Nawrocki leci na Węgry wspierać sojusznika Kremla. Budapeszt to agentura Putina donosi Politico
Prezydent RP Karol Nawrocki melduje się dziś w Budapeszcie, by ratować kampanię Viktora Orbána. Polskiemu prezydentowi nie przeszkadzają oskarżenia Węgrów o donoszenie Putinowi.
Prezydent RP Karol Nawrocki leci dziś na Węgry, aby osobiście wesprzeć Viktora Orbána przed nadchodzącymi wyborami 12 kwietnia. Polska głowa państwa zamierza wzmocnić kampanię Fideszu w jej decydującej fazie. Nawrocki ignoruje przy tym doniesienia portalu Politico, który oskarża węgierskie władze o regularne szpiegowanie i przekazywanie tajemnic unijnych prosto na Kreml. Sytuacja w Budapeszcie jest napięta, bo po raz pierwszy od lat wynik wyborów pozostaje sprawą otwartą.
Dwa światy węgierskich sondażowni
Niezależne pracownie, takie jak 21 Kutatóközpont, dają prowadzenie opozycyjnej partii TISZA, która wśród zdecydowanych wyborców osiąga rekordowe 53 proc. poparcia. W tym samym badaniu Fidesz Viktora Orbána drastycznie spada do poziomu 39 proc., co oznaczałoby utratę władzy i przejęcie przez opozycję ok. 115 mandatów w 199-osobowym parlamencie.
Podobny trend potwierdza Závecz Research, wskazując na 50 proc. dla Magyara i zaledwie 38 proc. dla obozu rządzącego. Z kolei ośrodek Publicus szacuje poparcie dla Fideszu na poziomie 39 proc. wśród pewnych wyborców, ale w całej populacji wynik ten wynosi zaledwie 30 proc. (przy 35 proc. dla TISZA). Te dane pokazują, że partia Orbána traci dystans do rywala średnio o 8 do 14 punktów procentowych w niemal każdym niezależnym zestawieniu z marca.
Zupełnie inną rzeczywistość malują ośrodki prorządowe. Pracownia Nézőpont w raporcie z 18 marca twierdzi, że Fidesz utrzymuje prowadzenie dzięki silnej mobilizacji struktur, a agregator PolitPro uśrednia te skrajne wyniki na poziomie 45,6 proc. dla TISZA i 41,6 proc. dla Fideszu.
Realny wyścig o władzę rozstrzygnie grupa ok. 20 proc. niezdecydowanych, czyli blisko 370 tysięcy osób. To głównie wyborcy powyżej 40. roku życia z mniejszych miast.
Nawrocki i JD Vance: Wsparcie dla „ruskiego agenta”?
Premier Donald Tusk i szef MSZ Radosław Sikorski nazywają ten wyjazd „fatalnym błędem”. Tusk mówi, że w momencie, gdy węgierski minister Péter Szijjártó ma w przerwach szczytów dzwonić do Siergieja Ławrowa i donosić o planach Brukseli, polski prezydent nie powinien pojawiać się w Budapeszcie. Dla rządu w Warszawie wspieranie Orbána to legitymizowanie działań, które wywiad uznaje za szpiegostwo na rzecz Rosji.
Do Budapesztu przylatuje również wiceprezydent USA JD Vance. Prezydent RP ignoruje fakt, że Orbán blokuje zwrot kosztów dla Polski za sprzęt wojskowy przekazany Ukrainie i sabotuje unijne sankcje. Dla Nawrockiego ważniejsza okazuje się lojalność wobec ideologicznego sojusznika niż wspólny front przeciwko agresji Putina.
Sabotaż miliardów dla Polski i blokada 90 mld euro dla Ukrainy
Prezydent RP Karol Nawrocki ignoruje fakt, że Węgry od miesięcy konsekwentnie blokują wypłaty z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju (EPF). Polska czeka na zwrot blisko 2 miliardów złotych (ok. 450 mln euro) za sprzęt wojskowy przekazany Kijowowi. Przez węgierskie weto te ogromne środki są zamrożone w Brukseli, zamiast trafiać na modernizację Wojska Polskiego.
Węgry blokują także potężny pakiet finansowy o wartości 90 miliardów euro dla Ukrainy. Viktor Orbán osobiście wstrzymał te fundusze podczas ostatniego szczytu Rady Europejskiej, co wywołało furię pozostałych liderów. Budapeszt wykorzystuje to weto jako narzędzie szantażu wobec Brukseli, próbując wymusić odblokowanie własnych funduszy z KPO, zamrożonych za łamanie praworządności.
Historyczna stawka wyborów 12 kwietnia
Jeśli opozycja pod wodzą Pétera Magyara wygra, era Orbána dobiegnie końca. Karol Nawrocki leci tam, by przechylić szalę na korzyść dotychczasowego układu, mimo że Bruksela już teraz ogranicza Węgrom dostęp do poufnych informacji.
Źródło: Politico
Czytaj więcej



