Marine Le Pen chce ratować klimat. Szokujące propozycje francuskiej prawicy
Marine Le Pen ostrzega przed globalnym ociepleniem, chce neutralności klimatycznej przed 2050 rokiem i miliardów euro na dekarbonizację.
Jakub Wiech z nieskrywaną satysfakcją poinformował na Facebooku o zaskakujących propozycjach Marine Le Pen, francuskiej polityczki i liderki Zjednoczenia Narodowego. Chce ona uzależnić składki państw do budżetu Unii Europejskiej od emisyjności ich gospodarek i wprowadzić skuteczniejszy podatek węglowy na granicach UE. Jednak po dokładniejszym przeanalizowaniu jej październikowych wypowiedzi można znaleźć jeszcze ciekawsze zapowiedzi. Z pewnością nie ucieszą one klimatycznych sceptyków, płaskoziemców ani miłośników kopcących diesli i ogrzewania domów drogim węglem ze Śląska. Dlaczego? Bo Marine Le Pen traktuje globalne ocieplenie jako poważne zagrożenie dla przyszłości ludzi, zamierza inwestować w ograniczanie emisji i przekonuje, że zaniedbania ekologiczne mogą kosztować społeczeństwo więcej niż zadłużenie państwa.
Jakub Wiech: Marine Le Pen chce obciążyć kraje za emisje CO₂
Ekspert energetyczny Jakub Wiech zwrócił uwagę na propozycje, które Marine Le Pen przedstawiła 6 października 2026 roku, a następnie rozwinęła podczas wizyty w Brukseli 14 października.
Liderka francuskiej prawicy chce zmienić zasady finansowania Unii Europejskiej. Część składki każdego państwa miałaby zależeć od emisyjności jego gospodarki. Kraje, które produkują towary i usługi przy wyższych emisjach CO₂, ponosiłyby większe obciążenia finansowe.
Wiech cytuje:
„Im dalej dany kraj jest od celów Porozumienia Paryskiego, tym więcej będzie musiał płacić”.
Ekspert zwrócił również uwagę na postulat skuteczniejszego podatku węglowego na granicach Unii Europejskiej.
„Kochani, okazuje się, że polityka klimatyczna to jednak nie ideologia brukselskich zielonych komunistów, która upada, tylko platforma gry o interesy i przewagi budowane na dążeniu do nisko- i zeroemisyjności” – skomentował nasz ekspert.
Zdaniem Wiecha propozycje Le Pen pokazują, że polityka klimatyczna może służyć również budowaniu przewagi gospodarczej. Państwa inwestujące w niskoemisyjną energetykę mogą zyskiwać na nowych zasadach finansowania Unii.
Jednak Wiech skupił się przede wszystkim na ekonomicznej stronie propozycji francuskiej polityczki. Tymczasem jej wcześniejsze wystąpienie zawierało znacznie dalej idące deklaracje dotyczące zmian klimatu.
Marine Le Pen: dług ekologiczny jest groźniejszy od finansowego
6 października 2026 roku Marine Le Pen zorganizowała konferencję prasową poświęconą programowi gospodarczemu przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku. Zapowiedziała oszczędności budżetowe, reformy podatkowe i ograniczenie zadłużenia Francji.
Jednak pod koniec wystąpienia zaczęła mówić o zupełnie innym zadłużeniu, którego konsekwencje uznała za znacznie groźniejsze.
„Gromadzimy dług ekologiczny znacznie groźniejszy niż jakikolwiek dług finansowy, ponieważ zagraża on naszemu przetrwaniu w warunkach pozwalających na godne życie” – powiedziała Marine Le Pen.
Wyjaśniła, że postępująca degradacja środowiska zagraża możliwości dalszego życia w godnych warunkach. Jej zdaniem zaniedbania ekologiczne będą miały skutki, których nie da się łatwo i szybko naprawić.
Polityczka zwróciła również uwagę na związek globalnego ocieplenia z inflacją. Susze ograniczają produkcję żywności, powodzie niszczą infrastrukturę, a coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe zwiększają koszty prowadzenia działalności gospodarczej.
W konsekwencji skutki zmian klimatu mogą odczuwać wszyscy konsumenci, płacąc więcej za żywność, towary i usługi.
Le Pen uznała więc wydatki na ograniczanie emisji za inwestycję, która może uchronić społeczeństwo przed znacznie większymi stratami w przyszłości. To argumentacja oparta zarówno na zagrożeniach dla ludzi, jak i na rachunku ekonomicznym.
Dlaczego Francuzi protestują? Nawet 800 tys. ludzi na ulicach
Neutralność klimatyczna przed 2050 rokiem. Le Pen zapowiada własny program
Podczas tej samej konferencji liderka Zjednoczenia Narodowego zapowiedziała przygotowanie nowej strategii ekologicznej dla Francji.
Ogłosiła, że podczas kampanii prezydenckiej przedstawi „bardzo ambitny program ekologiczny” oraz własną wersję krajowej strategii niskoemisyjnej. Powiedziała:
„Podczas kampanii przedstawię nie tylko nowy, bardzo ambitny program ekologiczny, ale także naszą własną wersję krajowej strategii niskoemisyjnej […]”.
Jej celem ma być osiągnięcie neutralności klimatycznej przed 2050 rokiem, a więc wcześniej niż przewiduje obecny termin przyjęty przez Unię Europejską.
Zadeklarowała również przestrzeganie Porozumienia Paryskiego, którego celem jest utrzymanie wzrostu średniej temperatury na Ziemi znacznie poniżej 2°C względem epoki przedprzemysłowej, przy jednoczesnym dążeniu do ograniczenia ocieplenia do 1,5°C.
To szczególnie interesująca deklaracja z jej strony. Pamiętajmy, że francuska prawica od lat krytykuje większość unijnych regulacji klimatycznych.
Le Pen chyba wszystkich zaskoczyła mówiąc, że nie zamierza oddawać tematu ochrony środowiska swoim przeciwnikom politycznym. Nazwała ich „klimatycznymi hipokrytami”, zarzucając składanie ambitnych obietnic bez osiągania odpowiednich rezultatów.
Zmiany klimatu kosztują miliardy. Polsce grozi 124 mld zł strat rocznie
Europejski Bank Centralny ma pomóc finansować dekarbonizację
Jeszcze ciekawsza jest propozycja Marine Le Pen dotycząca finansowania transformacji energetycznej.
Uważa, że Europejski Bank Centralny powinien aktywniej wspierać inwestycje służące realizacji Porozumienia Paryskiego. Argumentuje, że europejskie państwa potrzebują na ten cel setek miliardów euro.
Le Pen chce, aby EBC pomagał obniżać koszty finansowania poważnych projektów związanych z dekarbonizacją. Jej zdaniem bank centralny powinien uwzględniać gospodarcze konsekwencje globalnego ocieplenia.
Podczas wizyty w Brukseli 14 października rozwinęła tę propozycję:
„EBC musi przemyśleć swoje działania. Powinien uwzględniać zatrudnienie, wzrost gospodarczy i innowacje. Trzeba rozpocząć debatę o korzystnym finansowaniu inwestycji przyszłości, przełomowych technologii i neutralności klimatycznej”.
Finansowanie transformacji określiła jako konieczność etyczną i ekonomiczną.
Takie podejście może zaskakiwać, ponieważ francuska prawica tradycyjnie krytykuje nadmierną ingerencję instytucji europejskich w politykę gospodarczą państw członkowskich.
Le Pen proponuje jednak, aby wspólna europejska instytucja finansowa pomogła zdobywać pieniądze na inwestycje klimatyczne. Nie wyjaśniła niestety szczegółów tego mechanizmu. A szkoda, bo ma to znaczenie, ponieważ artykuł 123 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej zabrania EBC bezpośredniego kredytowania rządów. Proponowany system musiałby więc działać w granicach obowiązującego prawa lub zostać poprzedzony zmianą przepisów.
Elon Musk ignoruje paryską prokuraturę. Francuskie służby prześwietlają system Grok i platformę X
Ponad 20 miliardów euro na modernizację domów i czystsze samochody
Marine Le Pen chce również przeznaczyć duże pieniądze na modernizację budynków, ograniczanie zużycia energii oraz ochronę mieszkańców przed upałami. Jej partia przygotowała dwa programy: 100% Rénov’ i 100% Clim’, finansowane przede wszystkim za pomocą nieoprocentowanych pożyczek.
Pierwszy ma pomóc Francuzom w ocieplaniu domów, wymianie systemów ogrzewania i przeprowadzaniu remontów energetycznych. Drugi dotyczy montażu klimatyzacji, szczególnie w budynkach mieszkalnych, szkołach, szpitalach i domach opieki. Zjednoczenie Narodowe zapowiedziało uruchomienie finansowania liczonego w dziesiątkach miliardów euro, w tym 20 miliardów euro na pożyczki związane z modernizacją energetyczną budynków.
Le Pen zamierza również ułatwić Francuzom zakup samochodów, które emitują mniej zanieczyszczeń. Rozważa wprowadzenie nieoprocentowanych kredytów na zakup takich pojazdów.
Jednocześnie chce zmienić francuski system podatków nakładanych przy zakupie samochodów. Dodatkowe opłaty miałyby zależeć nie tylko od emisji podczas jazdy, ale także od tego, ile CO₂ wyemitowano podczas produkcji auta.
W praktyce nowe opłaty mogłyby uderzyć przede wszystkim w samochody produkowane w Chinach i Indiach, gdzie wytwarzanie energii elektrycznej nadal w dużym stopniu opiera się na węglu. Dotyczyłoby to również niektórych aut produkowanych w Japonii i Korei Południowej. Le Pen nie przedstawiła jednak zamkniętej listy państw, których samochody zamierza obciążyć wyższymi podatkami.
Różnice w emisjach są spore. Według francuskich danych emisje podczas produkcji i montażu pojazdu wynoszą 0,58 kg ekwiwalentu CO₂ na kilogram masy auta we Francji, 1,60 kg w Chinach i 1,82 kg w Indiach. To jeden ze składników oceny wpływu produkcji samochodu na klimat.
Francja sprawdza chińskie paczki. 25% z nich nie powinna trafić do UE!
Marine Le Pen chce przygotować Francję na katastrofy naturalne
Marine Le Pen obawia się, że globalne ocieplenie doprowadzi do coraz częstszych pożarów lasów, powodzi i innych katastrof naturalnych. Dlatego chce przeznaczyć więcej pieniędzy na ochronę mieszkańców, zabezpieczenie zagrożonych terenów i wyposażenie służb ratowniczych.
Podczas konferencji prasowej 6 października 2026 roku zapowiedziała:
„Przekształcimy Fundusz Zielony w fundusz zapobiegania katastrofom naturalnym, których częstotliwość może wzrosnąć z powodu globalnego ocieplenia”.
Le Pen chce następnie zwiększyć budżet funduszu o 25 procent. Dodatkowe pieniądze mają trafiać przede wszystkim na przedsięwzięcia ograniczające zagrożenia dla mieszkańców. Zapowiedziała również przeznaczenie 1,2 miliarda euro na straż pożarną i zapobieganie pożarom podczas pięcioletniej kadencji.
Jej obawy mają uzasadnienie w wydarzeniach ostatnich miesięcy. Latem 2026 roku Francję nawiedziły wyjątkowo długie i intensywne fale upałów. Według francuskiej agencji zdrowia publicznego Santé publique France tylko podczas upałów od 17 czerwca do 2 lipca odnotowano 5764 zgony więcej, niż oczekiwano w normalnych warunkach. Temperatura sięgała miejscami 43–44°C, a niektóre szkoły musiały odwoływać zajęcia.
Wysokie temperatury i susza sprzyjały również pożarom lasów. We wrześniu Le Pen odwiedziła okolice Le Porge w departamencie Żyronda, gdzie rozmawiała z mieszkańcami terenów zniszczonych przez ogień.
Francuska prawica chce także lepiej chronić ludzi przed falami upałów. 30 czerwca 2026 roku Zjednoczenie Narodowe przedstawiło program montażu klimatyzacji w szkołach, szpitalach i domach opieki.
Apple we Francji zapłaci 150 mln euro kary, UOKiK też swoje zaraz dołoży
Partia Le Pen chciała zawieszenia Zielonego Ładu. Pół roku później zmieniła stanowisko
Najnowsze deklaracje Marine Le Pen są szczególnie interesujące, gdy porównamy je z wcześniejszym stanowiskiem jej ugrupowania. 23 stycznia 2025 roku Jordan Bardella, przewodniczący Zjednoczenia Narodowego, zażądał natychmiastowego zawieszenia Europejskiego Zielonego Ładu. W oficjalnym oświadczeniu nazwał go jednym z największych programów ograniczania rozwoju gospodarczego w Europie w ciągu ostatnich 50 lat.
Partia rozpoczęła również zbieranie podpisów pod petycją Suspendons le Green Deal!, w której napisano, że unijna polityka klimatyczna jest:
„Ucieleśnieniem narzuconego na wielką skalę ograniczania wzrostu gospodarczego”.
Zjednoczenie Narodowe sprzeciwiało się zakazowi sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku, kosztownym remontom energetycznym budynków oraz dodatkowym obowiązkom nakładanym na przedsiębiorców. Krytykowało również podatek węglowy na granicach UE, argumentując, że zwiększy ceny importowanych towarów i pogorszy sytuację finansową konsumentów.
Jednak już pół roku później partia przedstawiła zupełnie inne podejście do tego podatku. 10 lipca 2025 roku Zjednoczenie Narodowe poinformowało o przyjęciu raportu dotyczącego odbudowy francuskiego przemysłu. Dokument przygotowany przez deputowanego Alexandre’a Loubeta liczył ponad 430 stron i zawierał 130 propozycji poprawy konkurencyjności francuskich przedsiębiorstw.
Jedną z nich było wzmocnienie podatku węglowego na granicach UE. Co więcej, partia zaproponowała, aby uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na stopniowe obniżanie podatków nakładanych na produkcję we Francji.
Zjednoczenie Narodowe zaczęło więc traktować opłaty za emisje CO₂ jako narzędzie ochrony francuskiego przemysłu przed zagraniczną konkurencją. Jeszcze w styczniu ostrzegało, że podatek węglowy zaszkodzi konsumentom, a w lipcu proponowało jego wzmocnienie, aby wspierać krajowe przedsiębiorstwa i miejsca pracy.
Ta zmiana nie była jednak równoznaczna z poparciem całego Zielonego Ładu. Partia nadal domagała się złagodzenia wielu unijnych regulacji klimatycznych, ale dostrzegła gospodarcze korzyści wynikające z obciążania importowanych towarów kosztami emisji CO₂.
Francuski gigant Safran zainteresowany krakowskim Satimem. Polska technologia SAR kluczem do nowoczesnego wywiadu
Le Pen nadal chce ograniczać unijne normy środowiskowe
Nie należy jednak wyciągać z tych deklaracji wniosku, że Marine Le Pen zaczęła popierać całą politykę klimatyczną Unii Europejskiej. Jej partia nadal domaga się złagodzenia wielu przepisów dotyczących przedsiębiorstw, transportu i energetyki.
Potwierdza to oświadczenie z 20 października 2026 roku, opublikowane przez Jean-Paula Garrauda, europosła Zjednoczenia Narodowego. Polityk pochwalił decyzję Parlamentu Europejskiego o uproszczeniu części obowiązków środowiskowych nakładanych na przedsiębiorstwa. Uznał jednak, że przyjęte zmiany są niewystarczające.
„Trzeba położyć kres biurokratycznej ekologii, która szkodzi naszym producentom, nie przynosząc proporcjonalnych korzyści środowisku” – napisał Jean-Paul Garraud w oficjalnym oświadczeniu Zjednoczenia Narodowego.
Chodzi o przepisy dotyczące gospodarowania odpadami. Dotychczas przedsiębiorca sprzedający towary w kilku państwach UE mógł być zobowiązany do wyznaczenia osobnego przedstawiciela w każdym kraju. Według Garrauda koszt takiego obowiązku wynosił od 600 do 2000 euro na państwo.
Parlament Europejski poparł ograniczenie tych formalności dla mikroprzedsiębiorstw i małych firm. Zjednoczenie Narodowe głosowało za zmianami, ale domaga się rozszerzenia ułatwień również na średnie przedsiębiorstwa. Argumentuje, że nadmierna biurokracja zwiększa koszty działalności i utrudnia europejskim producentom konkurowanie z firmami spoza Unii.
Partia sprzeciwia się również systemowi ETS2, który ma objąć emisje związane z paliwami drogowymi i ogrzewaniem budynków. W oświadczeniu z 8 października Garraud skrytykował dodatkowo uzależnianie opłat drogowych dla ciężarówek od emisji CO₂. Mówił, że elektryczne samochody ciężarowe są nadal drogie, a infrastruktura ładowania niewystarczająca.
El Niño 2026 może być bardzo silne. Co oznacza dla Polski po powodziach z 1997 i 2024 roku?
Dlaczego Francja może zyskać, a Polska stracić?
Propozycja Marine Le Pen dotycząca uzależnienia składek do budżetu Unii Europejskiej od emisyjności gospodarek może być szczególnie korzystna dla Francji. Kraj ten od kilkudziesięciu lat rozwija energetykę jądrową i dziś ma jeden z najmniej emisyjnych sektorów elektroenergetycznych na świecie. Polska natomiast nadal produkuje większość prądu z paliw kopalnych.
Podczas konferencji prasowej 6 października 2026 roku Marine Le Pen powiedziała:
„Aby wzmocnić przestrzeganie Porozumienia Paryskiego, zaproponujemy, by część składek państw obliczano odtąd na podstawie emisyjności ich gospodarek”.
Dla Francji mogłoby to być bardzo korzystne rozwiązanie. Według francuskiego operatora sieci przesyłowych RTE w 2025 roku elektrownie jądrowe wyprodukowały 373 TWh energii elektrycznej, zapewniając ponad 68 procent krajowej produkcji. Po doliczeniu elektrowni wodnych, wiatrowych i słonecznych udział źródeł niskoemisyjnych wzrósł do 95,2 procent. Francuzi wytworzyli przy tym więcej energii, niż zużyli. Ich eksport netto osiągnął rekordowe 92,3 TWh, a wartość sprzedanego za granicę prądu wyniosła 5,4 miliarda euro.
Polska znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Według ośrodka analitycznego Ember w 2025 roku aż 51 procent energii elektrycznej produkowaliśmy z węgla, a kolejne 18 procent z innych paliw kopalnych, głównie gazu. Źródła niskoemisyjne zapewniły zaledwie 31 procent krajowej produkcji. Choć udział węgla systematycznie maleje, różnica między Polską a Francją jest nadal ogromna.
Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące emisyjności całych gospodarek. Komisja Europejska obliczyła, że w 2024 roku na każde euro PKB Francji przypadało 135 gramów gazów cieplarnianych w przeliczeniu na CO₂. W Polsce było to aż 505 gramów, czyli prawie 3,7 razy więcej. W obliczeniach uwzględniono emisje netto z różnych sektorów gospodarki, a PKB wyrażono w cenach stałych z 2015 roku.
Obecnie wysokość wpłat do budżetu UE zależy przede wszystkim od dochodu narodowego państw członkowskich. Według znowelizowanego planu finansowego na 2025 rok francuska składka krajowa wynosiła około 23,7 miliarda euro, a polska 6,9 miliarda euro.
Gdyby część składki zaczęto obliczać również na podstawie emisyjności gospodarki, Francja mogłaby zmniejszyć swój udział. Polska, której gospodarka emituje znacznie więcej gazów cieplarnianych w przeliczeniu na wartość produkcji, mogłaby natomiast płacić więcej.
OZE, atom i gaz – to najlepszy miks dla Polski. Prezes Taurona o energii „tu i teraz”
Le Pen nie przedstawiła jeszcze szczegółowych zasad nowego systemu, dlatego nie można wiarygodnie oszacować, ile Polska mogłaby stracić, a Francja zyskać. Ponadto taka reforma wymagałaby jednomyślnej zgody wszystkich 27 państw UE i zatwierdzenia zgodnie z ich krajowymi procedurami konstytucyjnymi.
Już dziś jednak widać, że państwa takie jak Francja i Niemcy, które wcześniej zainwestowały w energetykę niskoemisyjną, mogłyby sporo na tym zyskać.
Czy Marine Le Pen zmienia podejście do polityki klimatycznej?
Z październikowych wypowiedzi Marine Le Pen wyłania się program, który różni się od obecnego Zielonego Ładu, choć zakłada osiągnięcie części tych samych celów.
Francuska polityczka chce ograniczać emisje, rozwijać energetykę niskoemisyjną i inwestować w ochronę społeczeństwa przed skutkami globalnego ocieplenia. Jednocześnie zamierza chronić krajowy przemysł, zmniejszać koszty regulacji i zwiększać obciążenia importu z państw o mniej rygorystycznych normach środowiskowych.
Warto tu przytoczyć jeszcze jedną jej wypowiedź z 14 października, opublikowaną w mediach społecznościowych:
„Zjednoczenie Narodowe nigdy nie było partią negującą zmiany klimatu, ale zawsze walczyliśmy z klimatyczną hipokryzją, czyli wykorzystywaniem ekologii do nakładania podatków na obywateli”.
To próba zastąpienia części dotychczasowych instrumentów unijnej polityki klimatycznej własnym programem gospodarczym i energetycznym.
Nie wiadomo jeszcze, czy takie rozwiązania pozwoliłyby osiągnąć neutralność klimatyczną przed 2050 rokiem. Le Pen przedstawiła cele i propozycje finansowania, ale nie opublikowała pełnych obliczeń dotyczących przyszłych emisji.
Jednak jej wypowiedzi zawierają deklaracje, które mogą zaskoczyć część sympatyków francuskiej prawicy. Polityczka otwarcie przyznaje, że globalne ocieplenie jest poważnym zagrożeniem, a ograniczanie emisji wymaga ogromnych inwestycji.
Jakub Wiech trafnie zwrócił uwagę na gospodarcze znaczenie polityki klimatycznej. Warto jednak przeczytać także pozostałe fragmenty wystąpienia Le Pen. Liderka francuskiej prawicy nie tylko dostrzega ekonomiczne korzyści z dekarbonizacji, ale również ostrzega, że skutki zaniedbań ekologicznych mogą okazać się groźniejsze niż zadłużenie państwa.
Źródła: Marine Le Pen – konferencja prasowa z 6 października 2026 r. i wypowiedzi z 14 października 2026 r., Rassemblement National – oficjalne dokumenty i oświadczenia z 2025 i 2026 r., Jakub Wiech – Facebook, AFP, Reuters, Le Monde, Euronews, RTE, Ember, Komisja Europejska, EUR-Lex.



