Polskie dzieciaki bez mediów społecznościowych? KO szykuje projekt 15+

Koalicja Obywatelska przygotowuje poselski projekt ustawy, który ma ograniczyć dostęp dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych do 15. roku życia.
Dzieciaki bez Tik Toka?
Klub Koalicja Obywatelska rozpoczął prace nad poselskim projektem ustawy ograniczającej korzystanie z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież do ukończenia 15. roku życia. Zielone światło dało Kolegium klubu. Tempo przygotowania projektu jest wysokie. Nowe regulacje mają być gotowe do końca lutego.
Inicjatywę firmują Barbara Nowacka, szefowa MEN, oraz Roman Giertych. Projekt trafi do Sejmu jako poselski. Ta ścieżka pozwala skrócić procedurę. W tym przypadku czas ma znaczenie.
Roman Giertych w rozmowie z PAP tłumaczył, że pomysł powstał w ławach poselskich.
„Dlatego projekt będzie poselski. To jest po prostu szybsza droga” – powiedział.
Wypowiedzi polityków KO wskazują na wspólną linię działania. Celem nie jest symboliczny zakaz. Chodzi o ograniczenie kontaktu najmłodszych z algorytmami platform i przeniesienie odpowiedzialności na firmy technologiczne.

Facebook w Danii dopiero od 15. roku życia. Rząd chce „ratować dzieciństwo małych Duńczyków”
Dlaczego 15 lat. Argumenty zdrowotne i edukacyjne
Według Romana Giertycha badania pokazują wyraźny związek między wczesnym dostępem do mediów społecznościowych a problemami psychicznymi dzieci. Wskazuje się na zaburzenia lękowe, spadek koncentracji oraz trudności w relacjach rówieśniczych. Skutki widzi także szkoła.
„Badacze wskazują, że dostęp dzieci i młodzieży do 15 lat do mediów społecznościowych wywołuje u nich poważne problemy natury psychicznej. Ma też negatywny wpływ na naukę i życie społeczne” – powiedział Giertych w rozmowie z PAP.
Polityk dodał krótko: „Trzeba to po prostu przerwać”. W jego ocenie państwo nie może dłużej ignorować skali zjawiska. Granica wieku ma być narzędziem ochronnym, a nie karą.
Barbara Nowacka zwraca uwagę, że szkoły nie są w stanie samodzielnie przeciwdziałać skutkom nadmiernego korzystania z telefonów i aplikacji społecznościowych. Regulacje mają wesprzeć nauczycieli i rodziców.
Odpowiedzialność platform. Koniec fikcji deklaracji wieku
Projekt KO zakłada, że to platformy społecznościowe będą odpowiadały za egzekwowanie ograniczeń wiekowych. Nie rodzice. Nie szkoły. Firmy technologiczne.
To zasadnicza zmiana. Obecnie większość serwisów opiera się na prostym oświadczeniu użytkownika o wieku. Wystarczy jedno kliknięcie. System nie spełnia swojej roli.
Roman Giertych podkreśla, że Polska chce korzystać z rozwiązań przyjmowanych w innych państwach. Jako przykład wskazuje Australię. Tam odpowiedzialność przypisano platformom i powiązano ją z dotkliwymi sankcjami finansowymi.
Takie podejście wpisuje się także w unijne regulacje dotyczące ochrony małoletnich w środowisku cyfrowym.

Czy e-learning jest skuteczny? Co mówią badania o studiowaniu bez wychodzenia z domu
Australia. Najostrzejsze rozwiązania na świecie
Australia jako pierwszy kraj na świecie zdecydowała się na wprowadzenie ogólnokrajowego ograniczenia wiekowego w dostępie do mediów społecznościowych. Przepisy obejmują użytkowników poniżej 16. roku życia. Zakaz dotyczy największych platform, w tym Facebooka, Instagrama, TikToka, Snapchata, X oraz YouTube’a.
Australijski rząd przyjął założenie, że odpowiedzialność nie może spoczywać na dzieciach ani na ich rodzicach. Ustawodawca wskazał wyraźnie podmioty odpowiedzialne za egzekwowanie nowego prawa. Są nimi firmy technologiczne zarządzające platformami społecznościowymi. To one muszą wykazać, że skutecznie weryfikują wiek użytkowników.
Brak takich mechanizmów oznacza dotkliwe sankcje finansowe. Maksymalna kara administracyjna może sięgać równowartości około 28 mln euro. Władze Australii uznały, że tylko realna groźba wysokich kar zmusi globalne koncerny do zmiany praktyk, które przez lata opierały się na fikcyjnych deklaracjach wieku.
Rząd w Canberze w uzasadnieniu ustawy wskazywał na pogarszający się stan zdrowia psychicznego młodych ludzi. Podkreślano wzrost liczby diagnoz depresji, zaburzeń lękowych oraz przypadków samookaleczeń wśród nastolatków.
Australijscy ministrowie zwracali uwagę, że algorytmy premiują treści skrajne i emocjonalne. W efekcie młodzi użytkownicy trafiają do zamkniętych obiegów treści, które wzmacniają lęk, poczucie izolacji i presję porównywania się z innymi.
Wdrożenie zakazu poprzedziły testy technologiczne. Australia sprawdza kilka metod potwierdzania wieku użytkowników. Obejmują one weryfikację dokumentów tożsamości, analizę danych z urządzeń oraz rozwiązania biometryczne.

Chcesz studiować w USA? Musisz pokazać swoje media społecznościowe z ostatnich 5 lat!
Dania. „Oddać dzieciom dzieciństwo”
Dania także przygotowuje jedno z najbardziej restrykcyjnych rozwiązań w Europie. Rząd zapowiedział podniesienie minimalnego wieku korzystania z mediów społecznościowych do 15 lat. Wyjątek obejmie dzieci w wieku 13–14 lat, ale tylko za zgodą rodziców.
Premierka Mette Frederiksen mówiła:
„Telefony i media społecznościowe odbierają naszym dzieciom czas, dzieciństwo i dobrostan”.
Minister ds. cyfryzacji Caroline Stage Olsen powoływała się na dane rządowe.
„Aż 94 procent dzieci poniżej 13. roku życia posiada profile w mediach społecznościowych, mimo że formalna granica wieku wynosi 13 lat. To pokazuje, że obecne rozwiązania nie działają” – powiedziała.
Duńskie władze przyznają, że egzekwowanie przepisów będzie trudne. Rząd odpowiada, że regulacja ma zmusić platformy do wprowadzenia skutecznych narzędzi weryfikacji wieku.

„Szon Patrole” w polskich szkołach. MEN reaguje, a Rzeczniczka Praw Dziecka apeluje do Meta i TikToka o usuwanie informacji
Narzędzia cyfrowe. Weryfikacja zamiast oświadczeń
W Polsce trwają równolegle prace nad systemem potwierdzania wieku użytkowników internetu. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski informował, że testowane są rozwiązania oparte na portfelu tożsamości cyfrowej.
„Przy rejestracji konta pojawi się poświadczenie wieku. Nie będzie to już deklaracja. System przekaże wyłącznie informację o wieku, z najwyższym poziomem zabezpieczenia” – mówił Standerski (PAP).
Podkreślał, że podobne narzędzia funkcjonują już w fazie testów w innych państwach UE. Polska korzysta z ich doświadczeń. Celem jest stworzenie prawa, które da się wykonać.
Polska. Zakaz to dopiero początek
W Polsce narasta problem cyberprzemocy, uzależnienia od smartfonów i kontaktu dzieci z treściami przemocowymi. Szkoły i rodzice sygnalizują brak skutecznych instrumentów reagowania.
Projekt KO ma stworzyć ramy prawne. Nie rozwiąże wszystkich problemów. Zmieni jednak punkt ciężkości. Odpowiedzialność przesunie się z rodzin na firmy, które projektują i monetyzują algorytmy.
Na razie prace trwają. Tekstu ustawy jeszcze nie przedstawiono. Jest jednak decyzja polityczna i jasno wyznaczony kierunek. Jeśli projekt szybko trafi do Sejmu, Polska dołączy do państw, które uznały, że ochrona dzieci w sieci jest obowiązkiem państwa, a nie dobrą wolą platform.
Źródła: PAP, Fakty Plus
Decyzja RPP ws. stóp procentowych. Co zrobi NBP w styczniu?
Czytaj więcej



