Motocykle terenowe demolują Parki Narodowe. Rajdowców złapano po zmroku
Straż Ojcowskiego Parku Narodowego zatrzymała turystów, którzy urządzili rajd motocyklowy po lesie. Każdy z nich dostał mandat. Podobne interwencje policja prowadzi na całym Podhalu.
Przyjechali z drugiego końca Polski, a wieczorem wjechali motocyklami terenowymi do Ojcowskiego Parku Narodowego. Chroniony las potraktowali jak prywatny tor wyścigowy. Pracownicy parku szybko znaleźli sprawców i zatrzymali ich na gorącym uczynku.
Na miejsce wezwano policję, która sprawdziła dane motocyklistów. Każdy uczestnik nielegalnego rajdu dostał mandat. Park zapowiada, że nie będzie tolerował podobnych przejazdów bez względu na porę dnia i nocy.
Wjechali do Ojcowskiego Parku Narodowego wieczorem
Początkowo pracownicy parku nie znali tożsamości motocyklistów. Wiedzieli jednak, że grupa porusza się po terenie leśnym, na który nie wolno wjeżdżać pojazdami terenowymi. Do działania przystąpili pracownicy Służby Parku oraz Straży Parku.
– Z chwilą ujawnienia tego procederu pracownicy Służby Parku oraz Straży Parku podjęli szybkie i zdecydowane działania umożliwiające zatrzymanie pseudorajdowców na gorącym uczynku. Okazali się nimi turyści z drugiego końca kraju, którzy pod koniec dnia szukali nielegalnej rozrywki na terenie naszego parku – poinformował Ojcowski Park Narodowy.
Motocykliści prawdopodobnie liczyli, że pod koniec dnia na szlakach i drogach leśnych nie spotkają turystów ani pracowników parku. Strażnicy zatrzymali jednak całą grupę. Policjanci potwierdzili dane sprawców, a następnie nałożyli na każdego z nich osobny mandat.

Park podkreślił, że rajdy motocrossowe na obszarze chronionym niszczą glebę i rośliny, płoszą zwierzęta oraz zakłócają ciszę. Szkody nie ograniczają się więc do kolein pozostawionych na leśnej drodze. Hałas silników dociera również do miejsc, w których dzikie zwierzęta odpoczywają i wychowują młode.
Internauci żądają konfiskaty motocykli terenowych
Informacja o zatrzymaniu motocyklistów wywołała ostrą reakcję internautów. W komentarzach pod komunikatem parku pojawiły się żądania stałych patroli, wyższych kar oraz odbierania pojazdów osobom, które wjeżdżają na obszary chronione.
– To już jest plaga w całej Polsce. Powinni wyznaczyć ciągłe patrole w parkach narodowych, bo ta patusiarnia od prymitywnego „brum, brum” szerzy się jak zaraza – napisał Tim Kari Kali.
Paweł Stryjak zwrócił uwagę, że obecne mandaty nie odstraszają wszystkich kierowców. Jego zdaniem nielegalny wjazd do parku narodowego powinien pociągać za sobą znacznie poważniejsze konsekwencje.
– Mam nadzieję, że zmieni się to z wykroczenia w przestępstwo i będą konfiskować im te złomy. Człowiek przychodzi na łono natury, aby odpocząć od hałasu, a ta patologia urządza sobie rajdy w obszarach chronionych – napisał.
Internauta odrzucił również argument, że łamanie prawa można usprawiedliwiać pasją do motocykli. Jak podkreślił, kierowcy mają wiele legalnych możliwości uprawiania sportów motorowych i nie muszą wjeżdżać do lasów, rezerwatów ani parków narodowych.
Policja zatrzymuje quady i motocykle terenowe na Podhalu
Interwencja w Ojcowskim Parku Narodowym nie jest odosobnionym przypadkiem. Zakopiańska policja prowadzi intensywne kontrole quadów i motocykli crossowych na Podhalu. Funkcjonariusze sprawdzają między innymi uprawnienia kierowców, stan techniczny pojazdów, rejestrację i ubezpieczenie.
Podczas kontroli pięciu quadów w Dzianiszu policjanci nałożyli cztery mandaty za złamanie zakazu wjazdu oraz zły stan techniczny pojazdów. Piąty kierowca, turysta z Francji, nie miał wymaganych uprawnień i odpowie przed sądem.
W Kościelisku rutynowa kontrola kierowcy quada zakończyła się zatrzymaniem 33-letniego mieszkańca Krakowa. Mężczyzna był poszukiwany listem gończym i miał trafić do zakładu karnego. Tego samego dnia policjanci ukarali także dwóch kierowców za brak obowiązkowego wyposażenia pojazdów.
Wcześniej w Kościelisku funkcjonariusze zatrzymali 26-letniego turystę z Australii, który prowadził quada zarejestrowanego jako ciągnik rolniczy. Mężczyzna nie miał odpowiednich uprawnień. Dostał 2000 zł grzywny oraz sześciomiesięczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych w Polsce.
Mieszkańcy Podhala regularnie skarżą się na hałas, spaliny, rozjeżdżone pola i głębokie koleiny. W Białce Tatrzańskiej, Kościelisku, Poroninie, Zakopanem i okolicach Bukowiny Tatrzańskiej turyści korzystający z wypożyczalni quadów wjeżdżają całymi grupami na ścieżki, drogi leśne oraz szlaki spacerowe.
Brak szlabanu nie oznacza zgody na wjazd do lasu
Zasada jest jednoznaczna: pojazdem silnikowym można jechać tam, gdzie pozwalają na to przepisy i oznakowanie. Brak szlabanu nie oznacza prawa wjazdu do lasu. Szeroka, utwardzona droga leśna także nie staje się przez to drogą dostępną dla motocykli, quadów i samochodów terenowych.
Na drogę leśną wolno wjechać wyłącznie wtedy, gdy zarządca wyraźnie dopuścił na niej ruch pojazdów. W parkach narodowych i rezerwatach obowiązują jeszcze bardziej rygorystyczne ograniczenia.
Za nieuprawniony wjazd pojazdem silnikowym do lasu grozi mandat od 20 do 500 zł. Gdy kierowca jednocześnie niszczy roślinność, płoszy zwierzęta albo popełnia inne wykroczenia, łączna kara może wzrosnąć do 1000 zł. Sąd może wymierzyć grzywnę do 5000 zł oraz nakazać pokrycie kosztów naprawienia szkód.
Znacznie wyższe kary grożą dodatkowo za prowadzenie pojazdu bez wymaganych uprawnień. Sprawa trafia wtedy do sądu, który może wymierzyć grzywnę od 1500 do 30 tys. zł oraz zakazać prowadzenia pojazdów na okres od sześciu miesięcy do trzech lat.
Ojcowski Park Narodowy zapowiada zero tolerancji dla rajdów motorowych.
Źródło: Ojcowski Park Narodowy
Polacy jadą na wakacje w kraju. Na nocleg wydajemy do 400 zł na osobę
Izrael traci sprzymierzeńców w USA. 103 Demokratów za cięciem pomocy
Czytaj więcej



