PIP gotowy na lawinę donosów na firmy. Od dziś pracownicy mogą składać skargi na nowych zasadach

Pracownicy budowlani polskich firm na zagranicznych budowach. fot: Josue Isai Ramos Figueroa/ Unsplash

Od dziś pracownicy mogą zgłaszać firmy zatrudniające na fikcyjnym B2B i śmieciówkach. To data, do której Główny Inspektor Pracy apelował o wstrzymanie skarg.


Od dziś PIP jest przygotowany na lawinę donosów na firmy. Chodzi o pracodawców, którzy zatrudniają ludzi na fikcyjnym B2B, zleceniach albo innych umowach cywilnoprawnych, choć w praktyce wymagają od nich pracy jak na etacie.

Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki apelował, żeby pracownicy poczekali ze skargami do 8 lipca 2026 r., bo właśnie od tego momentu zmieniają się zasady kontroli. Skargi złożone wcześniej PIP musiałby rozpatrywać według wcześniejszych, znacznie mniej korzystnych dla pracowników procedur. Firmy dostały czas na sprawdzenie umów, a pracownicy termin, od którego ich zgłoszenia mają trafiać już na nowe zasady.


Dlaczego PIP apelował, żeby poczekać ze skargami?

W kwietniu Marcin Stanecki zwrócił się do osób zatrudnionych na kontraktach cywilnoprawnych. Apel dotyczył pracowników, którzy formalnie nie mają umowy o pracę, ale ich codzienne obowiązki przypominają etat.

„Apeluję do osób zatrudnionych na kontraktach cywilnoprawnych o wstrzymanie się do 8 lipca 2026 r. ze składaniem skarg na niezgodne z prawem zastosowanie wobec nich takich umów. Najbliższe trzy miesiące to dobry moment dla przedsiębiorców, aby przed wejściem w życie nowych regulacji przeanalizowali poprawność polityki stosowania przez nich kontraktów cywilnoprawnych” – mówił Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki.

PIP dał więc tym samym pracodawcom czas na audyt zleceń, kontraktów B2B i innych umów cywilnoprawnych. Firma mogła sama sprawdzić, czy nie zastępuje umowy o pracę tańszą formą zatrudnienia.


Co PIP sprawdzi po donosie na firmę?

PIP ma sprawdzać, jak dana osoba naprawdę pracuje: czy wykonuje polecenia przełożonego, ma stałe godziny pracy, korzysta ze sprzętu firmy i wykonuje obowiązki w miejscu wskazanym przez pracodawcę.

Znaczenie w ustalaniu formy stosunku pracy będzie miała też samodzielność. Jeżeli osoba na B2B co miesiąc wystawia fakturę temu samemu podmiotowi, nie ma własnych klientów i pracuje według zasad narzuconych przez firmę, taki sposób może zostać uznany za fikcyjne samozatrudnienie.

Największe ryzyko dotyczy więc tych przedsiębiorstw, które używały kontraktów B2B albo zleceń jako zamiennika etatu. W takich sprawach PIP ma dokładniej i bardziej skrupulatnie badać rzeczywiste warunki pracy.


PIP współpracuje z ZUS i KAS przy typowaniu firm do kontroli

Donosy pracowników nie będą jedynym źródłem informacji o potencjalnych naruszeniach. Państwowa Inspekcja Pracy współpracuje z ZUS i Krajową Administracją Skarbową, bo dane z tych instytucji mogą pomóc w wykrywaniu firm stosujących fikcyjne B2B.

W rozliczeniach widać schematy, które mogą zainteresować urzędników: powtarzalne faktury, stałe kwoty, jeden kontrahent i wielomiesięczna współpraca z tym samym podmiotem. Same dane nie przesądzają jeszcze o naruszeniu prawa, ale mogą wskazać firmy, które powinny trafić pod kontrolę.

PIP przygotował także lepszą ochronę danych osób składających skargi. To ważne szczególnie w małych firmach, gdzie pracownik może obawiać się, że pracodawca szybko ustali, kto zgłosił sprawę do inspekcji.


pieniądze w paczkach na stole
Biznes / News / Społeczeństwo

ZUS: wakacyjna praca studenta – jakie składki i jakie świadczenia? Ekspert wyjaśnia zasady

Związkowa Alternatywa krytykuje reformę PIP

Nowe przepisy nie przekonują Związkowej Alternatywy. Piotr Szumlewicz, przewodniczący związku, ocenia, że ustawa miała dać pracownikom silniejsze narzędzia, ale rząd wycofał się z najważniejszych propozycji.

„Ustawa o zamienianiu fikcyjnych umów cywilnoprawnych na etaty miała być przełomem. I rzeczywiście, w pierwotnej wersji dawała państwu realne narzędzia, żeby skończyć z udawaniem, że pracownik jest „przedsiębiorcą”. Niestety, na skutek skutecznego lobbingu środowisk biznesu rząd odszedł od pierwotnych propozycji” – pisze Piotr Szumlewicz.

Największe zastrzeżenie dotyczy odwołań od decyzji inspektora. Według Związkowej Alternatywy pracodawca może skierować sprawę do sądu, a to zatrzyma skutki decyzji do czasu prawomocnego wyroku.

„Zgodnie z obecną wersją inspekcja pracy będzie mogła zamienić umowę cywilno-prawną na umowę o pracę, ale jeśli firma wniesie odwołanie do sądu od tej decyzji, to zostanie ona wstrzymana do prawomocnego wyroku. Oznacza to, że na ostateczną decyzję pracownik będzie czekał latami” – podkreśla Piotr Szumlewicz.


Czy praca zdalna może wpłynąć na decyzję o posiadaniu dzieci? fot: Vitaly Gariev/Unsplash
Społeczeństwo

Praca zdalna ratunkiem dla demografii? Nowe badanie – praca home office ułatwia podjęcie decyzji o dziecku

Skarga do PIP może pomóc, ale nie kończy wszystkich problemów

Dla pracownika skarga po 8 lipca może być skuteczniejsza niż składana wcześniej, bo inspektor ma sprawdzić, czy firma nie ukryła stosunku pracy pod kontraktem cywilnoprawnym. To może ograniczyć sytuacje, w których pracownik sam musi od początku udowadniać przed sądem, że powinien mieć etat.

Słabość reformy pojawia się wtedy, gdy firma odwoła się od decyzji PIP. W takim wariancie sprawa nadal może trafić do sądu i ciągnąć się długo. Związkowa Alternatywa zwraca też uwagę, że nawet korzystne rozstrzygnięcie w sprawie etatu nie daje pracownikowi szybkiej rekompensaty.

„Ponadto zgodnie z nowym kształtem ustawy, pracownik niewiele zyskuje. Aby otrzymał jakiekolwiek odszkodowanie od firmy, która miesiącami zatrudniała go na śmieciówce, będzie musiał sam złożyć odrębny wniosek do sądu. Nawet prawomocny wyrok sądu odnośnie ustalonego stosunku pracy nie zapewni mu takiego odszkodowania” – pisze przewodniczący Związkowej Alternatywy.

Piotr Szumlewicz chce dalej idących zmian. Postuluje natychmiastową zamianę fikcyjnych umów na etaty oraz wyższe kary dla pracodawców, którzy obchodzą przepisy.

„Domagamy się też wysokich i nieuchronnych kar za zawieranie umów niezgodnych z prawem. Pracodawca powinien liczyć się z wysoką karą, jeśli łamie przepisy” – pisze szef Związkowej Alternatywy.

Od 8 lipca donosy do PIP na firmy mogą więc uruchamiać dokładniejsze kontrole fikcyjnego samozatrudnienia. Pracownicy dostają lepszą ścieżkę zgłoszenia, ale w spornych sprawach ostateczny efekt nadal może zależeć od sądu.


Źródło: Fakty Plus, Związkowa Alternatywa

Kamil Chołuj avatar
Kamil Chołuj

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *