Wypadek Beaty Szydło wraca po 9 latach. „Rzeczpospolita”: zarzuty mogą usłyszeć policjanci i prokuratorzy

Matactwa przy wyjaśnianiu wypadku premier Szydło

Po zarzutach dla funkcjonariuszy BOR śledczy analizują działania policji i prokuratorów. Sprawa może podważyć wyrok wobec kierowcy seicento


Według ustaleń dziennika Rzeczpospolita śledztwo w sprawie wypadku Beaty Szydło może objąć kolejne osoby. Gazeta ustaliła, że po zarzutach dla funkcjonariuszy BOR prokuratura analizuje również działania policjantów zabezpieczających miejsce zdarzenia oraz prokuratorów prowadzących pierwotne postępowanie.

Chodzi o decyzje podjęte bezpośrednio po wypadku z 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu, w tym zatrzymanie kierowcy fiata seicento, sposób zabezpieczenia miejsca zdarzenia oraz przyjęcie wersji o uprzywilejowaniu kolumny rządowej. Jeżeli śledczy uznają, że doszło do nieprawidłowości, możliwe są kolejne zarzuty.

To może całkowicie zmienić ocenę sprawy. Wcześniejsze ustalenia opierały się w dużej mierze na zeznaniach funkcjonariuszy BOR, którzy twierdzili, że kolumna rządowa jechała na sygnałach. Dziś część z tych zeznań prokuratura uznaje za nieprawdziwe.

Jeżeli potwierdzi się, że materiał dowodowy był wadliwy, podważony może zostać wyrok wobec kierowcy seicento. Sprawa wraca więc nie tylko jako postępowanie dotyczące fałszywych zeznań BOR, ale jako analiza całego przebiegu śledztwa po wypadku.


Wypadek Beaty Szydło. Co wydarzyło się w Oświęcimiu w 2017 roku

Do zdarzenia doszło 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu. Kolumna rządowa, w której jechała ówczesna premier Beata Szydło, wyprzedzała fiata seicento kierowanego przez mieszkańca miasta. W momencie gdy kierowca rozpoczął skręt w lewo, doszło do zderzenia. Samochód BOR z premier uderzył następnie w drzewo.

Beata Szydło doznała obrażeń i trafiła do szpitala. Wypadek natychmiast wywołał spór o to, czy kolumna rządowa była pojazdem uprzywilejowanym.

Jeśli kolumna poruszała się na sygnałach świetlnych i dźwiękowych, kierowca seicento powinien ustąpić pierwszeństwa. Jeżeli sygnałów nie było, odpowiedzialność za wypadek wygląda inaczej. Ta kwestia od początku budziła wątpliwości.


News / Społeczeństwo

Ksiądz-salceson musi oddać prawie 70 milionów! Profeto na celowniku Bodnara!

Kierowca seicento z zarzutami i wieloletnim procesem

Po wypadku prokuratura postawiła zarzuty kierowcy fiata seicento Sebastianowi Kościelnikowi. Śledczy uznali, że nie ustąpił pierwszeństwa kolumnie rządowej. Sprawa trafiła do sądu, który uznał go winnym spowodowania wypadku.

Proces trwał kilka lat. Kierowca musiał sam zapłacić za obronę, a sprawa odbiła się także na jego pracy i życiu prywatnym. W jego obronie zorganizowano publiczną zbiórkę pieniędzy na koszty prawne i opinie biegłych.

Adwokat kierowcy, Władysław Pociej, mówił wówczas:

„Sebastian Kościelnik znalazł się w sytuacji, w której musi bronić się przed państwem. Koszty tej obrony są ogromne, dlatego zdecydowaliśmy się na zbiórkę, aby mógł skutecznie walczyć o swoje prawa”.

Pełnomocnik wskazywał również na znaczenie materiału dowodowego:

„Kluczowe znaczenie mają zeznania funkcjonariuszy BOR oraz ustalenie, czy kolumna rzeczywiście była pojazdem uprzywilejowanym. Bez tego nie można rzetelnie ocenić odpowiedzialności kierowcy”.

Zbiórkę uruchomiono publicznie w internecie. Jej celem było sfinansowanie obrony, opinii biegłych oraz kosztów procesowych. Akcja spotkała się z dużym odzewem. W krótkim czasie zebrano ponad 300 tys. zł, a wpłat dokonały tysiące osób.

Adwokat podkreślał także znaczenie wsparcia społecznego:

„To pokazuje, że ludzie widzą w tej sprawie coś więcej niż zwykły wypadek drogowy. Chodzi o rzetelność postępowania i równość wobec prawa”.

Zebrane środki pozwoliły kontynuować obronę i przygotować dodatkowe analizy przebiegu wypadku. Wątpliwości dotyczące materiału dowodowego stały się jednym z powodów powrotu śledczych do sprawy po latach.

Skład węgla. Morawiecki w aferze węglowej RARS. fot: Simon Daniel/ Unsplash
News

AKTUALIZACJA: Kto zarobił na trefnym węglu? Afera węglowa Morawieckiego


Zarzuty dla funkcjonariuszy BOR zmieniają obraz sprawy

Po latach śledczy wrócili do sprawy. 11 lutego 2026 roku Prokuratura Regionalna w Białymstoku poinformowała, że zaplanowano czynności wobec ośmiu byłych i obecnych funkcjonariuszy BOR/SOP oraz jednej osoby cywilnej. Postępowanie dotyczy składania fałszywych zeznań w śledztwie i postępowaniu sądowym dotyczącym wypadku Beaty Szydło.

Następnie 10 marca 2026 roku prokuratura poinformowała o przedstawieniu pierwszego zarzutu byłemu funkcjonariuszowi BOR, który w chwili czynu pełnił służbę w kolumnie rządowej. Zarzut dotyczy art. 233 § 1 kodeksu karnego, czyli złożenia fałszywych zeznań. Według śledczych funkcjonariusz miał zeznać, że kolumna rządowa poruszała się na sygnałach świetlnych i dźwiękowych, co nadawało jej status pojazdu uprzywilejowanego, mimo że materiał dowodowy nie potwierdza tej wersji.

Prokuratura wskazała, że zeznania dotyczyły m.in.:

  • używania sygnałów dźwiękowych przez kolumnę
  • używania sygnałów świetlnych
  • kolejności pojazdów w kolumnie
  • momentu rozpoczęcia manewru wyprzedzania
  • zachowania kierowcy seicento przed zderzeniem

Kolejna informacja pojawiła się 20 marca 2026 roku. Prokuratura poinformowała o przedstawieniu analogicznego zarzutu kolejnemu byłemu funkcjonariuszowi BOR. Również w tym przypadku chodzi o złożenie fałszywych zeznań dotyczących używania sygnałów uprzywilejowania oraz przebiegu zdarzenia.

Z komunikatów prokuratury wynika, że zeznania funkcjonariuszy były kluczowe dla ustalenia:

  • czy kolumna była pojazdem uprzywilejowanym
  • czy kierowca seicento miał obowiązek ustąpić pierwszeństwa
  • jak wyglądał manewr wyprzedzania
  • jakie były warunki widoczności i sygnały ostrzegawcze

Prokuratura podkreśliła, że postępowanie ma charakter rozwojowy, a zarzuty mogą zostać przedstawione kolejnym osobom. Śledczy analizują zeznania wszystkich uczestników kolumny oraz materiał dowodowy z miejsca zdarzenia.

Te decyzje zmieniają ocenę sprawy. Jeżeli sąd uzna, że funkcjonariusze BOR składali fałszywe zeznania, podważone zostają ustalenia dotyczące statusu kolumny rządowej. To z kolei wpływa na ocenę odpowiedzialności kierowcy seicento i może prowadzić do wznowienia postępowania.

widok na Muzeum Pamięć i Tożsamość z lotu ptaka/ MPiT
Biznes / News / Polityka

Jak Rydzyk sprywatyzował muzeum „Pamięć i Tożsamość” – raport NIK o zmarnowanych setkach milionów złotych!


Skandal po wypadku w Oświęcimiu: Od fałszywych zeznań po zmowę służb

Po dziewięciu latach sprawa wypadku Beaty Szydło odsłania swój prawdziwy, kompromitujący przebieg. To już nie jest kwestia pomyłek. Zarzuty dla oficerów BOR za fałszywe zeznania to dopiero początek. Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że śledczy analizują teraz działania policjantów i prokuratorów. Prokuratura szuka dowodów na matactwo w śledztwie.

W połowie marca 2018 r. krakowska prokuratura okręgowa wystąpiła do sądu w Oświęcimiu o uznanie winy z warunkowym umorzeniem postępowania na okres próby jednego roku. W lipcu 2020 r. sąd ten uznał, że kierowca Fiata jest winny nieumyślnego spowodowania wypadku. Zarazem warunkowo umorzył postępowanie na rok. Sąd uznał, że także kierowca BOR złamał przepisy. W lutym 2023 r. Sąd Okręgowy w Krakowie utrzymał wyrok dla kierowcy.

Wyrok, który zapadł w tej sprawie, uderza w poczucie sprawiedliwości. Sąd uznał Sebastiana Kościelnika za winnego, opierając się na zeznaniach, które dziś prokuratura uznaje za niewiarygodne. Kierowca usłyszał wyrok na podstawie wersji wydarzeń, która miała chronić funkcjonariuszy ochrony. Dziś widać wyraźnie, że śledztwo było odpowiednio nadzorowane.

Jeśli potwierdzi się, że oficerowie BOR kłamali, a policja i prokuratura powielały tę samą wersję, będziemy mieli do czynienia z bezczelną zmową. W takiej sytuacji Sebastian Kościelnik nie jest sprawcą, lecz ofiarą ofiarą.

To, co dziś powoli wychodzi na jaw, to potężny skandal. Zarzuty dla BOR, analiza czynności policji i prokuratorów oraz podejrzenie o fałszerstwa w dokumentacji układają się w smutną, szokującą całość. Sam wypadek był zdarzeniem losowym, ale to, co działo się po nim, to systemowe matactwo i niszczenie człowieka.


Źródła: Prokuratura Regionalna w Białymstoku, Rzeczpospolita

Anna Sadurska avatar
Anna Sadurska

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *