Zabił siekierą i podpalił przyjaciela. Obrońcy księdza chcą utajnić proces
Ruszył proces byłego proboszcza z Przypek. Mirosław M. jest oskarżony o zabójstwo bezdomnego przyjaciela i wcześniejszą próbę zabicia go.
Przed Sądem Okręgowym w Radomiu ruszył proces ks. Mirosława M., byłego proboszcza parafii w Przypkach. Prokuratura oskarża go o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 68-letniego Anatola C., który był bezdomny, oraz o wcześniejsze usiłowanie zabójstwa tego samego człowieka.
Duchowny został w środę doprowadzony z aresztu do sądu. Jego obrońcy od razu wystąpili o wyłączenie jawności rozprawy. Sąd nie zgodził się na utajnienie całego procesu. Publiczność i dziennikarze muszą opuścić salę jedynie na czas przesłuchania oskarżonego.
Mirosław M. po zatrzymaniu przyznał się do zabicia Anatola C. i złożył obszerne wyjaśnienia. Teraz sąd zbada również drugi zarzut. Według prokuratury ksiądz próbował zabić swojego przyjaciela już około trzech tygodni wcześniej.
Kolejny polski ksiądz oskarżony o nadużycia seksualne. Ofiary domagają się zadośćuczynienia
Anatol C. był bezdomny. Księdza znał od wielu lat
Anatol C. był bezdomny. Nie był jednak przypadkowo poznanym przez proboszcza człowiekiem. Mężczyźni znali się od ponad 25 lat.
Łączyły ich także sprawy majątkowe. Anatol C. przekazał księdzu nieruchomość odziedziczoną po rodzicach. W zamian Mirosław M. zobowiązał się zapewnić mu dożywotnią pomoc, opiekę i mieszkanie.
Z czasem właśnie mieszkanie stało się źródłem konfliktu. Bezdomny mężczyzna domagał się od księdza wywiązania z umowy i znalezienia lokalu, który odpowiadałby jego oczekiwaniom. Według śledczych proboszcz był coraz bardziej zniecierpliwiony żądaniami przyjaciela.
Prokuratura ustaliła, że 24 lipca 2025 roku obaj pojechali samochodem w stronę Lasopola. Tam ponownie rozmawiali o mieszkaniu.
„Obu mężczyzn łączyła umowa darowizny, na mocy której Mirosław M. zobowiązał się do dożywotniej pomocy i opieki nad pokrzywdzonym” – informowała prok. Aneta Góźdź z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Anatol żył, kiedy ksiądz go podpalił
Według prokuratury Mirosław M. feralnego dnia zatrzymał samochód na polnej drodze. Z bagażnika wyjął siekierę i kilka razy uderzył Anatola C. w głowę.
Następnie oblał przyjaciela łatwopalną cieczą i podpalił.
„Podejrzany zadał pokrzywdzonemu kilkakrotnie uderzenia siekierą w głowę, następnie ciało jego oblał łatwopalną cieczą i podpalił” – relacjonowała prok. Aneta Góźdź.
Badania przeprowadzone podczas śledztwa pozwoliły odpowiedzieć na pytanie, które po zbrodni było jednym z najważniejszych: czy Anatol C. zmarł od ciosów siekierą, czy żył jeszcze, gdy ksiądz go podpalił?
Anatol żył. Sekcja zwłok wykazała oparzenia około 80 proc. powierzchni ciała, które powstały za życia. Oznacza to, że po ciosach siekierą mężczyzna nadal żył, kiedy został oblany łatwopalną cieczą i podpalony.
To ustalenie ma kluczowe znaczenie dla zarzutu zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Ogień zauważył przypadkowy rowerzysta. W pobliżu stał samochód terenowy. Gdy Mirosław M. zobaczył światło roweru, miał odjechać.
Świadek zapamiętał numery rejestracyjne samochodu. Dzięki nim policjanci szybko ustalili jego właściciela i pojechali na plebanię w Przypkach. Tam zatrzymali proboszcza.
Katolicki ksiądz mógł grasować na Pomorzu przez ostatnie 20 lat. Ks. Waldemar P. tymczasowo aresztowany
Trzy tygodnie wcześniej ksiądz miał już próbować go zabić
Dopiero dalsze śledztwo ujawniło, że lipcowe zabójstwo prawdopodobnie nie było pierwszym atakiem księdza na Anatola C.
Prokuratura oskarża Mirosława M. również o usiłowanie zabójstwa przyjaciela około trzy tygodnie wcześniej.
Schemat był podobny. Duchowny jechał samochodem z Anatolem C., po czym zatrzymał się na polnej drodze. Polecił mężczyźnie sprawdzić silnik. Gdy Anatol pochylił się nad samochodem, dostał silny cios w głowę.
Na szczęście dla ofiary w tym momencie w pobliżu pojawił się traktorzysta.
Według śledczych obecność świadka sprawiła, że ksiądz przerwał atak. Zabrał rannego Anatola na plebanię i wezwał pogotowie.
Ratownikom miał powiedzieć, że przyjaciel przypadkowo uderzył się tylną klapą samochodu.
Prokurator później przeprowadził eksperyment procesowy. Jego wynik wykluczył wersję z klapą bagażnika. Śledczy uznali, że już wtedy Mirosław M. mógł użyć tej samej siekiery, którą przewoził w samochodzie, a trzy tygodnie później wykorzystał podczas zabójstwa.
Ksiądz z Sosnowca oskarżony o molestowanie uczennic. Akt oskarżenia trafił do sądu
Ksiądz przyznał się do zabójstwa
Po zatrzymaniu Mirosław M. przyznał się do zabicia przyjaciela.
Prokuratura informowała:
„Mirosław M. (…) przyznał się do zabójstwa pokrzywdzonego (…) i wskazał na motywy swego działania”.
Duchowny złożył obszerne wyjaśnienia i wyraził żal.
W trakcie śledztwa został również poddany kilkutygodniowej obserwacji psychiatrycznej. Biegli nie znaleźli podstaw do uznania go za niepoczytalnego. Według ustaleń śledztwa Mirosław M. był poczytalny i może ponosić odpowiedzialność karną.
Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi mu od 15 lat więzienia do dożywocia.
Ksiądz oskarżony o przywłaszczenie 600 tys. zł z odszkodowań GDDKiA. Akt oskarżenia trafił do sądu
Mieszkańcy Przypek: „Nie do ludzi był”
Po zatrzymaniu proboszcza dziennikarze rozmawiali z mieszkańcami Przypek i okolic. Z ich relacji wynika, że Mirosław M. od dawna budził w parafii silne emocje.
Jedna z mieszkanek mówiła, że proboszcz „nie do ludzi był” i nie potrafił rozmawiać z parafianami. Inni opowiadali, że część mieszkańców zamiast chodzić do kościoła w Przypkach, wybierała msze w Tarczynie.
Kolejna mieszkanka mówiła dziennikarzom, że ksiądz podczas kazań potrafił publicznie atakować konkretnych parafian. Inni opisywali go jako człowieka trudnego w kontaktach, który miał zmieniać zdanie i później wypierać się swoich wcześniejszych słów.
Zakonnica znęcała się nad niepełnosprawnymi w DPS. Kolejne katolickie niebo na ziemi pod okiem prokuratury
Arcybiskup: ksiądz oszukał i zamordował bezdomnego
Sprawa wywołała ogromne poruszenie w Archidiecezji Warszawskiej. Po śmierci Anatola C. jego pogrzeb zorganizował Kościół. Mszy przewodniczył metropolita warszawski abp Adrian Galbas.
Arcybiskup mówił wtedy bardzo bezpośrednio o tym, co się wydarzyło.
„Ksiądz oszukał i zamordował bezdomnego i bezbronnego człowieka” – powiedział podczas pogrzebu Anatola C.
Metropolita zwrócił się również bezpośrednio do zabitego: „Anatolu, przepraszam Cię”.
Mirosław M. przebywa w areszcie od lipca 2025 roku. Teraz przed Sądem Okręgowym w Radomiu odpowiada za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz wcześniejsze usiłowanie zabójstwa tego samego człowieka.
Źródła: Polska Agencja Prasowa, Prokuratura Okręgowa w Radomiu, Gazeta Wyborcza, Polityka, Archidiecezja Warszawska
Ofensywa koalicji nad Bab al-Mandab. Huti tracą pozycje
Czytaj więcej



