1000 euro odszkodowania za brak leżaka na basenie. Klienci biur podróży idą do sądów
Turysta, który nie mógł korzystać z basenu z powodu notorycznego rezerwowania leżaków ręcznikami przez innych gości, wywalczył blisko 1000 euro rekompensaty.
Sprawa, którą opisał „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, dotyczy pobytu na greckiej wyspie Kos w sierpniu 2024 roku. Klient, który za rodzinne wakacje zapłacił 7186 euro, zderzył się z problemem tzw. „wojen ręcznikowych”. Leżaki były blokowane już od godziny 6:00 rano, mimo że faktycznie nikt z nich nie korzystał przez znaczną część dnia. Brak reakcji ze strony hotelu i biura podróży sprawił, że sprawa trafiła na drogę sądową.
Historia z wyspy Kos: 7 tysięcy euro bez leżaka
Historia, która była źródłem tej afery, wydarzyła się w sierpniu 2024 roku na greckiej wyspie Kos. Powód, niemiecki turysta, wykupił dla swojej rodziny 10-dniową wycieczkę o podwyższonym standardzie. Koszt imprezy turystycznej był niebagatelny – wyniósł 7186 euro (ponad 30 tysięcy złotych).
Mimo wysokiej ceny i obietnic luksusu zawartych w katalogu, rzeczywistość na miejscu okazała się inna. Już pierwszego dnia turysta zauważył, że bardzo trudno jest wypoczywać nad basenem z powodu notorycznego blokowania leżaków ręcznikami. Sytuacja powtarzała się codziennie: o godzinie 6:00 rano wszystkie najlepsze miejsca były już „zarezerwowane”, mimo że ich „właściciele” pojawiali się przy basenie dopiero po kilku godzinach.
Poszkodowany turysta zachował się w sposób wzorcowy z punktu widzenia przyszłego procesu:
- Zgłosił wadę obsłudze hotelu, domagając się usunięcia ręczników.
- Interweniował u rezydenta biura podróży, wskazując na nienależyte wykonanie umowy.
- Dokumentował sytuację, co pozwoliło mu później dowieść, że brak leżaków nie był zdarzeniem incydentalnym, lecz trwałą wadą usługi.
Ponieważ ani hotel, ani organizator nie podjęli skutecznych działań, po powrocie do kraju turysta skierował sprawę do sądu, żądając obniżenia ceny wycieczki.
Czym są „wojny ręcznikowe”?
Terminem „wojny ręcznikowe” (ang. towel wars) określa się agresywną rywalizację turystów o dostęp do infrastruktury hotelowej, głównie leżaków przy basenach i na plażach. Polega ona na masowym „rezerwowaniu” miejsc poprzez kładzenie na nich ręczników lub przedmiotów osobistych we wczesnych godzinach porannych (często jeszcze przed wschodem słońca), a następnie opuszczaniu tych miejsc na wiele godzin.
Zjawisko to stało się symbolem braku kultury wypoczynku i jest przedmiotem tysięcy skarg na portalach takich jak TripAdvisor czy HolidayCheck. Turyści regularnie publikują tam zdjęcia „pustych, ale zajętych” basenów, skarżąc się na frustrację i poczucie niesprawiedliwości. W mediach społecznościowych, takich jak TikTok, popularność zdobywają nagrania pokazujące tzw. „bieg po leżaki”, gdzie goście hotelowi po otwarciu bram basenu pędzą, by rzucić ręcznik na wybrane miejsce.
Sąd: Organizator odpowiada za porządek przy basenie
W toku postępowania w Hanowerze sąd uznał, że brak realnej dostępności leżaków stanowi istotną wadę usługi turystycznej. Sędziowie podkreślili, że organizator podróży ma obowiązek zapewnić warunki zgodne z ofertą. Jeśli dochodzi do powtarzającego się i niekontrolowanego zajmowania leżaków, biuro podróży musi podjąć działania organizacyjne lub porządkowe, aby zaprowadzić ład.
W uzasadnieniu wskazano, że:
- Brak interwencji personelu w obliczu notorycznych rezerwacji obniża wartość świadczonej usługi.
- W segmencie podwyższonego standardu klienci mają prawo oczekiwać dostępności wszystkich udogodnień opisanych w ofercie.
- Turysta nie może być zmuszany do samodzielnego wchodzenia w konflikty z innymi gośćmi poprzez usuwanie ich ręczników.
Polacy na święta szukają w sieci: „co na biegunkę w Egipcie”. Lecimy na wakacje!
Odszkodowania dla turystów
Sąd przychylił się do argumentacji turysty i zasądził 15-procentową obniżkę ceny za każdy z dziesięciu dni pobytu. Łączna kwota odszkodowania wyniosła 986,70 euro. Co istotne, biuro podróży początkowo próbowało zażegnać spór, wypłacając klientowi 350 euro, co sąd uznał za kwotę niewystarczającą.
To nie jedyny taki przypadek. Podobne skargi i procesy miały już miejsce w przeszłości. Niemieckie sądy (np. w Koblencji czy Düsseldorfie) wielokrotnie zajmowały się sprawami, w których turyści domagali się zwrotu pieniędzy za:
- Zbyt małą liczbę leżaków w stosunku do liczby gości (tzw. „nadmiarowa rezerwacja” miejsc w hotelu).
- Brak interwencji obsługi w sytuacjach, gdy hotele oficjalnie zakazują rezerwacji, ale nie egzekwują tego przepisu.
- Konieczność płacenia za leżaki, które w ofercie miały być darmowe.
Czy będzie więcej wolnych leżaków?
Rzecznik sądu w Hanowerze zaznaczył, że choć wyrok jest rozstrzygnięciem jednostkowym, wpisuje się on w coraz silniejszą linię orzeczniczą sądów europejskich, chroniącą konsumentów. Brak dostępności opłaconej infrastruktury – niezależnie od tego, czy mowa o basenie, czy o klimatyzacji – jest traktowany jako nienależyte wykonanie umowy.
Źródło: FAZ
Czytaj więcej



