Wzięła ślub na L4, ZUS chciał zabrać zasiłek i nakazał oddanie wszystkich pobranych świadczeń!
Zakład Ubezpieczeń Społecznych zakwestionował prawo do zasiłku ciężarnej kobiety, która wzięła ślub. Portal Prawo.pl opisuje batalię kobiety o świadczenia ubezpieczeniowe.
Portal Prawo.pl opisuje kolejną skandaliczną próbę podważenia praw kobiet w ciąży do świadczeń chorobowych. Pani Anna M., pracująca jako asystentka stomatologiczna, od dzieciństwa zmagała się z cukrzycą typu 1. W okresie ciąży stan zdrowia pacjentki uległ pogorszeniu, co wywołało u niej migreny, nudności oraz niebezpieczne wahania poziomu glikemii. Z powodu tych dolegliwości lekarz wystawił jej zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy od 12. tygodnia ciąży. Medyk zalecił ubezpieczonej oszczędny tryb życia, systematyczne monitorowanie cukru oraz zachowanie umiarkowanej aktywności fizycznej. W okresie obowiązywania tego zwolnienia lekarskiego kobieta wzięła ślub, a po zakończeniu ceremonii udała się z najbliższą rodziną na wspólny obiad.
Kontrola ZUS i decyzja o zwrocie zasiłku: Dlaczego urzędnicy zakwestionowali ślub?
Zakład Ubezpieczeń Społecznych przeprowadził kontrolę prawidłowości wykorzystywania wystawionego zwolnienia lekarskiego. Urzędnicy instytucji uznali, że udział w uroczystości zaślubin oraz obiedzie rodzinnym naruszył cele medyczne orzeczonej niezdolności do pracy. Na tej podstawie ZUS wydał decyzję o pozbawieniu Anny M. prawa do zasiłku chorobowego za cały okres objęty kontrolą. Dodatkowo organ rentowy nakazał kobiecie bezzwłoczny zwrot pobranych wcześniej świadczeń pieniężnych. Urzędnicy argumentowali, że aktywność życiowa ubezpieczonej podczas uroczystości dowodziła braku konieczności korzystania z ochrony ubezpieczeniowej. Anna M. nie zgodziła się z tą interpretacją i skierowała sprawę na drogę sądową.
Kontrola ZUS i decyzja o zwrocie zasiłku: Dlaczego urzędnicy zakwestionowali ślub?
Sprawę o sygnaturze akt IV U 880/25 oceniał Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia, który poddał analizie dokumentację medyczną. Sędziowie ustalili, że w treści zwolnienia lekarskiego widniała adnotacja, iż pacjentka „może chodzić”. Adnotacja ta oznaczała brak medycznego obowiązku przebywania w pozycji leżącej przez całą dobę. Sąd zauważył również, że lekarze prowadzący zalecili ubezpieczonej krótkie spacery oraz podtrzymywanie kontaktów rodzinnych w celu poprawy kondycji psychofizycznej. Zgromadzony materiał dowodowy potwierdził, że udział we własnym ślubie nie wpłynął negatywnie na przebieg ciąży ani na stan zdrowia chorej.
W uzasadnieniu wyroku sąd wskazał, że ubezpieczony traci prawo do zasiłku tylko w przypadku wykorzystywania zwolnienia lekarskiego w sposób rażąco sprzeczny z jego przeznaczeniem. Do takich działań zalicza się wykonywanie pracy zarobkowej lub podejmowanie aktywności utrudniających powrót do sprawności, takich jak nadużywanie alkoholu czy ciężkie prace fizyczne. Udział w ceremonii ślubnej i spokojnym posiłku uznano za czynności dnia codziennego, które są dozwolone przy orzeczeniu o treści „chory może chodzić”. Sąd uznał zachowanie kobiety za zgodne z prawem, ponieważ nie wydłużyło ono okresu niezdolności do pracy.
Była na L4, chciała zanieść obiad mężowi. ZUS zażądał zwrotu 60 tys. zł zasiłku chorobowego
Ochrona praw ubezpieczeniowych kobiecie w ciąży
Sąd przyznał Annie M. pełne prawo do zasiłku chorobowego i uchylił obowiązek zwrotu otrzymanych środków finansowych. Orzeczenie to potwierdza, że zwolnienie lekarskie nie stanowi bezwzględnego zakazu opuszczania miejsca zamieszkania w celach życiowych. Portal Prawo.pl ocenia to rozstrzygnięcie jako ważny sygnał w kontekście ochrony praw ubezpieczeniowych kobiet w ciąży. Wyrok precyzuje, że urzędnicy nie mogą automatycznie odbierać świadczeń za podejmowanie umiarkowanej aktywności, która nie szkodzi zdrowiu pacjentki. Dzięki temu orzeczeniu próba pozbawienia ubezpieczonej środków do życia została skutecznie powstrzymana przez wymiar sprawiedliwości.
Fakty Plus: Ciąża jako powód do systemowych podejrzeń
Sprawa Anny M. nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz elementem szerszego zjawiska. Na naszym portalu Fakty Plus opisujemy od miesięcy zjawisko, które jest „systemową polityką ZUS” wycelowaną w kobiety w ciąży. Zgromadzone dane statystyczne pokazują, że instytucja ta coraz częściej traktuje macierzyństwo jako szkodliwą lukę w systemie, którą należy uszczelnić poprzez rygorystyczne kontrole.
Tylko w 2024 roku ZUS odebrał świadczenia 1 279 kobietom w ciąży. Liczba ta stanowi aż 40 procent wszystkich decyzji o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym wydanych wobec pracownic ubiegających się o świadczenia krótkoterminowe. Trend ten utrzymuje się również w 2025 roku. W pierwszym półroczu Zakład wydał już 593 decyzje odmowne wobec ciężarnych pracownic oraz 24 wobec kobiet prowadzących działalność gospodarczą. Statystyki te dowodzą, że przyszłe matki trafiają pod lupę urzędników znacznie częściej niż inne grupy ubezpieczonych.
„Broń atomowa” urzędników: Decyzja o niepodleganiu ubezpieczeniom
Najgroźniejszym narzędziem w rękach instytucji jest decyzja o niepodleganiu ubezpieczeniom społecznym. Fakty Plus określa ją mianem „broni atomowej”, ponieważ jej skutki są dla kobiet druzgocące. Wydanie takiej decyzji oznacza:
- Całkowitą utratę prawa do zasiłku chorobowego i macierzyńskiego, co pozbawia matkę środków do życia w najtrudniejszym momencie.
- Konieczność natychmiastowego zwrotu wszystkich wypłaconych środków, jeśli ZUS zdążył już przelać jakiekolwiek pieniądze.
- Wielomiesięczną batalię sądową, która nie wstrzymuje wykonania decyzji urzędników.
Przykładem takiego działania jest historia mieszkanki województwa zachodniopomorskiego opisana przez portal Goniec.pl. Kobieta podjęła pracę w magazynie, a po dwóch tygodniach przeszła na zwolnienie lekarskie z powodu zagrożonej ciąży. Mimo przedstawienia dowodów wykonywania pracy, takich jak szkolenia BHP i zeznania świadków, urzędnicy uznali umowę za fikcyjną.
„Mimo to ZUS uznał, że umowa o pracę była fikcyjna, a jej celem było jedynie uzyskanie świadczeń”
Na L4 masz chorować, a nie jeździć na wakacje lub szukać pracy!
Orzecznictwo Sądu Najwyższego a praktyka urzędnicza
Działania ZUS często spotykają się z krytyką wymiaru sprawiedliwości. Sąd Najwyższy już w 2006 roku orzekł, że dążenie do uzyskania ochrony ubezpieczeniowej przez kobietę w ciąży nie jest sprzeczne z prawem, o ile praca była rzeczywiście wykonywana. Mimo to urząd regularnie kwestionuje zatrudnienie w sytuacjach, gdy ciężarna otrzymuje awans, podwyżkę lub przechodzi z samozatrudnienia na etat tuż przed pójściem na zwolnienie lekarskie.
Inicjatywa Nasz Rzecznik, zrzeszająca prawniczki i aktywistki, alarmuje, że kontrole te wywołują ogromny stres u przyszłych matek. Kobiety poddane weryfikacji opisują, że czują się
„jak oszustki na procesie karnym, którym potężna instytucja zarzuca wyłudzenie środków z budżetu państwa”.
Ekspertki podkreślają, że to na urzędnikach powinien spoczywać ciężar udowodnienia nadużyć, tymczasem w praktyce to ciężarna musi udowadniać, że nie złamała prawa.
Oficjalne stanowisko: Profilowanie czy „czysty przypadek”?
Ministerstwo Rodziny oraz biuro prasowe ZUS konsekwentnie zaprzeczają istnieniu celowej polityki wymierzonej w konkretną grupę. Urzędnicy twierdzą, że działania nie są nakierowane na kobiety w ciąży, a każda sprawa podlega indywidualnej ocenie. Według oficjalnych komunikatów, kontrole ciężarnych stanowiły w 2024 roku jedynie 0,13% wszystkich postępowań.
Jednak liczby bezwzględne i historie takie jak sprawa Anny M. rzucają inne światło na te zapewnienia. Portal Fakty Plus do danych ZUS. Bardzo wyraźny jest wzrost liczby odebranych zasiłków po kontrolach zwolnień z kodem B – z 3,4% w 2022 roku do 11,3% w 2023 roku. Ten trzykrotny wzrost rok do roku sugeruje, że systemowa kontrola matek to jak polowanie na łatwą zwierzynę, co stoi w sprzeczności z oficjalnymi deklaracjami o wspieraniu dzietności i polityki prorodzinnej państwa.
Czytaj więcej



