Policja odholowała Monster Trucka w centrum Warszawy. Właściciele odpowiadają. Kto ma rację?
KSP wylicza błędy w numerach VIN i brak OC, właściciele Monster Trucka bronią się przepisami o pojazdach wolnobieżnych.
Policja ogholowała potężnego zmodyfikowanego Dodge’a na ulicy Marszałkowskiej. Akcja stała się internetowym wiralem. Początkowo media społecznościowe zalała fala hejtu na „policyjną nadgorliwość”, napędzana wpisami właścicieli o „dwóch kroplach oleju”. Jednak wyjaśnienia opublikowane przez Komendę Stołeczną Policji rzucają na sprawę zupełnie nowe światło. Okazuje się, że problemem nie był wyciek, lecz błędy w dokumentacji, które czyniły przejazd nielegalnym.
Do akcji doszło w środę, 15 kwietnia, około godziny 11:20 w samym sercu stolicy. Patrol stołecznej drogówki skontrolował rzucający się w oczy pojazd marki Dodge na gigantycznych kołach. Choć Monster Truck miał być „atrakcją” dla mieszkańców i elementem miejskiego marketingu, zakończył swoją podróż na naczepie.
Hejt na Policję i bajeczka o „dwóch kroplach oleju”
Zaraz po odholowaniu maszyny, właściciele pojazdu z organizacji Monster Truck Poland opublikowali wpis na Facebooku. Twierdzili, że „wszystko było zgodne z przepisami”, a powodem drastycznej reakcji służb i wezwania holownika był drobny wyciek oleju – „dwie krople”. Wersja ta błyskawicznie podchwycona przez internautów wywołała lawinę negatywnych komentarzy pod adresem mundurowych.
Właściciele dziękowali fanom za wsparcie, pisząc:
„Dzięki wam sprawa nie obeszła się bez echa, a wiele osób mogło zobaczyć, jak to wyglądało z naszej perspektywy”.
Wersja przedstawiła wydarzenie, że Policja „dojebała się” (cytat za komentującymi) do wyjątkowego projektu bez realnych podstaw, niszcząc radość mieszkańców z oglądania nietypowej maszyny.
23-latek z VW Golfa z naklejką „Jeb*ć biedę” sprawdził cennik zakopiańskiej drogówki
Służby odpowiadają: „Niezgodność VIN to już grubo”
Odpowiedź Komendy Stołecznej Policji (KSP) nastąpiła i była upokarzająca dla właścicieli Monster Trucka. Funkcjonariusze opublikowali twarde fakty, które ucięły spekulacje o „złośliwości” drogówki. Według mundurowych, kontrola wykazała rażące uchybienia, które uniemożliwiały dalszą jazdę.
Z oficjalnych komunikatów wynikają trzy kluczowe zarzuty:
- Niezgodność numeru VIN: Numer identyfikacyjny pojazdu nie zgadzał się z numerem wskazanym w okazanym zezwoleniu kategorii I na przejazd pojazdu nienormatywnego. W praktyce oznacza to brak ważnego zezwolenia.
- Brak ubezpieczenia OC: Polisa okazana przez kierowcę, choć wystawiona, była przypisana do innego numeru VIN niż ten, który widniał na kontrolowanym pojeździe. Oznacza to, że potężna maszyna poruszała się po centrum Warszawy bez ochrony ubezpieczeniowej.
- Usterka techniczna: Wyciek oleju z mostu napędowego faktycznie wystąpił, ale był jedynie dopełnieniem obrazu pojazdu niespełniającego wymogów dopuszczenia do ruchu.
Profil „Służby w akcji” podsumował to krótko:
„Wczoraj był hejt na stołeczną policję (…) Jak było naprawdę? Pojazdy tego typu, aby móc poruszać się po drogach, muszą posiadać ważne zezwolenie przypisane do konkretnego VIN oraz ważne ubezpieczenie OC. W tym przypadku żaden z tych warunków nie został spełniony”.
Gang Olsena w Krakowie. Ukradli auto, po czym próbowali je sprzedać… właścicielowi
Monster Truck Poland odpowiada: „To pojazd wolnobieżny”
Właściciele pojazdu nie dają za wygraną i przedstawiają własną interpretację prawną. Ich wersja opiera się na art. 2 pkt 34 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Twierdzą oni, że ich Dodge to w świetle przepisów pojazd wolnobieżny, czyli taki, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 25 km/h.
W oświadczeniu Monster Truck Poland czytamy:
- Pojazdy wolnobieżne nie podlegają obowiązkowi standardowej rejestracji ani procedurom dopuszczenia do ruchu dotyczącym aut osobowych.
- Właściciele zapewniają, że pojazd posiada trwale umieszczoną tabliczkę znamionową z prawidłowym numerem identyfikacyjnym.
- Kierowca przyjął jedynie mandat w wysokości 200 zł za wyciek oleju (naruszenie art. 66 ustawy – stan niezagrażający środowisku), kwestionując przy tym resztę zarzutów Policji dotyczących dokumentacji.
Zdaniem właścicieli, pretensje o numery VIN wynikają z nieporozumienia co do tego, jak identyfikuje się pojazdy specjalistyczne, które nie są klasycznymi samochodami osobowymi.

Głos mieszkańców Warszawy: „Nikt normalny nie pcha się tym do centrum”
Po opublikowaniu przez Policję szczegółów kontroli, nastroje internautów uległy gwałtownej zmianie. Komentarze pod postami KSP nie zostawiają na właścicielach suchej nitki, a warszawiacy wyrażają irytację obecnością takich maszyn w wąskich ulicach Śródmieścia.
Adam Kaczmarek skomentował sprawę dosadnie:
„Dziękuję. Można się rozejść. Nie że 'psy się dojebały’, tylko że farfocel chciał przykozaczyć. Niezgodność VIN pojazdu to już grubo”.
Z kolei Jacek Tytus Sawa uderzył w brak zdrowego rozsądku kierującego:
„Miałem podejrzenie graniczące z pewnością, że pojazdem tym poruszała się osoba niepełnosprytna umysłowo. Bo nikt normalny nie pchałby się czymś takim do centrum. Zapewne czerpał on pełnymi garściami wiedzę z fejsbuka biorąc za dobrą monetę tych co 'oszukali system’. No i tanio nie będzie”.
Internautka Kasia Katarzyna zwróciła uwagę na wątpliwy walor marketingowy akcji:
„Okazja do pokazania mieszkańcom Warszawy czegoś nietypowego… Może to i narcystyczne, ale przynajmniej niektórzy mieszkańcy Warszawy nie chcą tego oglądać na ulicach swojego miasta. Dobrze, że czołgu nie reklamowali, królowie marketingu 🤦🏼♀️”.
Wypadki podczas żniw 2025 – przejechany przez własny kombajn i inne tragiczne zdarzenia na polach i drogach
Poważne konsekwencje: Kara z UFG i odholowanie
Policja działa na podstawie obowiązujących przepisów i reaguje, gdy pojazd porusza się po drodze niezgodnie z prawem – niezależnie od tego, czy jest on reklamą, czy „atrakcją”. Największym problemem dla właściciela nie jest jednak mandat 200-złotowy, lecz informacja przekazana do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG).
W 2026 roku kary za brak ważnego ubezpieczenia OC (lub niezgodność danych w polisie ze stanem faktycznym) dla pojazdów innych niż osobowe są bardzo dotkliwe. Jeśli UFG uzna, że polisa przypisana do innego numeru VIN nie chroniła kontrolowanego Monster Trucka, właściciela czeka kara finansowa sięgająca kilku tysięcy złotych. Dodatkowo koszty holowania pojazdu nienormatywnego z centrum miasta to wydatek rzędu kilkuset do ponad tysiąca złotych.
Źródło: Policja/ FB
Czytaj więcej



