Skandal pod Szczecinem: Odcinkowy pomiar prędkości na A6 fałszował wyniki. System gubił się w obliczeniach

Odcinkowy pomiar prędkości. Fot: Bartek Kwiryń

System odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A6 w Rzęśnicy pod Szczecinem masowo generował błędne mandaty. Jak donosi portal 40ton.net, system źle obliczał prędkość pojazdów.


Polskie przepisy dotyczące zautomatyzowanych systemów kontroli (fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości) nakazują zachowanie 9 km/h tolerancji. Dla samochodów ciężarowych poruszających się po autostradach i drogach ekspresowych standardowy limit wynosi 80 km/h. Oznacza to, że uwzględniając tolerancję, kierowcy mogą rozwinąć do 89 km/h. Ponieważ pojazdy te posiadają obowiązkowe ograniczniki prędkości, szansa na mandat jest minimalna. Mimo to na odcinku A6 w Rzęśnicy kierowcy zaczęli masowo otrzymywać kary.


Absurdalny mandat i matematyczne anomalie w raporcie

Sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z kierowców ciężarowego Volvo został oskarżony o rozwinięcie średniej prędkości aż 97 km/h na płaskim odcinku drogi. Sytuacja była niemożliwa, ponieważ pojazd posiadał sprawny ogranicznik. Sprawa lotem błyskawicy trafiła do mediów społecznościowych. W jej nagłośnienie zaangażował się m.in. Alvin Gajadhur (były Główny Inspektor Transportu Drogowego).

Dokładna analiza raportu z urządzenia rejestrującego ujawniła, że oficjalne dane systemowe wzajemnie się wykluczają i są nielogiczne:

  • Czas i dystans: System zapisał, że ciężarówka pokonała dystans 3409 metrów w czasie dokładnie 137 sekund.
  • Błędne obliczenie: Po prostym przeliczeniu tych wartości (dystans przez czas) rzeczywista średnia prędkość pojazdu wynosiła 89,6 km/h, a nie przypisane 97 km/h.
  • Rozbieżność w lokalizacji: W tym samym raporcie podano dokładne pozycje kamer pomiarowych. Po zsumowaniu współrzędnych okazało się, że były one oddalone od siebie o 3435 metrów, a nie o 3409 metrów, jak przyjęto do obliczeń.

Wykonawca wykrył błąd, ale… zapomniał poinformować GITD

Po nagłośnieniu sprawy przez media, Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), podległe pod GITD, wydało 19 maja komunikat o wstrzymaniu wystawiania mandatów za „wykroczenia” zarejestrowane między 29 kwietnia a 4 maia bieżącego roku. To właśnie w tym okresie system działał wadliwie.

20 maja opublikowano dodatkowe wyjaśnienie dostarczone przez prywatną firmę odpowiedzialną za montaż i kalibrację bramownic. Okazało się, że podczas konfiguracji do systemu wprowadzono błędną długość odcinka pomiarowego. Co najbardziej bulwersujące, wykonawca zauważył swój błąd już po czterech dniach i go naprawił, jednak zapomniał poinformować o tym GITD. W efekcie inspekcja przez kolejne dni przetwarzała wadliwe dane i traktowała fałszywe wykroczenia jako w pełni prawidłowe.

Źródło: 40ton.net

Bartek Kwiryń avatar
Bartek Kwiryń

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *