Ulhówka zapłacił za studia EMBA z budżetu gminy. Prokuratura oskarżyła go o przekroczenie uprawnień. Grozi mu do 10 lat więzienia. Autorstwa Maciej Ukleja - [1] - Praca własna, CC BY-SA 4.0](https://faktyplus.pl/app/uploads/2026/08/Zamosc_pierzeja_polnocna-630x484.jpg)

