Opłaty za śmieci i ogrzewanie wzrosną? UE szykuje nowe przepisy
Komisja Europejska chce obciążyć spalarnie odpadów opłatami za emisję CO₂. Polskie miasta ostrzegają przed podwyżkami. W Bydgoszczy dodatkowe koszty mogą sięgnąć 38,7 mln zł rocznie.
Polacy mogą zapłacić znacznie więcej za wywóz śmieci i ogrzewanie mieszkań. Komisja Europejska przygotowała projekt objęcia spalarni odpadów systemem handlu emisjami CO₂. Według Unii Metropolii Polskich koszty przyjmowania śmieci wzrosną o 50–60 proc., a rachunki za ciepło z miejskich sieci mogą zwiększyć się o ponad połowę. Sprawdziliśmy, ile nowe opłaty kosztowałyby bydgoską spalarnię ProNatura. Przy obecnej ilości przetwarzanych odpadów dodatkowe wydatki mogłyby sięgnąć 38,7 mln zł rocznie.
Komisja Europejska chce nowych opłat za spalanie śmieci
17 lipca 2026 roku Komisja Europejska przedstawiła projekt zmian w systemie EU ETS, czyli unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla.
Obecnie elektrownie i duże zakłady przemysłowe objęte ETS muszą rozliczać emisje CO₂. Za każdą tonę dwutlenku węgla potrzebują odpowiedniego uprawnienia. Jeżeli nie mają wystarczającej liczby uprawnień, muszą je dokupić.
Bruksela chce rozszerzyć ten obowiązek na spalarnie odpadów komunalnych o wydajności przekraczającej 3 tony na godzinę. Nowe zasady mają być wprowadzane stopniowo, aby zakłady mogły przygotować się do zmian.
| Rok | Część emisji objęta ETS |
|---|---|
| 2031 | 25 proc. |
| 2032 | 50 proc. |
| 2033 | 75 proc. |
| Od 2034 | 100 proc. |
Od 2034 roku spalarnie mają rozliczać całość emisji objętych nowymi przepisami. Zakup uprawnień zwiększy koszty ich działalności. W rezultacie wzrosną również ceny przyjmowania odpadów i produkcji energii.
Przeciwko proponowanym zmianom wystąpiła Unia Metropolii Polskich. Samorządowcy ostrzegają, że dodatkowe wydatki ostatecznie obciążą mieszkańców.
Ile więcej będzie kosztować spalanie śmieci? Przykład Bydgoszczy
Bydgoska spalarnia ProNatura przetwarza około 180 tys. ton odpadów komunalnych rocznie. Do zakładu trafiają śmieci z Bydgoszczy, Torunia i okolicznych gmin. Podczas ich spalania powstaje energia elektryczna oraz ciepło wykorzystywane do ogrzewania budynków.
Duża, trzyosiowa śmieciarka może przewozić 12,5 tony odpadów. Roczna ilość śmieci przetwarzanych przez ProNaturę odpowiada zatem 14 400 pełnym transportom, czyli średnio około 40 ciężarówkom dziennie.
Od 1 stycznia 2026 roku w zakładzie obowiązuje cennik zatwierdzony przez prezydenta Bydgoszczy. Przyjęcie tony zmieszanych odpadów komunalnych kosztuje 239,20 zł brutto. Oznacza to, że za rozładowanie pełnej śmieciarki trzeba zapłacić 2990 zł.
Unia Metropolii Polskich szacuje, że nowe opłaty za emisję CO₂ zwiększą koszt przetwarzania tony odpadów o około 50 euro. Przy kursie 4,30 zł za euro daje to 215 zł dodatkowo za tonę.
Po doliczeniu tej kwoty koszt przyjęcia jednej ciężarówki wyglądałby następująco:
| Obecnie | Po doliczeniu ETS | |
|---|---|---|
| Cena za tonę | 239,20 zł | 454,20 zł |
| Ładunek ciężarówki | 12,5 tony | 12,5 tony |
| Koszt przyjęcia | 2990 zł | 5677,50 zł |
| Podwyżka | 2687,50 zł |
Za przyjęcie tej samej ciężarówki trzeba byłoby zapłacić prawie 90 proc. więcej niż obecnie.
Przy rocznym przerobie 180 tys. ton i dodatkowym koszcie 215 zł za tonę wydatki na przetwarzanie odpadów zwiększyłyby się o 38,7 mln zł rocznie. To średnio ponad 106 tys. zł dziennie.
Producenci za śmieciowe opakowania wreszcie zapłacą – nowy system ROP niebawem startuje
Mieszkańcy zapłacą więcej za wywóz śmieci
Za odbiór, transport i przetwarzanie odpadów płacą mieszkańcy. Pieniądze trafiają do gmin, które finansują z nich funkcjonowanie całego systemu gospodarowania śmieciami.
Gdy wzrosną ceny przyjmowania odpadów w spalarniach, samorządy będą musiały przeznaczyć więcej pieniędzy na ich zagospodarowanie. W konsekwencji mogą podnieść miesięczne opłaty pobierane od właścicieli mieszkań i domów.
Według Unii Metropolii Polskich koszty przyjmowania śmieci w spalarniach wzrosną o 50–60 proc. Największe dodatkowe wydatki poniosą gminy, które kierują do takich zakładów znaczne ilości odpadów.
Ostateczne stawki dla mieszkańców ustalą rady gmin, uwzględniając wydatki na odbiór, transport i przetwarzanie śmieci.
Jezus Chrystus już nie jest królem powiatu makowskiego. Wojewoda unieważnił uchwałę radnych
Rachunki za ogrzewanie mogą wzrosnąć o ponad połowę
Miejskie spalarnie produkują także energię elektryczną oraz ciepło dostarczane do sieci ciepłowniczych. Dzięki temu energia powstająca podczas spalania odpadów służy do ogrzewania bloków, szkół, urzędów i innych budynków.
Przykładem jest bydgoska ProNatura. Zakład został zaprojektowany do produkcji około 60 tys. MWh energii elektrycznej i blisko 800 tys. GJ ciepła rocznie.
Wprowadzenie obowiązku zakupu uprawnień do emisji CO₂ zwiększy wydatki instalacji. Operatorzy będą więc musieli uwzględnić nowe koszty przy ustalaniu cen wytwarzanego ciepła.
Unia Metropolii Polskich ostrzega, że rachunki za ogrzewanie z miejskich sieci mogą wzrosnąć o ponad 50 proc.
Najsilniej odczują to odbiorcy w miastach, w których spalarnie dostarczają znaczną część energii do systemu ciepłowniczego. Tam, gdzie wykorzystywane są również inne źródła, wysokość podwyżek będzie zależała od udziału ciepła produkowanego z odpadów.
Producenci opakowań nie ponoszą pełnych kosztów ich przetwarzania
W Polsce to mieszkańcy finansują znaczną część kosztów zbiórki, transportu i przetwarzania zużytych opakowań. Tymczasem firmy wprowadzające na rynek produkty w plastikowych butelkach, foliach czy opakowaniach wielomateriałowych ponoszą jedynie część tych wydatków. Resztę pokrywają gminy z opłat pobieranych za odbiór śmieci.
Aby zmienić te zasady, Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało projekt ustawy o rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP). Nowy system ma zobowiązać przedsiębiorstwa do finansowania większej części kosztów zagospodarowania odpadów opakowaniowych. Wysokość opłat będzie powiązana między innymi z ilością i rodzajem opakowań wprowadzanych do sprzedaży. Rządowy projekt przewiduje dwuletni okres przejściowy i pełne wdrożenie nowych zasad od 2028 roku.
Problem polega na tym, że spalarnie muszą przetwarzać również odpady opakowaniowe, których nie udało się poddać recyklingowi. Nie mają wpływu na to, ile takich materiałów trafia na rynek ani jak producenci projektują opakowania. Mimo to Komisja Europejska chce dodatkowo obciążyć je kosztami emisji CO₂, co zwiększy wydatki przedsiębiorstw komunalnych i samorządów.
Unia Metropolii Polskich domaga się, aby producenci opakowań ponosili większą odpowiedzialność finansową za powstające z nich odpady. Samorządowcy ostrzegają, że bez odpowiedniego finansowania systemu gospodarki odpadami nowe opłaty ETS zwiększą koszty ponoszone przez mieszkańców. Tym bardziej że spalarnie wykonują zadania publiczne i muszą przyjmować odpady, których nie można już wykorzystać ani poddać recyklingowi.
Samorządowy odstrzał 400 dzików pod Warszawą. Myśliwi zabiorą mięso
Składowanie śmieci może stać się tańsze niż ich spalanie
Komisja Europejska chce obciążyć spalarnie odpadów opłatami za emisję CO₂, ale nie planuje w tym samym terminie wprowadzenia takich opłat dla składowisk. Od 2031 roku spalarnie mają stopniowo kupować coraz więcej uprawnień do emisji, natomiast składowiska zostaną objęte obowiązkiem monitorowania i raportowania gazów cieplarnianych. Oznacza to, że przedsiębiorstwa prowadzące obie instalacje będą ponosiły różne koszty związane z emisjami.
Unia Metropolii Polskich ostrzega, że składowanie odpadów może stać się tańsze niż ich spalanie z odzyskiem energii. W rezultacie część śmieci, które obecnie trafiają do spalarni, może być kierowana na składowiska. Polskie przepisy ograniczają jednak taką możliwość. Od 2016 roku obowiązuje zakaz składowania określonych odpadów o cieple spalania przekraczającym 6 MJ/kg suchej masy, w tym wielu frakcji powstających podczas przetwarzania odpadów komunalnych.
Samorządowcy obawiają się również rozwoju nielegalnych wysypisk i zahamowania budowy nowych spalarni. Tymczasem składowiska także emitują gazy cieplarniane. Rozkładające się odpady organiczne uwalniają metan, którego wpływ na ocieplenie klimatu jest znacznie silniejszy niż CO₂. Unia Europejska chce ograniczyć ilość składowanych odpadów komunalnych do maksymalnie 10 proc. w 2035 roku. Wyższe koszty spalania mogą utrudnić realizację tego celu.
Komisja Europejska uzasadnia projekt potrzebą ograniczenia emisji CO₂ i zwiększenia recyklingu. Wyższe opłaty mają zachęcać do produkowania mniejszej ilości odpadów, skuteczniejszej segregacji oraz inwestowania w technologie wychwytywania dwutlenku węgla. Bruksela zapowiada również analizę skutków nowych przepisów dla składowisk. Do 31 grudnia 2034 roku Komisja ma ocenić możliwość dalszego rozszerzenia systemu ETS, uwzględniając między innymi emisje metanu i ryzyko kierowania większej ilości odpadów na wysypiska.
Polska może odroczyć nowe opłaty za spalarnie do 2035 roku
Projekt Komisji Europejskiej pozwala państwom członkowskim odroczyć obowiązek płacenia za emisję CO₂ przez spalarnie odpadów do końca 2035 roku. Polska mogłaby skorzystać z tego rozwiązania, jeśli spełni co najmniej dwa z trzech warunków zapisanych w projekcie.
Pierwszy dotyczy wprowadzenia krajowego podatku od emisji CO₂ ze spalania odpadów, wyższego niż odpowiednio przeliczona cena uprawnień w systemie ETS. Drugi wiąże się z realizacją unijnych celów recyklingu. Do 2030 roku państwa UE mają przygotowywać do ponownego użycia i poddawać recyklingowi co najmniej 60 proc. odpadów komunalnych, a do 2035 roku 65 proc. Trzeci warunek dotyczy ograniczenia składowania śmieci do maksymalnie 10 proc. w 2035 roku.
Polski rząd musiałby zgłosić Komisji Europejskiej wniosek o zwolnienie najpóźniej 31 lipca 2029 roku. Do dokumentu należałoby dołączyć dane potwierdzające spełnienie przynajmniej dwóch warunków. Dzięki temu polskie spalarnie mogłyby uniknąć obowiązku rozliczania emisji w systemie ETS do końca 2035 roku.
Jednocześnie Polska może negocjować zmianę przepisów, w tym terminów i zasad naliczania opłat. Projekt Komisji Europejskiej z 17 lipca 2026 roku nie został jeszcze uchwalony. Przed jego wejściem w życie konieczne są dalsze prace w Parlamencie Europejskim oraz Radzie UE.
Gminy produkują własny prąd. 850 mln zł na OZE i magazyny
Polskie miasta domagają się interwencji rządu
Unia Metropolii Polskich skierowała swoje stanowisko do wiceministrów klimatu Krzysztofa Bolesty i Anity Sowińskiej. Organizacja chce, aby polski rząd rozpoczął rozmowy z państwami, które również sprzeciwiają się proponowanym zasadom.
Samorządowcy wymieniają Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię i Bułgarię. Według UMP zastrzeżenia zgłosiły również Francja i Włochy.
Stanowisko przygotowano we współpracy z Krajową Izbą Gospodarki Odpadami, Krakowskim Holdingiem Komunalnym, Polską Izbą Gospodarki Odpadami oraz Stowarzyszeniem Producentów Energii z Odpadów.
Organizacje zapowiedziały przekazanie ministerstwu szczegółowych analiz finansowych. Dane mają pomóc polskim negocjatorom podczas rozmów w Brukseli.
Jeśli Komisja Europejska przeforsuje proponowane rozwiązania, spalarnie zaczną rozliczać emisje CO₂ od 2031 roku. Od 2034 roku obowiązek obejmie całość emisji przewidzianych w projekcie. Nowe koszty zwiększą wydatki samorządów oraz przedsiębiorstw produkujących energię z odpadów.
Źródła: Komisja Europejska, EUR-Lex, Unia Metropolii Polskich, ProNatura Bydgoszcz, Urząd Miasta Bydgoszczy, Serwis Samorządowy PAP.
Jeszcze w 2026 roku dodatkowe wolne! Nawet 5 dni z rzędu bez urlopu
Banki wiedziały, że łamią przepisy. Teraz zapłacą 150 mln zł kary
Czytaj więcej



