Motory znowuż burczą po nocach. Czy można to jakoś powstrzymać?
Tuningowane motocykle i auta denerwują spokojnych zwykle Polaków. Policja łapie i kontroluje, ale eksperci mówią, że to na nic. Problem hałasu drogowego jest znacznie bardziej złożony.
Dlaczego jeden motocykl potrafi obudzić pół dzielnicy
W wielu polskich miastach mieszkańcy znają ten scenariusz aż za dobrze. Przejeżdżający motocykl lub samochód z głośnym wydechem i denerwujący łomot odbijający się między budynkami. Dźwięk nie znika natychmiast – potrafi krążyć między blokami jeszcze długo po tym, jak pojazd zniknie za rogiem.
Problem szczególnie dotyka gęsto zabudowanych centrów miast i osiedli mieszkaniowych. W takich miejscach hałas nie rozprasza się naturalnie. Zamiast tego wzmacnia się i rozchodzi na znacznie większy obszar, niż wynikałoby to z samej głośności pojazdu.
Dr Grzegorz Chrobak z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, który kieruje Laboratorium Audiosfery i Akustyki Środowiska, wyjaśnia, że architektura miast odgrywa w tym procesie kluczową rolę. W rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP zwraca uwagę, że wiele współczesnych przestrzeni miejskich sprzyja wzmacnianiu hałasu.
„Gęsta zabudowa powoduje odbijanie się fal dźwiękowych między budynkami – nazywamy to kanionami miejskimi, a brak odpowiedniej ilości, a przede wszystkim jakości, zieleni ogranicza naturalne tłumienie hałasu. W wielu miastach obserwuje się też zjawisko tzw. fragmentacji akustycznej przestrzeni. Coraz trudniej znaleźć miejsca naprawdę ciche”.
Ekspert zwraca uwagę, że miasto działa w takich sytuacjach jak system akustycznych luster. Budynki odbijają dźwięk, a wąskie ulice wzmacniają jego natężenie. Jeśli dodatkowo brakuje drzew i terenów zielonych, które mogą częściowo pochłaniać fale akustyczne, hałas rozchodzi się niemal bez przeszkód.
W efekcie pojedynczy głośny motocykl może wywołać wrażenie znacznie większego hałasu niż w rzeczywistości. Mieszkańcy odczuwają go nie tylko w miejscu przejazdu pojazdu, ale często również w dalszych odległościach.
Policja zaczęła regularnie mierzyć hałas pojazdów
Rosnąca liczba skarg mieszkańców sprawia, że policja w wielu miastach zaczęła prowadzić specjalne akcje przeciw hałaśliwym pojazdom.
Jedną z takich akcji przeprowadzono 28 sierpnia 2025 roku we Wrocławiu. Policjanci z drogówki zatrzymywali wówczas pojazdy i sprawdzali poziom hałasu przy użyciu specjalistycznego miernika dźwięku – urządzenia nazywanego sonopanem.
Podczas kontroli funkcjonariusze sprawdzili 46 pojazdów. W 13 przypadkach policjanci stwierdzili wykroczenia związane z nadmiernym hałasem lub nieprawidłowym stanem technicznym pojazdu.
W wielu przypadkach źródłem problemu okazały się przeróbki układu wydechowego. Kierowcy usuwają tłumiki, montują elementy przelotowe lub instalują wydechy sportowe bez homologacji. Takie modyfikacje potrafią zwiększyć poziom hałasu o kilkanaście decybeli.
Policjanci tylko jednej nocy zatrzymali 10 dowodów rejestracyjnych i skierowali pojazdy na ponowną kontrolę techniczną. Właściciele tych aut musieli usunąć nielegalne modyfikacje i przywrócić pojazdy do stanu zgodnego z przepisami.
102 decybele. Hałas jak młot pneumatyczny
Podczas wrocławskiej kontroli policjanci odnotowali również wyjątkowo głośny przypadek. Jeden z kontrolowanych pojazdów generował hałas na poziomie aż 102,8 decybela.
To poziom dźwięku porównywalny z pracą młota pneumatycznego lub startem helikoptera w niewielkiej odległości. Już krótkotrwała ekspozycja na hałas powyżej 100 decybeli może powodować ból uszu i trwałe uszkodzenia słuchu.
Jednak – jak podkreślają eksperci – największy problem w miastach nie polega na jednorazowym incydencie. Znacznie większe znaczenie ma powtarzalność takich zdarzeń.
Jeżeli w ciągu jednej nocy przez tę samą ulicę przejeżdża kilka lub kilkanaście bardzo głośnych pojazdów, mieszkańcy doświadczają hałasu niemal przez cały wieczór. Nawet jeśli każdy z tych przejazdów trwa tylko kilka sekund, może to skutecznie zakłócić sen lub po prostu odpoczynek.

Nocne akcje policji odbywają się w całym kraju
Wrocław nie jest jedynym miastem, w którym policja prowadzi działania przeciwko hałaśliwym pojazdom. Podobne akcje odbywają się w wielu regionach kraju.
Jednym z przykładów była akcja „Wydechy” przeprowadzona w nocy z 20 na 21 lipca 2025 roku w Grójcu. Policjanci ruchu drogowego prowadzili wtedy ukierunkowane działania kontrolne wobec pojazdów z podejrzanie głośnymi układami wydechowymi oraz samochodów z nielegalnie przyciemnionymi szybami.
Funkcjonariusze sprawdzali poziom hałasu a także kontrolowali przepuszczalność światła przez szyby. Przepisy wymagają, aby przednia szyba oraz przednie szyby boczne przepuszczały co najmniej 70 procent światła.
Policjanci zatrzymali cztery dowody rejestracyjne z powodu nielegalnie przyciemnionych szyb. W jednym z pojazdów przepuszczalność światła wyniosła zaledwie 14 procent, czyli pięć razy mniej niż dopuszczają przepisy. Kolejne dwa pojazdy zostały wycofane z ruchu z powodu przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu układu wydechowego.
Ekspert: największy problem to stały hałas ruchu drogowego
Choć najbardziej spektakularne przypadki dotyczą bardzo głośnych motocykli lub samochodów sportowych, eksperci podkreślają, że źródło problemu hałasu w miastach ma znacznie szerszy charakter.
Dr Chrobak wskazuje, że największe zagrożenie dla zdrowia mieszkańców stanowi nie pojedynczy incydent, lecz ciągły szum generowany przez ruch drogowy.
Jak podkreślił naukowiec w rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP:
„Ale nie rozwiąże problemu hałasu komunikacyjnego jako takiego. Ten wynika głównie z natężenia ruchu i struktury transportu w mieście”.
Ekspert zwraca uwagę, że miasta często skupiają się na najbardziej widocznych przykładach hałasu, takich jak głośne motocykle czy samochody sportowe. Tymczasem długotrwałe oddziaływanie na zdrowie mieszkańców powoduje przede wszystkim stały poziom hałasu generowany przez ruch uliczny.
Właśnie dlatego – jak podkreślają badacze środowiska akustycznego – walka z hałasem w miastach nie może ograniczać się wyłącznie do mandatów czy pojedynczych kontroli drogowych. Problem dotyczy sposobu planowania transportu, urbanistyki i organizacji przestrzeni miejskiej.
Akcja „Wydechy” – drogówka walczy z hałasem i nielegalnie przyciemnionymi szybami. Posypały się mandaty
Ekspert: fotoradary akustyczne nie rozwiążą problemu
W ostatnich miesiącach samorządy coraz częściej rozważają wprowadzenie tzw. fotoradarów akustycznych. Urządzenia te działają podobnie jak klasyczne mierniki prędkości, ale zamiast tempa jazdy rejestrują poziom hałasu generowanego przez pojazd. System identyfikuje samochód przekraczający dopuszczalne normy decybeli, robi zdjęcie tablicy rejestracyjnej i pozwala policji wystawić mandat.
Pod koniec lutego do Sejmu trafiła petycja w tej sprawie. Warszawscy aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze wnieśli dokument podpisany przez około 20 tysięcy osób. Autorzy petycji domagają się montażu takich urządzeń w polskich miastach. Podobne systemy z powodzeniem wykorzystuje już Francja czy Wielka Brytania.
Dr Grzegorz Chrobak uważa jednak, że takie urządzenia pomogą jedynie w walce z najbardziej skrajnymi przypadkami. Według eksperta technologia nie rozwiąże głównego problemu, jakim jest hałas komunikacyjny.
Jak podkreślił naukowiec w rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP:
„Fotoradar akustyczny nie rozwiąże problemu hałasu komunikacyjnego jako takiego. Ten wynika głównie z natężenia ruchu i struktury transportu w mieście”.
Badacz zwraca uwagę, że głośne motocykle czy samochody sportowe przyciągają największą uwagę mieszkańców, ale w skali aglomeracji odpowiadają tylko za ułamek problemu. Znacznie silniejszy wpływ na środowisko akustyczne wywiera stały szum generowany przez tysiące pojazdów poruszających się po ulicach.
Hałas w miastach to poważny problem zdrowotny
Lekarze i urbaniści coraz częściej podkreślają, że hałas drogowy to coś więcej niż kwestia komfortu życia. Kolejne badania dowodzą, że długotrwała ekspozycja na podwyższony poziom dźwięku wywołuje poważne problemy zdrowotne.
Dr Chrobak zwraca uwagę, że ludzki organizm najbardziej niszczą nie pojedyncze incydenty, lecz stały dźwięk obecny w tle przez wiele godzin.
Jak wyjaśnia ekspert:
„Hałasu długofalowo szkodliwego dla zdrowia nie tworzą incydenty, jak dźwięki alarmu, karetki pogotowia czy syreny ostrzegające, tylko stały szum drogowy, stały dźwięk, np. wentylatora”.
Oznacza to, że nawet krótki przejazd bardzo głośnego motocykla generuje mniejsze zagrożenie niż ciągłe tło akustyczne miasta.
Skalę zagrożenia pokazują dane Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Według tych szacunków hałas środowiskowy powoduje rocznie w Unii Europejskiej około 12 tysięcy przedwczesnych zgonów. Ponad 32 miliony dorosłych Europejczyków żyje w warunkach nadmiernego hałasu, a ponad 13 milionów osób cierpi na zaburzenia snu z tego powodu.
Dlaczego jedni odczuwają hałas bardziej niż inni?
Eksperci zauważają, że odczuwanie dźwięków ma również wymiar psychologiczny i kulturowy. Ludzki mózg odbiera różne sygnały w odmienny sposób.
Dr Chrobak wskazuje, że ludzie często inaczej reagują na dźwięki, które znają od lat lub kojarzą z codziennym życiem:
„Pojęcie hałasu bywa osobnicze. W miastach silnie uprzemysłowionych, jak brytyjskie Birmingham czy Zagłębie Śląskie, rytmiczne uderzenia kół pociągów towarowych czy inne dźwięki nie powodują wzrostu stresu czy niepokoju, a czasami wręcz przeciwnie, bo kojarzą się np. ze szczęśliwym dzieciństwem”.
Ekspert podkreśla jednak, że mimo subiektywnych odczuć, długotrwała ekspozycja na wysokie natężenie dźwięku stanowi realne zagrożenie dla zdrowia publicznego.
Dlaczego głośne auta przechodzą przeglądy techniczne?
Wielu mieszkańców miast zadaje sobie pytanie: skoro przepisy jasno określają dopuszczalny poziom hałasu, to dlaczego tak głośne maszyny w ogóle wyjeżdżają na drogi?
Polskie prawo wyznacza konkretne normy hałasu:
- 93 dB dla samochodów z silnikiem benzynowym,
- 96 dB dla pojazdów z silnikiem Diesla,
- 94 dB dla małych motocykli (do 125 cm³),
- 96 dB dla większych motocykli.
Problem tkwi jednak w samej procedurze. Diagnosta mierzy hałas podczas badania technicznego w kontrolowanych warunkach, przy ustalonej liczbie obrotów silnika.
W realnym ruchu drogowym kierowcy często wykorzystują pełną moc silnika lub gwałtownie przyspieszają, co drastycznie zwiększa emisję dźwięku. Dodatkowo niektóre modyfikacje wydechu sprawiają, że pojazd spełnia normy podczas statycznego pomiaru, ale w czasie jazdy ryczy znacznie głośniej.
Miasta muszą myśleć o „krajobraz dźwiękowym”
Zdaniem dr. Chrobaka walka z hałasem w miastach nie może ograniczać się wyłącznie do mandatów czy pojedynczych kontroli drogowych. Ekspert uważa, że miasta powinny traktować środowisko akustyczne jako jeden z kluczowych elementów planowania przestrzeni:
„Żeby uniknąć szkodliwości hałasu, musimy przede wszystkim uznać sonosferę za pełnoprawny podsystem miejski – tak jak zieleń czy kanalizacja – wciągnąć to do edukacji, planowania przestrzennego i pamiętać, że kluczowy jest kontekst”.
Oznacza to, że ograniczanie hałasu musi obejmować m.in. projektowanie ulic, sadzenie zieleni izolacyjnej, zmianę organizacji ruchu czy rozwój transportu publicznego.
Źródła: Serwis Samorządowy PAP, Fakty Plus
Czytaj więcej



