Samorządowy odstrzał 400 dzików pod Warszawą. Myśliwi zabiorą mięso
Starosta pozwolił odstrzelić 400 dzików w Otwocku, Józefowie i Karczewie. Myśliwi nie dostaną pieniędzy. W zamian zabiorą zabite zwierzęta.
Dziki opanowały miasta w powiecie otwockim. Watahy podchodzą pod domy, rozrywają worki ze śmieciami, niszczą ogrody i wbiegają pod samochody. Zwierzęta atakują również ludzi oraz psy. Przy ulicy Mickiewicza w Otwocku dzik zaatakował dziecko jadące na rowerze.
Starosta otwocki Tomasz Laskus pozwolił odstrzelić łącznie 400 zwierząt. Myśliwi przeprowadzą odstrzał dzików bez zapłaty. Po zakończeniu polowania zabiorą martwe zwierzęta i będą mogli pozyskać z nich mięso. W ten sposób powiat ominął spór o to, kto powinien sfinansować całą operację.
Odstrzał dzików obejmie Otwock, Józefów i Karczew
Starosta wydał decyzje dotyczące trzech miejscowości pod Warszawą. Myśliwi mogą odstrzelić 200 dzików w Otwocku oraz po 100 zwierząt w Józefowie i Karczewie. Łącznie odstrzał obejmie 400 dzików.
Samorządy próbują ograniczyć liczbę dzików od końca 2024 roku. Już 9 grudnia 2024 roku starosta pozwolił odstrzelić 80 zwierząt w Otwocku. Miasto nie wykonało tej decyzji, ponieważ nie mogło zapłacić myśliwym ani zewnętrznej firmie.
W sierpniu 2025 roku Tomasz Laskus wydał decyzję dotyczącą 100 dzików w Józefowie. W następnych miesiącach pozwolił odstrzelić kolejne 100 zwierząt w Karczewie. W czerwcu 2026 roku wydał nową decyzję dla Otwocka i zwiększył liczbę dzików przeznaczonych do odstrzału do 200.
Tomasz Laskus podkreślił, że zakończył już postępowanie dotyczące Józefowa, mimo odwołań składanych przez przeciwników odstrzału.
– Moja decyzja jest ostateczna i podlega wykonaniu przez Miasto Józefów. Niekontrolowany przyrost dzików powoduje, że w wielu miejscach naszego powiatu nie da się normalnie żyć – powiedział starosta otwocki.
Art. 45 ust. 3 Prawa łowieckiego pozwala staroście zarządzić odłów, odłów połączony z uśmierceniem albo odstrzał redukcyjny zwierzyny. Starosta musi wcześniej porozumieć się z Polskim Związkiem Łowieckim. Może podjąć taką decyzję, gdy zwierzęta szczególnie zagrażają prawidłowemu funkcjonowaniu obiektów produkcyjnych lub obiektów użyteczności publicznej.
Dziki atakują ludzi, dzieci oraz psy
Starosta Tomasz Laskus powiedział w rozmowie z Radiem Wnet, że urząd codziennie otrzymuje dziesiątki próśb o interwencję. Mieszkańcy boją się wychodzić z domów, ponieważ dziki wędrują między budynkami również w ciągu dnia.
Zwierzęta nie przychodzą już do miast wyłącznie z pobliskich lasów. Kolejne pokolenia dzików rodzą się na terenach zabudowanych. Znajdują tam jedzenie w śmietnikach, ogrodach i na trawnikach, dlatego nie wracają do lasu i tracą naturalny lęk przed człowiekiem.
To tworzy poważne problemy i niebezpieczne sytuacje. Jedna z mieszkanek uciekała przed dzikiem do wiaty śmietnikowej. Kobieta zdążyła zamknąć drzwi i zabarykadowała się w środku. Inna mieszkanka przestała wychodzić na spacery z rocznym dzieckiem, ponieważ pod jej domem regularnie pojawiała się wataha licząca około 20 dzików.
Radny powiatu otwockiego Dariusz Kołodziejczyk zgłosił również ataki na ludzi i psy w okolicach ulicy Wiejskiej. Przy ulicy Mickiewicza dzik zaatakował dziecko jadące na rowerze. Wcześniej mieszkańcy skarżyli się głównie na rozkopane trawniki, przewrócone kosze, zniszczone ogródki oraz rozrzucone odpady.
Laskus przyznał, że decyzja o zabiciu zwierząt budzi sprzeciw, ale bezpieczeństwo ludzi uznał za najważniejsze.
– Przedkładam bezpieczeństwo mieszkańców nad empatię wobec zwierząt. To nie są łatwe decyzje i nie podejmuję ich z przyjemnością – powiedział Tomasz Laskus w rozmowie z Katarzyną Adamiak dla Radia Wnet.
Starosta dodał, że odpowiada za bezpieczeństwo mieszkańców. Chce, aby rodzice mogli bez strachu wychodzić z dziećmi na spacer, a pozostali mieszkańcy mogli swobodnie poruszać się po ulicach i osiedlach.
Kto ma zapłacić za odstrzał dzików?
Otwock chciał przeznaczyć 100 tys. zł na ograniczenie liczby dzików. Regionalna Izba Obrachunkowa zakwestionowała ten wydatek. Izba uznała, że odstrzał należy do zadań administracji rządowej, dlatego powinien zapłacić za niego wojewoda.
Laskus powiedział, że wojewoda zajął przeciwne stanowisko i uznał finansowanie odstrzału za obowiązek samorządu. Władze miasta i powiatu nie mogły więc zapłacić myśliwym, chociaż miały pieniądze i chciały działać.
Starosta od 2025 roku domaga się zmiany przepisów. Zainicjował petycję, która ma przekonać posłów do jasnego określenia, kto powinien płacić za ograniczanie liczby dzików w miastach.
– Zainicjowałem też petycję o zmiany w prawie – wypracowane rozwiązania utknęły w Sejmie. Na razie musimy działać w takich warunkach, jakie są – powiedział Tomasz Laskus.
Samorząd nie czekał jednak na decyzję posłów. Starosta zebrał grupę myśliwych, którzy zgodzili się przeprowadzić odstrzał bez zapłaty. Po zabiciu dzików myśliwi zabiorą martwe zwierzęta i będą mogli pozyskać z nich mięso. Dzięki temu nie wystawią samorządowi rachunku.
Nowe mapy pokazują szlaki żubrów i łosi — fascynująca podróż przez dziką Polskę
Takie rozwiązanie pozwala staroście wykonać decyzje bez wprowadzania kolejnych wydatków do budżetu. Myśliwi zyskują mięso z zabitych zwierząt, a samorząd może ograniczyć liczbę dzików bez rozstrzygania sporu z Regionalną Izbą Obrachunkową.
ASF uniemożliwia odłów i wywiezienie dzików
Powiat otwocki leży na obszarze objętym ograniczeniami ASF. Mieszkańcy i media często nazywają ten obszar żółtą strefą. Przepisy weterynaryjne zabraniają samorządowi odławiania żywych dzików i wywożenia ich do lasów poza granicami powiatu.
Władze odrzuciły również pomysł utrzymywania schwytanych dzików na zamkniętym terenie. Taka operacja wymagałaby odpowiedniego miejsca, stałej opieki, karmienia zwierząt i zabezpieczenia ich przed ucieczką. Chemiczna antykoncepcja dzików nie jest rozwiązaniem, które można szybko zastosować na dużym obszarze.
Przeciwko odstrzałowi protestują organizacje broniące zwierząt oraz część mieszkańców. Przeciwnicy decyzji zebrali prawie 5 tys. podpisów pod petycją. Ostrzegają, że myśliwi będą używać broni palnej w pobliżu domów, i domagają się zastosowania metod, które nie wymagają zabijania zwierząt.
Wzruszająca historia wilków z Puszczy Barlineckiej: samiec wracał do umierającej partnerki
Samorządowe Kolegium Odwoławcze nie uchyliło decyzji starosty. Myśliwi mogą więc rozpocząć odstrzał. Mają prowadzić go głównie nocą, a policjanci zabezpieczą miejsca, w których pojawią się łowczy.
Mieszkańcy powinni zabezpieczać śmietniki i nie zostawiać jedzenia przy domach. Nie wolno również dokarmiać dzików. Zwierzęta szybko zapamiętują miejsca, w których regularnie znajdują pożywienie, i zaczynają podchodzić coraz bliżej budynków.
Osoba, która spotka dzika, nie powinna krzyczeć, biec ani wykonywać gwałtownych ruchów. Najbezpieczniej zatrzymać się, zachować spokój i powoli wycofać się w przeciwnym kierunku. Trzeba także zostawić zwierzęciu wolną drogę ucieczki.
Źródła: Radio Wnet, Radio Kolor, Starostwo Powiatowe w Otwocku, BIP Powiatu Otwockiego, TVN Warszawa
Czytaj więcej



