Kiedy wreszcie fundacja Rydzyka trafi przed sąd za wydatki na Muzeum „Pamięć i Tożsamość”?

Pozew o 210 mln zł od fundacji Rydzyka od niemal dziewięciu miesięcy czeka w sądzie. Kiedy rozpocznie się proces o wydatki na muzeum? źródło: wPolsce24.tv

Ministerstwo Kultury żąda od Fundacji Lux Veritatis zwrotu 210 mln zł z odsetkami. Pozew złożono niemal dziewięć miesięcy temu, ale sąd nadal nie wyznaczył rozprawy.


Pozew leży w Sądzie Okręgowym w Warszawie od listopada 2025 roku. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego domaga się unieważnienia umów dotyczących Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu oraz zwrotu 210 mln zł wraz z odsetkami. Nie wiadomo jednak, kiedy sąd zajmie się sprawą.

To ważne, ponieważ proces dotyczy ogromnych wydatków z budżetu państwa. Skarb Państwa zapłacił niemal 149 mln zł za budowę muzeum, a następnie wyłożył ponad 57 mln zł na wystawę stałą, chociaż według NIK koszt jej przygotowania powinna ponieść Fundacja Lux Veritatis. W siedzibie powstały również dwie sale widowiskowe i 15 apartamentów, których nie przewidywały ani umowa o utworzeniu muzeum, ani jego statut.

Mimo skali wydatków i zastrzeżeń kontrolerów do dzisiaj nie wyznaczono pierwszej rozprawy. Równolegle prokuratura prowadzi śledztwo, ale nikomu nie przedstawiła zarzutów. Odpowiedź na podstawowe pytanie – kiedy fundacja ojca Tadeusza Rydzyka stanie przed sądem w procesie o 210 mln zł – nadal nie jest więc znana.


widok na Muzeum Pamięć i Tożsamość z lotu ptaka/ MPiT
Biznes / News / Polityka

Jak Rydzyk sprywatyzował muzeum „Pamięć i Tożsamość” – raport NIK o zmarnowanych setkach milionów złotych!

Pozew o 210 mln zł od dziewięciu miesięcy czeka w sądzie

Ministerstwo Kultury złożyło pozew przeciwko Fundacji Lux Veritatis 13 listopada 2025 roku. Resort wcześniej próbował zawrzeć ugodę, ale fundacja nie przyjęła zaproponowanych warunków. Wtedy sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie.

– Wobec braku woli do zawarcia ugody ze strony Fundacji Lux Veritatis w sprawie budowy Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu, złożyliśmy pozew do sądu – informował wiceminister kultury Maciej Wróbel.

Ministerstwo żąda unieważnienia umów zawartych w czasie, gdy resortem kierował Piotr Gliński, oraz zasądzenia na rzecz Skarbu Państwa 210 mln zł z odsetkami. Minister kultury Marta Cienkowska zapowiadała, że państwo chce odzyskać publiczne pieniądze.

– Działamy po to, by odzyskać to, co należy do obywateli. I doprowadzimy tę sprawę do końca – deklarowała minister Marta Cienkowska.

Od złożenia pozwu minęło niemal dziewięć miesięcy, ale sąd nie wyznaczył terminu pierwszej rozprawy. Radio ZET ustaliło, że przyczyną jest przede wszystkim ogromna liczba spraw rozpatrywanych przez warszawski sąd oraz braki kadrowe.


Dlaczego sąd tak długo nie rozpoczyna procesu?

Kodeks postępowania cywilnego nakazuje sądowi dążyć do tego, aby pierwsza rozprawa odbyła się w ciągu sześciu miesięcy od złożenia odpowiedzi na pozew. Nie jest to jednak nieprzekraczalny termin. Jego przekroczenie nie zmusza sądu do natychmiastowego wyznaczenia posiedzenia i nie unieważnia dalszego postępowania.

– Przepis wyznacza cel organizacyjny, ale jego przekroczenie nie pociąga za sobą bezpośrednich konsekwencji – wyjaśniła Radiu ZET mecenas Sylwia Piechocińska-Para.

Warszawski sąd rozpatruje tysiące sporów dotyczących banków, ubezpieczycieli i największych firm mających siedziby w stolicy. Do tego dochodzą masowo składane pozwy dotyczące kredytów frankowych. Brakuje natomiast sędziów i pracowników, którzy mogliby szybciej przygotowywać kolejne postępowania.

W 2025 roku na zakończenie sprawy w Sądzie Okręgowym w Warszawie czekano przeciętnie około 12 miesięcy. To tylko średnia. Proces dotyczący skomplikowanych umów, wielu aneksów i roszczenia przekraczającego 200 mln zł prawdopodobnie potrwa znacznie dłużej. Jeżeli później wpłynie apelacja, samo oczekiwanie na jej rozpoznanie zajmie następne dwa lub trzy lata.

Tadeusz Rydzyk siedzący wśród polityków PiS podczas konferencji „Gospodarcza suwerenność”/ fot: KPRM, Domena publiczna
Kultura i Sztuka / News

Rydzyk wezwany do prokuratury. Ma wyjaśnić, jak wydawał setki milionów złotych na muzeum „Pamięć i Tożsamość”


Państwo zapłaciło za budowę, a później także za wystawę

Aby zrozumieć, dlaczego Ministerstwo Kultury żąda zwrotu pieniędzy, trzeba wrócić do czerwca 2018 roku. Ówczesny minister kultury Piotr Gliński podpisał z Fundacją Lux Veritatis umowę o utworzeniu i wspólnym prowadzeniu Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu.

Ministerstwo nie miało wtedy projektu budowlanego ani analiz, które potwierdzałyby, że placówka jest potrzebna i ma szansę prawidłowo funkcjonować. Fundacja nie prowadziła wcześniej muzeum i nie zgromadziła eksponatów niezbędnych do przygotowania wystawy odpowiadającej zapowiadanej skali przedsięwzięcia.

Piotr Gliński przyznał kontrolerom NIK, że decyzję podjął na podstawie „osobistego przeświadczenia i zaufania do środowiska toruńskiego”. Były minister odrzuca jednak zarzut, że muzeum było przedsięwzięciem prywatnym.

– Nigdy nie było przedsięwzięciem prywatnym. Jest instytucją państwową zbudowaną dla dobra publicznego – przekonywał Piotr Gliński.

Skarb Państwa przeznaczył na budowę muzeum niemal 149 mln zł, czyli ponad dwa razy więcej, niż początkowo planowano. Na tym publiczne wydatki się jednak nie skończyły. Kiedy budynek był już wznoszony, okazało się, że placówka nie ma wystawy ani zbiorów wystarczających do jej przygotowania.


– Pieniądze, które będziemy musieli wydać na szczepionki przeznaczone do utylizacji, mogłyby zostać przeznaczone dla pacjentów – podkreśliła minister. MZ
News

Miliardy złotych kary za szczepionki na COVID. To wynik 11 dni spóźnienia rządu Morawieckiego

Wystawę miała przygotować fundacja. Zapłacił Skarb Państwa

Pierwotna umowa nakładała na Fundację Lux Veritatis obowiązek przygotowania wystawy stałej. Fundacja powinna więc opracować jej koncepcję, zgromadzić odpowiednie eksponaty i zapłacić za wykonanie ekspozycji.

W praktyce koszt poniósł Skarb Państwa. Ministerstwo Kultury wydało na opracowanie i wykonanie wystawy 57 297 174,80 zł. NIK uznała, że umowa nie dawała resortowi podstaw do finansowania tego zadania z budżetu.

Pieniądze wpisano do projektu nowelizacji budżetu w 2020 roku. Na wystawę zaplanowano wtedy do 60 mln zł. Resort uzasadniał zmianę potrzebą ograniczania skutków pandemii oraz finansowania ważnych zadań publicznych służących przeciwdziałaniu jej konsekwencjom społeczno-gospodarczym.

W latach 2020–2023 ministerstwo planowało przeznaczyć na wystawę prawie 99 mln zł. Ostatecznie wypłaciło ponad 57 mln zł. NIK uznała te wydatki za nielegalne i niecelowe, ponieważ koszt zadania zgodnie z umową obciążał Fundację Lux Veritatis.

To właśnie te 57,3 mln zł kontrolerzy uznali za szkodę poniesioną przez Skarb Państwa. NIK zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu przekroczenia uprawnień przez byłego ministra kultury, działania na szkodę interesu publicznego i wyrządzenia państwu szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.

Skład węgla. Morawiecki w aferze węglowej RARS. fot: Simon Daniel/ Unsplash
News

AKTUALIZACJA: Kto zarobił na trefnym węglu? Afera węglowa Morawieckiego


Wybudowano muzeum, ale nie było czego w nim pokazać

Problem z wystawą wynikał z tego, że Fundacja Lux Veritatis nie zgromadziła zbiorów odpowiadających ambitnym planom placówki. Muzeum miało opowiadać o ponad tysiącu lat historii chrześcijańskiej Polski, wielkich Polakach oraz nauczaniu Jana Pawła II.

Fundacja zadeklarowała przekazanie 18 relikwii świętych i błogosławionych, nagrań audio i wideo z osobami ratującymi Żydów podczas II wojny światowej oraz dokumentów dotyczących Polaków zamordowanych za udzielanie takiej pomocy.

Zbiory wyceniono na ponad 88 mln zł. Kontrolerzy ustalili jednak, że wycena nie uwzględniała historycznego znaczenia poszczególnych materiałów ani ich wyjątkowego charakteru. Zastosowano astronomicznie wysokie, nierynkowe stawki: 1000 zł za minutę nagrania wideo, 300 zł za nagranie audio i 1000 zł za pojedynczą kartę w rejestrze.

NIK podsumowała sytuację:

ministerstwo niemal w całości sfinansowało siedzibę muzeum, „w którym nie ma czego prezentować zwiedzającym”.

Dlatego budżet państwa zapłacił nie tylko za gmach, lecz także za wystawę, którą zgodnie z umową miała przygotować fundacja.

Donald Tusk odesłał reformę PIP do poprawki/ KPRM, Fot. Stefan Maszewski
Biznes / News / Polityka

Afera CPK – transakcję dopięto w 24 godziny! Tusk: „Dwutygodniowy rząd Morawieckiego powołano, by dokończyć interesy”


W budynku powstało 15 apartamentów i ogromne sale

Podpisując umowę z Fundacją Lux Veritatis, Ministerstwo Kultury nie dysponowało projektem budowlanym inwestycji. Nie wiedziało więc dokładnie, jak duży będzie obiekt, jakie pomieszczenia powstaną w jego wnętrzu i ile ostatecznie będzie kosztowała budowa.

Dopiero kontrola ujawniła, że publiczne pieniądze sfinansowały nie tylko przestrzeń przeznaczoną na wystawy. W budynku powstały również dwie sale widowiskowe. Większa z nich mieści ponad 800 osób, dlatego należy do największych takich obiektów w Polsce.

Jeszcze większe zastrzeżenia wzbudziła tak zwana strefa zamieszkania zbiorowego. Składa się z 15 apartamentów o łącznej powierzchni około 750 metrów kwadratowych, rozmieszczonych na trzech kondygnacjach.

Budowy apartamentów nie przewidywały ani umowa o utworzeniu muzeum, ani statut placówki. Mimo to koszty ich wykonania pokryto z publicznych pieniędzy. Apartamenty zajmują około 7 proc. powierzchni całego obiektu. Ich powierzchnia odpowiada niemal 28 proc. przestrzeni, którą pierwotnie planowano przeznaczyć na ekspozycję.

NIK nakazała Ministerstwu Kultury ustalić, ile dokładnie kosztowała budowa pomieszczeń niezwiązanych z prowadzeniem muzeum, a następnie zażądać zwrotu tych pieniędzy od Fundacji Lux Veritatis.


konferencja prasowa NIK
Biznes / Nasz temat / News / Zdrowie

Raport NIK o pandemii COVID-19: rząd Morawieckiego w kompletnym chaosie, zmarnowane 10 mld złotych

Muzeum stanęło na nieruchomościach fundacji Rydzyka

Kontrolerzy zwrócili uwagę na jeszcze jeden problem. Państwo zapłaciło za budowę, ale gmach stanął na gruntach należących do Fundacji Lux Veritatis lub znajdujących się w jej użytkowaniu wieczystym.

Muzeum otrzymało tylko czasowe prawo korzystania z części nieruchomości. Pierwsze umowy obowiązywały do końca 2022 roku. Później termin przedłużono do końca 2028 roku.

Po wygaśnięciu tych umów muzeum utraci prawo do korzystania z gruntów. Wraz z nim może stracić również kontrolę nad siedzibą wybudowaną za publiczne pieniądze. Fundacja znalazła się więc w znacznie bezpieczniejszej sytuacji niż Skarb Państwa, który pokrył niemal wszystkie koszty inwestycji.

Dodatkowo umowa przewidywała, że po ewentualnej likwidacji muzeum fundacja nie będzie musiała oddawać pieniędzy wydanych przez państwo. Wystarczy, że przez co najmniej dziesięć lat będzie prowadziła działalność muzealną oraz zachowa i będzie prezentowała zbiory placówki.


Jarosław Kaczyński na konferencji PiS w czasie spadków sondażowych w 2025 roku
Społeczeństwo

Polacy nie mają złudzeń: Kaczyński zrobi koalicję z każdym. Nawet Braunem

Prokuratura prowadzi oddzielne śledztwo

Postępowanie cywilne o zwrot 210 mln zł nie jest jedyną sprawą dotyczącą muzeum. Prokuratura Regionalna w Rzeszowie od 9 września 2024 roku prowadzi śledztwo dotyczące zawarcia umów i finansowania inwestycji.

Podstawą były zawiadomienia Izby Administracji Skarbowej w Warszawie oraz Ministerstwa Kultury. Następne zawiadomienie złożyła NIK po zakończeniu swojej kontroli.

W grudniu 2024 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zabezpieczyli dokumenty i elektroniczne nośniki danych w siedzibach Fundacji Lux Veritatis w Warszawie, Toruniu i Wrocławiu. Prokuratura przesłuchała Tadeusza Rydzyka, Jana Króla i Lidię Kochanowicz-Mańk.

Śledztwo nadal prowadzone jest „w sprawie”. Oznacza to, że prokuratura gromadzi i analizuje dowody, ale nikomu dotychczas nie przedstawiła zarzutów. Postępowanie przedłużono do 9 września 2026 roku.


Kościół w Lądku Zdroju. Kościół Katolicki w Polsce element w systemie ochrony ludności MSWiA
Społeczeństwo

Czy Kościół znów sięgnie do państwowej skarbonki? Miliardy na kościelne schrony w godzinie „W”?

Fundacja Rydzyka odrzuca zarzuty NIK

Fundacja Lux Veritatis nie zgadza się z ustaleniami NIK i żądaniem zwrotu 210 mln zł z odsetkami. Jej władze przekonują, że publiczne pieniądze wydano zgodnie z umowami dotacyjnymi. Według fundacji zastrzeżenia kontrolerów opierają się na błędnej interpretacji zawartych dokumentów.

Podobnie pozew Ministerstwa Kultury ocenia pełnomocnik fundacji, mecenas Karol Prawda. Prawnik przekonywał na antenie Radia Maryja, że resort nie ma podstaw do unieważnienia umów dotyczących muzeum.

– W mojej ocenie, jako prawnika, argumentów natury prawnej czy nawet faktycznej absolutnie tutaj nie ma. To żądanie jest bezzasadne – powiedział mecenas Karol Prawda na antenie Radia Maryja.

Dlatego Fundacja Lux Veritatis nie uwzględniła pozwu o 210 mln zł w sprawozdaniu finansowym za 2025 rok. Nie utworzyła także rezerwy, z której mogłaby pokryć należność po ewentualnej przegranej. Zarząd tłumaczy, że nie zapadł prawomocny wyrok ani ostateczna decyzja nakazująca zwrot pieniędzy.

Eksperci cytowani przez Radio ZET różnie oceniają tę decyzję. Prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów Kamil Jesionowski uważa, że fundacja powinna poinformować o trwającym procesie i ocenić ryzyko przegranej. Audytor śledczy Wojciech Dudziński podkreśla natomiast, że sam pozew nie oznacza automatycznego obowiązku utworzenia rezerwy.

Brak rezerwy może oznaczać, że zarząd fundacji nie uznał przegranej za dostatecznie prawdopodobną. O tym, czy fundacja Rydzyka zwróci 210 mln zł, zdecyduje sąd, który nadal nie wyznaczył pierwszej rozprawy.


Źródła: Radio Zet, Fakty Plus, NIK

Rafał Bernasiński avatar
Rafał Bernasiński

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *