Czy Polska zacznie strącać rosyjskie samoloty i śmigłowce? MON zmienia zasady

F-16. Polska zmienia zasady użycia uzbrojenia. Pilot nie będzie musiał wzrokowo potwierdzać rosyjskiego samolotu, śmigłowca, drona lub rakiety.Autorstwa Alan Wilson – https://www.flickr.com/photos/ajw1970/14552278424/, CC BY-SA 2.0

Niedawno rosyjski Mi-8, wcześniej nasze niebo naruszały rosyjskie drony i rakiety. Za każdym razem rusza cała machina obrony powietrznej. Teraz MON zmienia zasady, ma być prościej niszczyć rosyjskie drony, rakiety helikoptery i samoloty.

Rosyjskie samoloty, śmigłowce, rakiety i drony regularnie pojawiają się w pobliżu wschodniej granicy NATO. Gdy lecą niebezpiecznie blisko Polski albo naruszają naszą przestrzeń powietrzną, wojsko podrywa myśliwce, stawia całą obronę przeciwlotniczą na baczność.

Nie zawsze są to polskie maszyny. Nad Polską dyżurowali już Niemcy na Eurofighterach, Holendrzy na F-35, a teraz do ochrony polskiego nieba ponownie dołączają szwedzkie JAS 39 Gripen. NATO traktuje ochronę przestrzeni powietrznej jako wspólne zadanie całego Sojuszu.

Problem pojawia się wtedy, gdy obcy obiekt rzeczywiście przekracza granicę. Do tej pory pilot przed użyciem uzbrojenia musiał go wzrokowo zidentyfikować. Od października Polska zmienia te zasady.


Zatrzymani przez Straż Graniczną przemytnicy/ SG
Nasz temat / Społeczeństwo

Raport ABW: Rosja już atakuje Polskę. Pora przejrzeć na oczy

Rosyjski Mi-8 wleciał nad Polskę

Ostatni taki przypadek wydarzył się 23 września 2026 roku przy granicy z obwodem królewieckim.

O godz. 11.08 rosyjski wojskowy śmigłowiec Mi-8 przekroczył polską granicę na północ od Braniewa. Wleciał około 300 metrów w głąb polskiego terytorium i przebywał w naszej przestrzeni przez 42 sekundy.

Polskie systemy radiolokacyjne cały czas śledziły maszynę. Wojsko poderwało myśliwce. Dowództwo Operacyjne oceniło, że Rosja kolejny raz sprawdza gotowość polskiego systemu obrony.

Takie alarmy przestały być czymś wyjątkowym. 18 września minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w Sejmie, że polskie myśliwce zostały poderwane kolejny raz tego samego ranka. Podkreślał też, że piloci i naziemna obrona powietrzna utrzymują gotowość i reagują czasami nawet kilka razy dziennie.

Rosyjskie lotnictwo operuje nad obwodem królewieckim, rosyjskie maszyny latają nad Bałtykiem, a podczas ataków na Ukrainę rakiety i drony docierają w pobliże polskiej granicy. Każdy taki przypadek wojsko musi śledzić i ocenić stopień zagrożenia.

Tu-95MS bombers fired cruise missiles at terrorists’ objects in Syria. Минобороны России. Wikimedia, Creative Commons Attribution 4.0
Nasz temat

Rosyjskie ataki czasem się udają. Ekspertka UMSC: co wtedy?


Nad Polską latają także Niemcy, Holendrzy i Szwedzi

Ochrona naszego nieba tonie tylko polskie F-16. Polska jest częścią całego systemu NATO Air Policing. Pomagają nam dodatkowe samoloty sojuszników.

Wiosną 2026 roku z Malborka operowały niemieckie Eurofightery. Luftwaffe utrzymywała tam parę maszyn w gotowości Quick Reaction Alert. W razie alarmu załogi mają wystartować w ciągu kilku minut i przechwycić podejrzany samolot.

Wcześniej nad wschodnią flanką operowały również holenderskie F-35. Podczas rosyjskiego wtargnięcia dronów do Polski we wrześniu 2025 roku holenderskie samoloty działały razem z polskimi F-16. NATO potwierdziło wówczas udział polskich F-16, holenderskich F-35, włoskiego samolotu AWACS oraz niemieckich Patriotów.

Od października do tej grupy ponownie dołączą szwedzkie Gripeny.

JAS 39 Gripen. Źródło: MON
JAS 39 Gripen. Źródło: MON

Szwecja poinformowała 30 września, że JAS 39 Gripen będą uczestniczyć w natowskiej obronie wschodniej flanki oraz ochronie przestrzeni nad Polską. Większość maszyn ma operować z baz w Szwecji, a w Polsce powstanie mniejsza wysunięta baza.

– Szwedzkie myśliwce Gripen ponownie będą chronić polskie niebo. Od października Szwecja skieruje swoje samoloty bojowe do udziału w misji NATO Air Policing i wzmocnienia ochrony wschodniej flanki Sojuszu. Dziękuję rządowi Szwecji za tę ważną decyzję w obliczu trudnej sytuacji bezpieczeństwa i powtarzających się naruszeń przestrzeni powietrznej NATO. Pål Jonson dziękuję za twoje wsparcie. Działamy na rzecz naszego bezpieczeństwa. Razem jesteśmy silniejsi – napisał po decyzji Szwecji wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.


Antonov Airlines Antonov An-124, fot: Dale Coleman, Wikipedia
News

Dron z bombą na lotnisku w Lipsku. Niemcy ogłaszają alarm

Turcy ostrzegali Rosjan. Potem zestrzelili Su-24

NATO ma już za sobą przypadki, gdy rosyjskie samoloty naruszały przestrzeń państwa Sojuszu.

24 listopada 2015 roku turecki F-16 zestrzelił rosyjski bombowiec Su-24 w rejonie granicy turecko-syryjskiej.

Tureckie radary wcześniej wykryły dwa Su-24 zbliżające się do granicy. Według Ankary załogi dostały 10 ostrzeżeń w ciągu pięciu minut. Mimo tego maszyny przekroczyły turecką przestrzeń powietrzną.

Turcja twierdziła, że Rosjanie wlecieli na około 17 sekund. Jeden samolot opuścił przestrzeń powietrzną Turcji, drugi został zestrzelony przez patrolujące granicę F-16. NATO informowało później, że dane przekazane przez innych sojuszników były zgodne z informacjami przedstawionymi przez Turcję. Rosja utrzymywała natomiast, że jej samolot nie przekroczył tureckiej granicy.

Nie był to pierwszy taki incydent. Już w październiku 2015 roku NATO protestowało po wcześniejszych naruszeniach tureckiego nieba przez rosyjskie Su-30 i Su-24.

Zestrzelenie nie zakończyło jednak incydentów. W styczniu 2016 roku Turcja oskarżyła rosyjski Su-34 o kolejne naruszenie jej przestrzeni powietrznej.


Ostrzeżenie MON: nowa luka w Microsoft Office groźna dla instytucji publicznych
Armia / News

Pilny komunikat Ministerstwa Cyfryzacji: Rosyjscy hakerzy atakują polskie urzędy, instytucje i firmy. Wykorzystują lukę w Wordzie i Excelu

MON zmienia zasady. Pilot nie musi już zobaczyć celu

Teraz MON zmienia procedury. Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził 30 września, że od początku października mają obowiązywać nowe reguły użycia uzbrojenia w obronie polskiej przestrzeni powietrznej.

Do tej pory w czasie pokoju konieczna była identyfikacja wzrokowa celu, VID. Myśliwiec musiał zbliżyć się do podejrzanego obiektu, a pilot potwierdzał, co to jest. To zabierało czas, szczególnie przy szybko poruszającym się dronie, pocisku manewrującym albo samolocie.

Teraz wojsko przechodzi na pozytywną identyfikację, PID. Cel będzie można rozpoznać tylko na podstawie danych i informacji.

Podstawą będą dane z radarów, które pokazują położenie, kierunek, prędkość, wysokość i tor lotu obiektu.

Do tego dochodzą informacje z innych systemów. Wojsko sprawdzi m.in., czy obiekt odpowiada w systemie identyfikacji swój-obcy, czy wleciał do strefy zamkniętej dla ruchu lotniczego oraz czy wcześniej został wykryty i zgłoszony przez Ukrainę albo inne państwo sojusznicze.

Jeżeli te informacje razem potwierdzą, że wojsko ma do czynienia z wrogim obiektem, pilot nie będzie musiał rozpoznawać go wzrokowo.

Polskie wojsko ma też możliwość preautoryzacji użycia uzbrojenia. Dowódca Operacyjny może wcześniej określić warunki, po których spełnieniu pilot ma zgodę na użycie broni. Gdy podczas lotu pojawi się cel spełniający te warunki, pilot nie musi już prosić o kolejną zgodę.

Połączenie preautoryzacji z nową identyfikacją PID skraca więc dwa etapy. Pilot może mieć wcześniej zgodę na użycie uzbrojenia, a sam cel może zostać rozpoznany bez konieczności podlatywania do niego na kontakt wzrokowy.


Źródło: MON

Bartek Kwiryń avatar
Bartek Kwiryń

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *