Tusk i Orlen walczą z cenami paliw. Rząd szuka sposobu na złagodzenie skutków kryzysu

stacja paliw Orlen/ Openverse

Premier zapowiada brak „wielkich manewrów” przy akcyzie, licząc na stabilizację cen ropy po zapowiedziach Trumpa i obniżeniu marż przez krajowy koncern.


W obliczu gwałtownych zawirowań na globalnych rynkach surowców, polski rząd oraz koncern Orlen podejmują kroki mające na celu ochronę portfeli kierowców. Choć cena baryłki ropy Brent w ostatnich dniach przypominała rollercoaster, osiągając poziom niemal 120 dolarów, premier Donald Tusk apeluje o spokój. Jednocześnie wskazuje na pierwsze efekty działań osłonowych.


Geopolityczny wstrząs na Bliskim Wschodzie

Od 28 lutego trwają naloty Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran. Ataki na bazy wojskowe oraz infrastrukturę cywilną doprowadziły do paraliżu jednego z najważniejszych szlaków handlowych świata – Cieśniny Ormuz.

Zablokowanie tej kluczowej arterii dla transportu morskiego wywołało panikę na giełdach. Cena ropy Brent, która jeszcze niedawno oscylowała poniżej 70 dolarów, w poniedziałek nad ranem poszybowała do poziomu 117-118 dolarów za baryłkę. Tak drastyczny skok musiał przełożyć się na ceny detaliczne paliw. Jednak rząd stara się tonować nastroje. Wskazuje na późniejsze korekty cen do poziomu około 90 dolarów.


Premier Tusk: „Warto zaufać zapowiedziom z USA”

Podczas ostatnich wystąpień szef rządu podkreślił, że Polska bacznie obserwuje sytuację. Polska nie chce jednak podejmować gwałtownych kroków fiskalnych, które mogłyby destabilizować budżet lub samą strukturę koncernu paliwowego. Zapytany o ewentualną obniżkę akcyzy, premier odwołał się do dyplomacji międzynarodowej. Wskazał przy tym na optymistyczne sygnały płynące z Waszyngtonu.

– Ja serio mówiłem, że jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych mówi, że wojna zaraz się skończy, to warto temu zaufać, więc nie będziemy robili jakichś „wielkich manewrów” w tej chwili – stwierdził Donald Tusk.

Premier zaznaczył również, że poważniejsze operacje na podatkach, takie jak obniżenie stawki VAT, są traktowane jako ostateczność.


Orlen redukuje marże: Paliwo taniej o 35 groszy?

W odpowiedzi na kryzysową sytuację, Orlen podjął decyzję o drastycznym ograniczeniu marży detalicznej. Z dotychczasowych 25 groszy na litrze oleju napędowego, marża została ścięta „niemal do zera”. Według zapewnień rządu, to właśnie dzięki temu ruchowi wzrosty cen na polskich stacjach były mniej dotkliwe niż w Niemczech czy Czechach.

Dodatkowym wsparciem dla konsumentów jest nowa akcja promocyjna. Od 12 marca do 3 maja użytkownicy aplikacji Orlen Vitay mogą liczyć na spore zniżki. Przez osiem kolejnych weekendów kierowcy zatankują do 50 litrów paliwa (benzyny lub diesla) z rabatem sięgającym 35 groszy na litrze.


Marża rafineryjna a rola Orlenu na rynku paliw

W dyskusjach o cenach paliw często pojawia się postulat obniżenia marży rafineryjnej. W lutym 2026 roku wskaźnik ten wynosił około 10,5 dolara na baryłce. Dla wielu komentatorów stało się to argumentem, że koncerny paliwowe mogłyby sprzedawać paliwo taniej. Warto jednak zrozumieć, czym dokładnie jest ten parametr. Ważne są także realne możliwości jego kształtowania.

Marża rafineryjna to różnica między ceną ropy naftowej a wartością produktów powstających z jej przerobu, takich jak benzyna, olej napędowy czy paliwo lotnicze. Wskaźnik ten pokazuje, jak opłacalny jest sam proces rafinacji. Jeżeli ceny paliw rosną szybciej niż cena ropy, marża rośnie. Jeśli natomiast ropa drożeje szybciej niż produkty paliwowe, marża spada.

Choć rafinerie teoretycznie mogłyby sprzedawać paliwa taniej, rezygnując z części potencjalnego zysku, w praktyce działają one w zintegrowanym europejskim rynku paliw. Hurtowe ceny benzyny i diesla są powiązane z notowaniami na dużych hubach handlowych. Szczególnie bierze się pod uwagę region Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia.

Gdyby więc paliwo produkowane w Polsce było wyraźnie tańsze niż na innych rynkach, różnica cenowa zostałaby bardzo szybko wykorzystana przez handel międzynarodowy. Paliwo kupowane w Polsce trafiałoby następnie do krajów, gdzie można je sprzedać drożej. W praktyce oznaczałoby to, że tańsza benzyna z polskich rafinerii mogłaby zasilać bak kierowców w Niemczech czy Czechach. Nie obniżałaby więc cen na krajowych stacjach.

Właśnie dlatego poziom marż rafineryjnych w Europie jest dość zbliżony – wynika to z mechanizmów wolnego rynku i swobodnego przepływu towarów.

W tym kontekście szczególne znaczenie ma rola Orlenu jako największego operatora stacji paliw w Polsce. Spółka ma ograniczony wpływ na globalne ceny ropy czy hurtowe notowania paliw, ale może oddziaływać na marżę detaliczną. Oznacza to część ceny kształtowaną na poziomie sprzedaży na stacji.


Co dalej z cenami przy dystrybutorach?

Przyszłość cen paliw w Polsce zależy teraz od dwóch czynników: drożności Cieśniny Ormuz oraz deeskalacji na linii Iran-Izrael-USA. Jeśli konflikt będzie trwał, a dostawy ropy pozostaną ograniczone, rząd nie wyklucza dalszych kroków. Na razie jednak priorytetem jest utrzymanie stabilności finansowej Orlenu przy jednoczesnym punktowym wspieraniu obywateli poprzez promocje i redukcję marż handlowych.

Kamil Chołuj avatar
Kamil Chołuj

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *