Kobiety w budownictwie zarabiają o 26 procent mniej. Raport płacowy Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa

Inżynierki w budownictwie zarabiają o 26 procent mniej. Raport PIIB 2026. Polska Izba Inżynierów Budownictwa

Polska Izba Inżynierów Budownictwa ujawnia: inżynierki zarabiają o 26 procent mniej niż ich koledzy. Sprawdź, dlaczego praca w terenie i delegacje wciąż dyktują stawki.


Polska buduje się w rekordowym tempie, a kobiety coraz częściej przejmują stery przy realizacji skomplikowanych projektów. Segment budowy budynków urósł w 2025 roku o 13,3 procent, a rynek robót specjalistycznych wystrzelił aż o 23 procent rok do roku. Jednak choć inżynierki stanowią już czternaście procent kadry z uprawnieniami, najnowsze zestawienie Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa przynosi rozczarowujące dane o ich zarobkach. Kobiety w branży budowlanej zarabiają średnio o 26 procent mniej niż mężczyźni. Okazuje się że kobiety w budownictwie w ograniczonym stopniu korzystają na budowlanej hossie. Nie wynika to jednak z tego, że ktoś płaci im mniej za tę samą godzinę pracy.

Najważniejszym czynnikiem różnicującym dochody nie jest sama płeć, lecz dostęp do określonych segmentów rynku pracy: wykonawstwa, dużych projektów infrastrukturalnych, pracy w delegacji i na stanowiskach kierowniczych.

To zdanie z raportu najlepiej tłumaczy, dlaczego wynagrodzenie przeciętnej inżynierki to 8 933,57 zł netto, podczas gdy mężczyzna na podobnym stanowisku inkasuje średnio 11 268,87 zł netto. Musimy przy tym pamiętać, że mózgi mają płeć, co często przekłada się na inne podejście do planowania kariery, wyboru specjalizacji czy godzenia pracy z życiem prywatnym.


Prawdziwe pieniądze są na budowie a nie w biurze

Rynek budowlany w 2025 roku jasno pokazuje, gdzie w budowlance najlepiej się zarabia. Najwyższe stawki płacą firmy zajmujące się wykonawstwem, czyli bezpośrednią realizacją robót. To właśnie tam najrzadziej spotykamy kobiety z uprawnieniami. Inżynierki znacznie częściej wybierają biura projektowe lub pracę w administracji technicznej. Takie zajęcie daje większy spokój i stabilność, ale rynek wycenia je wyraźnie niżej. Projektant w branży kubaturowej zarabia średnio 9 698 złotych netto. Tymczasem inżynier, który pilnuje budowy tego samego obiektu i odpowiada za każdy metr betonu, dostaje 11 105 złotych netto. Ta różnica wynika z odpowiedzialności za terminy, budżet i bezpieczeństwo ludzi na placu budowy. To wciąż stanowi barierę dla wielu kobiet, które szukają większej przewidywalności w swoim życiu zawodowym.


Życie w rozjazdach to cena za najwyższe przelewy w branży

Firmy płacą za dyspozycyjność średnio 12 414 złotych i 34 grosze netto miesięcznie.Ten tryb pracy dominuje przede wszystkim przy budowie autostrad, mostów i wielkich projektów infrastrukturalnych. Inżynier musi przebywać na miejscu przez cały czas trwania kontraktu i rzadko wraca do domu.

Dla wielu kobiet konieczność spędzania całych tygodni poza miejscem zamieszkania jest problemem. Inżynierki znacznie częściej szukają zatrudnienia na lokalnym rynku pracy. To automatycznie odcina je od najwyższych premii za rozłąkę i ciągłe życie poza domem. Skoro panie wybierają stabilność w swoim regionie, omijają je najbardziej dochodowe kontrakty na wyjazdach. Takie projekty najmocniej podbijają średnie zarobki mężczyzn w branży.

Taki system premiowania sprawia, że mechanizm rynkowy faworyzuje osoby gotowe do pracy w ciągłych rozjazdach. To bezpośrednio wpływa na fakt, że kobiety zarabiają średnio o 26 procent mniej. W efekcie różnice w portfelach inżynierek i inżynierów wynikają w dużej mierze z tego, kto częściej akceptuje życie w trasie.


Szalone tempo pracy i soboty dają finansowy awans

Budownictwo wciąż premiuje tych, którzy zostają w pracy długo po godzinach. Najwyższe pensje przekraczają 12 400 złotych netto. Takie pieniądze dostają osoby pracujące od siódmej rano do siedemnastej. Często pracują one także w soboty, co rynek budowlany uznaje za normę przy dużych inwestycjach. Kobiety rzadziej decydują się na taki tryb życia i częściej dbają o wolne weekendy. To bezpośrednio uderza w ich średnie zarobki w skali całego roku. Większość inżynierek wybiera standardowe osiem godzin pracy od 8:00 do 16:00. W efekcie, gdy branża notuje wzrosty płac, kobiety zyskują mniej.


Specjalizacja w instalacjach to strzał w dziesiątkę dla inżynierek

Raport przynosi bardzo konkretne wskazówki dla kobiet, które szukają swojej drogi w budownictwie. Najlepszym kierunkiem rozwoju okazuje się obecnie wąska specjalizacja, szczególnie w branży instalacji sanitarnych. Dane pokazują, że młode inżynierki zajmujące się projektowaniem takich systemów zanotowały rekordowe podwyżki. W grupie osób ze stażem od dwóch do pięciu lat wynagrodzenia skoczyły o 35,8 procent w ciągu zaledwie dwóch lat. Rynek płaci tu średnio 8 519 złotych netto już na starcie kariery.

Firmy projektowe pilnie szukają ekspertów od nowoczesnej energetyki, pomp ciepła i ekologii. W tym obszarze czysta wiedza techniczna i umiejętność rozwiązywania trudnych problemów inżynierskich znaczą więcej niż liczba godzin spędzonych na mrozie przy betoniarce. Jeśli inżynierka wybierze trudną specjalizację instalacyjną, jej pensja szybko dogania zarobki kolegów z innych branż. Fachowość i merytoryka wygrywają tutaj z prostą dyspozycyjnością fizyczną na placu budowy. Wykonawstwo w branży sanitarnej również kusi stabilnością i oferuje specjalistom z większym doświadczeniem pensje na poziomie blisko 11 000 złotych netto.


Doświadczenie buduje portfel a staż pracy zaciera różnice

Raport Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa udowadnia, że w budownictwie cierpliwość naprawdę popłaca. Największe podwyżki w ostatnich latach dostali inżynierowie ze stażem od dziesięciu do dwudziestu lat. Co najważniejsze, właśnie w tej grupie doświadczonych ekspertów różnice w zarobkach kobiet i mężczyzn niemal całkiem znikają. Rynek premiuje samodzielność, odpowiedzialność i konkretne uprawnienia zawodowe zdobyte przez lata praktyki.

Po dziesięciu latach inżynierka staje się dla firmy filarem merytorycznym i może dyktować warunki finansowe. Przykładowo, projektantka budynków z takim stażem zarabia średnio 10 786 złotych i 89 groszy netto, co oznacza wzrost o ponad 24 procent względem 2023 roku. Dla młodych kobiet w branży to jasny sygnał. Zdobycie doświadczenia i kolejnych szczebli uprawnień to najpewniejsza droga do wysokich zarobków i pełnej niezależności finansowej.


Małe miejscowości płacą coraz lepiej i gonią stolicę

Choć Warszawa wciąż oferuje najwyższe średnie zarobki na poziomie 11 886 złotych netto, to regiony gonią stolicę. Najszybciej płace rosną w małych miastach liczących od 10 do 50 tysięcy mieszkańców. Firmy budowlane poza wielkimi aglomeracjami cierpią na ogromny brak specjalistów z uprawnieniami. To wielka szansa dla kobiet, które budują karierę w swoich rodzinnych regionach. Inżynierki mają teraz znacznie mocniejszą kartę przetargową przy stole negocjacyjnym. Mogą one żądać wyższych stawek, bo lokalne przedsiębiorstwa zrobią wiele, by zatrzymać u siebie wykwalifikowaną specjalistkę. Ten proces wyrównywania szans terytorialnych to jeden z najzdrowszych objawów w całym polskim sektorze budowlanym.


Inżynierka 2026 to profesjonalizm bez żadnych taryf ulgowych

Obecnie firmy płacą głównie za czas i gotowość do uciążliwych wyjazdów terenowych. To strukturalnie ogranicza rozwój kobiet i spycha je do niżej płatnych ról biurowych. Jednak rosnące znaczenie merytorycznej specjalizacji daje dużą nadzieję na zmianę.

Z okazji nadchodzącego Dnia Kobiet warto życzyć branży, aby potrafiła w pełni wykorzystać ogromny potencjał polskich inżynierek


Źródło Polska Izba Inżynierów Budownictwa

Ewa Gładysz avatar
Ewa Gładysz

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *