„Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle”

Gramofon Bambino. fot MHP/Małgorzata Kowalczyk

Nowa wystawa w Muzeum Historii Polski prowadzi przez cztery dekady muzyki – od powojennego jazzu i bigbitu aż po punk, rock i Jarocin.


Jedni pamiętają kolejki przed sklepami, kartki na żywność i audycje Radia Luxembourg. Inni znają tamte czasy z piosenek Czesława Niemena, Maryli Rodowicz, Kory czy zespołu TSA. Wystawa „Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle” łączy te wspomnienia i pokazuje historię Polski z lat 1944–1989 poprzez muzykę rozrywkową.

Ekspozycję można oglądać od 3 września do 6 grudnia 2026 roku w Muzeum Historii Polski w Warszawie. Zwiedzający zobaczą instrumenty, kostiumy, płyty, rękopisy nut, plakaty, fotografie i archiwalne nagrania. Za każdym z tych przedmiotów kryje się historia artysty, publiczności oraz czasów, w których muzyka dawała rozrywkę, pomagała zapomnieć o codzienności albo pozwalała wyrazić sprzeciw.


Muzyka przekazuje pamięć kolejnym pokoleniom

W otwarciu wystawy uczestniczyli Marta Cienkowska, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, oraz Marcin Napiórkowski, dyrektor Muzeum Historii Polski. Ministra zwróciła uwagę na to, że piosenki z czasów PRL są nadal obecne w polskich domach. Dzięki temu opowieść o minionej epoce może połączyć ludzi, którzy ją pamiętają, z osobami znającymi ją jedynie z rodzinnych wspomnień.

– Muzyka i kultura mają ogromną moc – pozwalają wyrażać emocje, przekazywać pamięć i budować wspólnotę. Choć urodziłam się w 1987 roku i nie pamiętam czasów, o których opowiada ta wystawa, znam je z opowieści moich rodziców, a przede wszystkim znam muzykę tamtych lat, która była obecna w moim domu. To pokazuje, jak kultura potrafi przekraczać granice pokoleń – mówiła Marta Cienkowska.

Tę międzypokoleniową pamięć widać również wśród prezentowanych artystów. Obok Mieczysława Fogga, Krzysztofa Komedy i Marii Koterbskiej pojawiają się Czesław Niemen, Maryla Rodowicz, Kora, Skaldowie, TSA, Robert Brylewski i Wojciech Waglewski. Ich piosenek słuchały różne pokolenia, ale każda z tych muzycznych historii powstała w konkretnych warunkach politycznych i społecznych.


Tytuł wystawy pochodzi z piosenki Krystyny Prońko

„Za czym kolejka ta stoi?” to fragment „Psalmu stojących w kolejce” w wykonaniu Krystyny Prońko. Utwór powstał w 1980 roku. Słowa napisał Ernest Bryll, natomiast muzykę skomponował Wojciech Trzciński. Piosenka była częścią widowiska muzycznego „Kolęda Nocka”.

Kolejka w DH Koszyki w Warszawie. fot. NAC/Grażyna Rutowska
Kolejka w DH Koszyki w Warszawie. fot. NAC/Grażyna Rutowska

Jej początek odwoływał się bezpośrednio do codziennego dnia typowego Polaka: „Za czym kolejka ta stoi? Po szarość, po szarość…”. Kolejki po mięso, cukier, meble, pralki czy papier toaletowy stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów PRL. W piosence kolejka oznaczała jednak coś więcej. Była również symbolem zmęczenia, bezsilności i oczekiwania na zmianę.

Historia utworu zaczęła się od ośmiu wersów, które Ernest Bryll przechowywał w szufladzie. Wojciech Trzciński napisał do nich muzykę, a poeta rozbudował tekst. Krystyna Prońko wykonała piosenkę w „Kolędzie Nocce”, a w 1981 roku otrzymała za nią nagrodę dziennikarzy podczas festiwalu w Opolu.

Tytuł wystawy od razu prowadzi więc do codzienności PRL, ale jednocześnie mocno wiąże się z muzyką. Jak wspominał kurator Krzysztof Banach, inspiracją stały się także słowa Krystyny Prońko, która podczas rozmowy w muzeum zauważyła, że przez całe życie stoimy w różnych kolejkach.

Stanisław Soyka/Autorstwa Alina Zienowicz Ala z - Praca własna, Domena publiczna
Gwiazdy / News

Nie żyje Stanisław Soyka. Legendarny muzyk miał 66 lat


Muzyka pokazywała stosunek Polaków do systemu

Ekspozycja zajmuje około 1200 metrów kwadratowych i została podzielona na osiem części. Pokazuje artystów i ich publiczność, warunki pracy muzyków, rynek płytowy, cenzurę, festiwale oraz zmieniające się nastroje społeczne.

Muzyka pozwalała władzom promować oficjalne hasła i przedstawiać wyidealizowany obraz kraju. Jednocześnie dawała ludziom odpoczynek od problemów, pomagała tworzyć wspólnoty i coraz częściej była językiem sprzeciwu. Jedni artyści chcieli dobrze żyć z władzą, inni szukali kompromisu, a kolejni kontestowali rzeczywistość PRL.

– Wybraliśmy muzykę jako pryzmat, przez który patrzymy na różne zjawiska – powiedział Krzysztof Banach, kurator prowadzący wystawy.

Suknia Maryli Rodowicz. Fot: MHP/Mariusz Walczak
Suknia Maryli Rodowicz. Fot: MHP/Mariusz Walczak

Każda dekada miała inne brzmienie. W pierwszych latach po wojnie dominowały piosenki zgodne z oficjalnym przekazem. Później popularność zdobyły jazz i bigbit, które przynosiły wzorce z Zachodu. Natomiast w latach 80. rock, punk i metal pozwalały młodym ludziom głośniej mówić o frustracji, braku perspektyw i potrzebie wolności.

– Muzyka młodzieżowa zawsze wiąże się z wyzwoleniem – podkreślił Krzysztof Banach.


Gitara Maryli Rodowicz i pianino z Cafe Fogg

Na wystawie zgromadzono setki oryginalnych przedmiotów. Można zobaczyć pianino z Cafe Fogg, czyli kawiarni prowadzonej przez Mieczysława Fogga przy ulicy Marszałkowskiej w powojennej Warszawie. Jest także dwunastostrunowa gitara Maryli Rodowicz, rękopisy nut Krzysztofa Komedy i Jerzego Wasowskiego oraz suknia Marii Koterbskiej.

Osobną historię opowiadają płyty zatrzymane przez cenzurę, w tym wydawnictwa zespołu Skaldowie. Pokazują, że kontrola dotyczyła zarówno tekstów piosenek, jak i całego procesu nagrywania oraz wydawania muzyki. O możliwości koncertowania i wysokości wynagrodzenia decydowały natomiast państwowe komisje kwalifikacyjne.

Obok pamiątek po gwiazdach pojawiają się przedmioty związane z codziennym słuchaniem muzyki. Są pocztówki dźwiękowe, płyty, kasety, fotografie i nagrania. Dzięki nim wystawa przypomina czasy, gdy zdobycie zagranicznego albumu wymagało kontaktów, pieniędzy i cierpliwości.

Zachodnia muzyka docierała do Polski przez marynarzy, rodziny mieszkające za granicą oraz nieoficjalny handel. Młodzi ludzie słuchali Radia Luxembourg i Radia Wolna Europa, nagrywali audycje na magnetofony, wymieniali się kasetami i szukali płyt na giełdach. W ten sposób poznawali kulturę świata znajdującego się po drugiej stronie żelaznej kurtyny.

Gramofon Philips. fot: MHP/Mariusz Walczak
Gramofon Philips. fot: MHP/Mariusz Walczak

Od jazzu i bigbitu do punku i Jarocina

Muzyczna podróż rozpoczyna się tuż po zakończeniu wojny. Następnie prowadzi przez jazz, bigbit oraz festiwale w Opolu i Sopocie. Kolejne części poświęcono rockowi, punkowi, metalowi i środowisku związanemu z festiwalem w Jarocinie.

Władze próbowały kontrolować nowe gatunki, ponieważ przynosiły one wzorce zachowań i mody z Zachodu. Najpierw podejrzliwość budził jazz. Później podobne reakcje wywoływały bigbit, rock oraz punk. Mimo ograniczeń powstawały zespoły, środowiska fanów i subkultury, które coraz wyraźniej zaznaczały własną odrębność.

Szczególne miejsce zajmuje Jarocin. Festiwal pozwalał młodym ludziom słuchać muzyki rzadko obecnej w oficjalnych mediach. Pod sceną spotykali się fani zespołów reprezentujących różne odmiany rocka, punku i metalu. Łączyło ich poczucie, że oficjalny język władz nie opisuje świata, w którym żyją.

Wystawa przypomina również o artystach, których kariery ograniczyły brak sprzętu, niewielkie zarobki, cenzura lub emigracja. Wielu utalentowanych muzyków wyjeżdżało na Zachód, gdzie zamiast nagrywać własne płyty, grało w lokalach albo podejmowało pracę poza sceną.

Muzyka / News / Społeczeństwo

Prof. Koji Morita: Japończycy uczą się polskiego, bo kochają Chopina


Wystawa kończy się piosenką Wojciecha Waglewskiego

Ostatnim muzycznym punktem ekspozycji jest utwór Voo Voo „Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było”. Wojciech Waglewski napisał go w drugiej połowie lat 80., po katastrofie elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Piosenka zamyka opowieść o epoce, w której rosło poczucie niepewności, ale również nadzieja na nadchodzącą zmianę.

Kuratorzy łączą wydarzenia historyczne z osobistymi doświadczeniami twórców i słuchaczy. Dzięki temu kolejne części wystawy pokazują różne sposoby radzenia sobie z codziennością: podporządkowanie, ucieczkę w rozrywkę, poszukiwanie własnej przestrzeni oraz otwarty bunt.

– Historia jest skutecznie nauczana wtedy, kiedy pokazujemy różnorodność ludzkich reakcji – ocenił Krzysztof Banach.

Twórcy ekspozycji stawiają również pytania o współczesną niezależność artystów. Dawne decyzje cenzorów i państwowych instytucji zastąpiły algorytmy, platformy cyfrowe oraz globalne zasady sprzedaży muzyki. Zmieniły się narzędzia, ale pytanie o granice swobody twórczej nadal jest aktualne.

Sztuczna inteligencja w muzyce. Robot grający na pianinie. fot: Possessed Photography/Unsplash
Technologie

Muzyka bardziej bachowska od Bacha. Czy AI rzeczywiście może być kreatywna?


Gdzie i kiedy można oglądać wystawę?

Wystawę „Za czym kolejka ta stoi? PRL w muzycznym zwierciadle” można oglądać do 6 grudnia 2026 roku w Muzeum Historii Polski na terenie Cytadeli Warszawskiej przy ul. Gwardii 1. Ekspozycja znajduje się w sali wystaw czasowych na poziomie 0.

Muzeum zaprasza w poniedziałki oraz od środy do piątku w godzinach 10.00–18.00. W soboty i niedziele wystawa jest otwarta od godz. 10.00 do 19.00. We wtorki muzeum jest nieczynne.

W programie przygotowano także oprowadzania kuratorskie, lekcje muzealne, warsztaty, pokazy filmowe, wykłady i spacery tematyczne.


Źródła: Muzeum Historii Polski, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, PAP, Narodowe Centrum Kultury, Biblioteka Polskiej Piosenki

Natalia Zagrzebska avatar
Natalia Zagrzebska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *