Idzie zima, pellet drożeje. UOKiK wyjaśnia podwyżki cen
Liczba kotłów szybko rośnie, a podaż paliwa nie nadąża. UOKiK ostrzega, że ceny mogą rosnąć!
Będzie sroga zima, Indianie chrust zbierają! – UOKiK bardziej się postarał, dokładnie zbadał sprawę, i okazuje się, że za podwyżkami pelletu kryje się sukces programu Czyste Powietrze i konkurencja domowych kotłowni z przemysłem i energetyką. Liczba kotłów rośnie szybciej niż krajowa podaż pelletu, a o trociny potrzebne do jego produkcji konkurują gospodarstwa domowe, energetyka i ciepłownictwo.
Ceny pelletu rosną już przed sezonem grzewczym
Letnie zakupy opału miały pozwolić właścicielom domów uniknąć jesiennych podwyżek. W 2026 roku ten sprytny plan legł w gruzach. Według monitoringu serwisu CenaPelletu.pl średnia cena ofertowa pelletu klasy A1 wzrosła z 1784 zł za tonę w czerwcu do 2018 zł w lipcu. To podwyżka o 234 zł, czyli ponad 13 proc. w ciągu miesiąca.
W sierpniu pojedyncze worki kosztowały od około 26 do 40 zł za 15 kg. Po przeliczeniu dawało to od 1765 do 2659 zł za tonę. Cena zależała od producenta, jakości paliwa, sposobu pakowania i kosztu dostawy, jednak w wielu ofertach przekraczała już 2 tys. zł.
Rosnące ceny oraz sygnały o problemach z dostępnością skłoniły UOKiK do sprawdzenia rynku. Urząd przeanalizował zachowanie sprzedawców i producentów, a następnie powiązał podwyżki z rosnącym popytem oraz zbyt małą ilością krajowego surowca. Analiza nie wykazała porozumień cenowych ani nadużywania pozycji dominującej przez przedsiębiorców.
– Nasza analiza jednoznacznie wskazuje, że przyczyną wzrostu cen pelletu są problemy systemowe, w szczególności niedostosowanie podaży pelletu z krajowych zasobów do popularności pieców na drewno, w tym dofinansowanych z programu Czyste Powietrze. Z dużym prawdopodobieństwem wystąpią one również w najbliższym sezonie grzewczym – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
Program „Czyste Powietrze” zwiększył popyt na pellet
Skalę zmiany najlepiej pokazuje liczba urządzeń. Według UOKiK kotły na pellet ogrzewają obecnie około 450 tys. gospodarstw domowych, a od 2023 roku przybyło ich ponad 90 tys. Jednocześnie w 2025 roku około 77 proc. wniosków o dopłatę do wymiany źródła ciepła w programie „Czyste Powietrze” dotyczyło kotłów na pellet oraz drewno.
Każde nowe urządzenie potrzebuje paliwa przez kolejne kilkanaście lat. Dlatego dotacja do zakupu kotła zwiększa zapotrzebowanie także długo po zakończeniu inwestycji. Ponadto część urządzeń dofinansowanych w 2025 i 2026 roku dopiero trafi do domów, więc przed kolejnymi sezonami grzewczymi do kupujących dołączą następni właściciele kotłów.
Przy średnim rocznym zużyciu na poziomie 4–5 ton 450 tys. domów potrzebuje około 1,8–2,25 mln ton pelletu. Tymczasem GUS podał, że krajowa produkcja pelletów i brykietów z drewna wyniosła w 2025 roku 1,17 mln ton. Była o 24,2 proc. wyższa niż rok wcześniej, lecz rosnący popyt szybko wchłonął dodatkowe paliwo.
Brakującą ilość uzupełniają import oraz zapasy producentów i sprzedawców. Dlatego silne mrozy, zakłócenia dostaw albo wcześniejsze zakupy gospodarstw domowych szybko ograniczają ilość paliwa dostępnego na rynku i podbijają jego cenę.
Pellet A1 potrzebuje trocin, o które konkuruje energetyka
Pellet wysokiej jakości klasy A1 powstaje głównie z czystych trocin i innych pozostałości po obróbce drewna. Dlatego jego podaż zależy od ilości surowca trafiającego do tartaków oraz od skali przerobu.
W 2025 roku Lasy Państwowe sprzedały 39,2 mln m³ drewna wobec 40,6 mln m³ rok wcześniej, czyli o około 3,4 proc. mniej. Jednocześnie pozyskanie drewna zmniejszyło się o 1,7 mln m³. Mniejsza ilość drewna trafiającego do obróbki ogranicza również ilość trocin dostępnych dla producentów pelletu.
Fabryki zwiększyły produkcję, ale o te same trociny, zrębki i inne pozostałości zabiegali również duzi odbiorcy. Dane przedstawione przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska pokazują, że zużycie pelletów i brykietów drzewnych przez energetykę oraz ciepłownictwo wzrosło z 2,83 PJ w 2024 roku do 5,01 PJ w 2025 roku. To wzrost o około 77 proc. w ciągu roku.
Właśnie dlatego UOKiK zwrócił uwagę na przedsiębiorstwa energetyczne i ciepłownicze. Kiedy duże instalacje kupują więcej biomasy, producenci paliwa dla gospodarstw domowych muszą drożej płacić za surowiec albo sprowadzać go z zagranicy. Wyższy koszt trocin, transportu i finansowania zapasów trafia następnie do ceny worka lub palety.
Import pelletu rośnie, ale jest coraz droższy
Import zaczął odgrywać większą rolę już w 2025 roku. Według danych GUS wartość pelletu sprowadzonego do Polski wzrosła ze 190,7 mln zł w 2024 roku do 288,5 mln zł w 2025 roku, czyli o ponad 51 proc.
Z kolei S&P Global obliczył, że w ciągu 12 miesięcy zakończonych w listopadzie 2025 roku Ukraina dostarczyła 66,7 proc. importowanego przez Polskę pelletu. Tak duży udział jednego kierunku sprawia, że polski rynek silnie reaguje na dostępność transportu, kursy walut oraz sytuację za wschodnią granicą.
Po mroźnej zimie 2025/2026 producenci i sprzedawcy odbudowują zapasy, a właściciele domów kupują paliwo wcześniej. Dlatego większy import poprawia dostępność pelletu, lecz sprowadzone paliwo nie obniżyło cen do poziomu z poprzednich lat.
– Na pewno chcemy zwiększyć ilość surowca w Polsce – deklaruje Miłosz Motyka, minister energii.
Resort pracuje również nad lepszą koordynacją importu i rozmawia z Lasami Państwowymi o zwiększeniu dostępności krajowego surowca.
EUDR może dodatkowo ograniczyć podaż trocin
Kolejny chętny na pellety pojawi się pod koniec roku. Od 30 grudnia 2026 roku duże i średnie firmy obejmą obowiązki wynikające z unijnego rozporządzenia EUDR. Potem, od 30 czerwca 2027 roku, przepisy obejmą mikroprzedsiębiorstwa i małe firmy.
Przepisy wymagają udokumentowania pochodzenia drewna oraz potwierdzenia, że jego pozyskanie nie wiązało się z wylesianiem lub degradacją lasów.
UOKiK ocenia, że nowe obowiązki mogą przejściowo zmniejszyć ilość trocin dostępnych dla producentów pelletu. Część surowca będzie musiała przejść przez dokładniejszy system identyfikacji, a firmy poniosą koszty zbierania i przekazywania danych. W ten sposób EUDR może podnieść koszty produkcji w momencie, gdy rynek już zmaga się z dużą liczbą zamówień.
Ponad 1000 samowoli budowalnych na Pomorzu. Urzędy zawiodły
Rząd może zwiększyć podaż pelletu przed zimą
Ministerstwo Energii może ograniczyć zużycie pelletu przez przedsiębiorstwa energetyczne i ciepłownicze, aby większa część paliwa trafiła do gospodarstw domowych. Natomiast Ministerstwo Klimatu i Środowiska nadzoruje Lasy Państwowe, a przez to ma wpływ na ilość drewna trafiającego do krajowych zakładów.
– Resort energii ma możliwość podjęcia decyzji o ewentualnym ograniczeniu zużycia pelletu przez przedsiębiorstwa energetyczne i ciepłownicze w celu ochrony indywidualnych odbiorców przed podwyżkami. Z kolei resort środowiska, nadzorujący PGL Lasy Państwowe, ma wpływ na krajową podaż surowca drzewnego, z którego produkowany jest pellet – podkreśla UOKiK.
Prezes Urzędu informował ministra energii o sytuacji już trzy razy: w lutym, kwietniu i lipcu 2026 roku. Tymczasem przed sezonem grzewczym liczba kupujących rośnie, a rynek wszedł w jesienny okres z ceną przekraczającą 2 tys. zł za tonę.
UOKiK ocenia, że problemy z podażą mogą powrócić podczas najbliższej zimy. Dlatego szybkie zwiększenie ilości krajowego surowca oraz lepsza koordynacja importu mogą zdecydować o kosztach ogrzewania około 450 tys. domów.
Bon ciepłowniczy obejmuje gospodarstwa korzystające z ciepła systemowego. Właściciele domów ogrzewanych własnym kotłem na pellet finansują zakup opału z domowego budżetu. Dlatego każda podwyżka o 200 zł na tonie zwiększa koszt zapasu na sezon o 800–1000 zł przy zużyciu 4–5 ton.
Źródło: UOKiK



