Lidlowi zajęło aż 10 lat pożegnanie z jajami z klatki. I są z tego dumni!

Lidl ogłasza koniec sprzedaży jajek z klatek. fot: Egor Myznik/ Unsplash

Lidl trąbi na całą Polskę o wielkim sukcesie, choć Biedronka już od dawna klatkowych jaj nie sprzedaje. Sprawdź, kto jeszcze oferuje „trójki”.


Lidl Polska ogłosił właśnie historyczny sukces: z jego półek ostatecznie zniknęły jajka od kur z klatek. Choć sieć podkreśla swoją dumę z tej zmiany, doprowadzenie sprawy do końca zajęło jej równe 10 lat. Proces objął nie tylko jajka w pudełkach, ale i skład produktów własnych, jak makarony czy ciasta. Jak na tym tle wypada konkurencja? Okazuje się, że Biedronka uwinęła się z tematem znacznie szybciej.


Dumna dekada czekania na koniec „trójek”

Sieć już w 2016 roku ogłosiła, że zrezygnuje z jajek klatkowych. Brzmiało to wtedy jak wielki przełom, ale na finał klienci musieli czekać aż dekadę. Dopiero teraz, z końcem 2025 roku, Lidl potwierdził, że wszystkie świeże jajka w jego sklepach pochodzi z chowu ściółkowego, wolnowybiegowego lub ekologicznego.

Mimo że realizacja zajęła 10 lat, sieć w oficjalnych komunikatach nie kryje satysfakcji.

W biznesie deklaracje są ważne, ale to realne działania kształtują przyszłość. Z dumą ogłaszamy, że zgodnie z naszą Strategią #CSR, do końca 2025 r. całkowicie wyeliminowaliśmy ze sprzedaży jaja kurze z chowu klatkowego.

– pisze Lidl na LinkedIn.

Przez te lata oferta zmieniała się powoli, a jajka z numerem „3” ustępowały miejsca tym z „dwójką”, „jedynką” czy „zerem”. Zmiany widać też w składzie gotowych dań – makarony czy ciasta pod marką Lidla nie mają już w środku jajek klatkowych.


Lidl kontra Biedronka i Dino: Kto był szybszy?

Jeśli spojrzymy na konkurencję, widać wyraźnie, że Lidl wcale nie był tu najszybszy, choć obecna kampania informacyjna sugeruje coś innego. Inni gracze na polskim rynku poradzili sobie z tym wyzwaniem sprawniej:

  • Biedronka: Największy rywal Lidla wyprzedził go o kilka długości. Biedronka przestała sprzedawać świeże jajka klatkowe pod swoimi markami już około 2021/2022 roku. Sieć ta znacznie szybciej dopilnowała też, by „trójek” nie było w składzie ciastek czy gotowych dań. Kiedy Lidl wciąż realizował swój 10-letni plan, Biedronka od dawna miała ten temat z głowy i nie robiła wokół tego aż takiego szumu medialnego po latach.
  • Dino: Polska sieć Dino również zapowiedziała, że pozbędzie się jajek klatkowych do końca 2025 roku. Ale nadal w niektórych sklepach Dino wciąż można je spotkać.

Ściąga z numerów: Co właściwie kupujemy?

Skoro w Lidlu nie ma już „trójek”, warto przypomnieć, co oznaczają pozostałe cyfry na skorupkach, żeby wiedzieć, za co płacimy:

  1. 2 – Chów ściółkowy: Kury nie siedzą w klatkach, biegają swobodnie po hali, mają grzędy i słomę. To teraz najtańsza i podstawowa opcja w Lidlu i Biedronce.
  2. 1 – Wolny wybieg: Ptaki spędzają czas na dworze, mogą skubać trawę i korzystać ze słońca.
  3. 0 – Jajka ekologiczne (BIO): Najwyższa półka. Kury mają dużo miejsca, wychodzą na zewnątrz i jedzą specjalną paszę bez chemii i GMO.

Jajka ukryte w składzie – to też się zmienia

Bardzo ważne jest to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Lidl w końcu wyczyścił składy swoich produktów. Makarony, ciastka czy pierogi pod marką własną są teraz robione na jajkach z chowu ściółkowego lub wolnowybiegowego. Sieć pisze o tym wyraźnie na opakowaniach. To duża zmiana, bo jako klienci jemy mnóstwo jajek „ukrytych” w gotowej żywności, często nie mając pojęcia, jak były produkowane.


Polskie rolnictwo się przestawia

To, co robią wielkie sieci, trzęsie całym rynkiem. Jeszcze w 2014 roku prawie 9 na 10 kur w Polsce żyło w klatkach. Dziś te statystyki mocno spadły – według danych weterynaryjnych z marca 2026 r., w klatkach zostaje już około 61,5% kur. To wciąż dużo, ale spadek jest ogromny. Ponieważ tacy giganci jak Lidl kupują jajka od około 2 milionów kur rocznie, hodowcy nie mają wyjścia – muszą przebudowywać kurniki, bo inaczej nie będą mieli komu sprzedać towaru.


Czy klienci zapłacą więcej?

Wyrzucenie najtańszych jajek (klasa 3) zawsze budzi obawy o ceny. Jajka ściółkowe czy te z wybiegu są droższe w produkcji. Jednak badania Biostat z lutego 2026 r. pokazują, że 7 na 10 Polaków patrzy na to, w jakich warunkach żyły kury. Co więcej, większość z nas twierdzi, że może dopłacić parę groszy za lepszy produkt. W praktyce, dzięki temu, że dyskonty zamawiają teraz miliony jajek ściółkowych, ich cena stała się dla nas całkiem znośna.


Dopiero po równej dekadzie Lidl Polska zamknął sprawę, którą obiecał załatwić w 2016 roku. Choć Biedronka wygrała ten wyścig o kilka lat i już dawno zapomniała o temacie, finał zmian w Lidlu to ostateczny koniec pewnej epoki w polskich dyskontach. Dla nas, klientów, oznacza to nowy standard: teraz najtańszym wyborem jest „dwójka”, czyli jajko ściółkowe. Czas pokaże, jak szybko na ten krok zdecydują się mniejsze sklepy i sieć Dino, gdzie „trójki” wciąż jeszcze można znaleźć na półkach.


Źródło: Stowarzyszenie Otwarte Klatki

Natalia Zagrzebska avatar
Natalia Zagrzebska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *